Forum Płaska Ziemia

    • Zarejestruj się
    • Zaloguj się
    • Szukaj
    • Kategorie
    • Ostatnie
    • Tagi
    • Popularne
    • Użytkownicy
    • Grupy

    "Patrzenie w niebo jest bez sensu"

    Kontrargumenty na płaską Ziemię
    niebo
    8
    51
    3291
    Załaduj więcej postów
    • Najpierw najstarsze
    • Najpierw najnowsze
    • Najwięcej głosów
    Odpowiedz
    • Odpowiedz, zakładając nowy temat
    Zaloguj się, aby odpowiedzieć
    Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
    • Tomasz Middle
      Tomasz Middle @Maciej ostatnio edytowany przez

      @Maciej

      @Maciej napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

      Sporządzenie sobie "mapy świateł na niebie" (widzianych z ziemi) nie oznacza znajomości nieba tego czym jest i jak dział

      No tak. Sporządzenie mapy świateł jest sporządzeniem mapy świateł.

      @Maciej napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

      "Mapa nieba" może pasować do dowolnego kształtu ziemi. W zależności od tego co tam sobie pomyślisz na temat nieba, czy jak Ty to mówisz "mapy nieba".

      Nie w tym przypadku. Bo to nie dowolna mapa a mapa sfery gwiazd. Ta mapa układa się w sferę. Nie dopasujesz tego do płaskiej powierzchni.

      @Maciej napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

      Albo albo.
      Zdecyduj się.

      Zdecydowałem się.
      Wetrzyj sobie gówno we włosy.

      M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
      • M
        Maciej @Tomasz Middle ostatnio edytowany przez

        @Tomasz-Middle napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

        Nie w tym przypadku. Bo to nie dowolna mapa a mapa sfery gwiazd. Ta mapa układa się w sferę. Nie dopasujesz tego do płaskiej powierzchni.

        Każda mapa świateł wokół obserwatora (we wszystkich kierunkach przestrzeni) w przestrzeni projektuje się na sferę. Można nawet powiedzieć: "naturalnie", to naturalna projekcja.
        I co z tego?

        Tomasz Middle 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
        • Tomasz Middle
          Tomasz Middle @Maciej ostatnio edytowany przez

          @Maciej napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

          Każda mapa świateł wokół obserwatora (we wszystkich kierunkach przestrzeni) w przestrzeni projektuje się na sferę. Można nawet powiedzieć: "naturalnie", to naturalna projekcja.
          I co z tego?

          Ano to, że tę sferycznąmapę widać całą jednocześnie, z dwóch punktów antypodycznych.
          Czyli na "płaskiej ziemi" obserwator stałby pod spodem.

          M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
          • M
            Maciej @Tomasz Middle ostatnio edytowany przez

            @Tomasz-Middle napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

            Ano to, że tę sferycznąmapę widać całą jednocześnie, z dwóch punktów antypodycznych.
            Czyli na "płaskiej ziemi" obserwator stałby pod spodem.

            To jest wniosek wynikły z "ciasnoty rozumowej".
            Czyli przy założeniu, że "niebo jest takie jakie sobie założyłem". Tu (w tym konkretnym przypadku): "że światła na niebie są ufiksowane w przestrzeni".
            Takie założenie przyjmujecie w swym rozumowaniu, nawet sobie tego nie uświadamiając (że tak przyjmujecie)- założenie o "prostocie optycznej nieba"
            Może być jednak tak, że światła nieba nie są ufiksowane, ale niebo ma nieproste własności optyczne (światło na drodze niebo-ziemia nie biegnie po prostej - niebo jest jakimś "urządzeniem optycznym")
            I wtedy wszystko jest możliwe: dowolny kształt powierzchni ziemi, przy tym samym (widzianym) niebie.

            Tomasz Middle RAV 2 odpowiedzi Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
            • Tomasz Middle
              Tomasz Middle @Maciej ostatnio edytowany przez

              @Maciej napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

              Może być jednak tak, że światła nieba nie są ufiksowane, ale niebo ma nieproste własności optyczne

              Tylko że są ułożone w sferę i to nie moja wina Maciuś, naprawdę...

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
              • RAV
                RAV @Maciej ostatnio edytowany przez

                @Maciej napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

                Może być jednak tak, że światła nieba nie są ufiksowane, ale niebo ma nieproste własności optyczne (światło na drodze niebo-ziemia nie biegnie po prostej - niebo jest jakimś "urządzeniem optycznym")

                Ale przecież to nie ma znaczenia. Prawdziwe gwiazdy mogą sobie być gdziekolwiek, a fotony od nich mogą docierać do nas po dowolnych trajektoriach. Tak się jednak składa, że fotony te od danej gwiazdy docierają do nas cały czas z tego samego kierunku. Mapy nieba, sporządzone setki lat temu, są nadal aktualne. I tylko ta stałość obrazu nieba, jaką obserwujemy, wystarcza do przeprowadzenia rozumowania, które przedstawiłem w pierwszym poście tego wątku.

                Zachowanie się świateł nieba (S) zależy od dwóch: kształtu ziemi (K) oraz budowy i działania (optycznego) nieba, czyli optyki nieba (N).
                Nie znając dwóch czyli kształtu ziemi (ten chcemy jakoś wywieść, wywnioskować) oraz optyki nieba (tego jak działa niebo, czym jest) nie możemy niczego zawyrokować na temat kształtu ziemi z obserwacji świateł nieba.
                Zachodzi ogólne prawo logiczne:
                Jeżeli S zależy od K i od N, co schematycznie można zapisać: S = K + N, to znając tylko S nie możemy poznać K i N.
                Oczywistość logiczna.

                Wykułeś na pamięć jedną regułkę i powtarzasz ją jak katarynka, myśląc, że wiesz już wszystko. Ze szczytu Duninga-Krugera zawsze wszystko widać najlepiej. A przynajmniej tak się patrzącemu wydaje. 😉

                M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 1
                • M
                  Maciej @RAV ostatnio edytowany przez Maciej

                  @RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

                  Tak się jednak składa, że fotony te od danej gwiazdy docierają do nas cały czas z tego samego kierunku.

                  Bez znajomości optyki nieba (czyli bez znajomości nieba) nie możesz wiedzieć "w jakim kierunku naprawdę jest gwiazda"

                  578e9171-fa1a-4e86-a612-fed5e20c1b13-image.png

                  Wyobraź sobie, że chłopiec z powyższego obrazka nie tylko nie wie, że między nim, a rybą jest jakiś nieprosty układ optyczny (nie mający prostej optyki), czyli tu: woda, ale nawet chłopcu w ogóle nie przychodzi do głowy by tak mogło być.
                  [Np. woda jest "super przezroczysta" i jest bardzo bardzo daleko]
                  Przyjął więc chłopiec w swym rozumowaniu (nawet sobie tego nie uświadamiając, że tak przyjmuje) założenie prostej optyki układu. "Pomiędzy mną a rybą światło biegnie po prostej". Nie można się zatem dziwić, że przy takim założeniu: chłopiec będzie uparcie twierdził, że "ryba jest w kierunku A", podczas gdy w rzeczywistości ona jest w innym kierunku.

                  Wy, kuloziemcy, wywodzący kształt ziemi ze świateł nieznanego nieba jesteście właśnie jak ten chłopiec.
                  Przyjęliście sobie (od czasów starożytnych, od Eratostenesa i wcześniej) założenie o prostej optyce układu niebo/ziemia. I nawet w ogóle sobie tego nie uświadamiacie, że tak przyjęliście! Nawet do głowy wam nie przychodzi, by mogło być (w niebie) jakoś inaczej.

                  Nie znając optyki nieba nie tylko nie jesteś w stanie zawyrokować "gdzie rzeczywiście jest gwiazda" (w jakim kierunku), ale nawet nie jesteś w stanie orzec, że "gwiazda w ogóle gdzieś jest" (jak ta ryba, która gdzieś rzeczywiście jest) !!!
                  W optyce możliwe jest bowiem powstawanie obrazów obiektów, których...w ogóle nie ma, to znaczy które istnieją tylko jako obrazy, widziane przez kogoś z jakiegoś miejsca.

                  Przyjęliście całe mnóstwo założeń o nieznanym niebie. Ale to jeszcze nic. Najgorsze, że wy w ogóle sobie tego nie uświadamiacie (żeście przyjęli).
                  Tak, jak wyżej napisałem: przyjęliście założenie o prostej optyce układu nieba (niebo/ziemia).
                  Innym założeniem, któreście przyjęli w swym myśleniu (nie uświadamiając sobie tego nawet), jest założenie o tym, że "widziane światła muszą oznaczać, że to co widzimy (np. obraz gwiazdy) musi odpowiadać realnym, konkretnie umiejscowionym, materialnym obiektom".
                  Z tego założenia wynika postulat o "striangulowaniu". Czyli że "obserwacje wielu obserwatorów z różnych rejonów ziemi muszą się triangulować, gdzieś w jakimś miejscu przestrzeni".
                  Otóż nieprawda. Wcale nie muszą. Optyka daje takie możliwości, że powstają obrazy obiektów, których "nigdzie nie ma" (jako konkretnie umiejscowionych obiektów materialnych lub przynajmniej 'obiektów świetlnych')"

                  Streszczając i wyciskając esencję: bez znajomości optyki układu (nieba) nic nie możesz powiedzieć o tym "gdzie gwiazda jest" , a nawet nie możesz zawyrokować, że "ona w ogóle gdzieś jest" !

                  Przyjęliście założenie o prostej optyce układu jakim jest niebo (układ niebo/ziemia).

                  [Co to jest układ o optyce prostej ? Def: jest to taki układ optyczny, w którym w każdym dowolnym kierunku, każdy dowolny promień światła biegnie po torze prostym. Czyli np. układ chłopiec/woda/ryba- nie jest układem optycznym prostym. Jeśli chłopiec z takich czy innych względów zastosuje do tego układu, w swym myśleniu założenie o prostej optyce- będzie wyciągał zupełnie fałszywe wnioski co do tego co widzi, czyli np. co do położenia ryby]

                  @RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

                  Wykułeś na pamięć jedną regułkę i powtarzasz ją jak katarynka,

                  Nie, nie wykułem. Np. dlatego, że "ja sam wydumałem tę regułkę", to jest samodzielnie zastosowałem to uogólnienie.
                  Zaprzeczasz tej regule?

                  Gdybyś rozumiał tę regułę, to nie popełniałbyś błędu w myśleniu i nie twierdziłbyś, że "ze świateł nieba, bez znajomości optyki nieba da się wywieść kształt ziemi".

                  [Oczywiście ja tej zależności logicznej nie stworzyłem, bo zależności logiczne po prostu są, istnieją. Można je jedynie odkrywać i rozumieć. Ale można też ich nie rozumieć i popełniać błędy w myśleniu. Tak jak popełnia większość ludzi od czasów starożytnych, już przynajmniej od Arystotelesa]

                  M N RAV 2 odpowiedzi Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                  • M N
                    M N @Maciej ostatnio edytowany przez M N

                    @Maciej Czy jesteś choć w najmniejszym stopniu świadomy, że gwiazdy oprócz światła emitują również inne typy promieniowania, w tym fale radiowe i twoją "ukochaną" podczerwień? O radioastronomii to ty w ogóle słyszałeś?

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                    • RAV
                      RAV @Maciej ostatnio edytowany przez

                      @Maciej napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

                      @RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

                      Tak się jednak składa, że fotony te od danej gwiazdy docierają do nas cały czas z tego samego kierunku.

                      Bez znajomości optyki nieba (czyli bez znajomości nieba) nie możesz wiedzieć "w jakim kierunku naprawdę jest gwiazda"

                      No i co z tego? Po co mam wiedzieć, w jakim kierunku naprawdę jest gwiazda, skoro rozumowanie opieram na tym gdzie jest JEJ OBRAZ, a nie ona sama. Samej gwiazdy może nawet dawno nie być (bo np. wybuchła), ale to mi zupełnie nie przeszkadza! Twoja mityczna "optyka nieba", która powoduje, że prawdziwy kierunek do gwiazdy jest inny niż do jej obrazu, nie ma żadnego znaczenia. Obraz się liczy.

                      M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 2
                      • M
                        Maciej @RAV ostatnio edytowany przez

                        @RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

                        No i co z tego? Po co mam wiedzieć, w jakim kierunku naprawdę jest gwiazda, skoro rozumowanie opieram na tym gdzie jest JEJ OBRAZ, a nie ona sama.

                        To nie ma żadnego znaczenia czy obraz gwiazdy, czy sama gwiazda. Nie przeczytałeś ze zrozumieniem tego co napisałem.

                        @RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

                        rozumowanie opieram na tym gdzie jest JEJ OBRAZ,

                        Czyli przyjmujesz w swym myśleniu dwa założenia na temat nieba (optyki nieba): 1. że "obraz gdzieś jest" (w konkretnym miejscu przestrzeni) i że 2. "to miejsce w przestrzeni jest wspólne dla wszystkich obserwatorów w przestrzeni".
                        Z tego wywodzisz kulę ziemską.
                        Nie przemyślałeś przykładu z chłopcem i rybą w wodzie. Jeśli chłopców jest wielu, w różnych miejscach jakiejś płaszczyzny i przyjmą oni (błędne) założenie o prostej optyce układu (patrz wyżej- "super przezroczysta woda...itd... i nie przyszło im do głowy, że może być nieprosta optyka) i jeżeli wszyscy oni będą usiłowali "striangulować rybę/gwiazdę" [LUB (co bez znaczenia!) "obraz ryby/gwiazdy" (bo np. "ryby już nie ma/supernowej już nie ma")] czyli umieścić rybę/gwiazdę (lub jej obraz) w konkretnym, jednym miejscu w przestrzeni, to....uwaga...
                        będą zmuszeni stwierdzić, że ich powierzchnia nie jest płaska tylko ma krzywiznę!
                        Wyciągną błędny wniosek na temat swojej powierzchni, tej na której żyją, z której obserwują. Na podstawie obserwacji ryby/gwiazdy (lub obrazu, ryby może już nie być). Ponieważ przyjęli kilka fałszywych założeń w swym myśleniu, założeŃ na temat optyki nieznanego układu. Nieznanego- bo nawet do głowy im nie przychodziło, że między rybą a ich oczami jest jakaś woda, bo nigdy jej nie dotknęli, a woda superprzeźroczysta i nieruchoma.

                        To jest dokładnie to samo co wy robicie:
                        Nie zauważacie założeń własnego myślenia (tu: założeń nt optyki nieba).

                        Streszczając: jest bez żadnego znaczenia czy mówimy o samej gwieździe, czy o obrazie gwiazdy.
                        Jeśli przyjmie się fałszywe założenie na temat optyki układu (np. nieba) czyli takie, że "tam, w punkcie X jest/wisi obraz gwiazdy", to metodą "triangulowania", czyli "umiejscawiania tego obrazu w konkretnym punkcie przestrzeni na podstawie obserwacji z róznych punktów powierzchni" dojdzie się do fałszywych wniosków na temat kształtu powierzchni.

                        Wróć do przykładu z rybą w wodzie. Zauważ, że obraz ryby nie ma konkretnego położenia w przestrzeni.
                        Lecz każdy z wielu chłopców przypisze obrazowi tej ryby inny kierunek, a te kierunki nie przetną się w jednym, wspólnym dla wszystkich punkcie w przestrzeni .

                        Wy zaś przyjmujecie fałszywie, że "obraz gwiazdy wisi w jednym, konkretnym miejscu na sferze niebieskiej, że jest do tego miejsca przypisany".

                        Dlatego wychodzi wam "globus ziemski". Z fałszywych założeń na temat nieznanego nieba. Z urojeń i z niesprawdzonych domysłów na temat tego czego się nigdy nie dotknęło.
                        Czy Eratostenes był w niebie i poznał jego optykę?

                        A dlaczego w ogóle wam tak wychodzi?
                        A przede wszystkim dlatego: nie umiecie myśleć logicznie.
                        Np. zachowujecie się tak jakbyście nie rozumieli, że jeżeli S=Z+N i znamy tylko S, to Z i N poznać nie możemy.
                        Zrozumienie tej prostej zależności logicznej od razu chroni człowieka przed bredniami, że "z obserwacji świateł nieznanego nieba możemy poznać kształt ziemi".
                        Bo zachodzi: Światła nieba (S)- tak jak są oglądane z ziemi (np. ich położenie na sferze niebieskiej) zależą od (co najmniej) dwóch: Z- kształtu powierzchni ziemi oraz N- nieba, konkretnie optyki nieba.
                        Znając tylko S- bo obserwujemy jak to wygląda z ziemi nie możemy poznać ani Z, ani N.
                        Czysta logika.

                        M N RAV 2 odpowiedzi Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                        • M N
                          M N @Maciej ostatnio edytowany przez

                          @Maciej Oj Maciuś zapętliłeś się. Ci twoi hipotetyczni chłopcy natychmiast zorientowaliby się jak jest rzeczywista pozycja ryby, gdyby zanurzyli w wodzie rękę lub dzidę czy harpun - to taki przykład badania rzeczywistości inną metodą niż jedynie wzrokiem. To samo tyczy się nieba i pozycji gwiazd na nim badanymi i mierzonymi w zakresie różnych długości fal radiowych i twojej "ukochanej" podczerwieni, które niszczą twoje brednie o "nieznanej optyce nieba".

                          M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                          • RAV
                            RAV @Maciej ostatnio edytowany przez

                            @Maciej napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

                            To nie ma żadnego znaczenia czy obraz gwiazdy, czy sama gwiazda. Nie przeczytałeś ze zrozumieniem tego co napisałem.

                            Wybacz mi brak zrozumienia, ale zrozumieć się tego nie da, bo to brednie.

                            Twierdzisz, że nie wiemy, gdzie faktycznie są gwiazdy, bo "optyka nieba" sprawia, że one mogą być gdzie indziej, niż je widzimy. A teraz piszesz, że nie ma znaczenia, czy gwiazda, czy obraz. Innymi słowy, "optyka nieba" nic nie zmienia. Więc po co biadasz nad jej nieznajomością?

                            W gwiazdozbiorze Oriona widzimy gwiazdę o nazwie Betelgeza. Jest to obraz gwiazdy oddalonej o ok. 640 lat świetlnych. Błąd oszacowania odległości to ok. 180 l.ś. - całkiem sporo. Co więcej, nie wiemy, czy ta gwiazda jeszcze istnieje, bo obraz jej wybuchu może do nas dotrzeć w każdej chwili. Jeśli dotrze jutro, to będzie oznaczać, że Betelgeza nie istnieje od kilkuset lat. Ale to, że tego wszystkiego nie wiemy lub wiemy niedokładnie, nie ma żadnego znaczenia przy pomiarze położenia obrazu gwiazdy. A tylko informacja o kierunku, w jakim widzimy obraz (czyli kierunku stycznym to trajektorii fotonów na ostatnim odcinku) jest potrzebna do stworzenia sferycznej mapy nieba. Nie potrzebujemy ani odległości, ani kształtu całej trajektorii fotonów, ani informacji o bieżącym stanie obiektu, czyli tego wszystkiego, co "zabiera" nam "nieznana optyka nieba". A niech sobie będzie nieznana - nie potrzebujemy jej znać.

                            M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 1
                            • M
                              Maciej @M N ostatnio edytowany przez

                              @M-N napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

                              Oj Maciuś zapętliłeś się. Ci twoi hipotetyczni chłopcy natychmiast zorientowaliby się jak jest rzeczywista pozycja ryby, gdyby zanurzyli w wodzie rękę lub dzidę czy harpun

                              Podobnie tacy nierozgarnięci chłopcy jak Ty. Gdyby zanurzyli ręce w wodach nieba, to by się zorientowali, że mają rojenia (na temat świata), kosmologiczne urojenia.
                              Czy Eratostenes był w niebie? Może Kopernik był? Może Newton? To może Keppler? No to może Hawking?
                              Wszyscy ci "mędrcy" to tacy nierozgarnięci chłopcy.
                              Nawet nie rozumieli, że nie znają nieba, jego optyki.
                              Nawet nie zauważyli jakie założenia przyjmują w swym myśleniu.

                              @M-N napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

                              To samo tyczy się nieba i pozycji gwiazd na nim badanymi i mierzonymi w zakresie różnych długości fal radiowych i twojej "ukochanej" podczerwieni,

                              No i co?
                              Sa to wszystko tylko i wyłącznie "doznania świetlne", optyczne. Czyż sami nie twierdzicie, że "światło to fala elektromagnetyczna"?
                              W niebie nikt z "mędrców" nie był. Nie znamy budowy i działania nieba, w szczególności jego optyki.
                              O niebie w zasadzie nic nie wiemy.

                              PS. Zebyś nie szydził i nie czepiał się za bardzo: przez "niebo" rozumiem to co jest "tam wysoko, daleko i bardzo daleko od powierzchni ziemi", mniej więcej tak powyżej (dalej niż) 70 km od powierzchni ziemi.

                              RAV M N 2 odpowiedzi Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                              • RAV
                                RAV @Maciej ostatnio edytowany przez

                                @Maciej napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

                                Nie znamy budowy i działania nieba, w szczególności jego optyki.

                                Przeważnie nie znamy też budowy telewizora ani tajników produkcji programów telewizyjnych. Coraz trudniej odróżnić, czy to, co widzimy na ekranie, jest "prawdziwe" (cokolwiek to znaczy), czy udawane, czy wręcz w całości stworzone sztucznie. Ale czy to przeszkadza nam w oglądaniu filmów, czerpaniu z nich informacji i emocji?

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                • M N
                                  M N @Maciej ostatnio edytowany przez

                                  @Maciej Osoby, które wymieniłeś nie były w kosmosie, a czy są w niebie o to pytaj swojego guru - szatana. Ale dzięki ich dorobkowi intelektualnemu możemy wysyłać w kosmos satelity takie jak Stereo, dzięki któremu możemy obserwować przynajmniej fragment niewidocznej z Ziemi powierzchni Słońca, obserwować z wyprzedzeniem gdzie powstają nowe plamy słoneczne i wiedzieć wcześniej kiedy wyrotują na widoczną stronę. Bo Słońce też wiruje wokół własnej osi. Nazywając ich "nierozgarnietymi chłopcami" jedynie obnażasz własną głupotę.
                                  "Czyż sami nie twierdzicie, że "światło to fala elektromagnetyczna"? Światło widzialne to jedynie wąziutki przedział z całego spektrum długości fal elektromagnetycznych, z których znakomita większość prawie w ogóle nie ulega refrakcji w atmosferze ziemskiej, co jest właśnie twoim cichym twierdzeniem jeśli chodzi o podczerwień. A że odległości kątowe pomiędzy gwiazdami są znane i pozostają takie same przy obserwacjach z różnych punktów na powierzchni Ziemi, to niestety ten fakt niszczy twój argument o "nieznanej optyce nieba", bo na płaszczyźnie te obserwacje są po prostu niemożliwe do zaistnienia: https://vimeo.com/185168203 - znane odległości kątowe pomiędzy gwiazdami implikują, że Gwiazda Polarna jest pionowo pod nogami obserwatora w tym miejscu, a w tym samym czasie obserwator na równiku widzi oba bieguny niebieskie na horyzoncie oddalone od siebie o 180 stopni: http://sguisard.astrosurf.com/Pagim/From_pole_to_pole.html

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                  • M
                                    Maciej @RAV ostatnio edytowany przez

                                    @RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

                                    Twierdzisz, że nie wiemy, gdzie faktycznie są gwiazdy,

                                    Tak.
                                    Więcej: nawet nie wiemy czy one (gwiazdy) w ogóle są.
                                    Jeszcze więcej: nawet nie wiemy czy obrazy gwiazd (nie gwiazdy, ale same tylko ich obrazy) w ogóle gdzieś są

                                    @RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

                                    bo "optyka nieba" sprawia, że one mogą być gdzie indziej, niż je widzimy.

                                    Tak.
                                    Więcej: optyka może sprawić nawet i to, że obserwator widzi coś czego nie ma jako obiektu materialnego.
                                    Jeszcze wiecej: optyka daje nawet takie mozliwości, że obserwator widzi "obraz którego nigdzie nie ma", to znaczy taki obraz (np. gwiazdy), że nie da się go konkretnie umiejscowić w przestrzeni.

                                    Natomiast nie należy pisać "optyka nieba" (w cudzysłowie). Tylko tak: optyka nieba. Bo niebo niewątpliwie ma (jakieś) właściwości optyczne. Wy zakładacie, że "ma optykę prostą".

                                    @RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

                                    A teraz piszesz, że nie ma znaczenia, czy gwiazda, czy obraz.

                                    Tak.
                                    Bez znaczenia.
                                    Ponieważ "striangulowania", czyli "umiejscowienia kierunku do gwiazdy w otaczającej nas przestrzeni" dokonujecie na podstawie obrazu (gwiazdy).

                                    @RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

                                    Innymi słowy, "optyka nieba" nic nie zmienia.

                                    No to wróć do przypadku chłopca/wody i ryby (ściślej: wielu chłopców, ryby i wody). Jeszcze lepiej: obróć obraz "do góry nogami"- chłopcy są niżej, a nad głowami mają wodę (podtrzymywaną przez szklaną podłogę), w wodzie jest ryba. To będzie bardziej obrazowe- bo bardziej przypomina tę sytuację o której mówimy (gwiazda jest nad głowami chłopców).
                                    Nie ma znaczenia czy chłopcy przyjmą założenie o prostej optyce układu, czy jednak zorientują się że układ nie ma prostej optyki?
                                    Jeżeli chłopcy stojący na płaskiej płaszczyźnie nie pomyślą nawet o takiej możliwości, że nad głowami mają jakiś układ optyczny (np. szklana podłoga jest bardzo bardzo daleko, szkło i woda są idealnie przeźroczyste, wody są nieruchome i przeźroczyste), ale przyjmą założenie prostej optyki oraz założenie o "ujednoliceniu położenia obrazu ryby lub kierunku do obrazu ryby" (że im się "strianguluje", tj że obserwacje różnych chłopców przetną się w jednym wspólnym miejscu lub wskażą ten sam kierunek, w którym 'jest obraz ryby') to wtedy będa zmuszeni dojść do wniosku, że... stoją na zakrzywionej (w przestrzeni 3D) powierzchni. [Bo bez zakrzywienia powierzchni, przy takim błędnym założeniu (jw) nie da się "striangulować obrazów ryby", widzianych przez różnych chłopców w jeden wspólny 'obraz ryby']
                                    Lecz jeżeli chłopcy są mądrzy to tak pomyślą: zaraz, zaraz mamy tylko obraz, tylko światło. Nie wiemy co jest tam u góry, nie wiemy jaka tam jest optyka. Zatem nie możemy z tego co tam u góry widać wnioskować na temat kształtu powierzchni na której stoimy.

                                    Dlaczego Ty nie myślisz logicznie?
                                    Jest prosta reguła logiczna: Jeżeli S=Z+N i znamy tylko S, to nie możemy poznać Z i N.
                                    Czy zaprzeczasz tej regule?
                                    Jeżeli nie zaprzeczasz, to zauważ że ta reguła zadziała w każdym szczególnym przypadku, który spełnia ogólne założenia tej reguły.
                                    Światła nieba, tak jak je widzimy z ziemi (S) są wynikiem co najmniej dwóch: Z- kształtu powierzchni ziemi oraz N- tego co dzieje się poza ziemią, w niebie, od optyki nieba (N).
                                    Czy przeczysz?
                                    Jeżeli nie przeczysz, to jak możesz nie rozumieć, że bez znajomości N, przy samej tylko znajomości S nie możesz (z samego tylko S) wywieść kształtu powierzchni ziemi?

                                    Jak to możliwe by tak prostych rzeczy nie rozumieć?

                                    RAV G 2 odpowiedzi Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                    • RAV
                                      RAV @Maciej ostatnio edytowany przez

                                      @Maciej napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

                                      Światła nieba, tak jak je widzimy z ziemi (S) są wynikiem co najmniej dwóch: Z- kształtu powierzchni ziemi oraz N- tego co dzieje się poza ziemią, w niebie, od optyki nieba (N).
                                      Czy przeczysz?

                                      Oczywiście, to bzdura. Prawdziwe jest zdanie:

                                      Światła nieba, tak jak je widzimy z ziemi (S) są wynikiem co najmniej dwóch: Z- kształtu powierzchni Ziemi oraz N- obrazu nieba, jaki jest widoczny, kiedy Ziemi nie ma w polu widzenia.

                                      A ten obraz (N) jest znany, dokładnie opisany i praktycznie niezmienny w ciągu setek lat. Znamy więc S i N, więc możemy określić Z.

                                      M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                      • G
                                        Gerwazy @Maciej ostatnio edytowany przez

                                        @Maciej Macieju postawiłeś chochoła że Znamy tylko jedna zmienną. Otóż nie, znamy wiele innych zmiennych które nawzajem do siebie pasują. Po drugie piszesz o nieznanej optyce nieba ok. To teraz wytłumacz dlaczego ta optyka nieba pasuje do obliczeń pozycji planet na podstawie równań grawitacyjnych czyli całkowicie różnych odziałowywań. Inaczej mówiąc obliczamy pozycję planety na podstawie równań Newtona nakierowujemy teleskop na koordynaty własnie wyliczone i tadammm Widzimy w okularze obraz planety? I żeby się dłużej nie rozpisywac tak samo możemy policzyć trajektorie obiektów nieokresowych jak komety czy na przykład tą słynną Oumuamua? Sam miałem przyjemność oglądać kometę Hale’a-Boppa i była widoczna w tym miejscu w którym ją zapowiadali astronomowie kilka miesięcy wcześniej. Jak to jest Macieju?

                                        M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                        • M
                                          Maciej @RAV ostatnio edytowany przez

                                          @RAV napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

                                          Prawdziwe jest zdanie:
                                          Światła nieba, tak jak je widzimy z ziemi (S) są wynikiem co najmniej dwóch: Z- kształtu powierzchni Ziemi oraz N- obrazu nieba, jaki jest widoczny, kiedy Ziemi nie ma w polu widzenia.

                                          To brednie.
                                          Rojenia, oderwane od logiki i rzeczywistości.

                                          Np.
                                          "oraz N- obrazu nieba, jaki jest widoczny, kiedy Ziemi nie ma w polu widzenia."

                                          A kiedy, gdzie i kto "nie miał ziemi w polu widzenia"?
                                          Nazwisko, imię tego wizjonera, miejsce i data tego "widzenia" (raczej "nie widzenia ziemi").

                                          Tak zawsze widzimy:
                                          Nad głową niebo, pod nogami ziemia.
                                          Nikt i nigdy niczego innego nie widział. [Pomijając halucynacje chorych rozumów.]

                                          RAV 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                          • M
                                            Maciej @Gerwazy ostatnio edytowany przez

                                            @Gerwazy

                                            @Gerwazy napisał w "Patrzenie w niebo jest bez sensu":

                                            o teraz wytłumacz dlaczego ta optyka nieba pasuje do obliczeń pozycji planet na podstawie równań grawitacyjnych

                                            Ponieważ zależności "grawitacyjne" zostały wyliczone z "odkryć świetlnych".
                                            Najpierw z obserwacji świateł nieba i urojeń na temat nieba (optyki nieba) wydumano, że "słońce i gwiazdy są bardzo bardzo daleko". Z urojeń niebieskich (na temat nieznanego nieba) wydumano też "wielkość promienia ziemi".
                                            Z innego błędu myślenia, czyli z fałszywej interpretacji "doświadczenia Cavendisha" wydumano zaś "stałą grawitacyjną".
                                            Następnie wyliczono "masę ziemi".
                                            "Masa ziemi"- wynik dwóch błędów myślenia: 1. na temat świateł nieba, 2. złej interpretacji doświadczenia Cavendisha (wzięcia efektów termodynamiczno-elektromagnetycznych) za "oddziaływania grawitacyjne".
                                            A dalej to już poszło. Dalej obłęd przyspieszył, można powiedzieć z przyspieszeniem ko(s)micznym.
                                            "Znając" tzw. "masę ziemi" oraz "znając" tzw. "trajektorie w przestrzeni" różnych świateł nieba [ te trajektorie - rzecz jasna również są wydumane ze świateł nieba oraz błędnych, czyli urojonych założeń nt. nieba] po prostu "poznano masy" tych świateł.
                                            'Poznano"- to znaczy wyliczono (aby pasowało do tych "trajektorii", do "masy ziemi" i do teorii grawitacji).
                                            Co to jest "wyliczenie"? Ogólnie jest to dopasowanie do pewnych danych wejściowych.
                                            Czy znamy "masy planet"? Kto i kiedy zważył Jowisza? Albo kto i kiedy pobrał uśrednioną próbkę Jowisza?

                                            Jeżeli zatem dopasujesz ("wyliczysz") dane "grawitacyjne" do danych świetlnych ("trajektorii w przestrzeni") to...czemu się potem dziwisz, że pasuje?
                                            Czemu się pytasz "dlaczego pasuje"?

                                            To wszystko, ta cała "nauka o kosmosie"- to jest obłęd. Nic ponadto.53833e23-39c0-407d-b336-35739d13f9a9-image.png

                                            Kadr z filmiku o holograficznych pokazach. Otóż gdyby jakiś współczesny fizyk, dla którego "tylko oglądać to znaczy wiedzieć" nie był poinformowany, że to tylko pokaz holograficzny, tylko gra świateł, to niewątpliwie zacząłby z trajektorii "wyliczać wzajemne relacje pomiędzy masami obiektów".

                                            Podobnie robicie wy w przypadku świateł nieba.

                                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                            • Pierwszy post
                                              Ostatni post
                                            Powered by NodeBB | Contributors