Maciejowy chaotyczny megawątek
-
@Highlander napisał w Antarktyda:
Po pierwsze, walczysz z chochołem, bo nikt nie udowodnił żadnego kłamstwa w temacie kształtu ziemi.
Ja udowodniłem. Inni udowodnili. Ty sam możesz się przekonać, sprawdzając samodzielnie.
Np. kolejna obserwacja, na zachętę:https://www.youtube.com/watch?v=8VYQV-TCP_8
Z wysokości 5 stóp (0.00152 km) zaobserwowano źródło światła lasera wysłanego także z wysokości 5 stóp, z dystansu 21.03 mile (33.84 km).
Wnioski z tej obserwacji:

Jest to jak najbardziej możliwe już na kuli o promieniu ok. 94062 km (14.7 x większym od promienia tzw. "ziemi-kuli").
Jest to także możliwe na tzw. "kuli ziemskiej", na dystansie do ok. 8.67 km.
Lub uwzględniając zaklinanie się na refrakcję wedle "modelu refrakcji" podawanego przez wyznawców "kuli ziemskiej" na dystansie do ok. 9.4 km.Itp, Itd.
Obserwacje powierzchni ziemi jednoznacznie pokazują, że mamy do czynienia z kłamstwem na temat "kuli ziemskiej".
[Owszem, niektórzy czyli nawet prawie wszyscy ludzie to pożyteczni idioci, którym wyprano głowę "globusem" (zwłaszcza tzw. "naukowcy"). Więc tu nie ma mowy o kłamstwie tylko o zwiedzeniu, oszukaniu, wypraniu mózgu. No ale z całą pewnością niektórzy to jednak kłamcy, ponieważ niektórzy (np. ci od "kosmosu i lotów") wiedzą, że ziemia kulą ziemską nie jest.]
Z ciekawości, bo bardzo mnie to ciekawi z psychologicznego punktu widzenia: powiedz mi na przykładzie samego siebie jak to jest? Co to się dzieje w głowie, że można tak wypierać z siebie i tak samego siebie okłamywać? Jak to jest możliwe?
@Highlander napisał w Antarktyda:
Biedny ten Bóg, tak się dał wypchnąć...
Ale Bóg się wypchnąć nie dał. Nadal jest w Niebie, nad naszymi głowami (tam jest Pan Jezus, Matka Boża, Aniołowie Boży).
Jeśli ja pisałem o "wypchnięciu" to przecież w tym sensie: opowieść o "kosmosie i kuli ziemskiej" to fałszywa baśń, babskie gadanie, które wypycha Boga z fizycznego i konkretnego świata, gdzieś "poza świat".
Bóg jest więc wypchnięty w urojeniach, fantazjach i bajkach paranoików (takich jak np. Ty), ale nie jest wypchnięty w znaczeniu dosłownym.Nawiasem mówiąc: ogromne będzie przerażenie paranoików gdy przyjdzie na obłokach niebieskich, z góry, wraz ze wszystkimi swymi Aniołami, jak zapowiedział.
@Highlander napisał w Antarktyda:
A może jest wszędzie, w całym wszechświecie, nie wiesz tego...
Tak jakby to było najważniejsze "gdzie jest tron"...Jest ważne. Nie napisałem "najważniejsze". Ważne by wszystko było konkretne, a nie "gdzieś tam, nie wiadomo gdzie, poza światem". Bóg jest konkretny. Np. nie zmartwychwstał "w przenośni, symbolicznie" tylko dosłownie, konkretnie.
@Highlander napisał w Antarktyda:
Widzisz człowieku, jesteś pyłkiem w wielkim kosmosie, ale jesteś.
Jesteś wyjątkowy. Twoje życie jest ważne (a religia mówi, że to doczesne nie jest ważne).No co Ty głupi jesteś? Jeśli moje życie tak się skończy: niebawem mnie nie będzie, a ciało zjedzą robaki (lub je spalą) i na tym koniec, to na czym polega "ważność życia"?
Ogarnij się!
Przecież TO KONIEC JEST NAJWAŻNIEJSZY, FINAŁ, FINISZ.@Highlander napisał w Antarktyda:
Nikt normalny dziś nie powtarza, że istnienie to "nicość i bezsens", wręcz przeciwnie.
A jaki sens ma to co się kończy zjedzeniem przez robaki?
Ogarnij się!
Bo najwyraźniej jesteś jak bezrozumny pijak, który mówi: co tam się będę martwił o jutro o jutrzejszego kaca, dzisiaj piję i szaleję i fajnie jest.
Ale kac nieuchronnie przyjdzie.Biedny jest człowiek, który nie myśli o końcu, bardzo bardzo biedny i głupi.
@Highlander napisał w Antarktyda:
To kościół zawsze powtarzał, że jesteś "prochem i niczem".
Oczywiście "Kościół" z małej litery.
Kościół powtarza to dla pijaków: bo niektórzy roją sobie, że kac nigdy nie przyjdzie, ale będą się wiecznie bawić i bawić i są "królami życia".
Taki jest sens tego powtarzania.
Jak widać wciąż trzeba powtarzać, bo pijaków i narkomanów zawsze pod dostatkiem. A przecież nigdy nie mądrzeją. -
@Maciej napisał w Antarktyda:
Na dowody musisz poczekać. Najdłużej do swojej śmierci.
(Czyli wcale nie tak długo. Cierpliwości).No, Maciusiu, kochanko ty moja. Gdzie ta data mojej śmierci. Czy jednak jesteś tym, kim od początku podejrzewałem? Zwykłą, forumową...
-
@Maciej napisał w Antarktyda:
Np. kolejna obserwacja, na zachętę:
https://www.youtube.com/watch?v=8VYQV-TCP_8No to, odnośnie kolejnego oszustwa TC, odpowiedz mi, kłamco, na te pytania:
- Dlaczego nie dołączył danych o temperaturze wody i powietrza?
- Jeśli z zasady refrakcja w górę nad magicznym naleśnikiem to dlaczego nie widać ugiętego w górę, rozproszonego niebieskiego stożka światła?
- Jeśli z zasady refrakcja w górę nad magicznym naleśnikiem tak silna, że wyprostowała promień lasera to dlaczego nie widać tego światełka STALE I STABILNIE jako rozproszonego niebieskiego krążka z prawie białym punktem w środku.
- Dlaczego to światełko pojawia się tak sporadycznie i jako rozproszona plama niebieskiego światła?
Nawet ta obserwacja TC obala tą twoją z zasady refrakcję w górę w bosko spierdolonym terrarium posklejanym przez szatana
. -
@Maciej napisał w Antarktyda:
@Highlander napisał w Antarktyda:
Po pierwsze, walczysz z chochołem, bo nikt nie udowodnił żadnego kłamstwa w temacie kształtu ziemi.
Z ciekawości, bo bardzo mnie to ciekawi z psychologicznego punktu widzenia: powiedz mi na przykładzie samego siebie jak to jest? Co to się dzieje w głowie, że można tak wypierać z siebie i tak samego siebie okłamywać? Jak to jest możliwe?
Jesteś patologicznym kłamcą, wydaje ci się, że refrakcja działa odwrotnie, te cyferki mogłeś sobie wymyślić i sam sobie wmówiłeś że są prawdziwe...
@Highlander napisał w Antarktyda:
Widzisz człowieku, jesteś pyłkiem w wielkim kosmosie, ale jesteś.
Jesteś wyjątkowy. Twoje życie jest ważne (a religia mówi, że to doczesne nie jest ważne).No co Ty głupi jesteś? Jeśli moje życie tak się skończy: niebawem mnie nie będzie, a ciało zjedzą robaki (lub je spalą) i na tym koniec, to na czym polega "ważność życia"?
Ogarnij się!
Przecież TO KONIEC JEST NAJWAŻNIEJSZY, FINAŁ, FINISZ.Może całe życie się umartwiałeś i teraz musisz wierzyć, że coś będzie po śmierci.
Bo jeśli się mylisz i nie ma życia wiecznego to KONIEC.@Highlander napisał w Antarktyda:
Nikt normalny dziś nie powtarza, że istnienie to "nicość i bezsens", wręcz przeciwnie.
A jaki sens ma to co się kończy zjedzeniem przez robaki?
Ogarnij się!
Bo najwyraźniej jesteś jak bezrozumny pijak, który mówi: co tam się będę martwił o jutro o jutrzejszego kaca, dzisiaj piję i szaleję i fajnie jest.
Ale kac nieuchronnie przyjdzie.Taki, że nie wiem, czy jest życie wieczne, więc mogę korzystać z życia póki jestem na tym świecie (i wbrew twojej demagogii nie oznacza to chlania, seksu z kim popadnie i narkotyków).
Biedny jest człowiek, który nie myśli o końcu, bardzo bardzo biedny i głupi.
@Highlander napisał w Antarktyda:
To kościół zawsze powtarzał, że jesteś "prochem i niczem".
Oczywiście "Kościół" z małej litery.
Kościół powtarza to dla pijaków: bo niektórzy roją sobie, że kac nigdy nie przyjdzie, ale będą się wiecznie bawić i bawić i są "królami życia".
Taki jest sens tego powtarzania.
Jak widać wciąż trzeba powtarzać, bo pijaków i narkomanów zawsze pod dostatkiem. A przecież nigdy nie mądrzeją.Jak wyżej.
-
@Maciej napisał w Antarktyda:
Pan Jezus powiedział do Św. Faustyny, że w zatwardziałych grzeszników uderza różnymi przeciwnościami (choroby, nieszczęścia, śmierć bliskich...i inne). Ale gdy to wszystko zawodzi, gdy oni nadal kochają swoje grzechy i nie nawracają się, to w końcu zostawia ich i pozwala im zrealizować ich grzeszne pragnienia.
Na tym właśnie polega kara Boża: skosztujesz skutków swoich wyborów.
To jest Sprawiedliwość!Prawdziwy Bóg nigdy by tak nie robił.
Kolejny dowód na to, że Faustyna miała coś z głową... -
@Highlander To może niech Święcie Pierdolnięty Maciuś przejdzie się na oddział dziecięcej onkologii i wytłumaczy tym dzieciom, że są chore, bo są zatwardziałymi grzesznikami. Liczę na live'a z tego cudownego nawiedzenia.
-
@M-N napisał w Antarktyda:
No to, odnośnie kolejnego oszustwa TC, odpowiedz mi, kłamco, na te pytania:
Nie ma tu żadnego oszustwa. Sam możesz dokonać podobnej obserwacji
@M-N napisał w Antarktyda:
Dlaczego nie dołączył danych o temperaturze wody i powietrza?
A dlaczego nie dołączył danych o lepkości powietrza i o poziomie promieniowania Beta, alfa, gamma w powietrzu?
@M-N napisał w Antarktyda:
Jeśli z zasady refrakcja w górę nad magicznym naleśnikiem to dlaczego nie widać ugiętego w górę, rozproszonego niebieskiego stożka światła?
A dlaczego matole zadajesz pytania o refrakcję?
A tym bardziej dlaczego o "refrakcję w górę"?@M-N napisał w Antarktyda:
Jeśli z zasady refrakcja w górę nad magicznym naleśnikiem tak silna, że wyprostowała promień lasera to dlaczego nie widać tego światełka STALE I STABILNIE
Bo odległość jest ponad 34 km. A refrakcja jest zmienna => nie zawsze promień trafia w okolice aparatu .Na takim długim dystansie przy zmieniającej się co chwila refrakcji trudno o stałe wcelowanie promienia lasera w dokładnie ten sam punkt.
Laser nie jest jak żarówka, ale nadaje światło w znacznym stopniu ukierunkowane. Jest więc logicznym i oczywistym, że przy takim dystansie niewielkie drgnięcie refrakcji sprawia, że promień omija odbiornik (aparat).
Inaczej byłoby z żarówką: ta świeci "naokoło", w każdym kierunku.@M-N napisał w Antarktyda:
jako rozproszonego niebieskiego krążka z prawie białym punktem w środku.
Dlaczego łżesz jak wredna kanalia?
Dlaczego nieustannie kłamiesz?
Właśnie tak jak chcesz- właśnie tak widać kanalio.
A teraz odszczekasz swoje kłamstwo?
https://i.imgur.com/sEtq2Mx.jpg
Dlaczego Ty zamieniłeś samego siebie w tak podłą, nędzną, złośliwą i kłamliwą kreaturę?
Jak to jest zamienić się w kogoś takiego?
-
@jakubcjusz napisał w Antarktyda:
To może niech Święcie Pierdolnięty Maciuś przejdzie się na oddział dziecięcej onkologii i wytłumaczy tym dzieciom, że są chore, bo są zatwardziałymi grzesznikami.
Śmierć jest skutkiem grzechu. Weszła w naturę z powodu grzechu. Dotyka i grzesznych i Świętych.
Święci muszą cierpieć z powodu grzeszności i podłości innych.[To trochę podobnie jak w demokracji, czyli w "najlepszym z ustrojów". Skutki debilnych wyborów dokonanych przez debili spadają nawet i na tych, którzy takich wyborów nie dokonywali.]
Rozumiesz idioto?
Na podstawie czyjejś śmierci nie możesz wnioskować o "stopniu jego grzeszności".
A poza tym jeśli dziecko umiera w niewinności, to dusza takiego dziecka idzie prosto do Nieba.
Zatem z punktu widzenia idioty (czyli np. Ciebie): "dziecku dzieje się nieszczęście, bo odchodzi z tego świata". A z PRAWDZIWEGO I NAJWAŻNIEJSZEGO punktu widzenia (oraz z punktu widzenia dziecka!) jest to ŁASKA BOŻA. Po tylko po kilku latach męczarni na tym świecie dziecko zaczyna zażywać wiecznej radości, której nie da się porównać z największą nawet radością doczesności.
Rozumiesz baranie? Tylko po kilku latach!
A widzisz kretynie niektórzy na to szczęście będą musieli czekać kilka tysięcy lat: najpierw męki życia ziemskiego, potem wielowiekowe, o wiele straszniejsze męki czyśćca.Rozumiesz?
Czy za głupi jesteś by zrozumieć?Cały czas wychodzisz z błędnych założeń => wszystko źle rozumiesz, źle widzisz.
-
@Maciej napisał w Antarktyda:
Bo odległość jest ponad 34 km. A refrakcja jest zmienna => nie zawsze promień trafia w okolice aparatu .Na takim długim dystansie przy zmieniającej się co chwila refrakcji trudno o stałe wcelowanie promienia lasera w dokładnie ten sam punkt.
Zmienna? Jak bardzo zmienna? Przecież to jezioro - zbiornik wody o stałej temperaturze. Po wielkości fal można stwierdzić, że wiaterek też słabiutki i stały. I jeśli laser NAD PŁASKĄ WODĄ nie celuje dokładnie w kamerę tylko lekko obok to tym bardziej w kadrze powinien być widoczny CAŁY, z zasady ugięty w górę, lekko rozproszony promień lasera. A w tym oszustwie TC częściej go NIE WIDAĆ niż widać. Podałeś kolejny obserwacyjny dowód na to, że ta twoja magiczna refrakcja w górę to obłąkana brednia - no, ale to twoje "dziecko" przecież
. -
@Maciej napisał w Antarktyda:
Śmierć jest skutkiem grzechu. Weszła w naturę z powodu grzechu.
Gleba to m.in. szczątki martwych organizmów. Bez nich byłby to tylko piasek lub żwir. Skąd się wzięła żyzna gleba, na której wyrósł ogród Eden, skoro śmierci jeszcze wtedy nie było?
-
@RAV bóg Macieja razem z szatanem srali gdzie popadło, jak i Maciej tutaj.
-
@M-N napisał w Antarktyda:
@RAV bóg Macieja razem z szatanem srali gdzie popadło, jak i Maciej tutaj.
Więc musieli wcześniej jeść. A źródłem jedzenia jest gleba.
"Gówno i kapusta zawsze w parze idą - rzekł sentencjonalnie Percival Schuttenbach. - Jedno popędza drugie. Perpetuum mobile."
Andrzej Sapkowski, "Chrzest ognia" -
@Maciej napisał w Antarktyda:
A poza tym jeśli dziecko umiera w niewinności, to dusza takiego dziecka idzie prosto do Nieba.
Ciekawe, bo wcześniej pisałeś, że nawet od razu po urodzeniu dziecko jest "złe".
Zatem z punktu widzenia idioty (czyli np. Ciebie): "dziecku dzieje się nieszczęście, bo odchodzi z tego świata". A z PRAWDZIWEGO I NAJWAŻNIEJSZEGO punktu widzenia (oraz z punktu widzenia dziecka!) jest to ŁASKA BOŻA. Po tylko po kilku latach męczarni na tym świecie dziecko zaczyna zażywać wiecznej radości, której nie da się porównać z największą nawet radością doczesności.
A rodzice takiego dziecka pewnie skaczą z radości że dostało się do nieba.
No chyba, że nie mają pewności, bo jednak twój Bóg mógł uznać, że jego wiara nie była wystarczająco mocna i jednak potrzebny czyściec...Rozumiesz baranie? Tylko po kilku latach!
A widzisz kretynie niektórzy na to szczęście będą musieli czekać kilka tysięcy lat: najpierw męki życia ziemskiego, potem wielowiekowe, o wiele straszniejsze męki czyśćca.A wiesz, że Papież Franciszek powiedział, że nie ma piekła? To może i czyśćca też nie ma?

-
@Maciej napisał w Antarktyda:
A poza tym jeśli dziecko umiera w niewinności, to dusza takiego dziecka idzie prosto do Nieba.
Zatem z punktu widzenia idioty (czyli np. Ciebie): "dziecku dzieje się nieszczęście, bo odchodzi z tego świata". A z PRAWDZIWEGO I NAJWAŻNIEJSZEGO punktu widzenia (oraz z punktu widzenia dziecka!) jest to ŁASKA BOŻA.Gdyby Bóg chciał dokonać aktu łaski, to by wyzdrowiało i nie umarło...
-
@Highlander napisał w Antarktyda:
@Maciej napisał w Antarktyda:
A poza tym jeśli dziecko umiera w niewinności, to dusza takiego dziecka idzie prosto do Nieba.
Zatem z punktu widzenia idioty (czyli np. Ciebie): "dziecku dzieje się nieszczęście, bo odchodzi z tego świata". A z PRAWDZIWEGO I NAJWAŻNIEJSZEGO punktu widzenia (oraz z punktu widzenia dziecka!) jest to ŁASKA BOŻA.Gdyby Bóg chciał dokonać aktu łaski, to by wyzdrowiało i nie umarło...
Łazarz też wyszedł z grobu, a potem umarł.
Prawdziwym Darem jest dar życia wiecznego, wiecznego szczęścia. Większego daru nie ma.
Ale wy zawsze „lepiej wiecie” co Bóg „powinien zrobić”. -
@Highlander napisał w Antarktyda:
@Maciej napisał w Antarktyda:
A poza tym jeśli dziecko umiera w niewinności, to dusza takiego dziecka idzie prosto do Nieba.
Ciekawe, bo wcześniej pisałeś, że nawet od razu po urodzeniu dziecko jest "złe".
Tak. Jest złe, rodzi się z grzechem pierworodnym, którego jednym ze skutków jest śmiertelność, śmierć, która od urodzenia wpisana jest w człowieka.
Co innego Niepokalana. Poczęła się bez grzechu. Gdyby chciała mogłaby nie umrzeć. Lecz Matka chciała przejść przez to przez co przeszedł Jej Syn. Dlatego zasnęła i prędko zmartwychwstała i została wzięta do Nieba z ciałem i duszą.
Tak, dziecko jest złe, ale chrzest gładzi grzech pierworodny. I dziecko ochrzczone nie ma winy. Jak umrze, idzie prosto do Nieba. To wyjątkowa Łaska Boża.
Podobnie jest z Męczennikiem za wiarę. Choćby był wielkim grzesznikiem, to idzie prosto do Nieba. Męczeństwo gładzi wszystkie grzechy. Bo miłość zakrywa wiele grzechów. A jeśli kto kocha Pana Jezusa bardziej niż swoje życie, tak że z Jego powodu gardzi nawet swoim życiem, to taka Miłość przykrywa wszystkie grzechy. Męczennik za wiarę umierając wpada w zachwycenie i w takim zachwyceniu pozostaje już zawsze.
Co innego potępiony: umierając wpada w przerażenie i w takim przerażeniu zostaje już na zawsze.
Z „psychologicznego” punktu widzenia: piekło to jest nieustanne przerażenie umierania. Niebo to jest nieustanne zachwycenie Życia. Innych ostatecznych stanów (ducha, duszy) NIE MA.
Wybór stanu duszy w wieczności jest wolny i zależy od woli człowieka.Zatem z punktu widzenia idioty (czyli np. Ciebie): "dziecku dzieje się nieszczęście, bo odchodzi z tego świata". A z PRAWDZIWEGO I NAJWAŻNIEJSZEGO punktu widzenia (oraz z punktu widzenia dziecka!) jest to ŁASKA BOŻA. Po tylko po kilku latach męczarni na tym świecie dziecko zaczyna zażywać wiecznej radości, której nie da się porównać z największą nawet radością doczesności.
A rodzice takiego dziecka pewnie skaczą z radości że dostało się do nieba.
Jeśli są mądrzy, czyli wierzący to się cieszą, że ich dziecko jest w Niebie i że się spotkają kiedyś w wieczności i że nic ich już wtedy nie rozdzieli.
No chyba, że nie mają pewności, bo jednak twój Bóg mógł uznać, że jego wiara nie była wystarczająco mocna i jednak potrzebny czyściec...
Każdy dobry rodzic modli się i składa ofiary ( wyrzeczenia) za pokój duszy swego dziecka.
A wiesz, że Papież Franciszek powiedział, że nie ma piekła? To może i czyśćca też nie ma?

Nie wiem czy tak powiedział . Ale od początku ( od jego wyboru) uważam, że to nie jest papież tylko przebieraniec na Tronie Piotrowym.
-
@Highlander napisał w Antarktyda:
A wiesz, że Papież Franciszek powiedział, że nie ma piekła? To może i czyśćca też nie ma?
No i wszystko wskazuje na to, że "jesteś babą", czyli powtarzasz plotki. To, że Franciszek powiedział, że "nie ma piekła" to nieprawda, to najpewniej babskie gadanie.
https://deon.pl/kosciol/komentarze/papiez-powiedzial-ze-piekla-nie-ma,473888
"*Czy papież powiedział, że "piekło nie istnieje"?
Autorem fakenewsa był 94-letni Eugenio Scalfari, długoletni redaktor naczelny jednej z największych gazet we Włoszech, "La Repubblica", określany nestorem włoskich dziennikarzy. Scalfari jednak nie po raz pierwszy przypisał Franciszkowi słowa, których papież nie wypowiedział. Watykan po raz kolejny musiał się dystansować od rewelacji dziennikarza. Sam Scalfari powtórzył, że na rozmowy z papieżem chodzi bez dyktafonu, bo - jak zapewnia - ma doskonałą pamięć.
Tak rodzą się fałszywe informacje. Brak autoryzacji i "doskonała" pamięć, która wypacza sens słów rozmówcy. Być może Franciszek rozmawiał ze Scalfarim o apokatastazie, czyli teorii, która mówi, że do piekła nikt nie trafi, bo ostatecznie miłość Boga zwycięży każdy grzech. Być może jednak pamięć dziennikarza nie okazała się tak doskonała...
W tym świetle znaczące wydaje się tegoroczne orędzie papieża na temat mediów, w którym wprost nazwał on diabła "twórcą pierwszego «fake newsa»*".
Biorę Franciszka w obronę. Choć nadal uważam, że on nie jest prawdziwym papieżem. Daj Boże abym się mylił !
-
@Maciej napisał w Antarktyda:
Mapa Gleasona to odwzorowanie globu. Azymutalne równoodległościowe (AE projection). Tyle że wycentrowanie na biegunie północnym. A tak wygląda mapa Ziemi w tym odwzorowaniu ale wycentrowana na biegunie południowym:

No i co ?
No i to kłamco, że każdy typ mapy ma ściśle określone reguły odwzorowania a obiektem zawsze jest glob. I żaden nawiedzony bełkot niedorobionego inkwizytora, w którym chcesz utopić to forum tego nie zmieni. Dla zilustrowania jak bardzo jesteś w błędzie masz tu jeszcze kilka projekcji AE, z pozostawioną siatką południków i równoleżników, wycentrowanych na:
Warszawie

Rio de Janeiro

Kapsztadzie

Alice Springs, Australia

Zgodnie z projekcją AE najmniejsze zniekształcenia są wokół punktu centralnego, więc masz okazję się przekonać jak Australia wygląda naprawdę.
Chyba nie muszę dodawać, że pomimo różnych punktów centralnych współrzędne geograficzne na każdej mapce zostały zachowane a żeby obliczyć odległość pomiędzy 2 dowolnymi punktami na którejkolwiek z nich musisz użyć ortodromy, bo Ziemia kulą jest
-
@M-N napisał w Antarktyda:
No i to kłamco, że każdy typ mapy ma ściśle określone reguły odwzorowania a obiektem zawsze jest glob.
No i co?
Przecież wiele razy pisałem to samo. Wszystko opiera się na globusie.
A globus opiera się na urojeniu na temat nieznanego nieba: został wydobyty (wyprowadzony) z zachowania się świateł nieba, tak jak są obserwowane nad ziemią ORAZ z wyobrażeń na temat tego nieba.Nigdy do Ciebie nie dotrze to, że globus wziął się z błędu myślenia? Czyli, że powstał z urojenia, że "niebo jest takie jak sobie zakładamy że jest". Nigdy tego nie ogarniesz?
@M-N napisał w Antarktyda:
Zgodnie z projekcją AE najmniejsze zniekształcenia są wokół punktu centralnego, więc masz się okazję przekonać jak Australia wygląda naprawdę.
Nie, nie mam "okazji przekonać się jak Australia wygląda naprawdę", bo patrz wyżej: sam napisałeś, że wszystko startuje z globusa.
A globus startuje z urojenia (na temat nieba).
Jeśli start (dowolnej nauki/mapy/teorii...) jest fałszywy => cała reszta jest najpewniej urojeniem i fałszem.@M-N napisał w Antarktyda:
z nich musisz użyć ortodromy, bo Ziemia kulą jest
Nie, ziemia nie jest "kulą ziemską" bo to wykluczają obserwacje powierzchni ziemi.
Brak krzywizny powierzchni zgodnej z krzywizną kuli o promieniu ok. 6371-6378 kmGdyby takowa krzywizna powierzchni istniała, to niemożliwe byłyby takie obserwacje jakie są ZASADĄ obserwacji powierzchni ziemi. Takie jakie przykładowo podaję.
Jeśli korytarz jest krzywy, to nie możesz widzieć "za zakręt korytarza".

https://i.imgur.com/1ti3fIh.jpgCelowo obróciłem obrazek.
A jeśli korytarz nie jest taki krzywy jak powyższy (lub jest prosty) to możesz widzieć dalej.

81WDA3V2jRL.AC_SL1500.jpgGeometria ma swoje konsekwencje.
Jeśli kto nie rozumie tak prostych rzeczy => najwyraźniej jest kretynem.
Np. w ostatniej z podawanych przeze mnie obserwacji promień lasera mógłby na tzw. "kuli ziemskiej" być widoczny (przy zaklinaniu się na "refrakcję w dół") z odległości 9.4 km.
Ale nie z odległości ponad 34 km.Obserwacje powierzchni ziemi jednoznacznie wykluczają, to by ziemia mogła być "kulą ziemską".
-
@M-N napisał w Antarktyda:
Zmienna? Jak bardzo zmienna?
Na tyle, że na dystansie 34 km może w ciągu chwili zmienić odchylenie promienia lasera np. o 20-30-50 cm. (zmiana o 0.5 metra na takim dystansie to 0.0008 stopnia).
Jeśli promień lasera w chwili t jest wcelowany w aparat, a w chwili t+1 sekunda jest wcelowany o 0.5 metra wyżej/niżej (z powodu fluktuacji refrakcji), to w tej drugiej chwili jest niewidoczny.@M-N napisał w Antarktyda:
Przecież to jezioro - zbiornik wody o stałej temperaturze.
A widziałeś kiedyś jakikolwiek obiekt na ziemi o "stałej temperaturze"? I to na dystansie 34 km?
@M-N napisał w Antarktyda:
I jeśli laser NAD PŁASKĄ WODĄ nie celuje dokładnie w kamerę tylko lekko obok to tym bardziej w kadrze powinien być widoczny CAŁY, z zasady ugięty w górę, lekko rozproszony promień lasera.
To sobie fotografuj "promień lasera z boku" i sam się przekonaj czy "zawsze powinien być widoczny".
Promień światła co do zasady nie jest "widoczny z boku". Czasem można widzieć ślad takiego promienia jeśli w powietrzu są cząsteczki (kurzu, skroplonej wody itp), ale to zależy od wielu rzeczy.
Przy małej ilości takich cząsteczek (np. suche, czyste powietrze) i dużej odległości- słaba jest siła takiego światła rozproszonego i nie zostanie zarejestrowane przez oko/kamerę.Poza tym: ogarnij się głupcze. Promień ma być "zagięty w dół" jeśli Ty chcesz "uratować ziemię kulę". Nie kojarzysz tego?
@M-N napisał w Antarktyda:
A w tym oszustwie TC częściej go NIE WIDAĆ niż widać.
No to jest logiczne. Łatwiej jest NIE trafić w cel (jakim jest rejon aparatu odbiorczego) niż trafić. Zwłaszcza na dystansie 34 km i przy fluktuacjach refrakcji: gdzie wystarczy odchylenie o 0.5 metra i nie widać nic.
Bardziej powinieneś pójść w tym kierunku: "obserwacja jest fałszerstwem, bo to mało prawdopodobne by w ogóle trafili w rejon aparatu, z dystansu ponad 34 km"
Myślę, że gdyby lasery zachowywały pierwotne skolimowanie wiązki na całym dystansie- to by nie trafili, nie znaleźliby światła lasera. Na szczęście jednak lasery też nie świecą wiązką w kształcie walca tylko w kształcie stożka, wprawdzie bardzo słabo rozszerzającego się, ale jednak stożka. I na dystansie 34 km strefa "rażenia" takiego lasera może być już całkiem sporą plamą. Co ułatwia znalezienie źródła lasera.
@M-N napisał w Antarktyda:
Podałeś kolejny obserwacyjny dowód na to, że ta twoja magiczna refrakcja w górę to obłąkana brednia - no, ale to twoje "dziecko" przecież .
Ale ta obserwacja jest w ogóle nie na temat "w jakim kierunku zagina się światło".
Tylko na taki temat: gdyby "korytarz był krzywy" (patrz odpowiedź wyżej), to nie mogliby zobaczyć promienia lasera, bo byłby schowany za krzywizną.Jesteś idiotą? Czy zwyczajnie, usiłujesz wężowym ruchem wywinąć się i wpełznąć w rejon niedorzeczny, czyli niezwiązany z istotą obserwacji?