Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana
-
@M-N napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
bo albo jest JEDYNIE, partaczem z mentalnym handicupem, skoro było go tylko stać na sklecenie sporego terrarium,
Dawno dawno temu czytałem takie proroctwo (chyba jakiejś świętej mistyczki) odnośnie czasów przed czasem Apokalipsy. I tam było coś takiego (nie jest to dosłowny cytat, bo cytuję z pamięci, ale starając się oddać sens): w tym czasie (przed Apokalipsą) ludzie posiądą ogromną wiedzę i z powodu tej wiedzy wbiją się w taką pychę, że zaczną nawet Boga oskarżać o to, że "źle stworzył świat, nie tak jak trzeba".
Niewątpliwie na Tobie wypełnia się to proroctwo.
[A Ty jaki świat stworzyłeś, że śmiesz krytykować Boga? Pokaż swoje dzieło!]
@M-N napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
rsza działa z twoim idolem szatanem łapka w łapkę, skoro pozwolił by działanie tego terrarium i wszystkiego co w nim zawarte (w tym twój skoagulowany mózg) opierało się w znacznej części na elektromagnetyzmie - wg. twoich własnych słów szatańskiej inwencji.
Elektryczność i magnetyzm będą usunięte z natury przez Boga Natury. W jednej chwili. "Pstryk" i już, podobnie jak "wyłącza się światło". Kręcić się będzie turbina, ale prąd nie będzie się "wzbudzał" tak jak "zawsze się wzbudzał". Mędrcy stać będą z rozdziawionymi gębami i drapać będą się po swych mądrych głowach. Wtedy poznają, że niczego nie rozumieli, ale tylko im się zdawało, że "już wiedzą, już rozumieją", że urojenia swoje nazywali "wiedzą". I poznają, że JEST Bóg Natury.
Stanie się to wtedy gdy Michał Archanioł, Wielki Książę pochwyci starodawnego węża, Smoka zwodzącego cały rodzaj ludzki, gdy go zwiąże i wtrąci do czeluści i pieczęć nad nim położy na tysiąc lat.
Ta przemiana natury będzie ZNAKIEM tego, co się stało, znakiem dostępnym dla KAŻDEGO mieszkańca ziemi.
Nie wszyscy będą widzieć Anioła i związanego Smoka (ale tylko wybrani), ale wszyscy będą widzieć ten Znak, tę przemianę natury. I nie będą się mogli wymówić, że nie spostrzegli tego Znaku. Ani nie będą się mogli wykręcić, że wcześniej tego nie zapowiedziano, bo ta przepowiednia we właściwym czasie rozejdzie się po świecie i będą mieli wcześniej zapowiedziane co się stanie i dlaczego, tak aby nie mogli się potem wymówić, że "wcale nie wiedzieli" lub, że "nie wiedzieli dlaczego się stanie".
Tak będą się mogli tylko wymawiać : "wiedzieliśmy wcześniej, że zapowiadano, ale nie wierzyliśmy że się stanie, a i tak nie wierzmy w to dlaczego się stało, nie wierzymy w żadne anioły i żadnego Boga".
Ponieważ gdy się to stanie, gdy Bóg usunie z natury elektryczność i magnetyzm, pochodzące od Smoka, to wtedy wielu tak będzie mówiło: "chyba nie jesteście tak głupi by wierzyć w jakieś aniołki? po prostu zmieniły się 'prawa natury', zmieniała się natura".
I wtedy (jak zwykle) powstanie rozdwojenie między mieszkańcami ziemi, na tych co Bogu wierzą i na tych co nie uwierzą Mu NIGDY, bo mają złą wolę i którzy na wszystko, na każdy Cud lub Znak od Boga znajdą sobie własne 'objaśnienie' ".
Bo Pan Jezus wyraźnie powiedział: jeśli kto Mojżesza i Proroków nie słucha, to nie uwierzy nawet i wtedy gdyby na własne oczy zobaczył jak ktoś z martwych powstaje.
To jest Tajemnica Wiary, tajemnica przeznaczenia do Nieba lub do piekła.
Nic nowego pod słońcem, lecz wszystko już było i tak samo będzie aż do końca świata.
A jednak w tym czasie gdy się to stanie większość nawróci się i uwierzy w Boga, że On JEST.
I rozpocznie się Tysiącletnie Królestwo.Wy macie wszystko poplątane i pomieszane w rozumach. Znaki bierzecie za przyczyny, a przypadłości za rzeczy istotne.
A jednak aby poznać prawdziwy związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy rzeczami, to koniecznie potrzeba natchnienia Duchem Świętym !
Kto nie ma tego natchnienia, ten niczego nie poznaje ale wszystko plącze i miesza, znak bierze za przyczynę, a przyczynę za "nieistotną przypadłość".
I popada w urojenie "wiedzy".
Dlatego bierzecie "elektryczność i magnetyzm za istotne przyczyny istnienia i działania materii". A to są tylko diabelskie przypadłości. Jednym Bożym "pstryk" będą "wyłączone", usunięte z natury, przez Boga Natury.@M-N napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
Tyle wystarcza, żeby te twoje płaskie brednie wyśmiać i obalić i żadna płaska magia nie pomoże: https://www.youtube.com/watch?v=DoXEu-KgCco
Tylko takie coś? Ale przecież jest np. NASA, oficjalna agenda rządu USA, NASA pokazująca obrazki "globu ziemskiego" i "lądowania dwunastu Apostołów Księżycowych na srebrnym globie" !
To czemu na to się nie powołasz tylko na linie lotnicze?
Tak słabo się powołujesz?NASA została założona przez nazistów, którzy uciekli z III Rzeszy. Linie Qantas są pod kontrolą NASA, już kilka lat temu czytałem o powiązaniach NASA z Qantas i o tym "kto kogo posiada" (powiązania własnościowe).
Możesz wierzyć w opowieści i obrazki takich ludzi, czyli potomków niemieckich SS-manów, ktorzy kontrolują NASA i Qantas.
A możesz podobnie jak ten człowiek (od światełek) wyjść na zamarznięte jezioro i sprawdzić samemu, na własne oczy "istnienie krzywizny ziemi".
Wybór jest Twój !
Komu chcesz wierzyć? Własnym doświadczeniom i własnemu rozumowi, czy opowieściom i obrazkom takich ludzi?
Ale jeśli kto wierzy oszustom, a samemu niczego nie chce sprawdzić i nie chce myśleć, nie chce używać swojego rozumu, to jak taki ktoś może nie być oszukany przez przebiegłych oszustów? -
@Maciej Maciuś, to ty i twoje wieszczenie: https://www.youtube.com/watch?v=hmyuE0NpNgE . Nuuuda.
Quantas QF14 wystartował, przeleciał nad Antarktydą i wylądował, tu masz historię lotu: https://flightaware.com/live/flight/QFA14 . I zgadza się, tylko tyle wystarczy, żeby te twoje płaskie brednie wyśmiać i obalić - jeden sprawdzalny fakt. -
@M-N napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
Quantas QF14 wystartował, przeleciał nad Antarktydą i wylądował, tu masz historię lotu: https://flightaware.com/live/flight/QFA14 .
Człowiek wyszedł na zamarznięte jezioro, porozstawiał światełka i obserwował. Tu masz dokumentację tego:
https://www.youtube.com/watch?v=z0qt2T5imgw@M-N napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
I zgadza się, tylko tyle wystarczy, żeby te twoje płaskie brednie wyśmiać i obalić - jeden sprawdzalny fakt.
Tylko tyle (co wyżej pokazałem) wystarczy by poznać, że ziemia nie jest "kulą ziemską" i aby (przy okazji) poznać kłamców i oszustów (tych szyderców od "wyśmiewania").
Prosty FAKT, sprawdzalny, łatwy do sprawdzenia przez KAŻDEGO.Słowo przeciw słowu i fakty przeciw "faktom medialnym". Co wolisz? Czy to co możesz samodzielnie sprawdzić, na własne oczy? Czy to co jest pokazywane w mediach?
Można samemu wyjść w teren i regularnie sprawdzać "czy jest krzywizna ziemi", tak jak ja to robię systematycznie już od 7 lat.
[Ani raz nie natknąłem się na "objaw krzywizny ziemi". Obserwacje analogiczne jak te ze światełkami na jeziorze. Nawet dystans podobny- 12.5 km. Z wysokości 1.5-2 metrów nad wodą usiłuję wypatrzyć "chowanie się żaglówek pod horyzont" (tam pływa dużo żaglówek), z pewnego miejsca w NYC, zresztą już to pokazywałem. Ani raz nie widziałem. Wszystko co widziałem to: nie chowanie się lub widoki z refrakcją, tzw. "miraż dolny". Ale ani jeden widok przez 7 lat (pozbawiony cech mirażu) nie wykazywał jakichkolwiek objawów istnienia "krzywizny wody"!]Ale można być głupcem i wierzyć w to co pokazują oszuści (potomkowie nazistów władający NASA), samemu niczego nie sprawdzając.
Loty na półkuli południowej odbywają się w sposób ośmieszający ale "globus ziemski".
Weźmy np. połączenie Rio de Janeiro-Johanesburg.
Tak sobie sprawdzałem dla zabawy połączenia.
Loty są z przesiadkami (często w Luandzie, ale nawet i w Monachium!) i trwają 25-28 godzin (liczę sam lot, odliczam oczekiwanie na lotnisku).
Podczas gdy z modelu "świętego globusa" wynika że odległość po prostej na globusie [jak to wy mówicie "po ortodromie". Używacie tego zwrotu bo...? Chcecie zaimponować? Ale to nie jest trudne zrozumieć co to najkrótsza linia na sferze, więc darujcie sobie, bo się ośmieszacie. Zawsze gdy głupiec chce podkreślić swą "mądrość" to jest to żałosne i wzbudza litość u słuchacza. Więc proszę dajcie spokój z tym nadęciem "wiedzą", bo efekt dla mnie jest przykry, żal mi się was robi. Mówcie PROSTYM JĘZYKIEM, bo prostota jest znakiem prawdziwej mądrości! To taka dygresja.] wynosi ok. 7100 km, czyli niewiele dalej, niż ja latam z Polski do NYC (nawet tyle samo ?). Podróż powinna więc trwać 8 - 9, no niech będzie max 10 godzin (gdy samolot leci wolno, ale potrafi lecieć i 1000 km/h, wiem bo latam), za jednym zamachem. Trwa 25 -28 godzin ! (Przypominam sam lot, nie liczę oczekiwania na lotniskach.) Przez Luandę w Angoli lub Doha w ...Katarze ! (patrz "święty globus" dlatego wykrzyknik). Ale przez Zurych lub Monachium- 23 godziny ! Znów patrz "święty globus", czy nawet Gleason Map!
Zatem: NIE ZNAMY PRAWDZIWYCH MAP. Bo w tych czasach nie ma żadnej logiki zgodnej z logiką mapy (nawet nie ma pełnej zgodności z Gleason Map). Ale mniejsza z tym. Policzmy co wynika na raty, przez Luandę. Lot składany (przez Luandę) ma długość 8700 km (nieco zawyżyłem na waszą korzyść) wg. "świętego globusa".
Zatem lot składany przez Luandę powinien trwać 10-11- powiedzmy max 13 godzin (bo powiedzmy, że jest przesiadka więc średnia prędkość się zmniejsza, bo zwalnia przed lądowaniami i bezpośrednio po startach też się trochę rozpędza). Więc max 13 godzin (samego lotu, no niech będzie 14 godzin, już tak żeby było na waszą korzyść- przypominam, nie liczę oczekiwania na lotniskach). A jest 25-28 godzin (samego lotu) !To jest ośmieszenie, ale nie "płaskiej ziemi" tylko waszego bożka "świętego globusa". Nie widzicie tego?
Przecież ze świętego globusa wziąłem i z tego policzyłem. Jakiś błąd popełniłem? Sprawdźcie.
I tak jest z innymi lotami na południu, czyli na tzw. "półkuli południowej" (według waszego urojenia, bo oczywiście żadnych "półkul" nie ma.).
Nigdy Ci to nie dało nic do myślenia?
"Półkul" (ziemskich) nie ma. A wy, czy wy macie półkule mózgowe?Ale!
Oto pojawiły się tajemnicze linie Qantas!
Ale nie dało Ci to nic do myślenia?
Dlaczego tak późno się pojawiły?
Dlaczego "od zawsze" latano po trasach zupełnie absurdalnych (gdy się patrzy na globus), "od zawsze" bo od samych początków lotnictwa?
Skoro "istnieje" (według globusa stąd cudzysłów) krótka trasa (np. 7 tyś km) to po cholerę wydłużać drogę aż do 25 godzin lotu?
A czy zwłaszcza w początkach lotnictwa nie chciano by raczej lecieć po najkrótszej?Są więc linie Qantas, których właściciele to ci od NASA. I są opowieści o tym jak to leci samolot linią Qantas.
Ale zaraz zaraz, załóżmy żebyś się nawet na taki lot dostał [ceny są kosmiczne! znów same pytania : dlaczego? skoro trasa krótsza to dlaczego ceny kosmiczne? Skoro bez przesiadek (zatem bez kosztów lotniska) to dlaczego ceny kosmiczne?] to skąd miałbyś (bez urazy ale powiem Ci wprost) baranie pewność jaką trasą Ty naprawdę lecisz? Bo...?
Bo ...wiem! ...na monitorku w samolocie by wyświetlali?
Poznałbyś po jakiej trasie lecisz ? Ale skąd i jak? "Wyglądając za okno" ? Ja latając do Ameryki, gdy lecę w pobliżu północy (Islandii, Grenlandii) to tam zawsze wiszą chmury. A co jeśli na trasie którą leciałby ów samolot byłoby podobnie?
Skąd więc byś poznał jaką trasą naprawdę lecisz? "Z monitora w samolocie"? "Po charakterystycznych cechach ....chmur lub ...oceanu"?
A skąd byś poznał ośle z jaką prędkością naprawdę lecisz? Też z ...monitorka w samolocie?No można by wziąć zwykły (magnetyczny) kompas i patrzeć co się dzieje. Wiadomo "GPS" nie działa w samolocie. {Kolejny dowód na to, że żadnych "satelitów orbitujących wokół globusa" nie ma. Bo gdyby były to dlaczego miałoby nie być GPS-a nad oceanem? Nad oceanami nie orbitują? Siedzę w samolocie na lotnisku i jest GPS! A więc "opakowanie" jakim jest klatka samolotu nie jest niepokonalną przeszkodą}.
Dawniej, jeszcze kilka lat temu widziałem na YouTube taki filmik, jak facet twierdził, że leciał Qantas i wskazania jego kompasu nie pokrywały się (zasadniczo) z tym co pokazywał monitor samolotu.
Ale wiadomo, YouTube... walczy z fakenewsami.
Więc nie ma.Ma więc człowiek "fakty medialne" , że "...ale linie Qantas latają po prostej i śmieją się z płaskoziemców".
I ma człowiek fakty faktyczne, prawdę, prawdziwe fakty: 1. że loty na południu (ich trasy) urągają logice (jeśli założyć, że "globus jest prawdziwy")- od samego początku istnienia lotnictwa !
2. że gdy się wyjdzie w teren i gdy się obserwuje, to żadnej "krzywizny ziemi" wypatrzeć się nie da, owa "krzywizna" żadnych zauważalnych objawów nie daje.Wybór należy do człowieka.
Do jego rozumu. -
@Maciej "Wiadomo "GPS" nie działa w samolocie." - wystarczy go włączyć, zakłamana gnido: https://www.youtube.com/results?search_query=gps+in+the+airplane
I jeszcze takie pytanie, idioto: dlaczego anteny GPS są montowane w najwyższych punktach kadłubów samolotów? https://aerocorner.com/blog/types-of-aircraft-antennas/ -
@M-N napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
@Maciej "Wiadomo "GPS" nie działa w samolocie." - wystarczy go włączyć, zakłamana gnido: https://www.youtube.com/results?search_query=gps+in+the+airplane
Ale ja wiem, że nad oceanem (nad północnym Atlantykiem) nie działa. Bo kilkadziesiąt razy leciałem już na trasie Europa-NYC, raz leciałem też na trasie Europa-Dallas (Texas), to chyba było z Frankfurtu nad Menem (FRA).
Co ciekawe: nad Europą działa (GPS).
Czyli: "nad Europą orbitują satelity", ale "nad północnym Atlantykiem już nie" ?Otóż nigdzie nie "orbitują", bo żadnych "orbit" nie ma, bo nie ma "kuli ziemskiej".
Lecz zupełnie zwyczajnie: GPS działa na innej zasadzie i nie nad całą ziemią.Interesowałem się też tym w jaki sposób pozycjonują się lecące nad północnym Atlantykiem samoloty. Otóż odbywa się to przez "łańcuch lecących (nad Atlantykiem) samolotów". Kolejny z samolotów akurat wlatujący np. nad Atlantyk komunikuje się (przekazując mu swą pozycję, między innymi) z samolotami najbliższymi (z tym który jest "przed nim" w drodze przez Atlantyk i z tymi co są z tyłu. I tak dalej. Samoloty będące w odległości radarowej komunikują się (co pewien czas) i przez "łańcuch samolotów" można dokładnie znać pozycję swego samolotu nawet będąc na środku północnego Atlantyku. Samoloty "skrajne" (na skraju oceanu) biorą pozycję "z lądu",bo nad kontynentem GPS oraz stacje kontroli lotów są jeszcze w zasięgu.
Ruch samolotów jest nieustanny, w każdej chwili doby łańcuch samolotów (z rozgałęzieniami, czyli kilka łańcuchów) leci nad północnym Atlantykiem.Tak to się odbywa. Tylko po jasną cholerę skoro podobno "nieustannie orbitują satelity GPS" ?
-
@Maciej Ja PRDL, taki dowód na nie działanie GPSu nad płn. Atlantykiem za każdym razem obserwujesz - a gdzie masz jakiś filmik albo chociaż screena z ekranu komórki (a jaki model w ogóle? jakiś ponad 10 letni kartofel?)
"tóż odbywa się to przez "łańcuch lecących (nad Atlantykiem) samolotów". Kolejny z samolotów akurat wlatujący np. nad Atlantyk komunikuje się (przekazując mu swą pozycję, między innymi) z samolotami najbliższymi (z tym który jest "przed nim" w drodze przez Atlantyk i z tymi co są z tyłu." - link do źródła podaj, kłamco.
I jeszcze raz: dlaczego anteny GPS są montowane w najwyższych punktach kadłubów samolotów? https://aerocorner.com/blog/types-of-aircraft-antennas/
https://www.aviationhunt.com/aircraft-antennas-and-probes/ -
@M-N napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
Ja PRDL, taki dowód na nie działanie GPSu nad płn. Atlantykiem za każdym razem obserwujesz - a gdzie masz jakiś filmik albo chociaż screena z ekranu komórki (a jaki model w ogóle? jakiś ponad 10 letni kartofel?)
Ja mam serdecznie głęboko w d... przekonywanie Ciebie. Wystarczy mi, że nie kłamię i piszę prawdę.
[Żeby była jasność to przypomnę, choć gdzieś to już na pewno podkreślałem: ja prowadzę dyskusję z wami nie dla was, ale dla ludzi dobrej woli, którzy mogą tutaj jakoś się znaleźć. Wasze towarzystwo- to ludzie złej woli, już to poznałem niejednokrotnie. Przekonywanie człowieka złej woli to nonsens.].Ale już gdzieś pokazywałem takie zdjęcia.
Np:
https://i.imgur.com/ueS2hU3.jpg
Na zachodzące słońce. To było gdzieś nad płn. Kanadą przy wlatywaniu na północny Atlantyk, w lecie.@M-N napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
- link do źródła podaj, kłamco.
A nie mam teraz pod ręką. Ale jest tak jak napisałem. Tak się pozycjonują samoloty nad płn. Atlantykiem. Robiłem "własne dochodzenie".
@M-N napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
dlaczego anteny GPS są montowane w najwyższych punktach kadłubów samolotów? https://aerocorner.com/blog/types-of-aircraft-antennas/
https://www.aviationhunt.com/aircraft-antennas-and-probes/Bo widzisz nieszczęśniku istnieje odbicie od sklepienia nieba. Samoloty odbierają nie tylko "sygnały GPS", lecz wiele innych sygnałów odbitych od kopuły.
A nad płn. Atlantykiem nie ma GPS-u, tam najwyraźniej "satelity GPS nie orbitują".
Ale cóżeś taki zadziwiony? Nie tylko nad oceanami brakuje sygnału GPS! Toż nawet w tym filmie JTolana, o który się kłócimy JTolan mówi, że nie było GPS-u. Nie oglądałeś?
Mało tego.
Są miejsca na ziemi gdzie też nie ma. I nie, nie są to "wąskie wąwozy", ale nawet równiny. -
@Maciej Zaraz, to kopuła w jednych miejscach odbija sygnał GPS a w innych nie? Dziurawa ta kopuła czy co
? -
@Maciej Jakieś problemy z wymyśleniem nowego kłamstwa, które przykryłoby tą stertę starych? Wierzę, że dasz radę, patologiczny kłamco

-
@Maciej napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
Ale już gdzieś pokazywałem takie zdjęcia.
Np:
https://i.imgur.com/ueS2hU3.jpg
Na zachodzące słońce. To było gdzieś nad płn. Kanadą przy wlatywaniu na północny Atlantyk, w lecie.No i co to ma być? Nie wiesz? Naprawdę?
Ja kiedyś zrobiłem takie zdjęcie:

Wschód słońca. Zza chmur. Bo to nie jest horyzont.
Narysowałem ci gdzie jest faktyczny horyzont.
Po prostu pokazałeś zachód słońca ZA CHMURY, i twierdzisz że zachodzi w "poziomie" "za horyzont".
I nie piszę tego komentarza dla takich jak ty. Tylko dla normalnych którzy być może będą to czytać.
"Płaskoziemca MUSI kłamać". -
@Maciej napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
Bo widzisz nieszczęśniku istnieje odbicie od sklepienia nieba. Samoloty odbierają nie tylko "sygnały GPS", lecz wiele innych sygnałów odbitych od kopuły.
Oczywiście, niektórzy inżynierowie są wtajemniczeni i wiedzą jak wykorzystać to odbicie od kopuły.
Pewnie jest specjalny tajny appendix do biblii (dla inżynierów), tam jest to opisane
A nad płn. Atlantykiem nie ma GPS-u, tam najwyraźniej "satelity GPS nie orbitują".
Wcześniej pisałeś, że w samolocie GPS nie działa, a teraz okazuje się, że tylko "w samolocie nad oceanem nie działa".
Jesteś żałosnym kłamcą... -
@Maciej napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
Zatem: NIE ZNAMY PRAWDZIWYCH MAP. Bo w tych czasach nie ma żadnej logiki zgodnej z logiką mapy (nawet nie ma pełnej zgodności z Gleason Map). Ale mniejsza z tym. Policzmy co wynika na raty, przez Luandę. Lot składany (przez Luandę) ma długość 8700 km (nieco zawyżyłem na waszą korzyść) wg. "świętego globusa".
Zatem lot składany przez Luandę powinien trwać 10-11- powiedzmy max 13 godzin (bo powiedzmy, że jest przesiadka więc średnia prędkość się zmniejsza, bo zwalnia przed lądowaniami i bezpośrednio po startach też się trochę rozpędza). Więc max 13 godzin (samego lotu, no niech będzie 14 godzin, już tak żeby było na waszą korzyść- przypominam, nie liczę oczekiwania na lotniskach). A jest 25-28 godzin (samego lotu) !No i tyle trwa (11,5h samego lotu)
Nie znalazłem połączenia Rio-Luanda-Johannesburg, tu masz Sao Paulo-Luanda-Johannesburg:
-
@Maciej napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
Otóż nigdzie nie "orbitują", bo żadnych "orbit" nie ma, bo nie ma "kuli ziemskiej".
Lecz zupełnie zwyczajnie: GPS działa na innej zasadzie i nie nad całą ziemią.Interesowałem się też tym w jaki sposób pozycjonują się lecące nad północnym Atlantykiem samoloty. Otóż odbywa się to przez "łańcuch lecących (nad Atlantykiem) samolotów". Kolejny z samolotów akurat wlatujący np. nad Atlantyk komunikuje się (przekazując mu swą pozycję, między innymi) z samolotami najbliższymi (z tym który jest "przed nim" w drodze przez Atlantyk i z tymi co są z tyłu. I tak dalej. Samoloty będące w odległości radarowej komunikują się (co pewien czas) i przez "łańcuch samolotów" można dokładnie znać pozycję swego samolotu nawet będąc na środku północnego Atlantyku. Samoloty "skrajne" (na skraju oceanu) biorą pozycję "z lądu",bo nad kontynentem GPS oraz stacje kontroli lotów są jeszcze w zasięgu.
Ruch samolotów jest nieustanny, w każdej chwili doby łańcuch samolotów (z rozgałęzieniami, czyli kilka łańcuchów) leci nad północnym Atlantykiem.Tak to się odbywa. Tylko po jasną cholerę skoro podobno "nieustannie orbitują satelity GPS" ?
Wiesz, że dzwonią, ale nie wiesz w którym kościele.
Opisałeś działanie systemu ADS-B, który służy do przekazywania danych o pozycji samolotu (otrzymanych z GPS) - przez ten "łańcuch samolotów" - do naziemnego przekaźnika:

-
@Maciej napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
Elektryczność i magnetyzm będą usunięte z natury przez Boga Natury. W jednej chwili. "Pstryk" i już, podobnie jak "wyłącza się światło". Kręcić się będzie turbina, ale prąd nie będzie się "wzbudzał" tak jak "zawsze się wzbudzał". Mędrcy stać będą z rozdziawionymi gębami i drapać będą się po swych mądrych głowach.
Zepsuć zabawkę, potrafi przypadkowy głupi dzieciak. Tym jest dla Ciebie twój Bóg? Rozkapryszonym smarkaczem, który dostał terrerium z niskim dachem? I jeszcze z nudów urządza potop i wyłącza elektromagnetyzm? Twoja nienawiść do Boga przebija wszystkie inne mi znane. A to innym zarzucasz.
-
@ZJ Moim zdaniem nieco się mylisz. Z tego co pisze Maciej wynika, że Bóg jest jego (Maćka) prywatnym mścicielem, który dokopie ludzkości tylko dlatego, że większość ludzi nie traktuje imć Macieja poważnie.
-
@ZJ napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
@Maciej napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
Elektryczność i magnetyzm będą usunięte z natury przez Boga Natury. W jednej chwili. "Pstryk" i już, podobnie jak "wyłącza się światło". Kręcić się będzie turbina, ale prąd nie będzie się "wzbudzał" tak jak "zawsze się wzbudzał". Mędrcy stać będą z rozdziawionymi gębami i drapać będą się po swych mądrych głowach.
Zepsuć zabawkę, potrafi przypadkowy głupi dzieciak. Tym jest dla Ciebie twój Bóg? Rozkapryszonym smarkaczem, który dostał terrerium z niskim dachem? I jeszcze z nudów urządza potop i wyłącza elektromagnetyzm? Twoja nienawiść do Boga przebija wszystkie inne mi znane. A to innym zarzucasz.
"Z nudów urządza"?
Czy z powodu takich kłamców jak Ty?
Pogadamy na Sądzie Ostatecznym.
Teraz masz jeszcze czas. Do śmierci.
Jeszcze możesz kłamliwie szczekać przeciw Bogu. Więc szczekaj. Oto Twój czas, do śmierci, nie dłużej. Potem będziesz wył, płakał i zgrzytał zębami. Ale teraz jeszcze masz czas by kłamać i cieszyć się kłamstwem.
Teraz odbierasz swoją nagrodę. -
@Maciej napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
Pogadamy na Sądzie Ostatecznym.
Śmieszny jesteś. Myślisz, że ktoś się przejmuje Twoim pohukiwaniem?
A wracając do tematu płaskiej Ziemi: Jak to możliwe, że z dowolnego punktu Ziemi dowolną gwiazdę można śledzić aparatem lub teleskopem, po prostu obracając nim 15 stopni na godzinę?
-
@RAV napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
Śmieszny jesteś. Myślisz, że ktoś się przejmuje Twoim pohukiwaniem?
Tak. Oczywiście, że tak. Przejmujecie się i to bardzo.
Lecz ponieważ jesteście kłamcami, to do ludzi kłamiecie, że "was to nie rusza". Dobra mina do złej gry. Taki jest każdy szyderca, każdy łgarz i oszust. Zakłamany, zakładający maskę.
Jest klaunem i wesołkiem na zewnątrz, do ludzi, a w środku, w jego duszy, w ukryciu płonie ogień i niepokój zżera serce.A jak mogłoby być inaczej ?!
Serce człowieka nie może być spokojne jeśli jest daleko od Boga.Ale cierpliwości. Obejrzymy Twoje wnętrze na Sądzie Ostatecznym.
Gdy wyjdą na jaw zamysły serca, najskrytsze intencje i myśli ukryte będą odsłonięte, to wtedy się wypowiesz. Zobaczymy jak wtedy "będziesz ziewał, wzdychał ze znudzenia " i mówił "ale nuuuuda". I przekonamy się czy naprawdę Cię "nie ruszało".
Na końcu.@RAV napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
A wracając do tematu płaskiej Ziemi: Jak to możliwe, że z dowolnego punktu Ziemi dowolną gwiazdę można śledzić aparatem lub teleskopem, po prostu obracając nim 15 stopni na godzinę?
Zacznijmy od tego: sprawdziłeś, że "z dowolnego punktu ziemi"?
Czy tak sobie strzelasz (ze swojego "globusa ziemskiego"), bo tak "powinno być według globusa" ?
Po drugie: a co to ma do kształtu ziemi? (gdyby nawet założyć, że to prawda, że "z dowolnego...")
Co mają światła świecące nad powierzchnią do kształtu powierzchni? Jakoś "determinują ten kształt" ? -
@Maciej napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
Zacznijmy od tego: sprawdziłeś, że "z dowolnego punktu ziemi"?
Sprawdziłem w wielu punktach Ziemi i w każdym działało. Astrofotografowie z całego świata robią to samo i nikt nie zgłaszał, że u niego nie działa. Możesz to uznać za fakt lepiej potwierdzony niż informacje z Biblii.
Czy tak sobie strzelasz (ze swojego "globusa ziemskiego"), bo tak "powinno być według globusa" ?
Powinno być i jest. Czekam na wyjaśnienie, z którego by wynikało, że na płaskiej Ziemi też powinno działać.
Po drugie: a co to ma do kształtu ziemi? (gdyby nawet założyć, że to prawda, że "z dowolnego...")
Co mają światła świecące nad powierzchnią do kształtu powierzchni? Jakoś "determinują ten kształt" ?Jeśli pozycję gwiazdy na niebie określamy względem horyzontu, pionu i kierunków świata, to mają i determinują. Obserwacje astronomiczne jednoznacznie wskazują, że Ziemia jest kulą. A może uda Ci się dopasować je go płaskiej Ziemi? Jak dotąd żadnemu płaskoziemcy się to jednak nie udało.
-
@Highlander napisał w Wyzwanie Macieja - analiza obserwacji Zatoki Kalifornijskiej autorstwa JTolana:
Wiesz, że dzwonią, ale nie wiesz w którym kościele.
Opisałeś działanie systemu ADS-B, który służy do przekazywania danych o pozycji samolotu (otrzymanych z GPS) - przez ten "łańcuch samolotów" - do naziemnego przekaźnika:Nie. Opisałem tak jak jest naprawdę. Pozycjonują się (nad płn. Atlantykiem) właśnie na podstawie przetworzenia danych przekazywanych przez kolejne samoloty.
Samolot od samolotu w odległości radarowej=> znamy odległość, kierunek (to wyznacza się z danych z radaru) między samolotami=> informacja (z wielu samolotów, z "łańcucha samolotów" i z "łańcucha z rozgałęzieniami") płynie przez "łańcuch samolotów" do "naziemnej skrzynki" (na kontynencie)=> Skrzynka obrabia dane (szybki komputer analizuje dane z wielu samolotów) => i wysyła informację zwrotną o położeniu samolotu (przez "łańcuch samolotów").
Wystarczy znać tylko położenie skrajnych (nad kontynentem) samolotów, reszta wyniknie z obróbki danych z "sieci samolotów".
Tak to działa nad północnym Atlantykiem.Bo GPS tam nie działa, najwyraźniej tam "nie orbitują satelity".
Oczywiście idiotom można mydlić oczy, że "to jest system ADS-B", że "samolot zbiera z GPS-a i przesyła do skrzynki".
[Tak może też być, ale tam gdzie GPS działa, np. nad Europą! ]Ale nad północnym Atlantykiem pozycjonują się tak jak ja to opisałem: samolot od samolotu.
Ogólnie i zupełnie przy okazji:
- GPS nie działa w wielu rejonach ziemi! Najwyraźniej "satelity" się obijają i nie "orbitują" w wielu rejonach.
- Do tego aby pozycjonować nie potrzeba "satelitów", wystarczy np. sieć samolotów.
- Ale na lądzie GPS działa przede wszystkim przez maszty telefonii komórkowej. "Satelity" najwyraźniej ze szczególnym upodobaniem "orbitują nad masztami".
Jak wielkim trzeba być idiotą by wierzyć , że "GPS działa z satelitów". Co za nędza w rozumie.
System GPS nie może działać w oparciu o małe "satelitki orbitujące wokół ziemi" np. już tylko z przyczyn energetycznych. (Pomijam kwestię, że nie może działać z tego powodu, że nie ma "kuli ziemskiej", więc nie ma "orbitowania", ale załóżmy przez chwilę, że "gdyby była")
Kiedyś na ateiście z którego mnie wyrzucono napisałem coś takiego:https://ateista.pl/showthread.php?tid=13461&pid=689874#pid689874