Forum Płaska Ziemia

    • Zarejestruj się
    • Zaloguj się
    • Szukaj
    • Kategorie
    • Ostatnie
    • Tagi
    • Popularne
    • Użytkownicy
    • Grupy

    Mózg płaski czy krągły

    Wszystko o kształcie Ziemi
    16
    2025
    501441
    Załaduj więcej postów
    • Najpierw najstarsze
    • Najpierw najnowsze
    • Najwięcej głosów
    Odpowiedz
    • Odpowiedz, zakładając nowy temat
    Zaloguj się, aby odpowiedzieć
    Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
    • Tomasz Middle
      Tomasz Middle @Maciej ostatnio edytowany przez

      @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

      Jak to "co z tego"?
      Całkiem już bez rozumu jesteś?

      To że ty jesteś kompletnym idiotą to nie moja wina. Czy moja? :)))

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
      • G
        Gerwazy2 @Maciej ostatnio edytowany przez Gerwazy2

        @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

        Już starożytni Egipcjanie przewidywali zaćmienia. W ich kosmologii ziemia była płaska.
        Przewiduje się z ekstrapolacji w przyszłość cykli znanych z przeszłości

        Jeżeli już starożytni Egipcjanie potrafili przewidywać zaćmienia, to nowożytni płaszczakowie powinni z najwiekszą łatwością też przewidywać kolejne zaćmienia. Opracować model i na jego podstawie podawać gdzie, jak i o której godzinie zacznie i skończy się to zjawisko. Jutro na wieczór będzie można obserwować częściowe zaćmienie Księżyca. https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/niebo-w-pazdzierniku-2023-zacmienie-ksiezyca-lsnienie-wenus Nasze byle jakie modele jednak do czegoś się przydają. xd

        M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
        • M
          Maciej @Gerwazy2 ostatnio edytowany przez

          @Gerwazy2 napisał w Mózg płaski czy krągły:

          @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

          Już starożytni Egipcjanie przewidywali zaćmienia. W ich kosmologii ziemia była płaska.
          Przewiduje się z ekstrapolacji w przyszłość cykli znanych z przeszłości

          Jeżeli już starożytni Egipcjanie potrafili przewidywać zaćmienia, to nowożytni płaszczakowie powinni z najwiekszą łatwością też przewidywać kolejne zaćmienia. Opracować model i na jego podstawie podawać gdzie, jak i o której godzinie zacznie i skończy się to zjawisko. Jutro na wieczór będzie można obserwować częściowe zaćmienie Księżyca. https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/niebo-w-pazdzierniku-2023-zacmienie-ksiezyca-lsnienie-wenus Nasze byle jakie modele jednak do czegoś się przydają. xd

          Śmieszne są te wasze urojenia, które nazywacie sobie „wiedzą”.

          Zaćmienie księżyca przeczy waszym rojeniom, wy tego nawet nie rozumiecie.

          Np nie ma żadnego „całkowitego zaćmienia księżyca”, bo w ostatniej fazie księżyc świeci na czerwono. Wy tłumaczycie to sobie tak jak z zasady, czyli „refrakcją”.
          To zaklęcie zawsze służy wam do zaklinania niezgodności z waszymi rojeniami (patrz np obserwacje powierzchni ziemi, czy niezgodności w długości trwania dnia- między tym co wynika z waszego modelu, a rzeczywistością).
          Że to niby „światło czerwone się zagina na atmosferze ziemi i oświetla powierzchnię księżyca”..

          Kompletne brednie.

          Po pierwsze gdyby tak było, to byłoby to widać ( ten czerwony efekt) także i wtedy gdy np. 1 /2 lub 3/4 tarczy księżyca jest przesłonięte. (Bo przecież „refrakcja na atmosferze” byłaby zawsze, nawet gdy jest część księżyca przesłonięta). A nie widać. Efekt czerwonego pojawia się pod sam koniec, czyli gdy wedle waszego bredzenia „cały księżyc jest w cieniu ziemi”.

          Po drugie „refrakcja na atmosferze” musiałaby być bardzo duża rzędu 0.7-0.9 stopnia. Wynika z waszego „modelu”

          Po trzecie obserwując sekwencje zdarzeń w czasie zaćmienia (pojawianie i ustępowanie tego „krwistego zabarwienia księżyca” ) jasno widać, że nie dzieje się według waszych wymiocin ( waszej pożal się Boże „nauki”)

          Śmieszne są te wasze zmyślone opowieści o świecie.

          G RAV 2 odpowiedzi Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
          • G
            Gerwazy2 @Maciej ostatnio edytowany przez

            @Maciej Też nie wierzę w naukę i naukowców. Za to wierzę w czary i zabobony. xd

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
            • Tomasz Middle
              Tomasz Middle ostatnio edytowany przez

              Czy ktoś wreszcie wywali tego debila?

              M G 2 odpowiedzi Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
              • M
                Maciej @Tomasz Middle ostatnio edytowany przez

                @Tomasz-Middle napisał w Mózg płaski czy krągły:

                Czy ktoś wreszcie wywali tego debila?

                Nie ma obowiązku zauważania moich wpisów, nie musisz ich czytać.

                Dlaczego śledzisz moje teksty skoro cię męczą?

                Dlaczego innym chcesz ograniczać ich wybór?

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                • G
                  Gerwazy2 @Tomasz Middle ostatnio edytowany przez

                  @Tomasz-Middle Dlaczego? Niech będzie. Wnosi trochę ruchu na forum.

                  M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                  • M
                    Maciej @Gerwazy2 ostatnio edytowany przez

                    @Gerwazy2 napisał w Mózg płaski czy krągły:

                    @Tomasz-Middle Dlaczego? Niech będzie. Wnosi trochę ruchu na forum.

                    O, proszę!
                    Jest jeden, który nie chce, by ktoś inny ograniczał mu wybór.

                    I co na to Pan Tomasz Middle?

                    Tomasz Middle 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                    • Tomasz Middle
                      Tomasz Middle @Maciej ostatnio edytowany przez Tomasz Middle

                      @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

                      I co na to Pan Tomasz Middle?

                      Zamiast rzygać tym czym rzygasz, to powiedz w takim razie co powoduje zaćmienie księżyca.
                      Och, znowu nie wiesz? Jakie to smutne!😁😁
                      To ci podpowiem. Żółw zasłania ogonem. A czerwony kolor jest spowodowany krwią z ziemi. No bo baranie twierdzisz że księżyc to obraz czerpiący energię z ziemi o ile pamiętam.
                      Więc to jest krew katolickich pedofili którzy byli zwiedzeni przez podstępne dzieci. I ich krew woła do nieba.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                      • RAV
                        RAV @Maciej ostatnio edytowany przez

                        @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

                        Np nie ma żadnego „całkowitego zaćmienia księżyca”, bo w ostatniej fazie księżyc świeci na czerwono.

                        Jak zwykle mądrzysz się o rzeczach, o których nie masz pojęcia. Całkowite zaćmienie oznacza, że na Księżyc nie pada bezpośrednio światło Słońca. I tak jest.

                        Wy tłumaczycie to sobie tak jak z zasady, czyli „refrakcją”.

                        Nie refrakcją, tylko świeceniem atmosfery ziemskiej przez rozproszone w niej światło Słońca. Obserwator na Księżycu w czasie zaćmienia widziałby czarny krąg Ziemi (o średnicy ok. 2 stopni), otoczony czerwono świecącą otoczką atmosfery. Efekt analogiczny do czerwonego nieba na Ziemi po zachodzie Słońca. To czerwone światło pada na powierzchnię Księżyca, a 12% odbija się i można je obserwować z Ziemi.

                        Że to niby „światło czerwone się zagina na atmosferze ziemi i oświetla powierzchnię księżyca”..

                        Kompletne brednie.

                        Co masz do zarzucenia temu wyjaśnieniu?

                        Po pierwsze gdyby tak było, to byłoby to widać ( ten czerwony efekt) także i wtedy gdy np. 1 /2 lub 3/4 tarczy księżyca jest przesłonięte. (Bo przecież „refrakcja na atmosferze” byłaby zawsze, nawet gdy jest część księżyca przesłonięta). A nie widać.

                        Widać, tylko w kontraście z jasno (bezpośrednio) oświetloną resztą Księżyca trudniej to zauważyć. Podobnie trudno zauważyć gwiazdy w pobliżu jasnego Księżyca, a przecież one nie znikają. Dopiero w całkowitej fazie zaćmienia robi się to łatwe.

                        Poniżej dwa moje zdjęcia z zaćmienia z 16 lipca 2019, z ekspozycją na jasną i ciemną część tarczy.
                        Księżyc 1
                        Księżyc 2

                        Tomasz Middle M 2 odpowiedzi Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 1
                        • Tomasz Middle
                          Tomasz Middle @RAV ostatnio edytowany przez

                          @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                          Jak zwykle mądrzysz się o rzeczach, o których nie masz pojęcia

                          Ciągle to robi. Z pewnoscią w głosie (piśmie), która świadczy o kompletnej nieznajomości tematu, lub, co bardziej prawdopodobne, z powodu nabytego matołectwa.
                          Wywalić debila.

                          RAV M 2 odpowiedzi Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                          • RAV
                            RAV @Tomasz Middle ostatnio edytowany przez

                            @Tomasz-Middle napisał w Mózg płaski czy krągły:

                            Ciągle to robi. Z pewnoscią w głosie (piśmie), która świadczy o kompletnej nieznajomości tematu

                            Pewien profesor na mojej uczelni używał określenia "pewność siebie niezmącona znajomością rzeczy". 😉

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                            • M
                              Maciej @RAV ostatnio edytowany przez Maciej

                              @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                              Całkowite zaćmienie oznacza, że na Księżyc nie pada bezpośrednio światło Słońca.

                              Księżyc nie świeci światłem odbitym od słońca.
                              Co można sprawdzić samodzielnie: w świetle księżyca jest zimniej niż w cieniu księżyca.
                              Więc w ogóle nigdy "światło słońca nie pada na księżyc".

                              Księżyc jest światłem, obrazem na niebie. Padanie "światła na światło/obraz" aczkolwiek możliwe, to ma jednak niewielki sens. A na pewno nie powoduje "odbicia światła"

                              @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                              Nie refrakcją, tylko świeceniem atmosfery ziemskiej przez rozproszone w niej światło Słońca. Obserwator na Księżycu w czasie zaćmienia widziałby czarny krąg Ziemi (o średnicy ok. 2 stopni), otoczony czerwono świecącą otoczką atmosfery. Efekt analogiczny do czerwonego nieba na Ziemi po zachodzie Słońca. To czerwone światło pada na powierzchnię Księżyca, a 12% odbija się i można je obserwować z Ziemi.

                              Co Ty nie powiesz? Śmieszne są te wasze bajki, które nazywacie sobie "nauką i wiedzą".
                              Wedle waszych baśni tzw. "atmosfera ziemska" ma ile grubości?
                              100 km?
                              Wedle waszego "odległość do księżyca to powiedzmy ok. 370-380 tys km". Zatem "atmosfera ziemska" widziana z "odległości księżycowej" ma wielkość kątową 0.015 stopnia.

                              No to widziałby "obserwator z księżyca" w ogóle tę atmosferę?
                              Trochę słabo, tak na granicy rozdzielczości ludzkiego oka. I to biorąc pod uwagę "100 km atmosfery". Bo w rzeczywistości już na wys. ponad 40 km jest tej atmosfery bardzo mało.

                              @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                              Że to niby „światło czerwone się zagina na atmosferze ziemi i oświetla powierzchnię księżyca”..
                              Kompletne brednie.

                              Co masz do zarzucenia temu wyjaśnieniu?

                              Że to kompletne brednie.
                              Według waszego: wtedy kiedy jest w największym cieniu, to wtedy jest najlepiej widoczny (choć na czerwono).
                              Jakby był w cieniu, to nie byłby widoczny.

                              Ponadto biorąc pod uwagę wasz model, wszystkie "wymiary ciał niebieskich i odległości" które podajecie do wierzenia wynika, że siła owej "refrakcji" musiałaby być rzędu 0.7-0.9 stopnia kątowego.
                              Na cieniutkiej "atmosferze".

                              Poza tym, refrakcja owszem jest, tylko w drugą stronę:
                              przy płaskich kątach i w pobliżu powierzchni światło odgina się "od powierzchni", a nie "ku powierzchni".

                              Wasze "nauki kosmiczne" są to kompletne brednie.
                              Dlatego ja tak je zapisuję:
                              "nauki ko(s)miczne"

                              @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                              Widać, tylko w kontraście z jasno (bezpośrednio) oświetloną resztą Księżyca trudniej to zauważyć. Podobnie trudno zauważyć gwiazdy w pobliżu jasnego Księżyca, a przecież one nie znikają. Dopiero w całkowitej fazie zaćmienia robi się to łatwe.

                              Poniżej dwa moje zdjęcia z zaćmienia z 16 lipca 2019, z ekspozycją na jasną i ciemną część tarczy.

                              Tak, to jest wytłumaczenie. Przyznaję Ci rację (w tej kwestii).

                              Czyli: nie ma żadnego "zaćmienia księżyca" ale jest po prostu zaczerwienienie księżyca.

                              Poczerwienienie, które wy tłumaczycie w fałszywy sposób.

                              Np. jeśli by była owa "refrakcja na atmosferze", to przecież ona byłaby taka sama w każdej fazie zaćmienia.
                              Nie mogłoby więc być tak jak na Twoim zdjęciu, tym z ekspozycją nastawioną na powierzchnię księżyca.

                              Lecz musiałoby być tak (przyjmując wasze, w tym wasze wyobrażenia o refrakcji):

                              W pobliżu granicy cienia kompletnie nie powinno być widać powierzchni księżyca.
                              Bo: ziemia nie jest przeźroczysta, a refrakcja (wedle waszego) zagina promień "ku powierzchni ziemi", czyli promień zagięty oświetlałby już będącą głęboko w cieniu powierzchnię .

                              Powinno to więc wyglądać tak:
                              Jasny (niezaćmiony księżyc).
                              Dalej: kompletnie czarny pas "cienia ziemi" (o jakiejś grubości)- nie widać w tym pasie powierzchni księżyca
                              dalej: stopniowo rozjaśniający się na czerwono obraz powierzchni księżyca.

                              To, że wy "rozumiecie czym jest zaćmienie księżyca"- to tylko wasze urojenie. Obłęd Wielki, kosmiczny-liczbowy.

                              @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                              Pewien profesor na mojej uczelni używał określenia "pewność siebie niezmącona znajomością rzeczy".

                              Istnieje takie coś, rzeczywiście istnieje.
                              Ale istnieje też zjawisko odwrotne: urojenie wiedzy, pycha wiedzy, że "już wiem, już rozumiem".

                              Uczeni (w tym profesorowie) najczęściej dzisiaj cierpią na to drugie.

                              Mylą się bowiem i to ogromnie w kwestii świata.
                              Ale wydaje im się, że "już wiedzą".

                              Przyszłość potwierdzi moje słowa.

                              RAV M N 2 odpowiedzi Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                              • M
                                Maciej @Tomasz Middle ostatnio edytowany przez

                                @Tomasz-Middle napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                Jak zwykle mądrzysz się o rzeczach, o których nie masz pojęcia

                                Ciągle to robi. Z pewnoscią w głosie (piśmie), która świadczy o kompletnej nieznajomości tematu, lub, co bardziej prawdopodobne, z powodu nabytego matołectwa.
                                Wywalić debila.

                                A co odpowiesz obłudna kanalio tym, którzy jednak chcą czytać moje teksty?

                                Że...?
                                Że ... robisz im dobrze?
                                Że lepiej będzie jak ty za nich wybierzesz co mogą czytać, a czego nie mogą?
                                Że... są zbyt głupi, by samodzielnie selekcjonować co będą czytać?
                                Czy co...?

                                Pytania do całej reszty towarzystwa:
                                Naprawdę nie rozumiecie, że ktoś kto domaga się cenzury jest kanalią i obłudnikiem, który was nie szanuje, bo chciałby pozbawić każdego z was możliwości samodzielnego wyboru?
                                Jak możecie nie czuć odrazy do takich ludzi, do obłudnych tyranów?

                                Kto domaga się cenzury, ten zawsze jest obłudnikiem i zawsze ma inne, ukryte powody by się domagać.
                                Dla Pana Tomasza to jest tym powodem: bracia naciskają, bo debil pisze rzeczy niebezpieczne dla pracy braci.

                                Tylko kłamstwo, fałsz i zło boją się wolności słowa.
                                Prawda i dobro nie potrzebują cenzury, bo nie boją się fałszu.

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                • M
                                  Maciej ostatnio edytowany przez Maciej

                                  @@Tomasz-Middle napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                  Zamiast rzygać tym czym rzygasz, to powiedz w takim razie co powoduje zaćmienie księżyca.

                                  Nie wiem.
                                  Wy także nie wiecie, tylko macie urojenie "wiedzy".

                                  Lecz ponieważ rozmyślacie, jak mnie wyrzucić, to nie napiszę wam o "księżycu", ale jeszcze więcej o Obrazach Bestii.
                                  Zawsze gdy rozmowa schodzi na kwestię Tajemnicy Obrazu Bestii, to podnosi się wielki krzyk i nawoływania, by mnie zakneblować.
                                  Napiszę więc byście wiedzieli jaka jest przyszłość "in vitro", co dziać się będzie, co musi się stać.
                                  Byście się nie mogli na Sądzie wymówić przed Bogiem "wcale nie wiedzieliśmy, nikt nam nie powiedział". Lecz żebyście tylko tak mogli się wymówić "słyszeliśmy, wiedzieliśmy, ale nie uwierzyliśmy, wyszydziliśmy i wyśmiali".
                                  Byście byli potępieni.

                                  Tajemnica Obrazu Bestii jest najbardziej skrywana. Powiązana jest z Tajemnicą wcielenia Lucyfera, poczęcia Antychrysta.

                                  Antychryst to wcielony Lucyfer. Podstępny Anioł Światłości, sam Książę Ciemności, wchodzący w ludzkie ciało. Pocznie się z fałszywej dziewicy, hebrajskiej zakonnicy i z biskupa Kościoła Katolickiego. W akcie perwersyjnej, seksualnej magii, z wzywaniem pomocy całego piekła, wszystkich książąt ciemności i wszystkich najniżej nawet stojących w hierarchii piekielnej demonów. Całe piekło będzie (duchowo) brać udział w poczęciu Antychrysta.
                                  Jego poczęcie będzie wyjątkowe, inne niż poczęcie Obrazów Bestii.

                                  Bóg wysłucha próśb całego piekła. I ustąpi miejsca temu, który ma przyjść- jak zapowiedziano.
                                  Moc piekła, z dopustu Bożego sprawi, że Lucyfer zabije poruszenie Adama, tchnienie życia w pierwiastku męskim i żeńskim uczestniczącym w akcie poczęcia. I natychmiast w to, co zabite wcieli się sam Książę Piekielny.
                                  Stanie się to w ciele kobiety, a nie poza ciałem. Nie "in vitro".
                                  Dlatego poczęcie Antychrysta będzie wyjątkowe, inne niż wszystkich Obrazów Bestii. Władca piekła zaznaczy, że jest większy w piekielnej hierarchii, niż pozostałe upadłe anioły, że jest jedyny.

                                  Wcielenie Antychrysta jest parodią Wcielenia Słowa Bożego. Antychryst jest karykaturą Syna Bożego.
                                  Bóg dopuści przed Końcem do wcielenie Lucyfera.
                                  Aby poznali przed Końcem dwa wcielenia.
                                  Słowa Bożego, Boga-Człowieka, Jezusa Chrystusa.
                                  I parodię Syna Bożego- wcielonego Lucyfera- Antychrysta, Księcia Pychy.
                                  By poznali, by dokonali wyboru.
                                  Kogo wolą?
                                  Pan Jezus jest Żydem, ma Matkę- Żydówkę.
                                  Antychryst- będzie Żydem, pocznie się z matki Żydówki.

                                  Antychryst nie jest człowiekiem, lecz diabłem w ciele człowieczym, Księciem Piekła w ludzkim ciele. Księciem tego świata, Księciem Ciemności.
                                  Pan Jezus JEST Człowiekiem i JEST Bogiem.
                                  Różnica.

                                  Antychryst będzie miał wszystkie władze duchowe przynależne Księciu Piekła, Lucyferowi.
                                  Przepaść jaka będzie pomiędzy nim, a najinteligentniejszym z ludzi będzie taka jak jest pomiędzy aniołem, a człowiekiem. Największa pomiędzy tymi dwoma rodzajami. Bo i anioł jest największy. Lucyfer, największy z aniołów, choć upadły.
                                  Żaden człowiek nie będzie w stanie sprostać poznaniu i inteligencji Antychrysta, ani nawet cały świat razem wzięty nie będzie mu w stanie sprostać.
                                  Przepaść rodzaju.
                                  Z powodu inteligencji będzie podziwiany przez wszystkich mieszkańców ziemi.
                                  Cała ziemia w podziwie powiedzie za nim wzrokiem.

                                  Obrazy Bestii także przewyższać będą człowieka. Demony w ciele człowieczym. Upadłe anioły, choć mniejsze od Lucyfera, to jednak między nimi a ludźmi- jest przepaść rodzaju.
                                  Będą przerastać inteligencją (tzw IQ), będą miały rozliczne "talenty" i władze. Będą podziwiane przez mieszkańców ziemi. Dziś lubią "talenty". Jak pięknie śpiewa, jak cudnie tańczy, cóż z tego że sodomita?! Tak dzisiaj myślą. Głupcy.

                                  Bardziej cenią (cyrkowe) talenty i "zdolności", niż dobro i prawdę.
                                  Nędza rozumu.

                                  Dlatego pójdą za Antychrystem i za Obrazami Bestii. Na zagładę.

                                  Antychryst jako anioł wcielony będzie miał władzę nad naturą. Będzie czynił cuda i znaki. Będzie prorokował, a przepowiednie jego będą się sprawdzać. Będzie znał rzeczy ukryte.

                                  Nastąpi "wielkie nawrócenie mieszkańców ziemi" i mieszkańcy ziemi staną się religijni na nowo.
                                  Lecz religia, którą przyjmą będzie religią Antychrysta, nie Boga. Będzie to religia rozumu, religia "naukowa", religia człowieka.
                                  Wszystko będzie "objaśnione naukowo".
                                  Będzie jedna religia i jeden (fałszywy) Kościół: Wielka Nierządnica.

                                  Antychryst będzie się przedstawiał światu jako Kosmiczny Chrystus, który powrócił na ziemię. Każdemu tak się będzie przedstawiał, jak słuchacz chce słyszeć.
                                  Będzie uwielbiany, bo każdemu dogodzi, spełni pragnienia każdego. Książę Obłudy.

                                  Już przed przyjściem Antychrysta powstawać będą Obrazy Bestii. Lecz w czasie jego przyjścia nastąpi wielkie przyspieszenie.

                                  W mieście na siedmiu wzgórzach rozsiądzie się Wielka Nierządnica, już się rozsiada.

                                  [Wzgórze Watykanu nigdy nie należało do siedmiu wzgórz Rzymu. Tu trzeba rozumu.]

                                  Kościół będzie wypędzony z Rzymu. W Rzymie zasiądzie Wielka Nierządnica.
                                  Macierz nierządnic takiego podstępu użyje:
                                  Będzie apelować do litości, do miłosierdzia. Wzywać będzie do "ratowania niewinnych" do "adopcji dziecka poczętego", które "powołano do życia, a które spoczywa i żyje zamrożone w ciekłym azocie", jako "zamrożony zarodek". Aby "także i tym niewiniątkom dano możliwość przyjścia na świat".
                                  Arcymistrzostwo zwodzenia.
                                  I uwierzą. I będą sobie wszczepiać. Głupie. Bo nie zrozumiały, że zamrożone jest zamrożone na śmierć, nie żyje, lecz jest martwe.
                                  Nabiorą się na oszustwo. Na przewrotne pytania "Co zrobić z zamrożonymi zarodkami? Czyż można je zabić? Czy nie jest aktem miłosierdzia ratowanie tych niewinnych?"

                                  Durne, bez wiary Bogu. Nie rozumieją, że nie można zabić tego co martwe. A to trzeba zrobić z zamrożonym w ciekłym azocie: to samo co robi się z martwym ciałem ludzkim. To: pogrzebać umarłych.

                                  Nabiorą się głupie na apel "o litość i o miłosierdzie".
                                  Nabiorą się bo polubiły życie w samotności, bez prowadzenia przez mężczyznę.
                                  Bedą zatem prowadzone przez diabła.
                                  I nabiorą się durne, bo polubiły takie poczęcie: "in vitro".
                                  I będą wszczepiać, a będą myśleć "czyż nie robimy dobrego uczynku? Czyż nie ratujemy niewinnych dzieci?"

                                  A tak to będzie zaplanowane i zrobione- w następujący sposób, a inaczej nie będzie, bo przebiegłość diabła jest wielka:
                                  Nikt nie zna tajemnicy tego co zostało wszczepione, lecz tylko ten sługa diabła, który tym się zajmuje, który wszczepia ma szansę znać. A i tak bez pewności- bo słudzy diabła okłamują i zwodzą się wzajemnie.
                                  Będą więc na początku tego zwiedzenia wszczepiać niemrożone "zarodki", lecz mówić będą że wszczepiają "te zamrożone".
                                  To bowiem co powstaje z nigdy niemrożonego, nawet i przez "in vitro"- to jest człowiekiem.

                                  Będą na początku wszczepiać niemrożone, mówiąc że wszczepiają zamrożone zarodki. Bo to kłamcy.
                                  Aby oswoić kobiety, które się wahały, by je przekonać, że "z zamrożonego także powstaje człowiek".
                                  Bo to oszuści.

                                  Pierwsze głupie kobiety, które dały się nabrać rodzić będą więc dzieci, prawdziwych ludzi.
                                  One pociągną kolejne głupie (kobiety). O to chodziło oszustom: o oswojenie. To jest oswojenie diabelskie.

                                  W miarę upływu czasu zwiększać się będzie liczba mrożonych zarodków, a zmniejszać liczba niemrożonych wszczepianych głupim kobietom.
                                  I coraz więcej głupich rodzić będzie diabły w ciele człowieczym.
                                  A pod sam koniec, gdy zbliżać będzie się koniec dzieła diabelskiego, to wtedy już tylko same mrożone będą wszczepiane.
                                  Albowiem to jest nagroda dla diabłów, sług Lucyfera.
                                  Chodzenie po świecie jako Obraz Bestii jest ulgą dla diabła.
                                  Diabeł zawsze cierpi. Jest pełen niepokoju , wewnętrznego rozdarcia, wielkiego bólu . Lecz w piekle cierpi najbardziej. Gdy zaś obcuje z żywymi, z tym światem, a tym bardziej gdy włada ciałem ludzkim- to wtedy mniej cierpi. Bo swoje cierpienie przerzuca na żywych. I dźwigają lęki i niepokoje diabła. Bo diabła wybrali.

                                  Lucyfer, Książę Ciemności obiecał upadłym aniołom, którzy za nim poszli, że sprawi iż wcielą się w ciała ludzi i będą władać światem.
                                  I będzie realizował swą obietnicę. Już realizuje.
                                  Co do zasady jest to realizowane według hierarchii diabelskiej, która jest hierarchią tyranów. "Co do zasady"- bo zanim Lucyfer się wcieli- już są posłane mniejsze jego sługi. By przygotować mu drogę.
                                  Lecz co do zasady- jest i będzie według hierarchii piekielnej, a jest to hierarchia podłości.
                                  Hierarchia piekła jest jak hierarchia mafijna: ten stoi na szczycie mafii kto mniej ma "skrupułów" i "tych głupich hamulców moralnych". Nie inaczej jest w piekle.

                                  Dlatego pomniejsze diabły wcale nie doczekają się tego, co obiecał im Lucyfer. Będą bowiem musiały ustąpić w kolejce miejsca większym tyranom, większym mocarzom piekielnym.
                                  Diabeł jest kłamcą. Okłamuje wszystkich. Także swoje sługi i tych, którzy poszli za nim.
                                  Saturn pożera własne dzieci.
                                  Pod koniec czasu czasów upadłe anioły staną się niecierpliwe, wiedząc że mało już czasu. Będą się domagać od Księcia jak najszybszego spełnienia obietnicy im danej, by jak najprędzej ulżyć swemu cierpieniu.
                                  Dlatego pod sam koniec czasu czasów będą już wszczepiać tylko zamrożone.

                                  Czas czasów, najstraszniejszy z czasów Apokalipsy, czas Antychrysta na tym polega, że wtedy całe piekło będzie uwolnione. I wyjdą z piekła wszystkie duchy piekielne, wszystkie diabły.
                                  Nie wszystkie zdążą się wcielić i chodzić po ziemi, jako Obrazy Bestii, lecz wszystkie będą uwolnione i (co najmniej) jako duchy błąkać się będą po świecie.
                                  Piekło będzie działać z całą mocą.

                                  Z mocą tak wielką, że potem już nigdy z taką działać nie będzie.

                                  Nawet w czasie dokładnie ostatnim, tuż przed końcem świata, w czasie Goga i Magoga. Gdy upadły Anioł Światłości uwolniony będzie z łańcucha na bój dokładnie ostatni, na krótki czas. Lecz to będzie dopiero po Tysiącletnim Królestwie. Ale ostatnie zwodzenie nie będzie miało mocy takiej jak to największe, to w czasie czasów., to które nadchodzi, już blisko, tuż tuż.

                                  Pod koniec czasu czasów legiony piekielne pustoszyć będą ziemię, hybrydy ludzko-zwierzęce chodzić będą po świecie. Powróci co było w starym Egipcie i w czasach starodawnych. Nie było legendą. Hybrydy będą chodzić po świecie. Czarownice latać będą na miotłach. Wszystko "naukowo objaśnione". By nie poznali.
                                  Postęp wyda owoc w pełni dojrzały. To co najgorsze przyjdzie na mieszkańców ziemi od tego w czym największą złożyli nadzieję: od wiedzy i postępu.
                                  Bo nie pokładali w Bogu, lecz uczynili sobie bożka. A jest to bożek "rozumu".

                                  To jest Tajemnica rodzaju.

                                  To co pochodzi z "in vitro", ale nie było "mrożone i odmrażane"- to jest człowiek.
                                  To co było- to nie jest człowiek.

                                  Lecz tajemnicę początku osoby tylko Bóg zna z całą pewnością.
                                  To jest Tajemnica:
                                  Ten jest człowiekiem, który jest zdolny do dobra i prawdy.
                                  Obrazy Bestii nie będą w ogóle zdolne do dobra i prawdy.
                                  Tylko pozór, obłuda, oszustwo i podstęp będą z nich wychodzić. Pustka piekielna.
                                  Jeśli kto wygląda jak człowiek i jest zdolny do dobra i prawdy- ten jest człowiekiem.

                                  Tu trzeba rozumu, kto (jeszcze ) ma rozum.
                                  Jeśli kto ma ludzkie ciało i mówi oraz udowodnił że był zdolny do dobra i prawdy => ten jest człowiekiem.
                                  Lecz jeśli kto ma ludzkie ciało i nawet mówi ale jeszcze dotąd nie udowodnił, że jest zdolny do dobra i prawdy => taki nie wiadomo kim jest.
                                  Potrzeba rozumu.

                                  Bo taki który ma ludzkie ciało, wygląda jak człowiek i nawet mówi, ale robił jak dotąd tylko złe rzeczy i tylko kłamstwo wybierał może być Obrazem Bestii, ale może także być i człowiekiem. Bo na przykład może być takim człowiekiem który jest opętany przez diabła lub takim który jeszcze nie udowodnił zdolności do dobra , ale udowodni w przyszłości.

                                  Tu trzeba rozumu.

                                  Tajemnica Obrazu Bestii nie jest objawiona przez Boga po to, aby "osądzać inne osoby, by rozpoznawać innych", by wyrokować "ty jesteś człowiekiem, a ty nie jesteś" !

                                  Nikt bowiem nie zna tajemnicy początku drugiej osoby. Tylko Bóg.
                                  Czy znasz początek choćby samego siebie?
                                  Jakże więc mógłbyś znać początek innej osoby?

                                  Tu trzeba rozumu.
                                  W owym czasie powstanie bowiem każde możliwe oszustwo i każde zwodzenie.
                                  Pojawią się fałszywi prorocy, fałszywi misjonarze, fałszywi mesjasze .

                                  Będą wołali " patrzcie ten jest już stary, jak dotąd nigdy nie zrobił niczego dobrego, a czyż nie przyłapaliście go i to wiele razy na obłudzie, na kłamstwie, na kradzieży, na rozpuście, nawet na morderstwie? To nie jest człowiek, to Obraz Bestii. Zniszczmy to, zabijmy, unicestwijmy!"

                                  Tych słuchać nie wolno, nie wolno za takimi iść. Ci są zwodzicielami- sługami diabelskimi lub Obrazami Bestii.
                                  Piekło jest bowiem skłócone samo ze sobą. I diabeł walczy przeciw diabłu. Będzie walczył także w tym czasie.
                                  Królestwo Ciemności jest wewnętrznie skłócone, nie może się ostać , nie może zwyciężyć.
                                  Jedna rzecz tylko łączy piekło: nienawiść do Boga, do dobra i do prawdy. Wszystko inne ich dzieli.

                                  Tych więc słuchać nie wolno: tych którzy mówią "zabijajmy obrazy Bestii, w imię dobra to róbmy, wydajmy krucjatę".

                                  Co do zasady nikomu bowiem nie dano poznania początku innej osoby.

                                  A z tego to wynika: jeśli kto wygląda jak człowiek, ma ludzkie ciało, to taki musi być traktowany jak człowiek, jakby był człowiekiem.
                                  Gdyby nawet taki do tej pory nie udowodnił zdolności do dobra i prawdy, nie przyznał się do Ewangelii- musi być traktowany jakby był człowiekiem.

                                  Bo tu trzeba rozumu:
                                  Nawet jeśli kto jeszcze nie uwodnił zdolności do dobra i prawdy, to wciąż może to być człowiek.
                                  Bóg zna tajemnicę początku osoby. Człowiek nie zna. Chyba aby mu Bóg objawił, lecz w tym strasznym czasie będzie przed ludźmi zakryty początek ciała ludzkiego, które porusza się i mówi.
                                  I nie będziesz wiedział czy ciało to jest człowiekiem, czy Obrazem Bestii.
                                  [Chyba, że udowodnił już zdolność do dobra i prawdy. Lecz jeśli jeszcze nie udowodnił- nie będziesz wiedział.]

                                  Trzeba bowiem rozumu.
                                  Nie jest powołany człowiek do osądzania i rozpoznawania innych (osób). Lecz do rozpoznawania prawdy, odróżniania od fałszu i do głoszenia prawdy i do przyznawania się do niej.
                                  Nie zna człowiek początku konkretnej osoby.
                                  Nie znając- nie może jej niszczyć.
                                  Lecz tak musi traktować jakby była człowiekiem- jeśli ma ludzkie ciało, wygląda jak człowiek.
                                  Nawet gdyby z niej jak dotąd samo tylko zło wychodziło.
                                  Nie można bowiem niszczyć "w ciemno", nie wiedząc kogo się niszczy.
                                  W tym zaś czasie strasznym nie będą znali kto konkretnie jest Obrazem Bestii, a kto człowiekiem, który jednak jeszcze nie wykazał zdolności do dobra i prawdy.

                                  Dlatego trzeba rozumu.

                                  Nie wolno podążać za tymi, którzy wołają "wydajmy wojnę Obrazom Bestii, niszczmy je i unicestwiajmy, oczyśćmy ziemię".
                                  Pod żadnym pozorem nie wolno podążać za takim wołaniem.
                                  Bóg sam dokona oczyszczenia, gdy czas się wypełni.

                                  To jest powołanie człowieka w każdym czasie: rozpoznawać Prawdę, przyznawać się do Niej, głosić Ją i czynić dobrze nawet nieprzyjaciołom. Modlić się do Boga i prosić o przyspieszenie i o skrócenie czasu oczyszczenia.

                                  A to nie jest powołanie człowieka, w żadnym czasie: rozpoznawać inne osoby i wyrokować o innych.

                                  To jest czas Apokalipsy, czas który nadchodzi.
                                  Gdy się zacznie, gdy ten który powstrzymuje ustąpi miejsca temu, który ma przyjść wtedy zacznie się łańcuch zdarzeń, których powstrzymać nie można, które muszą się stać.

                                  Highlander 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                  • RAV
                                    RAV @Maciej ostatnio edytowany przez RAV

                                    @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                    Księżyc nie świeci światłem odbitym od słońca.
                                    Co można sprawdzić samodzielnie: w świetle księżyca jest zimniej niż w cieniu księżyca.
                                    Więc w ogóle nigdy "światło słońca nie pada na księżyc".

                                    Bzdury. Dlaczego na powierzchni Księżyca widać góry i inne obiekty rzucające cienie?

                                    Wedle waszych baśni tzw. "atmosfera ziemska" ma ile grubości?
                                    100 km?
                                    Wedle waszego "odległość do księżyca to powiedzmy ok. 370-380 tys km". Zatem "atmosfera ziemska" widziana z "odległości księżycowej" ma wielkość kątową 0.015 stopnia.

                                    Czyli 55 sekund kątowych. To całkiem sporo. Bez trudu można na niebie zobaczyć Wenus (aktualnie 23" średnicy), Jowisza (50") wraz z jego księżycami (po ok. 1"-1,5"), Saturna (18", pierścienie 42"), nie wspominając o gwiazdach, których wielkości kątowe są zbyt małe, żeby je mierzyć.

                                    No to widziałby "obserwator z księżyca" w ogóle tę atmosferę?

                                    Bez problemu.

                                    Trochę słabo, tak na granicy rozdzielczości ludzkiego oka.

                                    Doczytaj sobie, co to jest ta rozdzielczość. Bo niestety (a właściwie na szczęście) nie oznacza ona, że obiektów mniejszych niż jej wartość nie da się zobaczyć.

                                    Kompletne brednie.

                                    Co masz do zarzucenia temu wyjaśnieniu?

                                    Że to kompletne brednie.

                                    No, toś wyjaśnił 😉

                                    Według waszego: wtedy kiedy jest w największym cieniu, to wtedy jest najlepiej widoczny (choć na czerwono).

                                    Ktoś tak powiedział/napisał, czy to twój chochoł?

                                    Jakby był w cieniu, to nie byłby widoczny.

                                    Wyobraź sobie, ze stoisz ciemną nocą przed domem. Obok domu, z drugiej strony, jest latarnia uliczna, ale niewidoczna dla ciebie. Stoisz więc w cieniu domu. Ale w oknie ktoś zapalił czerwoną lampkę, która oświetla cię słabym światłem. Czy nadal jesteś w cieniu domu, czy już nie? Jesteś widoczny, czy nie?

                                    Ponadto biorąc pod uwagę wasz model, wszystkie "wymiary ciał niebieskich i odległości" które podajecie do wierzenia wynika, że siła owej "refrakcji" musiałaby być rzędu 0.7-0.9 stopnia kątowego.
                                    Na cieniutkiej "atmosferze".

                                    Tłumaczyłem poprzednio, że tu nie chodzi o refrakcję (która jest ukierunkowana), tylko rozproszenie. We wszystkie strony.

                                    Czyli: nie ma żadnego "zaćmienia księżyca" ale jest po prostu zaczerwienienie księżyca.

                                    Nie znam takiego pojęcia i nie wydaje mi się potrzebne do opisu tego zjawiska.

                                    Gdyby Ziemia nie miała atmosfery, to zaćmienie Księżyca powodowałoby całkowite zaciemnienie jego tarczy. Księżyc byłby czarnym kółkiem wśród gwiazd, co też ciekawie by wyglądało, zwłaszcza na tle Drogi Mlecznej.

                                    Np. jeśli by była owa "refrakcja na atmosferze", to przecież ona byłaby taka sama w każdej fazie zaćmienia.
                                    Nie mogłoby więc być tak jak na Twoim zdjęciu, tym z ekspozycją nastawioną na powierzchnię księżyca.

                                    Znowu chochoł. "Nie mogłoby", bo co?

                                    M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                    • M
                                      Maciej @RAV ostatnio edytowany przez

                                      @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                      Księżyc nie świeci światłem odbitym od słońca.
                                      Co można sprawdzić samodzielnie: w świetle księżyca jest zimniej niż w cieniu księżyca.
                                      Więc w ogóle nigdy "światło słońca nie pada na księżyc".

                                      Bzdury. Dlaczego na powierzchni Księżyca widać góry i inne obiekty rzucające cienie?

                                      Sprawdzałeś kiedyś (temperaturę w cieniu i w blasku księżyca)?

                                      To sprawdź.

                                      Dlaczego na powierzchni Księżyca widać góry i inne obiekty rzucające cienie?

                                      A dlaczego w telewizorze widać podobnie?
                                      Czy zatem "to co w telewizorze jest materialne"?
                                      Jeśli "obraz w telewizorze jest materialny i taki jak widać", to spróbuj go dotknąć (obrazu, nie telewizora).

                                      Byłem kiedyś w Las Vegas na (imponującym) pokazie "3D".
                                      Też było widać "obiekty rzucające cienie".

                                      Tylko widzieć- nie znaczy "wiedzieć".
                                      "Tylko widzenie"- nie pozwala powiedzieć "to co widzę na pewno jest ciałem i na pewno czymś takim, jak wygląda".

                                      Jeśli kto nie rozumie, że "tylko widzieć" nie znaczy "wiedzieć", to jak można mu pomóc?

                                      @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                      Wyobraź sobie, ze stoisz ciemną nocą przed domem. Obok domu, z drugiej strony, jest latarnia uliczna, ale niewidoczna dla ciebie. Stoisz więc w cieniu domu. Ale w oknie ktoś zapalił czerwoną lampkę, która oświetla cię słabym światłem. Czy nadal jesteś w cieniu domu, czy już nie? Jesteś widoczny, czy nie?

                                      A kto na ziemi (której analogią jest Twój "dom") "zapalił czerwoną lampkę", by "oświetlała księżyc"?

                                      Czyż wedle waszych bajań światło nie wychodzi przypadkiem ze słońca?
                                      A czyż pomiędzy słońcem, a księżycem nie ma wedle waszych baśni "kuli ziemskiej"?

                                      @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                      Np. jeśli by była owa "refrakcja na atmosferze", to przecież ona byłaby taka sama w każdej fazie zaćmienia.
                                      Nie mogłoby więc być tak jak na Twoim zdjęciu, tym z ekspozycją nastawioną na powierzchnię księżyca.

                                      Znowu chochoł. "Nie mogłoby", bo co?

                                      Bo:

                                      1. ziemia nie jest przeźroczysta.
                                      2. światło "załamane" (refrakcja) wedle waszych teorii o załamaniu światła trafiałoby co najwyżej w zaćmione obszary powierzchni księżyca, nie zaś w te, które leżą przy granicy cienia. (właśnie ze względu na to "odgięcie refrakcyjne" według waszego).
                                      RAV 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                      • RAV
                                        RAV @Maciej ostatnio edytowany przez

                                        @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                        Sprawdzałeś kiedyś (temperaturę w cieniu i w blasku księżyca)?

                                        Nie, a ty? I co wyszło? Tylko nie podawaj mi linku do YT, bo ten filmik widziałem.

                                        Dlaczego na powierzchni Księżyca widać góry i inne obiekty rzucające cienie?

                                        A dlaczego w telewizorze widać podobnie?

                                        W jakim telewizorze i co "podobnie"? O czym ty gadasz?

                                        A kto na ziemi (której analogią jest Twój "dom") "zapalił czerwoną lampkę", by "oświetlała księżyc"?

                                        Nie odpowiedziałeś na pytania z historyjki o cieniu domu, a już rzucasz następnymi, nieistotnymi dla niej. Ale pokażę ci, jak należy dyskutować i odpowiem. W sytuacji z zaćmieniem "czerwoną lampką" jest atmosfera ziemska, przesyłająca na Księżyc rozproszone światło słoneczne.

                                        Czyż wedle waszych bajań światło nie wychodzi przypadkiem ze słońca?
                                        A czyż pomiędzy słońcem, a księżycem nie ma wedle waszych baśni "kuli ziemskiej"?

                                        Tak właśnie jest, i co z tego? Nadal nie rozumiesz, jak działa rozpraszanie światła?

                                        1. światło "załamane" (refrakcja) wedle waszych teorii o załamaniu światła trafiałoby co najwyżej w zaćmione obszary powierzchni księżyca, nie zaś w te, które leżą przy granicy cienia. (właśnie ze względu na to "odgięcie refrakcyjne" według waszego).

                                        Gdyby chodziło o refrakcję, to może i by tak było. Tylko że refrakcja w tym przypadku to twój chochoł, którego uparcie się trzymasz.

                                        M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                        • M N
                                          M N @Maciej ostatnio edytowany przez

                                          @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:
                                          Widzę Maciuś, że zaliczyłeś kolejny płaski reset, i wróciłeś do starych, od dawna obalonych kłamstw:

                                          Księżyc nie świeci światłem odbitym od słońca.

                                          Zapomniałeś o kamerach na podczerwień? To przypominam: obserwacyjny dowód, że Księżyc jest kulisty i świeci CIEPŁYM, odbitym od słońca światłem:
                                          https://www.youtube.com/watch?v=QgmF7XZNCJE
                                          Szczegół, na który proponuję żebyś zwrócił szczególną uwagę: najcieplejszy jest obszar powierzchni zwrócony prostopadle do padających na nią promieni słonecznych, najzimniejszy (ok. 63 C) przy terminatorze.
                                          I jeszcze 1 na dokładkę:
                                          https://www.youtube.com/watch?v=015XSGZTAhY

                                          Co można sprawdzić samodzielnie: w świetle księżyca jest zimniej niż w cieniu księżyca.

                                          Tu masz (po raz kolejny) taki pomiar transmitowany na żywo, żeby po raz kolejny pokazać, że kłamiesz:
                                          https://www.youtube.com/watch?v=rmqTrgqK6gM

                                          A gdzie jest zapis twojego pomiaru? W twojej wypaczonej wyobraźni 😂 ?

                                          To na tym polega ten twój proces "rozumowy"? Twoje bieżące kłamstwa zostają doszczętnie zniszczone, więc robisz sobie reset, wyskakujesz z jakąś starą, kompletną bzdurą, w którą możesz jeszcze jako tako uwierzyć tylko po to, żeby bezmyślnie znowu uciec w tą swoją narrację pierdolniętego sza(m/t 😂)ana?
                                          To tylko starcza demencja czy jakaś poważniejsza przypadłość 😂 ?

                                          Tomasz Middle M 2 odpowiedzi Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                          • Tomasz Middle
                                            Tomasz Middle @M N ostatnio edytowany przez

                                            @M-N ej, ale ten film (pierwszy) jest od Masona. Ja wiem że to nazwisko, tylko jak wiesz, nie ma przypadków, są tylko znaki!🤣🤣

                                            M N 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                            • Pierwszy post
                                              Ostatni post
                                            Powered by NodeBB | Contributors