Maciejowy chaotyczny megawątek
-
@Maciej napisał w Antarktyda:
http://apolloreality.atspace.co.uk
Wszystkim ludziom dobrej woli polecam. Tu można przeczytać jak i gdzie robiono to wszystko.
Strona zrobiona przez idiotów dla idiotów.
Cytuję jedno zdanie:
"In any case anyone with the slightest gumption knows it is impossible to control a rocket engine."

-
@Highlander napisał w Antarktyda:
@Maciej napisał w Antarktyda:
http://apolloreality.atspace.co.uk
Wszystkim ludziom dobrej woli polecam. Tu można przeczytać jak i gdzie robiono to wszystko.
Strona zrobiona przez idiotów dla idiotów.
Cytuję jedno zdanie:
"In any case anyone with the slightest gumption knows it is impossible to control a rocket engine."

Idiotami są ci , którzy wierzą kłamcom.
Tak z ciekawości: którym kłamcom wierzą? Czy tym którzy zapewniają, że gwiazd widać „10 a nawet 1000 razy więcej niż z ziemi”? Czy tym którzy twierdzą, że nie widać gwiazd z „kosmosu”? -
@Maciej napisał w Antarktyda:
Ale 5:30- kłamca Armstrong mówi za trzech innych kłamców i zapewnia, że "nie byli w stanie widzieć gwiazd bez optyki (urządzeń)"
Michael Collins gorliwie potwierdza, że "nie pamięta by widział jakąś gwiazdę", ale ...po latach sobie przypomniał i jednak widział (o czym mówi kobiecy głos narratora)- opisał to nawet w "ekspedycjach do księżyca". "Najwyraźniej pamięć poprawia mu się wraz z wiekiem"- szydzi narratorka.Płascy idioci chętnie przytaczają tę konferencję po powrocie Apollo 11 i pytanie o gwiazdy.
"Zapominają" jednak o tym (a tłumaczący na PL "zapominają" przetłumaczyć):
Zapominają o ważnym sprecyzowaniu w tym pytaniu - i odpowiedzi Armstronga też:
Pytanie "have you seen the stars IN THE SOLAR CORONA".
Odpowiedź Armstronga: "we were never able to see the stars IN THE SOLAR CORONA...".
Co wyjaśnia, że Collins mógł później mówić/pisać w książce o gwiazdach, które widział, patrząc w inną stronę niż słońce... -
@Maciej napisał w Antarktyda:
Ojej, tępy kłamca musiał w kosmos lat 70tych uciekać, bo nie umie przyjąć do wiadomości, że Ziemia jest kulista. Starlinki, kretynie, internet SATELITARNY teraz, telefony SATELITARNE od ponad 30 lat te twoje brednie niszczą
. -
@Highlander napisał w Antarktyda:
Płascy idioci chętnie przytaczają tę konferencję po powrocie Apollo 11 i pytanie o gwiazdy.
"Zapominają" jednak o tym (a tłumaczący na PL "zapominają" przetłumaczyć):
Zapominają o ważnym sprecyzowaniu w tym pytaniu - i odpowiedzi Armstronga też:
Pytanie "have you seen the stars IN THE SOLAR CORONA".No już nie kłam, nie usiłuj manipulować.
https://www.youtube.com/watch?v=Y_fLkL_kS9U
Mniej więcej od 1:30 łgarz Armstrong opowiada o tym jak wygląda "niebo z księżyca i z kosmosu". I nie mówi o "solar corona".
"Ziemia i słońce są jedynymi widzialnymi obiektami, niektórzy podobno mówili, że widzieli planety, ale on sam nie widział żadnej"- taki jest sens tego co łgarz mówi.
Na co wy liczycie?
Że "wszyscy nie rozumieją po angielsku"? Że "wszyscy nieuważnie oglądają"?@Highlander napisał w Antarktyda:
A jakie masz na to dowody, że jestem częścią systemu?
No właśnie...Jesteś idiotą LUB jesteś uwikłany w to kłamstwo.
Można tak wywnioskować po tym jak reagujesz na okazywane Ci dowody tego, że ziemia nie jest "kulą ziemską" lub na dowody oszustw związanych z kosmosem.Można zrozumieć, że ktoś wierzy w "kulę ziemską", bo nigdy sam nie sprawdzał, ale przyjmował to jak go uczyli. W tym nie ma nic dziwnego. To normalne.
Ale jeśli komuś pokazuje się np. obserwacje ziemi jawnie sprzeczne z "kulą ziemską", jeśli ktoś ignoruje fakt, że widać rażąco za daleko niż mogłoby być widać na globusie (nie "kosmetycznie za daleko"- co można by tłumaczyć "poprawką refrakcyjna", ale rażąco za daleko), jeśli kto przymyka oko np. na taką konfrontację wyznań "astronautów" nt tak podstawowej kwestii jak wygląd nieba z kosmosu, no to takie coś, taka reakcja jasno świadczy że są tylko dwie możliwości:
osoba jest kretynem, niezdolnym do myślenia LUB osoba jest uwikłana w kwestię "kuli ziemskiej".Przy czym uwikłanie może być różnego rodzaju: ktoś np. świadomie kłamie, świadomie znając prawdę o tym, że ziemia nie jest "kulą ziemską" zwodzi innych LUB ktoś np. jest/był pożytecznym idiotą, np. napisała "doktoraty", w których było o "kuli ziemskiej" lub robi "odczyty i wykłady" o "kuli ziemskiej".
Uwikłanie może być różnego rodzaju.Ale widząc jak reagujesz na fakty są tylko dwie możliwości: jesteś idiota niezdolnym do rozumienia podstawowych spraw LUB jesteś uwikłany.
Zdecydowanie obstawiam to drugie.W ogólności: całe to kółko wzajemnej adoracji, to które przejęło stronę "forum płaska ziemia"- to co do zasady ludzie uwikłani w to kłamstwo.
-
@Maciej napisał w Antarktyda:
całe to kółko wzajemnej adoracji, to które przejęło stronę "forum płaska ziemia"- to co do zasady ludzie uwikłani w to kłamstwo.
A światło w powietrzu co do zasady ugina się zawsze w kierunku gęstszej warstwy, czyli w 99.9 % przypadków w dół, dlatego widzimy dalej niż wynika z geometrii kuli, kłamco
. -
@M-N napisał w Antarktyda:
Ojej, tępy kłamca musiał w kosmos lat 70tych uciekać,
Jeden z Twoich kolegów użył "argumentu" o "lotach ko(s)micznych" i dlatego "uciekłem".
@M-N napisał w Antarktyda:
Starlinki, kretynie,
Bla bla bla...
Nie ma żadnych "satelitów orbitujących dokoła ziemi". Bo nie ma dokoła czego "orbitować". Bo ziemia nie jest "kulą ziemską".
"Satelity" działają poprzez wykorzystanie odbicia od sklepienia nieba.
[Również te "satelity szpiegowskie"! Szpiegowskie zbierają obraz wychodzący z ziemi, który odbił się od sklepienia nieba, stąd mogą "zaglądać" nad obce tereny]@M-N napisał w Antarktyda:
nternet SATELITARNY teraz, telefony SATELITARNE od ponad 30 lat te twoje brednie niszczą .
Bla bla bla...
Główna transmisja (prawie cała ilość informacji) idzie po kablach, które idą po dnie oceanów i mórz.Zacznij żyć w REALNYM ŚWIECIE. Nie w świecie urojonym!
To jest zabieg trzeźwiący chory rozum, mogący przywrócić obłąkańcowi kontakt z rzeczywistością:
obserwuj powierzchnię ziemi i przekonaj się, że żadnej "krzywizny zgodnej z krzywizną kuli o promieniu ok. 6371-6378 km" nie ma. -
@Maciej napisał w Antarktyda:
Wy takie obrazy tłumaczycie "zaginaniem promienia przez refrakcję". Czy aby na pewno jest to "zaginanie przez refrakcję"? A może to jest odbicie?
Ech...

-
@M-N napisał w Antarktyda:
A światło w powietrzu co do zasady ugina się zawsze w kierunku gęstszej warstwy, czyli w 99.9 % przypadków w dół, dlatego widzimy dalej niż wynika z geometrii kuli, kłamco .
Bla bla bla....
Światło w powietrzu zagina się z zasady od ziemi: patrz obserwacje w realnym świecie.Ale nawet przyjęcie waszego zaklęcia o "zaginaniu w dół" nie ratuje waszych urojeń o "kuli ziemskiej".
Ponieważ NIGDY, POWTARZAM NIGDY nie widać w tego typu obserwacjach zgodnie z "krzywizną ziemi kuli".
Trzeba by więc, chcąc ratować wasze urojenie przyjąć, że "widocznie refrakcja zawsze ukrywa krzywiznę ziemi". Co jest oczywistym nonsensem, bo: z uwagi na dużą zmienność refrakcji nadwodnej musiałyby się trafiać dni i chwile (i to często), w których byłoby widać ową "krzywiznę ziemi" (to znaczy odległość do horyzontu wodnego byłaby bardzo dobrze zgodna z odległością do horyzontu kuli o promieniu ok. 6371-6378 km)
-
@Maciej napisał w Antarktyda:
Bla bla bla...
Nie ma żadnych "satelitów orbitujących dokoła ziemi". Bo nie ma dokoła czego "orbitować". Bo ziemia nie jest "kulą ziemską".
"Satelity" działają poprzez wykorzystanie odbicia od sklepienia nieba.
[Również te "satelity szpiegowskie"! Szpiegowskie zbierają obraz wychodzący z ziemi, który odbił się od sklepienia nieba, stąd mogą "zaglądać" nad obce tereny]Ten obłąkany paciorek bez dowodów możesz sobie klepać ile chcesz. Rzeczywistości nim nie zmienisz. Twoje zakłamanie to moja rozrywka

-
@Fizyk-od-czapy napisał w Antarktyda:
Wy takie obrazy tłumaczycie "zaginaniem promienia przez refrakcję". Czy aby na pewno jest to "zaginanie przez refrakcję"? A może to jest odbicie?
Ech...
No i co z tego?
Ech....
Szkoda słów.
Miraże wyglądają Z ZASADY JAK ODBICIA. W zasadzie to zawsze.
Czyli wedle Twojego (że "to nie jest odbicie światła tylko stopniowe zaginanie refrakcyjne") jesteśmy zmuszeni przyjąć, że "widocznie warstwy w powietrzu zawsze (wtedy gdy jest miraż) układają się tak by zagięcie symulowało zwyczajne odbicie".
Jakiś rozsądny powód na to by "warstwy z zasady tak się układały, by symulować odbicie"?
-
@Maciej napisał w Antarktyda:
Ponieważ NIGDY, POWTARZAM NIGDY nie widać w tego typu obserwacjach zgodnie z "krzywizną ziemi kuli".
W ten sposób okłamujesz tylko siebie, idioto

-
@Maciej napisał w Antarktyda:
Miraże wyglądają Z ZASADY JAK ODBICIA. W zasadzie to zawsze.
No i jest to dokładnie coś, czego należy się spodziewać.
Jak masz poniżej obserwatora warstwę, która silnie ugina światło w górę, to tor promienia w takiej warstwie będzie zasadniczo symetryczny. Czyli pod jakim kątem wejdzie w taką warstwę, pod takim też z niej wyjdzie - dokładnie jak przy odbiciach. I takie coś właśnie widać na mojej symulacji. -
@M-N napisał w Antarktyda:
@Maciej napisał w Antarktyda:
Ponieważ NIGDY, POWTARZAM NIGDY nie widać w tego typu obserwacjach zgodnie z "krzywizną ziemi kuli".
W ten sposób okłamujesz tylko siebie, idioto

Nie, nie okłamuję siebie. Ale wiem jak widać, bo obserwuję od ponad 7 lat.
Zawsze są tylko dwa efekty (już to piszę po raz kolejny), rozkładające się mniej więcej po 50%, z lekka przewagą statystyczną tych pierwszych.
- Widać odbicia, efekt "lustra" (miraże)
LUB - Nie widać tego typu efektów i wtedy zawsze widać niezgodnie (rażąco za daleko) z "kulą ziemską".
Ad1:
Obserwacja nie nadaje się do rozstrzygania odległości do horyzontu wodnego (czyli zgodności z "kulą ziemską"), bo w takiej sytuacji nie wiadomo ile wynika z (hipotetycznej) "krzywizny ziemi", a ile z refrakcji ("zjedzenia powierzchni wody przez refrakcję").
Co NIE znaczy, że obserwacje typu 1- są "w ogóle jakoś zgodne z kulą ziemską". - Widać odbicia, efekt "lustra" (miraże)
-
@Fizyk-od-czapy napisał w Antarktyda:
@Maciej napisał w Antarktyda:
Miraże wyglądają Z ZASADY JAK ODBICIA. W zasadzie to zawsze.
No i jest to dokładnie coś, czego należy się spodziewać.
Jak masz poniżej obserwatora warstwę, która silnie ugina światło w górę, to tor promienia w takiej warstwie będzie zasadniczo symetryczny. Czyli pod jakim kątem wejdzie w taką warstwę, pod takim też z niej wyjdzie - dokładnie jak przy odbiciach. I takie coś właśnie widać na mojej symulacji.Czyli nie podałeś żadnego rozsądnego uzasadnienia.
Powyżej podałeś mocno dziwaczny rozkład temperatur: na dole temperatura 4 stopnie, na wysokości ok. 1.8 metra (szacuję z wykresu) =-1 st C.
5 stopni C różnicy na wysokość niecałe 2 metrów!
Super, na pewno "typowa sprawa".
A miraże są typowe, częste!
I usiłujesz przekonać, że "zawsze się będzie analogicznie układać".
A niby czemu?Ale przetestujmy Twoje rozumienie refrakcji:
https://www.youtube.com/watch?v=SWrYXDjjQN8&t=310s
Interesuje mnie np. obserwacja od 3:43 do ok. 5:35.
Temperatura wody- = 49 F, Temperatura nad wodą (z filmu wynika, że niewysoko nad wodą, ale na tyle wysoko, że nie możesz sobie "rzucać promienia" w swoim symulatorze powyżej punktu pomiaru temperatury w powietrzu, zgadza się?)- = 50 F.
Z filmu jednoznacznie wynika: refrakcja w górę (dystans krótki- nie ma istotnej hipotetycznej "krzywizny" ziemi, widać odbicia. To co u góry- odbiło się na dole=> zagięcie w górę)
A co pokaże Twój symulator?
Dystans: do 1000 ft, wysokość aparatu nad wodą - ok. 1,5 cala- jest na początku filmikuŚwiatło w powietrzu z zasady zagina się ku górze.
Tego typu obserwacje wyglądają analogicznie do obserwacji na proporcjonalnie większych dystansach z proporcjonalnie wyższych wysokości.
-
@Maciej napisał w Antarktyda:
Nie, nie okłamuję siebie. Ale wiem jak widać, bo obserwuję od ponad 7 lat.
Może i wiesz jak widać ale twoje tłumaczenie dlaczego tak widzisz jest fałszywe. I po tych wszystkich bredniach, którymi zarzygałeś to forum to jasne jest, że celowo SOBIE tłumaczysz to źle, żeby ci się wiarą w boskiego partacza, co musiał szatana na pomoc wzywać żeby terrarium elektromagnetyzmem posklejać, nie posypała. I tyle, kłamco, w dupie masz masz mierzalne, powtarzalne fakty, będziesz tak bredzić PRAWIE do samej śmierci, byle tylko myśleć że jesteś "miły panu"
. -
@Maciej napisał w Antarktyda:
Temperatura wody- = 49 F, Temperatura nad wodą (z filmu wynika, że niewysoko nad wodą, ale na tyle wysoko, że nie możesz sobie "rzucać promienia" w swoim symulatorze powyżej punktu pomiaru temperatury w powietrzu, zgadza się?)- = 50 F.
Czy ja dobrze widzę, że w tej wodzie, która ma rzekomo 49°F, pływają kawałki lodu? Bo jak tak, to dość mocno sugeruje, że ogólnie temperatura tej wody oscyluje w okolicach 0°C (32°F), a te 49°F to w najlepszym wypadku temperatura na płyciźnie przy brzegu - a w najgorszym, w ogóle temperatura niczego, bo nie wiemy, czy wskazanie termometru miało czas się ustabilizować.
I taki sam problem ze stablilizacją dotyczy termometru w powietrzu, nagranie wygląda jakby został wyjęty z wody i trzymany tam kilka sekund. Niech będzie zresztą nawet kilkadziesiąt sekund, bo nagranie jest przyspieszone - to i tak trochę mało, żeby wskazanie mogło się ustabilizować.
-
@Fizyk-od-czapy napisał w Antarktyda:
Czy ja dobrze widzę, że w tej wodzie, która ma rzekomo 49°F, pływają kawałki lodu?
No tak, wy zawsze widzicie to czego nie ma i nie widzicie tego co jest.
[Żaden "lód". Po prostu "brud" unoszący się na stojącej wodzie.]
Czyli reasumując: próbujesz się wykręcić od zasymulowania.
Ja to całkowicie rozumiem.
Wasza taktyka (odpowiedzi na obserwacje obnażające brak "krzywizny ziemi"): ale to nad wodą, a tam refrakcja szaleje, nie wiadomo jakie były temperatury.
No jasne, że nie wiadomo, nikt nie leci nad wodą i nie mierzy co kawałek temperatury, tym bardziej na dystansie kilkunastu- kilkudziecięciu km.
Więc wygodna wymówka: "nie wiadomo, refrakcja szaleje".Teraz jak Ci się podaje temperaturę, to: ale to chyba oszustwo.
Ktoś kto nigdy samodzielnie nie obserwował być może złapie się na takie wymówki.
Ktoś kto regularnie obserwuje od wielu lat- już nie.Zachęcam każdego kto ma dobrą wolę do samodzielnego sprawdzania istnienia "krzywizny kuli ziemskiej"
-
@Maciej No wybacz, że zanim zabiorę się do wyjaśniania fenomenu, najpierw chcę się upewnić, że jest co wyjaśniać.
Faktycznie tragedia. -
@Fizyk-od-czapy napisał w Antarktyda:
@Maciej No wybacz, że zanim zabiorę się do wyjaśniania fenomenu, najpierw chcę się upewnić, że jest co wyjaśniać.
To nie „fenomen” tylko zwyczajna sytuacja, klasyka.