Maciejowy chaotyczny megawątek
-
@Maciej napisał w Antarktyda:
Niczego "rejs kapitana Cooka" nam tutaj nie rozstrzygnie. Bo nawet nie dojdziemy do porozumienia na temat historii tego rejsu.
Jak to nie? Dopiero pisałeś że było to "jednorazowe opłynięcie". Co się zmieniło? Przecież ten płaski chochoł co chwila ktoś gdzieś wrzuca.
A poza tym co to znaczy "dojść do porozumienia"? Skoro jest kapitański dziennik podróży, daty, położenia geograficzne itd, to o jakim porozumieniu ty mówisz?
Sami twierdzicie że przepłynął 60 tysięcy mil. Skąd to wzięliście jak nie z tych dzienników, przecież nie ma innego źródła?
Więc nie zagaduj byle czym (o urojonym braku krzywizny).@Maciej napisał w Antarktyda:
Ale to "czy jest w realnym świecie krzywizna powierzchni ziemi zgodna z krzywizną kuli ziemskiej?" to łatwo może sprawdzić NIEMAL KAŻDY KTO ZECHCE.
Sprawdziłem. Z Fizykiem. I sprawdziłem mierzalny opad horyzontu. Ale ty bezpodstawnie twierdzisz że to "refrakcja w drugą stronę" to jak cię poważnie traktować?
-
@Tomasz-Middle napisał w Antarktyda:
Jedna z pierwszych decyzji ekskomunika tych którzy nie chcą służyć w armii. Wcześniej, prawdziwych chrześcijan ekskomunikowano za to że nie chcą mordować ludzi.
"Mordować"?
Zabicie człowieka w walce z przeciwnikiem nie jest morderstwem.
Żołnierz nie musi więc mordować. Choć zdarza się, że mordują.@Tomasz-Middle napisał w Antarktyda:
Błąd. Dogmaty nijak się mają do tego co nauczał Jezus, także nie są prawdą.
Są samą prawdą. I wynikają ze Słowa Bożego oraz z Tradycji.
@Tomasz-Middle napisał w Antarktyda:
Ale KK najwidoczniej nie przeszkadzali, wręcz przeciwnie, a Jezus nauczał "usuńcie tego który jest zły spośród siebie"
No i co, że tak powiedział?
Przecież jednocześnie NIE usunął spośród Apostołów Judasza, choć wiedział kim jest.
Powiedział także Pan Jezus:"Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?" 29 A on im odrzekł: "Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. 30 Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza"»
Jak zwykle więc niczego dobrze nie rozumiesz. Pan Jezus dopuścił Judasza do siebie, aby się wypełniło Słowo. Podobnie Papieże (z rozkazu Pana Jezusa) dopuszczali wilków w owczym przebraniu nawet do urzędów Kościoła. Aby się wypełniło wszystko, co zapowiedziano o Kościele, wszystko co musi się stać.
Niczym złym się to bowiem nie skończy, ale tylko zmartwychwstaniem Kościoła, większą chwałą Kościoła. -
@Maciej napisał w Antarktyda:
No i co, że tak powiedział?
Przecież jednocześnie NIE usunął spośród Apostołów Judasza, choć wiedział kim jest.Tak wygląda właśnie twoja wiara. No i co z tego że tak powiedział skoro nie zrobił.
To po co to powiedział? Mógł powiedzieć "z otwartymi ramionami przyjmujcie sodomitów". -
@Maciej napisał w Antarktyda:
Zabicie człowieka w walce z przeciwnikiem nie jest morderstwem.
Aaaaa, czyli wg KK zabijać można a mordować nie. Super.
A "miłujcie swoich nieprzyjaciół" to sobie tylko tak powiedział, nie zwracajcie uwagi... -
@Tomasz-Middle napisał w Antarktyda:
Sprawdziłem. Z Fizykiem. I sprawdziłem mierzalny opad horyzontu.
Zmierzyliście refrakcję promienia w górę. I zinterpretowaliście tę refrakcję jako "opad wynikający z kuli ziemskiej"
Ale ty bezpodstawnie twierdzisz że to "refrakcja w drugą stronę" to jak cię poważnie traktować?
Obserwacje nadwodne ewidentnie sugerują zagięcie promienia do góry, od ziemi. Patrz filmiki z łódkami zabawkowymi. Patrz analogiczne z łódkami niezabawkowymi
https://i.imgur.com/81ZNBv8.jpg

To są typowe efekty nadwodne.
Zatem nie "bezpodstawnie".
A jak was poważnie traktować?
Masz przykładowe (moje) obserwacje jasno pokazujące, że na realnej ziemi nie ma żadnej "krzywizny kuli ziemskiej". Linki do obserwacji innych- wklejałem. Jak zwykle: zignorowane przez was.
Możesz samodzielnie sprawdzić nieistnienie "krzywizny kuli ziemskiej" na realnej ziemi.Ziemia "kulą ziemską" nie jest. To oczywistość wynikająca z obserwacji powierzchni ziemi i pewnik.
-
@Maciej napisał w Antarktyda:
To są typowe efekty nadwodne.
No i co z tego? Ty "efekty nadwodne" uważasz za jedyną przyczynę. Czyli nie można cię brać na poważnie.
-
@Tomasz-Middle napisał w Antarktyda:
Aaaaa, czyli wg KK zabijać można a mordować nie. Super.
Czym innym zabicie w walce, zwłaszcza ze sprawiedliwego i słusznego powodu.
A czym innym umyślne morderstwo.Na przykład:
Bandyta właśnie biegnie z nożem na Twoją żonę i Twoje dziecko. Jeśli nie zareagujesz, za chwilę będą (żona, dziecko) leżeć martwi (przed momentem właśnie na Twoich oczach poderżnął gardło żonie i dziecku Twego kolegi).
Wkraczasz do akcji, stajesz do walki z bandytą i zabijasz go w walce (np. tym nożem, który mu wyrwałeś) lub po prostu strzelasz mu w łeb z pistoletu.
Jak teraz oceniasz tę sytuację:
Popełniłeś zły czyn? Zamordowałeś?Ta sama sytuacja, ale Ty teraz krzyczysz do żony i do dziecka "nadstawcie mu drugi policzek" . I nic nie robisz. Za chwilę leżą martwi.
Jak teraz oceniasz?
Dobrze czy źle zrobiłeś ?
Postąpiłeś "ewangelicznie"?Co jest więc dobrym czynem?
Bycie żołnierzem (w pierwszym przypadku byłeś żołnierzem, walczyłeś w obronie dziecka i żony, w słusznej sprawie) i zabicie człowieka?Czy "postawa ewangeliczna" i przyzwolenie by zwyrodnialec zabił Twoje niewinne dziecko i Twą niewinną żonę?
Czy to nie jest żenujące, że ja muszę tłumaczyć oczywistości, czyli to, że nie każde zabicie człowieka jest morderstwem i nie każde zabicie człowieka "musi być złe"?
Jak bardzo dziś upadł człowiek, że takich rzeczy nie rozumie!
-
@Maciej zły przykład. Pójście do armii to z założenia możliwość zabijania innych. Dostajesz rozkaz a sumienie możesz sobie wsadzić.
-
@Tomasz-Middle napisał w Antarktyda:
@Maciej zły przykład. Pójście do armii to z założenia możliwość zabijania innych. Dostajesz rozkaz a sumienie możesz sobie wsadzić.
Dobry przykład. Bo wojna może być słuszna i sprawiedliwa. Podobnie jak słuszne i sprawiedliwe było stanięcie w obronie rodziny.
Owszem, wojna może być niesłuszna.
Ale może być i słuszna.
Owszem, możliwe są złe rozkazy i nadużycia.
Ale możliwe są i dobre i brak nadużyć.Sprawiedliwa wojna nie jest złem.
Jeszcze jedna kwestia:
Nawet jeśli idzie się na niesłuszną wojnę (ale w dobrej wierze- żołnierz może być oszukany przez polityków i dowódców) oraz nie robi się na tej wojnie nadużyć (nie gnębi bezbronnych), ale walczy się z przeciwnikiem, tak jak żołnierz, to to i tak jest moralnie lepsze, niż obłuda i udawanie przyjaciela, czyli niż metoda infiltracji i kłamstwa powszechnie dzisiaj stosowana.Obłuda, podstęp, kłamstwo, infiltracja, zdrada, udawanie- to najbardziej diaboliczne rzeczy.
Żołnierz walczący nawet w niesłusznej wojnie (ale walczący jak żołnierz, bez nadużyć) jest o wiele zdrowszy moralnie niż obłudnicy i zdrajcy.
-
@Maciej napisał w Antarktyda:
Nie sprawdzicie samodzielnie "czy jest kosmos?". Nie macie takich możliwości.
Nie sprawdzicie "czy lądowali na księżycu?" lub "co jest na księżycu?" Nie macie takich możliwości.
Nie sprawdzicie samodzielnie o ile km jest oddalony przylądek Dobrej Nadziei od Ziemi Ognistej. Nie macie takich możliwości.
Nie sprawdzicie samodzielnie "czy kąty na realnej ziemi w trójkącie NYC-Ziemia Ognista-Władywostok są takie same jak wynika z globusa?" Nie macie takich możliwości.
NIE sprawdzicie samodzielnie "jak naprawdę płynął James Cook?" Nie macie takich możliwości.No nie rozśmieszaj mnie. Wszystkie te rzeczy dużo łatwiej sprawdzić, niż to, co Ty głosisz, jako niepodważalne prawdy.
Na przykład, jaki masz problem z Księżycem? W USA spora grupa osób już się szykuje, żeby tam polecieć. Czy oni są jakimiś supermenami? Różnią się czymś ode mnie? Tylko tym, że wybrali drogę życiową, które ich tam doprowadziła, a ja nie. I niektórzy z nich zobaczą Księżyc ze wszystkich stron i dotkną go, ale równie dobrze zamiast nich mógłby być ktoś inny, np. ja, gdyby się o to postarał.
-
@Maciej napisał w Antarktyda:
Dobry przykład. Bo wojna może być słuszna i sprawiedliwa. Podobnie jak słuszne i sprawiedliwe było stanięcie w obronie rodziny.
Owszem, wojna może być niesłuszna.
Ale może być i słuszna.
Owszem, możliwe są złe rozkazy i nadużycia.
Ale możliwe są i dobre i brak nadużyć.
Sprawiedliwa wojna nie jest złem.Tak właśnie rozmiękczali pismo faryzeusze, dokładnie tą samą drogą poszedł odstępczy KK. Ciekawe jak ocenisz która wojna jest słuszna? No jak? Polityk ci to powie? Rzymski, pogański cesarz Konstantyn? Tak jak tym odstępczym biskupom? Moja wojna jest słuszna bo dałem wam przywileje?
Nie rozśmieszaj mnie. Gdzie miłość nieprzyjaciół?
Gdzie "nie mścijcie się sami"?
Gdzie "kto mieczem wojuje od miecza zginie"?
To co prezentujesz i co prezentuje twój kościół to czyste odstępstwo, nauki diabła. -
@RAV napisał w Antarktyda:
Na przykład, jaki masz problem z Księżycem?
Taki, że tam nie polecę.
A "krzywiznę kuli ziemskiej" już wiele razy testowałem.@RAV napisał w Antarktyda:
W USA spora grupa osób już się szykuje, żeby tam polecieć. Czy oni są jakimiś supermenami?
Raczej oszustami podobnie jak "astronauci", którzy "chodzili po księżycu".
Żeby "uprawdopodobnić" oszustwo ko(s)miczne robi się inne oszustwo, czyli że to niby "zwykli ludzie, nie związani z rządami i władzą tam polecą".
Np. Elon Musk i jego "samochód w kosmosie".
Taki on "zwykły człowiek" jak ze mnie "kosmita".
I taki "niezależny" jak Pan premier Morawiecki jest "niezależny".@RAV napisał w Antarktyda:
I niektórzy z nich zobaczą Księżyc ze wszystkich stron i dotkną go,
Nie dotkną. Bo księżyc jest światłem, a nie ciałem.
Co oczywiście nie będzie im przeszkadzać kłamać, że "dotykali".Ja zaś piszę o tym co Ty sam możesz łatwo sprawdzić.
Ale Ty wolisz WIERZYĆ w to czego NIE MOŻESZ SPRAWDZIĆ. -
@Maciej napisał w Antarktyda:
Taki, że tam nie polecę.
Twój wybór. Ale nie wypowiadaj się za innych.
A "krzywiznę kuli ziemskiej" już wiele razy testowałem.
Widocznie kiepsko testowałeś, skoro uzyskałeś błędny wynik.
@RAV napisał w Antarktyda:
W USA spora grupa osób już się szykuje, żeby tam polecieć. Czy oni są jakimiś supermenami?
Raczej oszustami podobnie jak "astronauci", którzy "chodzili po księżycu".
Nie wiesz tego. Łamiesz 8 przykazanie.
Żeby "uprawdopodobnić" oszustwo ko(s)miczne robi się inne oszustwo, czyli że to niby "zwykli ludzie, nie związani z rządami i władzą tam polecą".
Mogłeś być jednym z nich.
Np. Elon Musk i jego "samochód w kosmosie".
Taki on "zwykły człowiek" jak ze mnie "kosmita".A co w nim niezwykłego? Że się dorobił większej kasy? Jedni rozwijają biznes kosmiczny, a inni np. rozgłośnię katolicką z przyległościami.
Nie dotkną. Bo księżyc jest światłem, a nie ciałem.
Nie wiesz tego.
Co oczywiście nie będzie im przeszkadzać kłamać, że "dotykali".
Nie wiesz tego. Ponownie łamiesz 8 przykazanie.
Ja zaś piszę o tym co Ty sam możesz łatwo sprawdzić.
Ale Ty wolisz WIERZYĆ w to czego NIE MOŻESZ SPRAWDZIĆ.Co potrzebuję sprawdzić, to sprawdzam. A parafrazując i konkretyzując przykazanie, bliźniemu swemu ufam jak sobie samemu (dopóki nie stwierdzę, że to błąd).
-
@Tomasz-Middle napisał w Antarktyda:
To co prezentujesz i co prezentuje twój kościół to czyste odstępstwo, nauki diabła.
Czyli stanięcie w obronie żony i dziecka i zabicie napastnika to "czyn diabelski"?
A udzielenie żonie i dziecku (z mojego przykładu) "dobrej rady" czyli "miłujcie nieprzyjaciół" i nic nie robienie to "czyn zgodny z Ewangelią"?@Tomasz-Middle napisał w Antarktyda:
Ciekawe jak ocenisz która wojna jest słuszna?
Ta, która jest sprawiedliwa.
Podobnie jak oceniam, że wojna w obronie żony i dziecka (z ww przykładu) jest dobra i sprawiedliwa.@Tomasz-Middle napisał w Antarktyda:
Gdzie miłość nieprzyjaciół?
Miłość nieprzyjaciół nie wyklucza zabijania nieprzyjaciół.
@Tomasz-Middle napisał w Antarktyda:
Gdzie "nie mścijcie się sami"?
Ale zabijanie na wojnie nie musi być mszczeniem swojej krzywdy.
Np: jeśli jako policjant zabiję bandytę usiłującego zabić staruszkę, to jaka tu "moja zemsta"?Natomiast gdybym np podłożył nogę koledze, w umyślny i zaplanowany sposób, bo "on mi 5 lat temu podłożył i wtedy śmiali się ze mnie jak się wywróciłem" to to jest zemsta. I to jest czyn moralnie bardzo zły (taki człowiek trafia do piekła, jeśli się nie nawróci nie odpokutuje).
Policjant, który w słusznej sprawie (np. ta staruszka) zabił tuzin przestępców może trafić do nieba. Te zabicia nie są żadną przeszkodą ku temu.
Ten kto podkłada nogę (jw) na pewno nie trafi (chyba, że się nawróci i odpokutuje)
@Tomasz-Middle napisał w Antarktyda:
Gdzie "kto mieczem wojuje od miecza zginie"?
A co to ma do rzeczy?
-
@Maciej napisał w Antarktyda:
Czyli stanięcie w obronie żony i dziecka i zabicie napastnika to "czyn diabelski"?
Nie o tym pisaliśmy. Pisaliśmy o ekskomunikowaniu tych co nie chcą iść na wojnę zabijać ludzi.
@Maciej napisał w Antarktyda:
Ta, która jest sprawiedliwa.
Podobnie jak oceniam, że wojna w obronie żony i dziecka (z ww przykładu) jest dobra i sprawiedliwa.Zły przykład. Obrona rodziny to nie wojna. A pójście do armii to z założemia możliwość zabijania innych.
@Maciej napisał w Antarktyda:
Miłość nieprzyjaciół nie wyklucza zabijania nieprzyjaciół.
No co ty nie powiesz? Takie zabijanie w imię miłości? Manipulujesz jak diabeł, dokładnie tak samo.
Nie wybrniesz z tego. Jezus nauczał że po miłości wzajemnej ludzie będą rozpoznawać jego uczniów, a nie po tym że jego uczniowie z różnych krajów będą się nawzajem zabijać bo im politycy powiedzieli że wojna jest słuszna.
Skończ już tę żenadę lepiej. Właśnie przez takie "nauki" z ambony na wojnach umierają niewinni. Bo twój kościół ciągle takimi gadkami o "sprawiedliwej wojnie" podżega do niej. Obrzydzenie. -
@Tomasz-Middle napisał w Antarktyda:
No co ty nie powiesz? Takie zabijanie w imię miłości?
Nie "zabijanie w imię miłości" tylko z innego, słusznego powodu.
Nie przekręcaj diable.
Miłość do nieprzyjaciół polega na tym, że życzę wrogowi dobrze i chcę dla niego dobrze, nawet jeśli on życzy mi źle i chce dla mnie źle.
Lecz jeśli on na przykład rzuci się na moją żonę próbując ją zabić, to wolno mi go nawet zabić w obronie żony, pomimo tego że mam miłość do niego, bo dobrze mu życzę (i jak wyżej).
I żadnego zła nie popełnię jeśli go nawet wtedy zabiję.Bo gdybym ja oszalał i chciał poderżnąć gardło jego żonie, to on także nie uczyniłby nic złego, gdyby mnie zabił w obronie swej żony.
To są oczywistości. Ale Tobie diabeł defekuje do rozumu i Tobie trzeba tłumaczyć oczywistości.
Na tym polega miłość do nieprzyjaciela i wroga co Ci wyżej napisałem.
To jednak wcale nie oznacza, że "z powodu nakazu miłości nieprzyjaciół nigdy nie wolno mi zabić nieprzyjaciół" -
@RAV napisał w Antarktyda:
A "krzywiznę kuli ziemskiej" już wiele razy testowałem.
Widocznie kiepsko testowałeś, skoro uzyskałeś błędny wynik.
Podałem przykładowe swoje obserwacje. Poddaj je analizie i wskaż błąd.
Lub jeszcze lepiej: zrób samemu analogiczne do moich i przedstaw je mnie i innym tutaj.[Nigdy nie przedstawisz? A to pech, prawda? Bo wiesz jaki będzie efekt tych obserwacji, czyli że taki: brak "krzywizny kuli ziemskiej". ]
Nigdy nie zrobisz tak prostej i dostępnej obserwacji (jak moja) nie przedstawisz tutaj, a śmiesz coś pisać na temat kształtu ziemi?
I jeszcze "na księżyc chcesz lecieć"?Ale Ty masz odlot!
Ko(s)miczny. -
@Maciej napisał w Antarktyda:
Nie sprawdzicie samodzielnie o ile km jest oddalony przylądek Dobrej Nadziei od Ziemi Ognistej. Nie macie takich możliwości.

Nie jest to dokładnie to co chciałeś, ale rejs Cape Town-Hobart też daje jakieś pojęcie o odległościach na dalekim południu.


-
@Maciej napisał w Antarktyda:
Podałem przykładowe swoje obserwacje. Poddaj je analizie i wskaż błąd.
Pamiętam, że wrzucałeś jakieś zdjęcie z wodą. Nie wiadomo gdzie, ani co tam widać. Niczego to nie dowodzi.
Lub jeszcze lepiej: zrób samemu analogiczne do moich i przedstaw je mnie i innym tutaj.
Mam się fatygować 400 km nad morze, żeby Cię przekonać? Mam to gdzieś. Moi znajomi robili takie obserwacje. A ja na co dzień używam sprzętu, który działa tylko dzięki temu, że Ziemia jest kulista. Opowiadałem Ci o nim, ale to wyparłeś, więc spadaj.
-
@Maciej napisał w Antarktyda:
Nie "zabijanie w imię miłości" tylko z innego, słusznego powodu.
Z Ewangelii nie wynika że jest jakiś "słuszny powód" na zabijanie.