Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji
-
@ZJ napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
@Maciej napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Nie zamierzam przepraszać.
Będziesz potępiony!
Wierzę, że nie będę.
Pan Jezus nie kłamie. -
@Maciej napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Wystarczyłoby ustawiać nadajniki/ odbiorniki radiowe odpowiednio wysoko by sygnał między nimi biegł nad przeszkodami terenowymi, czyli w górach matole.
Czy to byłby "dowód na idealną płaskość ziemi"?
Czy tylko dowód na to, że pomiędzy dwoma punktami powierzchni (nadajnik, odbiornik) krzywizna powierzchni nie jest większa od pewnej wartości?To popatrz głąbie na swoją mapkę Gleasona: wystarczyłby nadajnik radiowy na zachód od Madrytu - górki o wys. ok. 2 km. n.p.m. (okolice Pico Almanzor) i masz pokrycie sygnałem radiowym prawie całej Ameryki Płd. ze wschodnimi Andami włącznie. Nawet Ushuaia byłaby w zasięgu. O wschodnich i środkowych stanach US nie wspominając
:
Jeśli po którymś resecie już zapomniałeś, to takich projekcji globu Gleasona dla swojej indywidualnej lokalizacji do tej pory używają krótkofalowcy na całej planecie, żeby właściwie określać kierunki, odległość i moc sygnału. Zgodnie z globem, bo to działa w praktyce.
Myślałem, że te parę dni ciszy z twojej strony to rezultat pierdolnięcia baranka o jakiś żelbet - bo to chyba jedyna "metoda", żebyś dostąpił swojego obłąkanego "objawienia", i może wreszcie poznamy - choćby tylko - płaskie równanie na krzywą balistyczną albo na wagę (W=m(masa) x g(przysp. grawitacyjne), ale nie, żółć głupoty znowu ci się przelewa i tyle.
Twoje urojone bałwany, demony i inne jakie sobie tylko wymyślisz mają cię głęboko w d...ach, konsekwentnie odmawiają ci swojej "wiedzy"
, a tobie pozostaje jedynie produkowanie tutaj coraz bardziej kuriozalnych kłamstw, żeby karmić swój obłęd i głupotę.A tymczasem Ziemia uparcie pozostaje wciąż kulista o R= 6371 km., światło równie uparcie w atmosferze ugina się z zasady w kierunku gęstszej jej warstwy, o czym świadczą fizyczne pomiary oraz stosowane w praktyce technologie.
Jedyne co ci się rozwija - z braku merytorycznych argumentów - to słowniczek wyzwisk, zakłamana gnido szatańska
. -
@ZJ napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Ten "szarlatan" wymyślił jak działa coś czego skutki spotykamy na codzień.
Szarlatan (Newton) nie wymyślił jak coś działa.
Tylko ogłosił swój pomysł jak jego zdaniem coś działa.Czym innym jest jak naprawdę coś działa.
Czym innym jest jak się komuś wydaje (choćby Newtonowi), że to działa.@ZJ napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
I to jego wyjaśnienie działa na ziemi i doskonale opisuje ruch "światełek" na niebie.
Przyjrzyjmy się Obłędowi Wielkiemu, kosmiczno-liczbowemu.
Oto co piszą o innym szarlatanie czyli o Lordzie Henry Cavendishu:https://www.naukowiec.org/wiedza/fizyka/doswiadczenie-cavendisha_3183.html
Doświadczenie Cavendisha zostało przeprowadzone w 1798 roku za pomocą tzw. "wagi skręceń".
Na nici kwarcowej Cavendish zawiesił pręt z dwoma małymi kulkami o znanych masach m na jego końcach. Do nici przymocował lusterko:
Doświadczenie Cavendisha
Następnie w pobliżu każdej z kulek umieścił symetrycznie dwie duże kule ołowiane o znanych masach (M) i zmierzył kąt skrętu, o jaki obrócił się pręt.
Pomiar Cavendisha pozwolił mu obliczyć wartość stałej grawitacji G:
𝐺=6,67⋅10−11[𝑁⋅𝑚2𝑘𝑔2]
Pomijając szczegóły doświadczenia szarlatana (jest to bardzo mętnie opisane) i zakładając, że wyliczył co wyliczył, to na pewno popełnił on błąd interpretacji tego, co obserwował. Ponieważ efekty elektromagnetyczno-termodynamiczne takiego układu jak w doświadczeniu Cavendisha są wielokrotnie mocniejsze, niż domniemane "oddziaływania grawitacyjne".
JUż to pisałem, dla przypomnienia.
https://i.imgur.com/1JNSn3D.png
https://i.imgur.com/1JNSn3D.pngA zatem mamy już pierwszą kwestię: wasz światopogląd, w tym wasze "obliczenia mas świateł nieba" stoi na złej interpretacji efektu pewnego doświadczenia.
Idźmy dalej:
ciąg dalszy ww strony, czyli https://www.naukowiec.org/wiedza/fizyka/doswiadczenie-cavendisha_3183.html
Znając wartość stałej G Cavendish wyznaczył masę Ziemi.
Zgodnie z prawem powszechnego ciążenia Newtona 𝐹=𝐺⋅𝑀𝑧⋅𝑚𝑅2𝑧
gdzie 𝑀𝑧- masa Ziemi, 𝑅𝑧- promień Ziemi
Siła ciężkości 𝑄=𝑚⋅𝑔
Przyrównując wzory otrzymujemy:
𝐺⋅𝑀𝑧⋅𝑚𝑅2𝑧=𝑚⋅𝑔
Po przekształceniu otrzymujemy wzór na masę Ziemi: 𝑀𝑧=𝑔𝑅2𝑧𝐺
Eksperyment Cavendisha znany jest również pod nazwą "ważenie Ziemi".
W tych obliczeniach pojawia się "promień ziemi". A skąd "znamy" domniemany (urojony) "promień ziemi"? Skąd się on wziął?
Otóż wziął się on z wyobrażeń przyjętych a priori na temat świateł nieznanego nieba, z rozumowania a la Eratostenes.
Nikt przecież ziemi z daleka nie widział. Nikt nie zmierzył "kuli ziemskiej", tym "bardziej promienia ziemi"."Promień ziemi" wyliczono przyjmując sobie takie a nie inne WYOBRAŻENIA na temat nieba (świateł nieba), w szczególności jego optyki (optyki nieba).
"Znając" masę ziemi rozpoczyna się festiwal "wyliczeń". Można "wyliczyć masę słońca", "masę księżyca", "masy planet".... itp.
Czy ktoś kiedykolwiek zważył słońce? Nie. "Masę słońca" wyliczono. Czy ktoś zważył Neptuna lub Jowisza? Nie, ich "masy" wyliczono.
Dlatego to jest obłęd w najczystszej postaci i jest to Obłęd Wielki, kosmiczno-liczbowy.
Na dwóch wielkich błędach myślenia stoi ten obłęd: na urojeniu o "kulistości ziemi", które powstało z wyobrażeń (urojeń) na temat nieba (świateł nieba).
I na urojeniu "grawitacji", które to urojenie zostało podane Panu czarnoksiężnikowi Newtonowi wprost do rozumu (przez przebiegłego, inteligentnego demona), jako "eleganckie objaśnienie kulistości wielkich mas" oraz "ruchów świateł nieba".Majstersztyk lucyperyczny. Arcymistrzostwo zwodzenia.
Cała ziemia połknęła haczyk. Cała ziemia wodzi wzrokiem w podziwie za Bestią i jej naukami.[Na marginesie: oszustwo jest tym bardziej skuteczne (w zwodzeniu) im bardziej podobne do prawdy, czyli prawdopodobne. Najskuteczniej zwodzą te oszustwa, które mają silny pozór prawdziwości, ale prawdą nie są]
@ZJ napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
i doskonale opisuje ruch "światełek" na niebie.
Obłęd w najczystszej postaci. Nawet tego nie rozumiesz, że "obliczenie ze wzoru" oznacza DOPASOWANIE?
https://www.youtube.com/watch?v=1pjZ98p9k3c&t=176s

https://i.imgur.com/jvyLLRG.pngGdyby przyszedł jakiś "fizyk", to zapewne z trajektorii tych orbitujących wokół piłeczki przedmiotów, odwołując się do "grawitacji" mógłby "wyliczyć proporcje mas" tych przedmiotów.
Obłęd.
Podobnie wy. Z trajektorii świateł nieba, świateł których nie znacie oraz z urojenia grawitacji "obliczacie" sobie "masy".
Światłom przypisujecie masy.
I wierzycie, że "wiecie jakie są to masy"Obłęd Wielki, kosmiczno-liczbowy.
Wasza cała "wiedza" o "kosmosie" to jest paranoja, czyli obłęd.
-
@Maciej napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
to na pewno popełnił on błąd interpretacji tego, co obserwował. Ponieważ efekty elektromagnetyczno-termodynamiczne takiego układu jak w doświadczeniu Cavendisha są wielokrotnie mocniejsze, niż domniemane "oddziaływania grawitacyjne".
Na pewno? Poza swoim wysraniem umysłowym masz jakikolwiek na to dowód empiryczny, zakłamana gnido
? -
@Maciej napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Być może więcej wiedzą ci z NASA. Bombardują sklepienie (na różne sposoby) od lat 50-tych XX wieku. Ich zapytaj.
Bullshit.
Właśnie naukowcy i NASA pokazali po raz pierwszy ziemię z kosmosu, co kończy twoje bzdurne gadanie o "niemożności udowodnienia płaskości".
NASA zniszczyła definitywnie bajki z twoich ksiąg religijnych, dlatego uparcie próbujesz to zakrzyczeć... -
@Highlander napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
@Maciej napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Być może więcej wiedzą ci z NASA. Bombardują sklepienie (na różne sposoby) od lat 50-tych XX wieku. Ich zapytaj.
Bullshit.
Właśnie naukowcy i NASA pokazali po raz pierwszy ziemię z kosmosu, co kończy twoje bzdurne gadanie o "niemożności udowodnienia płaskości".
NASA zniszczyła definitywnie bajki z twoich ksiąg religijnych, dlatego uparcie próbujesz to zakrzyczeć...Kto wierzy kłamcom, ten sam sobie jest winien.
Jesteście durniami z wielu powodów, ale także i z tego:
wolicie wierzyć w opowieści innych, a moglibyście samodzielnie zacząć obserwować powierzchnię ziemi i sprawdzić czy jest krzywizna zgodna z krzywizną "kuli o promieniu ok. 6371-6378 km". -
@Highlander napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
NASA zniszczyła definitywnie bajki z twoich ksiąg religijnych, dlatego uparcie próbujesz to zakrzyczeć...
Tym samym potwierdzasz to co ja piszę: opowieści ko(s)miczne są po to by walczyć z Biblią.
Oczywiście NASA niczego nie zniszczyła. A po prostu opowiada wielkie rzeczy i bluźnierstwa sprzeczne ze Słowem Bożym. Po to powstała. By przez takie opowiadanie zachwiać wiarą człowieka.
-
@Maciej napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
a moglibyście samodzielnie zacząć obserwować powierzchnię ziemi i sprawdzić czy jest krzywizna zgodna z krzywizną "kuli o promieniu ok. 6371-6378 km".
Obserwuję. Jest kulista (najpewniej, na pewno nie płaska). Widoki doskonale zgodne z kalkulatorem krzywizny ziemi. Nawet gdy jest podświetlona słońcem.
https://youtu.be/5hcdM7T6xDU?si=BH8lSBoKImCtCKde -
@Maciej napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
opowieści ko(s)miczne są po to by walczyć z Biblią.
Kangury, misie koala, strusie też powstały w NASA, żeby walczyć z biblią
? Ile kubików świeżych liści eukaliptusa musiał mieć Noe na swojej barce żeby starczyło parce koali na rok? I skąd je wziął? Może musisz walnąć kolejnego baranka o żelbet, w płonnej nadziei (matce głupich), że taka wiedza na ciebie, w końcu, "spłynie"
?
Czy może to biblia samą sobą dobitnie pokazuje, że jest jedynie zbiorem lokalnych, propagandowych bajek sprzed 2000 lat a jej autorzy mieli prawie takie samo pojęcie o świecie jak i ty
? -
@Maciej napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Tym samym potwierdzasz to co ja piszę: opowieści ko(s)miczne są po to by walczyć z Biblią.
synek: w tej butelce jest dżin
mama: synku, idź do szkoły, dowiesz się że dżiny nie istnieją, to tylko bajka
synek: szkoła jest po to, żeby walczyć z dżinami!#logikamacieja
-
@Highlander napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
@Maciej napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Tym samym potwierdzasz to co ja piszę: opowieści ko(s)miczne są po to by walczyć z Biblią.
synek: w tej butelce jest dżin
mama: synku, idź do szkoły, dowiesz się że dżiny nie istnieją, to tylko bajka
synek: szkoła jest po to, żeby walczyć z dżinami!#logikamacieja
Dokładnie tak.
Współczesna tzw „edukacja” jest stworzona (przez masonerię) między innymi (nie tylko, bo także dla propagandy fałszu) w celu ośmieszania Prawdy. Czyli np uczenia tego, że „dżiny” nie istnieją. Oczywiście demony istnieją („Dżin” to arabska nazwa ducha, prawdopodobnie złego, ale musiałbym się dokładniej zapoznać z tematem „dżinów”)Wy myślicie, że światopogląd i sposób myślenia wedle którego wytresowano was w procesie „edukacji” to jest „coś dobrego, słusznego i mądrego”.
Bo jesteście głupcami, paranoikami cierpiącymi na Obłęd Wielki, kosmiczno-liczbowy.
Wy nie rozumiecie swej choroby. Przyszłe pokolenia będą rozumieć, że byliście chorzy na rozum.
Przyszłość potwierdzi mój światopogląd i mój sposób myślenia.
Nawróćcie się!
A nawrócenie to zmiana sposobu myślenia i widzenia świata, zmiana światopoglądu. -
@Maciej napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
moglibyście samodzielnie zacząć obserwować powierzchnię ziemi i sprawdzić czy jest krzywizna zgodna z krzywizną "kuli o promieniu ok. 6371-6378 km".
No i jest. Tak wynika z pomiarów.
Jak ciebie pytałem o dowód na płaską Ziemię to nie pytałem się o to czy jest idealną płaszczyzną.
Znowu przekręcasz.
Pytałem o dowód na taką płaską Ziemię w której istnienie wierzysz.
Bo przecież wierzysz na podstawie dowodów, a nie dlatego bo koś Ci tak powiedział.
Jesteś hipokrytą bo "wolisz wierzyć w opowieści innych" a sam nie sprawdzasz. -
Nie Dżin tylko Gin. I faktycznie nie ma go w butelce. Sprawdziłem empirycznie. Już nie ma.

-
@Maciej napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Przyszłe pokolenia będą rozumieć, że byliście chorzy na rozum.
Nie, nie będą rozumieć, jeśli będą wierzyć w bzdury "które ktoś im powiedział" do rozumienia trzeba "rozumu" nie wiary. A to że tuman potrafi innym zarzucać, że nic nie sprawdzają a sam ma tylko objawienia i nic nie sprawdza to nie jest rozumienie to hipokryzja.
Ty myślisz czasem nad tym co piszesz? Obłudniku.Przyszłość potwierdzi mój światopogląd
Tak, każdy może mieć marzenia. Bez tego twoje życie nie miało by sensu. Taki mały skutek nieudanej hodowli, żyjący na talerzu zamkniętym miską.
i mój sposób myślenia
Co, proszę? Myślenie to m. m.in. łączenie faktów, wyciąganie wniosków, stawianie hipotez, weryfikacja. A ty masz tylko jedną książkę, a wypowiadasz się na temat świata którego nawet nie chcesz poznać empirycznie.
Dowodów na swoje wierzenia nadal nie masz, tylko twierdzisz, że inni sie mylą. I co z tego? To nie znaczy, że masz rację. -
@ZJ napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
@Maciej napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
moglibyście samodzielnie zacząć obserwować powierzchnię ziemi i sprawdzić czy jest krzywizna zgodna z krzywizną "kuli o promieniu ok. 6371-6378 km".
No i jest. Tak wynika z pomiarów.
Dlatego właśnie jesteś ścierwem moralnym. Bo łżesz „tak jest, tak wynika z pomiarów”, ale nie wiesz jak jest, bo nie sprawdzałeś.
Gdybyś mówił „wierzę w to co podają mi do wierzenia, że tak jest, że tak wynika z pomiarów. Silnie w to wierzę, taka moja wiara” to byłbyś prawdomówny, byłbyś szlachetny.
A tak, skoro łżesz, jesteś ścierwam.Jak ciebie pytałem o dowód na płaską Ziemię to nie pytałem się o to czy jest idealną płaszczyzną.
Znowu przekręcasz.
Pytałem o dowód na taką płaską Ziemię w której istnienie wierzysz.Taki (empiryczny) istnieć nie może
Bo przecież wierzysz na podstawie dowodów, a nie dlatego bo koś Ci tak powiedział.
Błąd w rozumie.
Wiara to (z definicji, z samej swej istoty) przyjmowanie bez dowodu.Jesteś hipokrytą bo "wolisz wierzyć w opowieści innych" a sam nie sprawdzasz.
Jeżeli ja, to i Ty!
Bo Ty też wolisz wierzyć w opowieści innych (np w te bajanie o „kosmosie”) -
@Maciej napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
ale nie wiesz jak jest, bo nie sprawdzałeś
Jasne że sprawdzałem. Nie wmówisz mi, że jest inaczej. Bo ty nie sprawdzasz.
Wiara to (z definicji, z samej swej istoty) przyjmowanie bez dowodu
Tylko wg twojej książki.
Pomyliły ci się światy. W moim wiara jest tym silniejsza im silniejsze są dowody.
Na wiarę bez dowodów mówimy hipoteza.
Hipotezy dzielimy na falsyfikowane np: płaska ziemia
I nie falsyfikowane np: BógTymi drugimi, zajmują się tylko takie religijne oszołomy jak ty i ich Pasterze. Specjaliści od golenia owiec, z kasy. To Tacy ludzie wmówili Ci, że masz wierzyć bez dowodów.
Ty też wolisz wierzyć w opowieści innych (np w te bajanie o „kosmosie”)
Nie. "Kosmos" jest logicznym następstwem tego, że ciśnienie powietrza spada wraz z wysokością. Oraz istnienia cząstek które docierają do ziemi.
Siłę grawitacji też próbujesz negować. I twoje bajania o tym że nie można jej wykryć bo siły elektryczne są tak wielkie, ze by to przykryły nie mają odbicia w rzeczywistości. Te siły o których mówisz sprawiają, że ołówek się nie rozpada, ale nadal spada na ziemię, w całości.
Na moje pytanie dlaczego dwa ciała o różnej masie spadają z tym samym przyśpieszeniem odpowiedziałeś, chyba pierwszy raz szczerze i uczciwie: "nie wiem". No Newton też nie wiedział, ale wymyślił rozwiązanie tej boskiej zagadki.
Twoja wcześniejszą uwaga że Newton nie wymyślił grawitacji, jest bez sensu. Bo nawet jeśli uznasz ze to Bóg wymyślił i stworzył grawitację to Newton wymyślił wzór opisujący jak to dzieło boże działa.
Napisał wzór który wiąże masy ciał z siłą która je przyciąga, a wcześniej było wiadomo, z pomiarów, że im większa masa to potrzeba większej siły by przyspieszała tak samo jak ta mniejsza masa. -
@Maciej napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Wy myślicie, że światopogląd i sposób myślenia wedle którego wytresowano was w procesie „edukacji” to jest „coś dobrego, słusznego i mądrego”.
Ciebie najwyraźniej "tresowali" księża w jakiejś przyklasztornej szkółce... i chyba tą traumę przelałeś na zaprzeczanie brutalnej rzeczywistości...
Mi osobiście w trakcie edukacji, szczególnie w zakresie matematyki, fizyki, chemii i biologii przekazano jedynie wiedzę, która sprawdza się w praktyce życia codziennego. Pamiętasz jeszcze zdjęcie mojej spoiny aluminiowej wykonanej łukiem elektrycznym w metodzie TIG, czy w tym wątku też ci je muszę wrzucić dla przypomnienia? Jesteś tak zakłamaną i głupią gnidą, że zabrakło w tobie fizycznego miejsca na choćby elektron uczciwości, żeby odpowiedzieć konkretnie, co wg. ciebie zrobiło te "mikro kratery" na zakończeniu spoiny i/lub jak działa działo elektronowe w kineskopie telewizyjnym. A przecież z racji swojego wieku musisz je pamiętać: ametysty, rubiny, neptuny i inne.
Pytanko: kiedy spaliła się lampa elektronowa w waszym tv (a sporo dawnych modeli paliło lampy dosyć często i zasobnik z nowymi na wymianę był konieczny), to tata próbował nauczyć cię jak wzrokowo prawidłowo rozpoznać spaloną lampę i ją bezpiecznie wymienić, czy już wtedy uznał, że nie warto się wysilać?Czy ten koment też tchórzliwie zignorujesz jak wszystkie, które bezpośrednio wykazują twoje zakłamanie i głupotę - jak powyższy o kangurach, koalach i strusiach?
Bo mam jeszcze ze dwa czysto techniczne pytanka o barkę Noego -
@Maciej napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Bo łżesz „tak jest, tak wynika z pomiarów”, ale nie wiesz jak jest, bo nie sprawdzałeś.
Ej, zakłamana gnido, a spróbowałeś chociaż raz dopasować do swojego magicznego naleśnika pod pokrywką (posklejanego do kupy przez szatana elektromagnetyzmem bo twój urojony bogu okazał się magicznym beztalenciem), te trzy codzienne, bezpośrednie loty:
Johannesburg - Sydney
Johannesburg - Hong Kong
Hong Kong - Sydney

Czy po prostu nigdy nawet nie spróbujesz, bo dobrze wiesz, że czasy i długości tych tras mają jakikolwiek sens tylko i wyłącznie na kuli o R= ok. 6371km.?
-
Macieju, pisałeś o łącznościach międzykontynentalnych przy pomocy fal krótkich. Dlaczego to nie działa na falach ultrakrótkich czy wręcz na świetle widzialnym? Jeżeli sklepienie jest z polerowanego metalu to równie dobrze odbijałoby wszystkie rodzaje fal elektromagnetycznych. Przynajmniej aż do fal rentgenowskich. Dlaczego łączność ta jest lepsza nocą niż podczas dnia? Sklepienie wykazuje różne właściwości podczas doby? xd
-
@ZJ napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Nie, nie będą rozumieć, jeśli będą wierzyć w bzdury "które ktoś im powiedział" do rozumienia trzeba "rozumu" nie wiary.
Błąd w rozumie.
Do rozumowania (rozumienia) trzeba koniecznie dwóch: wiary oraz rozumu. Przy czym wiara jest pierwsza i jest ważniejsza.
Nie istnieje "czysty rozum", nie ma "samego tylko rozumowania bez wiary".
Aby rozum mógł wystartować z rozumowaniem, to musi się oprzeć na prawdzie, to jest przyjąć coś za prawdę, bez dowodu, przyjąć a priori.
Nie można wszystkiego udowodnić.
Ponieważ dowód polega na tym:
Jeżeli A, to B.
Dowód na B, zakłada prawdziwość A, czyli przyjmuje A bez dowodu za prawdziwe, przyjmuje A a priori, na wiarę.
Nawet jeżeli można udowodnić A z innej zależności, np. Jeżeli C, to A, to nadal w tym ciągu dowodowym ( C=>A=>B) do udowodnienia pozostaje C.
Jeżeli nawet i C udowodnimy z innej zależności, to i tak coś pozostanie nam bez dowodu, jako założenie, które przyjmujemy po prostu, bez dowodu, na wiarę.
Jaki by nie był długi łańcuch dowodowy, to i tak zawsze co najmniej jedno "coś" trzeba przyjąć bez dowodu, a priori, czyli na wiarę.Dlatego rozum nie może obejść się bez wiary. Dlatego do rozumienia potrzeba dwóch: wiary i rozumu, a nie "tylko rozumu".
Oczywistość dla mających rozum.
Wiara i rozum.
Przy czym wiara jest ważniejsza.
Z dwóch powodów.
Po pierwsze dlatego, że wiara jest pierwsza, przed rozumem. Patrz wyżej. By coś wyrozumować to wpierw coś trzeba przyjąć bez rozumowania, a priori, za prawdziwe. Przyjąć na wiarę.
Po drugie wiara jest ważniejsza niż rozum, bo uwierzyć można tylko w to w co chce się wierzyć.
Wiara testuje więc "chcę", czyli wolę człowieka.Dlatego właśnie jesteś potępiony i będziesz potępiony, że nie chcesz wierzyć w Prawdę, nie chcesz uwierzyć w Boga i Bogu.
I to jest piękne i wspaniałe!
Nie, nie to że jesteś i będziesz potępiony. Bo to jest straszne. Ale wspaniałe jest to, że wedle swego 'chcę' będziesz osądzony.
Wspaniała jest Sprawiedliwość: skoro nie chciałeś uwierzyć w Prawdę, to będziesz potępiony, otrzymasz to w co chcesz wierzyć i czym żyjesz, czyli kłamstwo, swoje urojenie.Człowiek wierzy w to w co chce wierzyć. Dobrzy, ludzie dobrej woli wierzą w Prawdę, w Boga i Bogu. Źli, ludzie złego "chcę", ludzie złej woli wierzą w kłamstwo, kłamstwa i fałszu pragną, fałszem żyją.
@ZJ napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
ale nie wiesz jak jest, bo nie sprawdzałeś
Jasne że sprawdzałem. Nie wmówisz mi, że jest inaczej. Bo ty nie sprawdzasz.
Dlatego właśnie jesteś potępiony. Kłamstwo kochasz, kłamstwem żyjesz.
Mimo, że ja tutaj i nie tutaj wiele razy pokazałem własne obserwacje, ty kłamiesz, że "nie sprawdzałem".
To czego sam nie robiłeś (nie sprawdzałeś), to mnie przypisujesz.
Tak zawsze ma człowiek złej woli, kłamca. Swoje zło innym przypisuje.@ZJ napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Wiara to (z definicji, z samej swej istoty) przyjmowanie bez dowodu
Tylko wg twojej książki.
Błąd w rozumie.
To nie jest "według mojej książki", ale "ja to sam wymyśliłem".
Cudzysłów, przy "sam wymyśliłem", bo oczywiście Pan Bóg mi podał, wprost do rozumu. Sam sobie do rozumu nie wlałem, sam sobie nie dodałem.
Ale "ja sam wymyśliłem"- w tym sensie, że nie wyczytałem w żadnej książce, nikt mi nie powiedział, ale pojawiło się w moim rozumie. Po prostu. Bo Bóg mi podał.Wiara to (z definicji)- przyjmowanie bez dowodu.
[Wiara- jako akt rozumu i woli, a nie wiara jako treść wiary, czyli wiara jako "wierzyć".]
Kto wierzy => nie potrzebuje sprawdzania.
Kto sprawdza, kto wątpi => znaczy że nie wierzy.Masz coś przeciwko "mojej" (Bożej) definicji?
Potrafisz lepiej trafić w istotę wiary, w to co to znaczy "wierzyć"?
To pokaż, podaj swoją definicję!@ZJ napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Pomyliły ci się światy. W moim wiara jest tym silniejsza im silniejsze są dowody.
Błąd w rozumie.
Siła wiary zależy od prawdziwości tego w co się wierzy oraz od (zdrowia) rozumu wierzącego, a nie od "siły dowodów".Np. ja bez żadnego zwątpienia wierzę w to, że "A jest A".
A czy znasz jakiś "dowód" na to, że "A jest A"?Najsilniejsza wiara jest wtedy gdy ma się do czynienia z prostą i oczywistą Prawdą, z oczywistością.
[Dlatego najsilniejszy dowód zawsze polega na sprowadzeniu zagadnienia do kwestii jak najprostszej].
I jeszcze inaczej: można mieć rozumowo udowodnione (coś), ale nie wierzyć w to co jest udowodnione rozumowo.
Np. ty, masz udowodnioną fałszywość twoich urojeń (obserwacje powierzchni ziemi przeczą temu, by powierzchnia ziemi była "sferą kuli o promieniu ok. 6371-6378 km") a mimo to wciąż wierzysz w swą "kulę ziemską" i w swój "kosmos", wielki, próżny.
@ZJ napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Na wiarę bez dowodów mówimy hipoteza.
Wiara jest z definicji bez dowodów.
@ZJ napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Hipotezy dzielimy na falsyfikowane np: płaska ziemia
I nie falsyfikowane np: BógHipotezy (zdania) dzielimy na prawdziwe i na fałszywe.
Jak to zdania.[Nawiasem mówiąc: to co jest "niefalsyfikowane" => nie daje się sfalsyfikować. Jedyną rzeczą, która nie daje się sfalsyfikować jest Prawda. "Hipotezy" Boga nie można "sfalsyfikować". Bo jest Prawdą. To proste, imbecylu. Prawdy NIGDY nie uda ci się sfalsyfikować. Nie istnieje "doskonała podróbka Prawdy"]
@ZJ napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Tymi drugimi, zajmują się tylko takie religijne oszołomy jak ty i ich Pasterze. Specjaliści od golenia owiec, z kasy. To Tacy ludzie wmówili Ci, że masz wierzyć bez dowodów.
Błąd rozumu.
Kocioł nie mówi "masz wierzyć". Kościół, powtarzając za Panem Jezusem mówi "jeśli chcesz możesz Mu uwierzyć".
Tak jak Pan Jezus mówił: "jeśli kto chce niech idzie za Mną".Rozumiesz imbecylu?
W Prawdę możesz uwierzyć, jeśli chcesz lub możesz odrzucić jeśli nie chcesz (Prawdy).@ZJ napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Ty też wolisz wierzyć w opowieści innych (np w te bajanie o „kosmosie”)
Nie. "Kosmos" jest logicznym następstwem tego, że ciśnienie powietrza spada wraz z wysokością.
Imbecylizm w najczystszej postaci.
Np. pod kloszem ciśnienie gazu też może spadać wraz z wysokością => obserwowanie spadania ciśnienia wraz z wysokością nie prowadzi do "logicznego" wniosku, że "w takim razie tam jeszcze wyżej, wyżej musi już być próżnia".
Bo np. a co jeśli tam wyżej wyżej jest "klosz"?@ZJ napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Siłę grawitacji też próbujesz negować. I twoje bajania o tym że nie można jej wykryć bo siły elektryczne są tak wielkie, ze by to przykryły nie mają odbicia w rzeczywistości.
Tzw. "fizycy" sami nauczają, że tzw. "grawitacja" jest 10 do 36-tej potęgi razy słabsza niż tzw. "oddziaływania elektromagnetyczne". Zatem w małej skali (typu "doświadczenie Cavendisha") nie można wykryć domniemanej (urojonej) "grawitacji". Bo inne oddziaływania i ich efekty są o wiele potężniejsze.
@ZJ napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Te siły o których mówisz sprawiają, że ołówek się nie rozpada, ale nadal spada na ziemię, w całości.
To są twoje urojenia.
@ZJ napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Na moje pytanie dlaczego dwa ciała o różnej masie spadają z tym samym przyśpieszeniem odpowiedziałeś, chyba pierwszy raz szczerze i uczciwie: "nie wiem". No Newton też nie wiedział, ale wymyślił rozwiązanie tej boskiej zagadki.
Wymyślił fałszywe rozwiązanie. Bo diabeł mu podał, wprost do rozumu.
A kto miałby mu podać? Kto jak nie diabeł mógłby podawać heretykowi, alchemikowi, czarnoksiężnikowi i szarlatanowi?Jeśli wam wydaje się iż "niekatolik może wymyślić coś doskonałego i bezbłędnego" => jesteście imbecylami.
@ZJ napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Bo nawet jeśli uznasz ze to Bóg wymyślił i stworzył grawitację to Newton wymyślił wzór opisujący jak to dzieło boże działa.
Dlatego właśnie będziesz potępiony.
"Dzieło Boże" z małych liter.@ZJ napisał w Religijne wynurzenia z wątku o grawitacji:
Napisał wzór który wiąże masy ciał z siłą która je przyciąga, a wcześniej było wiadomo, z pomiarów, że im większa masa to potrzeba większej siły by przyspieszała tak samo jak ta mniejsza masa.
Ale to dotyczy dowolnej "siły", zgodnie z tezami samego Newtona. F=m*a.
Sam więc fakt, że "im większa masa, tym większa siła jest potrzebna do takiego samego przyspieszenia" nie dowodzi w żaden sposób tego, że "ciała się przyciągają".