"Patrzenie w niebo jest bez sensu"
-
@Maciej napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":
To nie ma żadnego znaczenia czy obraz gwiazdy, czy sama gwiazda. Nie przeczytałeś ze zrozumieniem tego co napisałem.
Wybacz mi brak zrozumienia, ale zrozumieć się tego nie da, bo to brednie.
Twierdzisz, że nie wiemy, gdzie faktycznie są gwiazdy, bo "optyka nieba" sprawia, że one mogą być gdzie indziej, niż je widzimy. A teraz piszesz, że nie ma znaczenia, czy gwiazda, czy obraz. Innymi słowy, "optyka nieba" nic nie zmienia. Więc po co biadasz nad jej nieznajomością?
W gwiazdozbiorze Oriona widzimy gwiazdę o nazwie Betelgeza. Jest to obraz gwiazdy oddalonej o ok. 640 lat świetlnych. Błąd oszacowania odległości to ok. 180 l.ś. - całkiem sporo. Co więcej, nie wiemy, czy ta gwiazda jeszcze istnieje, bo obraz jej wybuchu może do nas dotrzeć w każdej chwili. Jeśli dotrze jutro, to będzie oznaczać, że Betelgeza nie istnieje od kilkuset lat. Ale to, że tego wszystkiego nie wiemy lub wiemy niedokładnie, nie ma żadnego znaczenia przy pomiarze położenia obrazu gwiazdy. A tylko informacja o kierunku, w jakim widzimy obraz (czyli kierunku stycznym to trajektorii fotonów na ostatnim odcinku) jest potrzebna do stworzenia sferycznej mapy nieba. Nie potrzebujemy ani odległości, ani kształtu całej trajektorii fotonów, ani informacji o bieżącym stanie obiektu, czyli tego wszystkiego, co "zabiera" nam "nieznana optyka nieba". A niech sobie będzie nieznana - nie potrzebujemy jej znać.
-
@M-N napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":
Oj Maciuś zapętliłeś się. Ci twoi hipotetyczni chłopcy natychmiast zorientowaliby się jak jest rzeczywista pozycja ryby, gdyby zanurzyli w wodzie rękę lub dzidę czy harpun
Podobnie tacy nierozgarnięci chłopcy jak Ty. Gdyby zanurzyli ręce w wodach nieba, to by się zorientowali, że mają rojenia (na temat świata), kosmologiczne urojenia.
Czy Eratostenes był w niebie? Może Kopernik był? Może Newton? To może Keppler? No to może Hawking?
Wszyscy ci "mędrcy" to tacy nierozgarnięci chłopcy.
Nawet nie rozumieli, że nie znają nieba, jego optyki.
Nawet nie zauważyli jakie założenia przyjmują w swym myśleniu.@M-N napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":
To samo tyczy się nieba i pozycji gwiazd na nim badanymi i mierzonymi w zakresie różnych długości fal radiowych i twojej "ukochanej" podczerwieni,
No i co?
Sa to wszystko tylko i wyłącznie "doznania świetlne", optyczne. Czyż sami nie twierdzicie, że "światło to fala elektromagnetyczna"?
W niebie nikt z "mędrców" nie był. Nie znamy budowy i działania nieba, w szczególności jego optyki.
O niebie w zasadzie nic nie wiemy.PS. Zebyś nie szydził i nie czepiał się za bardzo: przez "niebo" rozumiem to co jest "tam wysoko, daleko i bardzo daleko od powierzchni ziemi", mniej więcej tak powyżej (dalej niż) 70 km od powierzchni ziemi.
-
@Maciej napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":
Nie znamy budowy i działania nieba, w szczególności jego optyki.
Przeważnie nie znamy też budowy telewizora ani tajników produkcji programów telewizyjnych. Coraz trudniej odróżnić, czy to, co widzimy na ekranie, jest "prawdziwe" (cokolwiek to znaczy), czy udawane, czy wręcz w całości stworzone sztucznie. Ale czy to przeszkadza nam w oglądaniu filmów, czerpaniu z nich informacji i emocji?
-
@Maciej Osoby, które wymieniłeś nie były w kosmosie, a czy są w niebie o to pytaj swojego guru - szatana. Ale dzięki ich dorobkowi intelektualnemu możemy wysyłać w kosmos satelity takie jak Stereo, dzięki któremu możemy obserwować przynajmniej fragment niewidocznej z Ziemi powierzchni Słońca, obserwować z wyprzedzeniem gdzie powstają nowe plamy słoneczne i wiedzieć wcześniej kiedy wyrotują na widoczną stronę. Bo Słońce też wiruje wokół własnej osi. Nazywając ich "nierozgarnietymi chłopcami" jedynie obnażasz własną głupotę.
"Czyż sami nie twierdzicie, że "światło to fala elektromagnetyczna"? Światło widzialne to jedynie wąziutki przedział z całego spektrum długości fal elektromagnetycznych, z których znakomita większość prawie w ogóle nie ulega refrakcji w atmosferze ziemskiej, co jest właśnie twoim cichym twierdzeniem jeśli chodzi o podczerwień. A że odległości kątowe pomiędzy gwiazdami są znane i pozostają takie same przy obserwacjach z różnych punktów na powierzchni Ziemi, to niestety ten fakt niszczy twój argument o "nieznanej optyce nieba", bo na płaszczyźnie te obserwacje są po prostu niemożliwe do zaistnienia: https://vimeo.com/185168203 - znane odległości kątowe pomiędzy gwiazdami implikują, że Gwiazda Polarna jest pionowo pod nogami obserwatora w tym miejscu, a w tym samym czasie obserwator na równiku widzi oba bieguny niebieskie na horyzoncie oddalone od siebie o 180 stopni: http://sguisard.astrosurf.com/Pagim/From_pole_to_pole.html -
@RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":
Twierdzisz, że nie wiemy, gdzie faktycznie są gwiazdy,
Tak.
Więcej: nawet nie wiemy czy one (gwiazdy) w ogóle są.
Jeszcze więcej: nawet nie wiemy czy obrazy gwiazd (nie gwiazdy, ale same tylko ich obrazy) w ogóle gdzieś są@RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":
bo "optyka nieba" sprawia, że one mogą być gdzie indziej, niż je widzimy.
Tak.
Więcej: optyka może sprawić nawet i to, że obserwator widzi coś czego nie ma jako obiektu materialnego.
Jeszcze wiecej: optyka daje nawet takie mozliwości, że obserwator widzi "obraz którego nigdzie nie ma", to znaczy taki obraz (np. gwiazdy), że nie da się go konkretnie umiejscowić w przestrzeni.Natomiast nie należy pisać "optyka nieba" (w cudzysłowie). Tylko tak: optyka nieba. Bo niebo niewątpliwie ma (jakieś) właściwości optyczne. Wy zakładacie, że "ma optykę prostą".
@RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":
A teraz piszesz, że nie ma znaczenia, czy gwiazda, czy obraz.
Tak.
Bez znaczenia.
Ponieważ "striangulowania", czyli "umiejscowienia kierunku do gwiazdy w otaczającej nas przestrzeni" dokonujecie na podstawie obrazu (gwiazdy).@RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":
Innymi słowy, "optyka nieba" nic nie zmienia.
No to wróć do przypadku chłopca/wody i ryby (ściślej: wielu chłopców, ryby i wody). Jeszcze lepiej: obróć obraz "do góry nogami"- chłopcy są niżej, a nad głowami mają wodę (podtrzymywaną przez szklaną podłogę), w wodzie jest ryba. To będzie bardziej obrazowe- bo bardziej przypomina tę sytuację o której mówimy (gwiazda jest nad głowami chłopców).
Nie ma znaczenia czy chłopcy przyjmą założenie o prostej optyce układu, czy jednak zorientują się że układ nie ma prostej optyki?
Jeżeli chłopcy stojący na płaskiej płaszczyźnie nie pomyślą nawet o takiej możliwości, że nad głowami mają jakiś układ optyczny (np. szklana podłoga jest bardzo bardzo daleko, szkło i woda są idealnie przeźroczyste, wody są nieruchome i przeźroczyste), ale przyjmą założenie prostej optyki oraz założenie o "ujednoliceniu położenia obrazu ryby lub kierunku do obrazu ryby" (że im się "strianguluje", tj że obserwacje różnych chłopców przetną się w jednym wspólnym miejscu lub wskażą ten sam kierunek, w którym 'jest obraz ryby') to wtedy będa zmuszeni dojść do wniosku, że... stoją na zakrzywionej (w przestrzeni 3D) powierzchni. [Bo bez zakrzywienia powierzchni, przy takim błędnym założeniu (jw) nie da się "striangulować obrazów ryby", widzianych przez różnych chłopców w jeden wspólny 'obraz ryby']
Lecz jeżeli chłopcy są mądrzy to tak pomyślą: zaraz, zaraz mamy tylko obraz, tylko światło. Nie wiemy co jest tam u góry, nie wiemy jaka tam jest optyka. Zatem nie możemy z tego co tam u góry widać wnioskować na temat kształtu powierzchni na której stoimy.Dlaczego Ty nie myślisz logicznie?
Jest prosta reguła logiczna: Jeżeli S=Z+N i znamy tylko S, to nie możemy poznać Z i N.
Czy zaprzeczasz tej regule?
Jeżeli nie zaprzeczasz, to zauważ że ta reguła zadziała w każdym szczególnym przypadku, który spełnia ogólne założenia tej reguły.
Światła nieba, tak jak je widzimy z ziemi (S) są wynikiem co najmniej dwóch: Z- kształtu powierzchni ziemi oraz N- tego co dzieje się poza ziemią, w niebie, od optyki nieba (N).
Czy przeczysz?
Jeżeli nie przeczysz, to jak możesz nie rozumieć, że bez znajomości N, przy samej tylko znajomości S nie możesz (z samego tylko S) wywieść kształtu powierzchni ziemi?Jak to możliwe by tak prostych rzeczy nie rozumieć?
-
@Maciej napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":
Światła nieba, tak jak je widzimy z ziemi (S) są wynikiem co najmniej dwóch: Z- kształtu powierzchni ziemi oraz N- tego co dzieje się poza ziemią, w niebie, od optyki nieba (N).
Czy przeczysz?Oczywiście, to bzdura. Prawdziwe jest zdanie:
Światła nieba, tak jak je widzimy z ziemi (S) są wynikiem co najmniej dwóch: Z- kształtu powierzchni Ziemi oraz N- obrazu nieba, jaki jest widoczny, kiedy Ziemi nie ma w polu widzenia.
A ten obraz (N) jest znany, dokładnie opisany i praktycznie niezmienny w ciągu setek lat. Znamy więc S i N, więc możemy określić Z.
-
@Maciej Macieju postawiłeś chochoła że Znamy tylko jedna zmienną. Otóż nie, znamy wiele innych zmiennych które nawzajem do siebie pasują. Po drugie piszesz o nieznanej optyce nieba ok. To teraz wytłumacz dlaczego ta optyka nieba pasuje do obliczeń pozycji planet na podstawie równań grawitacyjnych czyli całkowicie różnych odziałowywań. Inaczej mówiąc obliczamy pozycję planety na podstawie równań Newtona nakierowujemy teleskop na koordynaty własnie wyliczone i tadammm Widzimy w okularze obraz planety? I żeby się dłużej nie rozpisywac tak samo możemy policzyć trajektorie obiektów nieokresowych jak komety czy na przykład tą słynną Oumuamua? Sam miałem przyjemność oglądać kometę Hale’a-Boppa i była widoczna w tym miejscu w którym ją zapowiadali astronomowie kilka miesięcy wcześniej. Jak to jest Macieju?
-
@RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":
Prawdziwe jest zdanie:
Światła nieba, tak jak je widzimy z ziemi (S) są wynikiem co najmniej dwóch: Z- kształtu powierzchni Ziemi oraz N- obrazu nieba, jaki jest widoczny, kiedy Ziemi nie ma w polu widzenia.To brednie.
Rojenia, oderwane od logiki i rzeczywistości.Np.
"oraz N- obrazu nieba, jaki jest widoczny, kiedy Ziemi nie ma w polu widzenia."A kiedy, gdzie i kto "nie miał ziemi w polu widzenia"?
Nazwisko, imię tego wizjonera, miejsce i data tego "widzenia" (raczej "nie widzenia ziemi").Tak zawsze widzimy:
Nad głową niebo, pod nogami ziemia.
Nikt i nigdy niczego innego nie widział. [Pomijając halucynacje chorych rozumów.] -
@Gerwazy napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":
o teraz wytłumacz dlaczego ta optyka nieba pasuje do obliczeń pozycji planet na podstawie równań grawitacyjnych
Ponieważ zależności "grawitacyjne" zostały wyliczone z "odkryć świetlnych".
Najpierw z obserwacji świateł nieba i urojeń na temat nieba (optyki nieba) wydumano, że "słońce i gwiazdy są bardzo bardzo daleko". Z urojeń niebieskich (na temat nieznanego nieba) wydumano też "wielkość promienia ziemi".
Z innego błędu myślenia, czyli z fałszywej interpretacji "doświadczenia Cavendisha" wydumano zaś "stałą grawitacyjną".
Następnie wyliczono "masę ziemi".
"Masa ziemi"- wynik dwóch błędów myślenia: 1. na temat świateł nieba, 2. złej interpretacji doświadczenia Cavendisha (wzięcia efektów termodynamiczno-elektromagnetycznych) za "oddziaływania grawitacyjne".
A dalej to już poszło. Dalej obłęd przyspieszył, można powiedzieć z przyspieszeniem ko(s)micznym.
"Znając" tzw. "masę ziemi" oraz "znając" tzw. "trajektorie w przestrzeni" różnych świateł nieba [ te trajektorie - rzecz jasna również są wydumane ze świateł nieba oraz błędnych, czyli urojonych założeń nt. nieba] po prostu "poznano masy" tych świateł.
'Poznano"- to znaczy wyliczono (aby pasowało do tych "trajektorii", do "masy ziemi" i do teorii grawitacji).
Co to jest "wyliczenie"? Ogólnie jest to dopasowanie do pewnych danych wejściowych.
Czy znamy "masy planet"? Kto i kiedy zważył Jowisza? Albo kto i kiedy pobrał uśrednioną próbkę Jowisza?Jeżeli zatem dopasujesz ("wyliczysz") dane "grawitacyjne" do danych świetlnych ("trajektorii w przestrzeni") to...czemu się potem dziwisz, że pasuje?
Czemu się pytasz "dlaczego pasuje"?To wszystko, ta cała "nauka o kosmosie"- to jest obłęd. Nic ponadto.

Kadr z filmiku o holograficznych pokazach. Otóż gdyby jakiś współczesny fizyk, dla którego "tylko oglądać to znaczy wiedzieć" nie był poinformowany, że to tylko pokaz holograficzny, tylko gra świateł, to niewątpliwie zacząłby z trajektorii "wyliczać wzajemne relacje pomiędzy masami obiektów".
Podobnie robicie wy w przypadku świateł nieba.
-
@Maciej napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":
To brednie.
Rojenia, oderwane od logiki i rzeczywistości....powiedziała osoba, propagująca tu religijną mitologię.

Np.
"oraz N- obrazu nieba, jaki jest widoczny, kiedy Ziemi nie ma w polu widzenia."A kiedy, gdzie i kto "nie miał ziemi w polu widzenia"?
A musiał nie mieć? Całe niebo (bez Ziemi w polu widzenia) można zmapować i zostało to zrobione. Sferyczna mapa nieba, czyli nasze "N", jest powszechnie dostępna.
Tak zawsze widzimy:
Nad głową niebo, pod nogami ziemia.
Nikt i nigdy niczego innego nie widział.To jest "S" we wzorze, na który się powołujesz. Nie myl pojęć i zacznij rozumnie korzystać z tego, co sam napisałeś.
-
@Maciej napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":
W ogólności: jeżeli S = Z+N i znamy tylko S, to możemy dobrać dowolnie wiele różnych par Z i N spełniających tę zależność
Prawie bym się z Tobą zgodził, tylko, że w rzeczywistości znamy zarówno S jak i Z oraz N. Obserwacje nieba tylko potwierdzają, że te dane znamy. Jakkolwiek tego nie będziesz wypierał to faktów nie zmienisz. Kształt Ziemi został zbadany na wiele sposobów, od wypraw, pomiary geodezyjne po pomiary satelitarne. Optyka nieba także jest bardzo dobrze znana i zbadana, potrafimy obliczać refrakcje i wszystko się zgadza ze sobą.
Twierdzisz też, że nie znając Z i N, mnożna wygenerować nieskończenie wiele par pasujących do S. W ogólności, jeśli patrzymy na wzór to tak, ale jakoś żaden płaskoziemca żadnej nie zaproponował zgodnej z obserwacjami, więc jakoś w praktyce Wam to nie wychodzi, po prostu uciekacie w wyparcie i wmawiacie sobie, że to załatwia sprawę. Niestety nie załatwia. Zaproponuj jakikolwiek zgodny model, to można rozmawiać, jak nie potrafisz, to pogódź się z tym, że jesteś za cienki na tą dyskusje. -
@RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":
A musiał nie mieć?
Jeśli chcemy by N było tym:
@RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":
N- obrazu nieba, jaki jest widoczny, kiedy Ziemi nie ma w polu widzenia.
...to musiał nie mieć.
Ty nie odróżniasz "jest widoczny" od "jest wydumany".
Kiedy więc i gdzie "był WIDOCZNY obraz nieba, bez ziemi w polu widzenia"?@RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":
To jest "S" we wzorze, na który się powołujesz.
Nie.
S- są to światła nieba tak, jak są widziane z ziemi.
Ziemia pod nogami- to NIE światła nieba.S- oznacza przykładowo (na przykładzie jednego światełka) to: gwiazda nazywana Wenus jest widziana w Warszawie pod kątem alfa (np. względem poziomu), w tym czasie "ta sama" gwiazda jest widziana w Londynie pod kątem beta.
["ta sama gwiazda"- napisane w cudzysłowie, bo aby napisać ta sama bez cudzysłowu to...już trzeba założeń (w myśleniu) ! Bo: jeśli dwa obrazy/światła wyglądają tak samo lub podobnie- to wciąż jeszcze nie znaczy, że patrzymy na to samo, widzimy to samo]
-
@Maciej napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":
Kiedy więc i gdzie "był WIDOCZNY obraz nieba, bez ziemi w polu widzenia"?
Choćby w dużej odległości od Ziemi, gdzie dotarły sondy kosmiczne. Najdalsze zdjęcie Ziemi zostało zrobione z okolic Saturna - mała kropeczka. Po zrobieniu tego zdjęcia Voyager odleciał jeszcze kilkakrotnie dalej. Stamtąd Ziemi nie widać (Voyager nie ma na pokładzie teleskopu).
24 facetów (w grupach po trzech, niektórzy dwa razy) ponad 50 lat temu poleciało za Księżyc. Stamtąd nie widać Ziemi.
Zobacz też to: https://pl.wikipedia.org/wiki/Gaia_(sonda_kosmiczna)
To jest "S" we wzorze, na który się powołujesz.
Nie.
S- są to światła nieba tak, jak są widziane z ziemi.
Ziemia pod nogami- to NIE światła nieba.S to również informacja, w którym miejscu niebo kończy się horyzontem, czyli jaką część nieba widzimy w danej chwili i miejscu, a jakiej nie.
jeśli dwa obrazy/światła wyglądają tak samo lub podobnie- to wciąż jeszcze nie znaczy, że patrzymy na to samo, widzimy to samo]
Czyli niebo renderowane osobno dla każdego obserwatora? Dla każdej kamery, dla każdego liścia, obracającego się ku Słońcu? A przez kogo, jak i po co?
-
@RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":
Choćby w dużej odległości od Ziemi, gdzie dotarły sondy kosmiczne.
Nie ma żadnych "sond kosmicznych". To oszustwo.
Ponadto przypominam, że "kształt ziemi" odkrywaliście w czasach na długo przed "sondami ko(s)micznymi".
Odkrywaliście łamiąc prawa logiczne, reguły myślenia, przez niedorzeczne myślenie, czyli wywodząc kształt ziemi ze świateł nieznanego nieba. To jest łamiąc regułę, że jeżeli S=Z+N i znamy tylko S, to nie możemy znać Z.To nie jest tak, że "geniusze starożytności myśleli poprawnie i logicznie, a potem sondy kosmiczne to potwierdziły".
Tylko jest tak, to dzieje się na świecie:
"Mędrcy" starożytności popełniali błędy w myśleniu, podstawowe błędy logiczne (jw), więc oszuści to wykorzystali i naciągają frajerów na kasę, bo frajerzy traktują zmyślone opowieści jak fakty i gotowi są za to płacić.Nie ma żadnych sond kosmicznych, nie ma żadnego "kosmosu", nie ma żadnego "podboju kosmosu".
Jest wielkie i ko(s)miczne oszustwo. I tragikomiczna głupota ludzi, którzy się na to nabierają.
Wszystko dlatego: bo nie myślą logicznie.@RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":
S to również informacja, w którym miejscu niebo kończy się horyzontem, czyli jaką część nieba widzimy w danej chwili i miejscu, a jakiej nie.
A w którym miejscu "kończy się niebo"?
Astronomowie nie prowadzą obserwacji gwiazd "poniżej poziomu wyznaczonego poziomicą".
A nawet unikają obserwacji "tuż przy poziomie, tuż nad poziomem"@RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":
Czyli niebo renderowane osobno dla każdego obserwatora?
Niekoniecznie.
Ale po prostu: podobny obraz można otrzymać z różnych promieni światła. Nawet wychodzących z zupełnie różnych kierunków. -
Forked by
Fizyk od czapy
-
@Maciej "Nie ma żadnych "sond kosmicznych". To oszustwo." - wyjaśnij dokładnie jakie oszustwo pozwala widzieć z Ziemi fragment niewidocznej strony Słońca, żeby z wyprzedzeniem wiedzieć gdzie powstają nowe plamy słoneczne i obliczyć kiedy wyrotują na widoczną stronę? https://www.youtube.com/watch?v=0oF5DqjVeBU