Forum Płaska Ziemia

    • Zarejestruj się
    • Zaloguj się
    • Szukaj
    • Kategorie
    • Ostatnie
    • Tagi
    • Popularne
    • Użytkownicy
    • Grupy

    Mózg płaski czy krągły

    Wszystko o kształcie Ziemi
    16
    2025
    501189
    Załaduj więcej postów
    • Najpierw najstarsze
    • Najpierw najnowsze
    • Najwięcej głosów
    Odpowiedz
    • Odpowiedz, zakładając nowy temat
    Zaloguj się, aby odpowiedzieć
    Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
    • M
      Maciej @Highlander ostatnio edytowany przez

      @Highlander napisał w Mózg płaski czy krągły:

      @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

      Już Ci to zreszta pisałem: wielokrotnie bluźniłeś przeciw Duchowi Św. Grzech przeciw Duchowi Świętemu nie będzie nigdy odpuszczony.

      E tam, ja wierzę że Bóg powie, że żartował i nie ma żadnego sądu Bożego 😄

      Pan Jezus „dla żartu, dla jaj” cierpiał na krzyżu?

      Zobaczymy czy Ci będzie „do śmiechu” jak będziesz umierał, z trudem łapał powietrze.

      Kto nie wierzy w Sprawiedliwość, ten wierzy w niesprawiedliwość. Zobaczymy którym Bóg przyzna rację.

      Highlander 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
      • Highlander
        Highlander @Maciej ostatnio edytowany przez

        @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

        @Highlander napisał w Mózg płaski czy krągły:

        @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

        Już Ci to zreszta pisałem: wielokrotnie bluźniłeś przeciw Duchowi Św. Grzech przeciw Duchowi Świętemu nie będzie nigdy odpuszczony.

        E tam, ja wierzę że Bóg powie, że żartował i nie ma żadnego sądu Bożego 😄

        Pan Jezus „dla żartu, dla jaj” cierpiał na krzyżu?

        1. nie wiem, czy istniał
        2. nie wiem, czy naprawdę umarł na krzyżu
        3. nie wiem, czy cierpiał, bo niby był Bogiem
          (tzn. ktoś tam kiedyś umarł na krzyżu, może nawet miał na imię Jezus, ale czy to był zbawiciel, nie wiadomo)

        Zobaczymy czy Ci będzie „do śmiechu” jak będziesz umierał, z trudem łapał powietrze.

        Ty sobie to jakoś wizualizujesz, że ja będę "z trudem łapał powietrze na łożu śmierci"?
        Jesteś psycholem, niestety.
        A może umrę spokojnie we śnie?

        Kto nie wierzy w Sprawiedliwość, ten wierzy w niesprawiedliwość. Zobaczymy którym Bóg przyzna rację.

        A może Bóg (jeśli istnieje), ma poczucie humoru (na pewno, w końcu najpotężniejsza, najwspanialsza istota musi mieć najlepsze poczucie humoru) , w przeciwieństwie do takich z kijem w dupie jak ty?

        M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
        • ZJ
          ZJ @Maciej ostatnio edytowany przez ZJ

          @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

          Słyszałem, że rząd USA inwestuje miliardy dolarów w małą wyspę ( lub wysepki?, nie pamietam) na Pacyfiku ponieważ prawdopodobnie tam jest ważny przystanek w drodze „poza ziemię”, czyli do przejścia przez Antarktydę do dalszego świata (poza Antarktydą).
          Sam slogan „extraterrestial” oznacza najpewniej „ekstra terytorium, ekstra tereny” czyli te już znane władcom świata, ale ukrywane przed ludźmi.

          Czyli znowu, "ludzie tak mówili " a ty im wierzysz!
          Nie powinno być tak, że masz wierzyć tylko w słowo Boże? Bezbożny baranie!

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
          • M
            Maciej @Highlander ostatnio edytowany przez

            @Highlander napisał w Mózg płaski czy krągły:

            @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

            @Highlander napisał w Mózg płaski czy krągły:

            @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

            Już Ci to zreszta pisałem: wielokrotnie bluźniłeś przeciw Duchowi Św. Grzech przeciw Duchowi Świętemu nie będzie nigdy odpuszczony.

            E tam, ja wierzę że Bóg powie, że żartował i nie ma żadnego sądu Bożego 😄

            Pan Jezus „dla żartu, dla jaj” cierpiał na krzyżu?

            1. nie wiem, czy istniał
            2. nie wiem, czy naprawdę umarł na krzyżu
            3. nie wiem, czy cierpiał, bo niby był Bogiem
              (tzn. ktoś tam kiedyś umarł na krzyżu, może nawet miał na imię Jezus, ale czy to był zbawiciel, nie wiadomo)

            Nie jest ważne co się „wie”.
            Ważne w co się wierzyć.
            To wiara określa duszę człowieka, jego największe pragnienia.
            Uwierzyć można bowiem tylko w to w co się chce (uwierzyć).
            A „wiedzieć” można wszystko, nawet to czego się nie chce.
            To wiara definiuje człowieka, nie „wiedza”.
            A poza tym co to w ogóle znaczy „wiedzieć” i jak „wiedzieć” należy?

            Zobaczymy czy Ci będzie „do śmiechu” jak będziesz umierał, z trudem łapał powietrze.

            Ty sobie to jakoś wizualizujesz, że ja będę "z trudem łapał powietrze na łożu śmierci"?

            Tak będzie.

            Jesteś psycholem, niestety.

            Jestem „psycholem”, bo piszę prawdę o śmierci?

            A może umrę spokojnie we śnie?

            Nie istnieje „spokojna i dobra śmierć”.
            Śmierć jest największym cierpieniem i największym przerażeniem.

            Kto nie wierzy w Sprawiedliwość, ten wierzy w niesprawiedliwość. Zobaczymy którym Bóg przyzna rację.

            A może Bóg (jeśli istnieje), ma poczucie humoru (na pewno, w końcu najpotężniejsza, najwspanialsza istota musi mieć najlepsze poczucie humoru) , w przeciwieństwie do takich z kijem w dupie jak ty?

            „Poczucie humoru” ma Książę tego świata.
            Jest w Biblii coś o tym by Bóg „miał poczucie humoru”?

            Głupcy bardzo sobie cenią (głupi) śmiech. Uznają, że „poczucie humoru to objaw inteligencji”.
            Największe tzw „IQ” ma Lucyfer.

            RAV Highlander 2 odpowiedzi Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
            • RAV
              RAV @Maciej ostatnio edytowany przez

              @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

              Nie jest ważne co się „wie”.
              Ważne w co się wierzyć.
              To wiara określa duszę człowieka, jego największe pragnienia.
              Uwierzyć można bowiem tylko w to w co się chce (uwierzyć).
              A „wiedzieć” można wszystko, nawet to czego się nie chce.
              To wiara definiuje człowieka, nie „wiedza”.

              Krótko mówiąc, wiara to wyparcie tego, co nam się w rzeczywistości nie podoba i wymyślenie tego, co byśmy chcieli, żeby było. To co prawda jest oszukiwanie siebie, ale jeśli Ci się z tym lepiej żyje, jakiś tam sens to ma. Tylko nie wymagaj od innych, żeby też się oszukiwali.

              Nie istnieje „spokojna i dobra śmierć”.
              Śmierć jest największym cierpieniem i największym przerażeniem.

              Chyba dla tych, którzy spodziewają się po niej czegoś nieprzyjemnego, np. wiecznego smażenia w piekle. Tak sobie wymyśliliście, to się teraz bójcie.

              M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
              • M
                Maciej @RAV ostatnio edytowany przez

                @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

                Nie jest ważne co się „wie”.
                Ważne w co się wierzyć.
                To wiara określa duszę człowieka, jego największe pragnienia.
                Uwierzyć można bowiem tylko w to w co się chce (uwierzyć).
                A „wiedzieć” można wszystko, nawet to czego się nie chce.
                To wiara definiuje człowieka, nie „wiedza”.

                Krótko mówiąc, wiara to wyparcie tego, co nam się w rzeczywistości nie podoba i wymyślenie tego, co byśmy chcieli, żeby było.

                Dokładnie tak.
                Dlatego to wiara definiuje człowieka, określa to co ważne dla duszy.
                (Oczywiście „wyparcie” NIE w tym sensie, że neguję prawdę, czyli to co istnieje. Tylko w tym, że chcę aby to co złe, ale niestety istniejące w świecie- nie istniało)

                To co prawda jest oszukiwanie siebie,

                „Oszukiwanie”?
                Bo….?

                ale jeśli Ci się z tym lepiej żyje, jakiś tam sens to ma. >Tylko nie wymagaj od innych, żeby też się oszukiwali.

                Oszukiwanie polega na tym gdy się okłamuje samego siebie( jak np wy okłamujecie samych siebie że „w kuli ziemskiej wszystko wam gra”), a nie na tym że się w coś wierzy.

                Nie istnieje „spokojna i dobra śmierć”.
                Śmierć jest największym cierpieniem i największym przerażeniem.

                Chyba dla tych, którzy spodziewają się po niej czegoś nieprzyjemnego, np. wiecznego smażenia w piekle. Tak sobie wymyśliliście, to się teraz bójcie.

                Nie mówię o tym co „po”, tylko o samej śmierci.
                Ta jest straszna i przerażająca.
                To co „po” jest zaś różne.
                Jest utrwaleniem w wiecznym umieraniu, czyli wiecznym przerażeniem. Tak dzieje się niewierzącym Bogu.
                Lub wyzwoleniem się z cierpienia, zbawieniem. Tak mają wierzący Bogu.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                • Highlander
                  Highlander @Maciej ostatnio edytowany przez

                  @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

                  Nie jest ważne co się „wie”.
                  Ważne w co się wierzyć.
                  To wiara określa duszę człowieka, jego największe pragnienia.

                  Czy chciałeś napisać "ważne w co się chce wierzyć"?

                  Bo jeśli tak, to wiele wyjaśnia, ty chcesz wierzyć , że Bóg będzie mnie smagał rózgą żelazną i będę potępiony na wieki w piekle, choćby za taką wg mnie bzdurę, jak brak wiary.
                  To są Twoje pragnienia, jak modlitwa z "Dnia Świra":
                  https://www.youtube.com/watch?v=CzpgK-XMCS4

                  A ja chcę wierzyć, że Bóg - jeśli istnieje - będzie miał to gdzieś czy ja w niego wierzyłem.
                  Można być dobrym (starać się nie czynić zła innym) i bez religii.

                  M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                  • M
                    Maciej @Highlander ostatnio edytowany przez

                    @Highlander napisał w Mózg płaski czy krągły:

                    @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

                    Nie jest ważne co się „wie”.
                    Ważne w co się wierzyć.
                    To wiara określa duszę człowieka, jego największe pragnienia.

                    Czy chciałeś napisać "ważne w co się chce wierzyć"?

                    Nie, chciałem napisać „ważne w co się wierzy”.
                    (Telefon jakoś czasem z automatu podpowiada i zmienia)

                    Bo jeśli tak, to wiele wyjaśnia, ty chcesz wierzyć , że Bóg będzie mnie smagał rózgą żelazną i

                    Nie Bóg.
                    Diabeł, ten którego wybrałeś, któremu uwierzyłeś ( np w to że „piekła nie ma, diabła nie ma, nieważne w co uwierzysz”)

                    będę potępiony na wieki w piekle, choćby za taką wg mnie bzdurę, jak brak wiary.

                    Właśnie dlatego będziesz potępiony. Że uwierzyłeś diabłu, który podpowiada Ci „niewiara w Boga nie będzie mieć znaczenia dla Boga”.

                    Masz dwa sprzeczne natchnienia, które pojawiają się w Tobie, myśli które „przychodzą Ci do głowy”.
                    Od Anioła Stróża „nawróć się, uwierz w Boga, co zrobisz jeśli jest piekło, jeśli jest tak jak mówią ci wg Ciebie ‚głupi’ katolicy?”
                    Od szatana „eee, to bzdury, Bóg nie jest taki małostkowy, ma poczucie humoru”.
                    Wyboru KOGO słuchać dokonujesz Ty.
                    Własnym „chcę”.
                    „Chcę słuchać tego, tamtego nie”.
                    Kogo ostatecznie wybierzesz tego będziesz miał za towarzysza NA ZAWSZE.
                    Twoja wola.
                    Uwierzysz temu komu CHCESZ UWIERZYĆ.
                    Dlatego to wiara jest ważna i tylko wiara, a nie „wiedza”.
                    Bo wiara odsłania „chcę”, tj pragnienia człowieka.
                    Czyje pragnienia są sprzeczne z prawdą, czyli z tym JAK JEST- to taki ktoś będzie cierpiał.
                    Kto umie pragnąć zgodnie z prawdą, ten nie będzie rozczarowany.
                    Zresztą co to w ogóle jest „wiedza” i co to znaczy „wiedzieć”?

                    To są Twoje pragnienia, jak modlitwa z "Dnia Świra":
                    https://www.youtube.com/watch?v=CzpgK-XMCS4

                    Nie. To szatańska parodia wiary i modlitwy do Boga.

                    A ja chcę wierzyć, że Bóg - jeśli istnieje - będzie miał to gdzieś czy ja w niego wierzyłem.

                    To fałszywa wiara.
                    Czyli wierzysz w niesprawiedliwość: „każdy powinien mieć to samo, niezależnie od wyboru”.

                    Można być dobrym (starać się nie czynić zła innym) i bez religii.

                    Nie można zrobić ani jednej dobrej rzeczy bez Boga.
                    Nie krzywdzenie innych to za mało by być szczęśliwym.

                    Highlander 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                    • Highlander
                      Highlander @Maciej ostatnio edytowany przez

                      @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

                      @Highlander napisał w Mózg płaski czy krągły:

                      @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

                      Nie jest ważne co się „wie”.
                      Ważne w co się wierzyć.
                      To wiara określa duszę człowieka, jego największe pragnienia.

                      Czy chciałeś napisać "ważne w co się chce wierzyć"?

                      Nie, chciałem napisać „ważne w co się wierzy”.
                      (Telefon jakoś czasem z automatu podpowiada i zmienia)

                      Bo jeśli tak, to wiele wyjaśnia, ty chcesz wierzyć , że Bóg będzie mnie smagał rózgą żelazną i

                      Nie Bóg.
                      Diabeł, ten którego wybrałeś, któremu uwierzyłeś ( np w to że „piekła nie ma, diabła nie ma, nieważne w co uwierzysz”)

                      Tak, ten wymyślony zły duch, opisany w księgach, w którego trzeba wierzyć, bo tak napisano w tychże księgach 😄
                      Nie wybierałem żadnego diabła, ciężko wybrać coś co NAJPEWNIEJ (HEHE) nie istnieje.

                      będę potępiony na wieki w piekle, choćby za taką wg mnie bzdurę, jak brak wiary.

                      Właśnie dlatego będziesz potępiony. Że uwierzyłeś diabłu, który podpowiada Ci „niewiara w Boga nie będzie mieć znaczenia dla Boga”.

                      Jak wyżej.

                      Masz dwa sprzeczne natchnienia, które pojawiają się w Tobie, myśli które „przychodzą Ci do głowy”.
                      Od Anioła Stróża „nawróć się, uwierz w Boga, co zrobisz jeśli jest piekło, jeśli jest tak jak mówią ci wg Ciebie ‚głupi’ katolicy?”
                      Od szatana „eee, to bzdury, Bóg nie jest taki małostkowy, ma poczucie humoru”.

                      Może ty masz tak wdrukowane przez indoktrynację religijną, ja już jestem od tego wolny.
                      Nie muszę zastanawiać się, czy lepiej być dobrym czy złym, mając z tyłu głowy anioła czy szatana.
                      Po prostu wiem, że lepiej być dobrym i nie potrzebuję do tego religii.
                      Oczywiście nie zawsze mi to wychodzi, jestem tylko zwykłym człowiekiem z wieloma wadami.

                      Wyboru KOGO słuchać dokonujesz Ty.
                      Własnym „chcę”.
                      „Chcę słuchać tego, tamtego nie”.
                      Kogo ostatecznie wybierzesz tego będziesz miał za towarzysza NA ZAWSZE.

                      Nie wierzę w Boga-psychopatę.

                      A ja chcę wierzyć, że Bóg - jeśli istnieje - będzie miał to gdzieś czy ja w niego wierzyłem.

                      To fałszywa wiara.

                      Bo tak powiedział Nadpapież Maciej.

                      Czyli wierzysz w niesprawiedliwość: „każdy powinien mieć to samo, niezależnie od wyboru”.

                      No aż tak to nie, ale nie mogę mieć wiecznego potępienia za brak wiary, to przecież drobiazg w porównaniu do grzechów morderców czy zbrodniarzy.
                      Może Bóg da mi karę pół roku prac polowych czy sprzątania chodnika i wystarczy xD

                      Można być dobrym (starać się nie czynić zła innym) i bez religii.

                      Nie można zrobić ani jednej dobrej rzeczy bez Boga.

                      W twoim świecie może nie.
                      W moim można.

                      M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                      • M
                        Maciej @Highlander ostatnio edytowany przez

                        @Highlander napisał w Mózg płaski czy krągły:

                        @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

                        @Highlander napisał w Mózg płaski czy krągły:

                        @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

                        Nie jest ważne co się „wie”.
                        Ważne w co się wierzyć.
                        To wiara określa duszę człowieka, jego największe pragnienia.

                        Czy chciałeś napisać "ważne w co się chce wierzyć"?

                        Tak, ten wymyślony zły duch,

                        Dlatego będziesz potępiony. Grzech przeciw Duchowi Świętemu nigdy odpuszczonym nie będzie. Nazywasz Boga „złym duchem”.

                        opisany w księgach, w którego trzeba wierzyć, bo tak napisano w tychże księgach 😄

                        Właśnie nie. W księgach nie napisano „trzeba wierzyć”. Nie ma przymusu wiary w Boga.
                        Większość w Boga nie wierzy i nie uwierzy. Taki wybór większości.
                        Każdy ma wolną wolę, przymusu nie ma.

                        Nie wybierałem żadnego diabła, ciężko wybrać coś co NAJPEWNIEJ (HEHE) nie istnieje.

                        Kto nie wybiera Boga , ten wybiera diabła. Trzeciego nie ma. Ale diabeł jest kłamcą. A kłamstwo może być dowolne. Np takie , że „diabła nie ma”.

                        będę potępiony na wieki w piekle, choćby za taką wg mnie bzdurę, jak brak wiary.

                        Brak wiary w Boga to największy grzech, większego nie ma. Tak, za to będziesz potępiony. Za to że to co najważniejsze uznałeś za „bzdurę”. Za to że masz odwrócone w głowie będziesz potępiony. Jeśli kto najważniejsze nazywa „bzdurą”- ma odwrócone w głowie. To proste. Prawda jest prosta (i piękna).

                        Masz dwa sprzeczne natchnienia, które pojawiają się w Tobie, myśli które „przychodzą Ci do głowy”.
                        Od Anioła Stróża „nawróć się, uwierz w Boga, co zrobisz jeśli jest piekło, jeśli jest tak jak mówią ci wg Ciebie ‚głupi’ katolicy?”
                        Od szatana „eee, to bzdury, Bóg nie jest taki małostkowy, ma poczucie humoru”.

                        Może ty masz tak wdrukowane przez indoktrynację religijną, ja już jestem od tego wolny.

                        Dlatego właśnie będziesz potępiony. Bo jesteś kłamcą. Bo masz w sobie tak jak Ci powiedziałem, ale kłamiesz „wcale tak nie mam”.

                        Nie muszę zastanawiać się, czy lepiej być dobrym czy złym, mając z tyłu głowy anioła czy szatana.

                        Nie „z tylu głowy”.
                        Ale w głowie.
                        Tak dzieje się każdemu człowiekowi.
                        W sobie tak masz, a nie poza sobą.

                        Po prostu wiem, że lepiej być dobrym i nie potrzebuję do tego religii.

                        Po co być dobrym jeśli „po śmierci nic nie ma”?
                        I co to w ogóle wg Ciebie jest „być dobrym”? Co to znaczy bez Boga ?

                        Nie wierzę w Boga-psychopatę.

                        A na czym polega „psychopatia Boga”?

                        A ja chcę wierzyć, że Bóg - jeśli istnieje - będzie miał to gdzieś czy ja w niego wierzyłem.

                        Czyli chcesz boga któremu nie zależy na wyborze człowieka.
                        Boga który człowieka nie kocha.

                        To fałszywa wiara.

                        Bo tak powiedział Nadpapież Maciej.

                        Bo jest wewnętrznie sprzeczna, nielogiczna.

                        Czyli wierzysz w niesprawiedliwość: „każdy powinien mieć to samo, niezależnie od wyboru”.

                        No aż tak to nie, ale nie mogę mieć wiecznego potępienia za brak wiary, to przecież drobiazg w porównaniu do grzechów morderców czy zbrodniarzy.

                        Każdy grzech jest mniejszy od grzechu przeciw Duchowi Świętemu.
                        Morderstwo jest mniejszym grzechem niż niewiara w Boga.

                        Potępisz się sam. To nie ta krzywda potępia, którą wyrządziłeś innym, ale ta którą wyrządziłeś samemu sobie, własnej duszy.
                        Jeśli wypaczyłeś swą duszę aż do tego stopnia, że nie wierzysz w Boga- nie możesz być zbawiony.
                        Jeślibyś nawet cały świat wymordował- wszyscy wymordowani przez Ciebie i tak będą na końcu wskrzeszeni (przez Boga).

                        A jeśli wypaczyłeś własną duszę- nikt Cię nie uratuje, nawet Bóg. Bo On nie będzie działał w Tobie wbrew Twojej woli.
                        Rozumiesz?
                        Najgorsze jest to złe które czynisz WŁASNEJ DUSZY.
                        Najgorsza jest niewiara w Boga.

                        Może Bóg da mi karę pół roku prac polowych czy sprzątania chodnika i wystarczy xD

                        Będziesz potępiony.

                        Można być dobrym (starać się nie czynić zła innym) i bez religii.

                        Nie można zrobić ani jednej dobrej rzeczy bez Boga.

                        W twoim świecie może nie.
                        W moim można.

                        Jest tylko jeden świat, jedna Prawda.
                        Szczęśliwym może być tylko ten kto wierzy zgodnie z Prawdą.

                        RAV ZJ Highlander 3 odpowiedzi Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                        • RAV
                          RAV @Maciej ostatnio edytowany przez

                          @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

                          Po co być dobrym jeśli „po śmierci nic nie ma”?

                          Dla przyjemności. Bycie dobrym jest fajne. Spróbuj kiedyś.

                          M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 2
                          • ZJ
                            ZJ @Maciej ostatnio edytowany przez

                            @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

                            Dlatego będziesz potępiony. Grzech przeciw Duchowi Świętemu nigdy odpuszczonym nie będzie. Nazywasz Boga „złym duchem”.

                            Nie musi czytać, jak mu się nie podoba.
                            Tak nauczasz na forum.

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                            • M
                              Maciej @RAV ostatnio edytowany przez

                              @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                              @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

                              Po co być dobrym jeśli „po śmierci nic nie ma”?

                              Dla przyjemności. Bycie dobrym jest fajne. Spróbuj kiedyś.

                              A Ty zapewne "jesteś dobry", więc teraz jeszcze mi "dobry człowieku" odpowiedz na drugie pytanie, które zadałem: co to znaczy "być dobrym, bez Boga"?

                              RAV 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                              • RAV
                                RAV @Maciej ostatnio edytowany przez

                                @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                A Ty zapewne "jesteś dobry", więc teraz jeszcze mi "dobry człowieku" odpowiedz na drugie pytanie, które zadałem: co to znaczy "być dobrym, bez Boga"?

                                To samo, co być dobrym bez Gandalfa, albo bez Papy Smerfa, albo bez Supermana, albo bez jakiejkolwiek innej fikcyjnej postaci.

                                M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 2
                                • M
                                  Maciej @RAV ostatnio edytowany przez

                                  @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                  @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                  A Ty zapewne "jesteś dobry", więc teraz jeszcze mi "dobry człowieku" odpowiedz na drugie pytanie, które zadałem: co to znaczy "być dobrym, bez Boga"?

                                  To samo, co być dobrym bez Gandalfa, albo bez Papy Smerfa, albo bez Supermana, albo bez jakiejkolwiek innej fikcyjnej postaci.

                                  Czyli co ?
                                  Co to znaczy "być dobrym" wg niewierzącego w Boga, "dobrego człowieka"?

                                  RAV 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                  • RAV
                                    RAV @Maciej ostatnio edytowany przez RAV

                                    @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                    Co to znaczy "być dobrym" wg niewierzącego w Boga, "dobrego człowieka"?

                                    Za "dobre" od tysiącleci przyjmuje się zachowania korzystne dla grupy, a niekoniecznie dla jednostki. Promowany jest altruizm, a nie egoizm, pomaganie współplemieńcom, a nie ignorowanie ich potrzeb, współpraca, a nie chodzenie własnymi ścieżkami itp., a za największe dobro uważa się np. poświęcenie własnego życia dla grupy. Dla grupy nie jest dobre, kiedy jej członkowie rozwiązują swoje problemy i zaspokajają potrzeby przez zabijanie, kradzieże czy gwałty, zwłaszcza wobec innych członków grupy. Tylko żeby taka egoistyczna jednostka dostrzegła, że te proste i skuteczne metody w dalszej perspektywie nie są korzystne dla niej samej, musi ona osiągnąć pewien poziom rozwoju umysłowego, np. empatii czy inteligencji. Kto do tego nie dorósł, musi zostać nakłoniony do społecznych zachowań w inny sposób.

                                    Takim sposobem od zawsze były kary i nagrody. Już szympans czy goryl, który nie stosuje się do zasad panujących w stadzie, szybko dostaje solidny wpierdziel od samca alfa, a pokorne jednostki uzyskują wyższą pozycję w dostępie do dóbr. Ludzie od małp różnią się w tym względzie tylko pomysłowością w wymyślaniu kar i nagród. Zauważyli też, że nie wszystkie przewinienia da się łatwo ujawnić, a sprawcę ukarać. I tu pojawił się genialny wynalazek boga - istoty zdolnej do wykrycia każdego występku i ukarania go, choćby i po śmierci sprawcy (boga można było też obdarzyć wieloma innymi cechami według potrzeb, ale nie o tym teraz rozmawiamy). Bogiem (lub całą hierarchią bogów) można było straszyć pobratymców, a innowierców lub heretyków mordować w imię boże, żeby nie przeciwstawiali się świętym zasadom.

                                    Jednak z czasem kasta "mających kontakt z bogami" zaczęła wymyślać zasady korzystne już nie dla całej grupy, ale dla nich samych. Stąd obok słusznych przykazań "nie zabijaj" czy "nie kradnij" pojawiły się też przykazania posłuszeństwa i poddaństwa kaście, przymusowe podatki na kapłanów itd. Na szczęście świadomość społeczeństw rośnie i coraz więcej ludzi rozumie sens zachowań prospołecznych bez konieczności straszenia ich piekłem. Ci ludzie nie tylko potrafią być dobrzy bez bogów, ale też widzą patologię kasty, która się tymi bogami posługuje dla własnych, egoistycznych celów.

                                    M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 3
                                    • M
                                      Maciej @RAV ostatnio edytowany przez Maciej

                                      @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                      Za "dobre" od tysiącleci przyjmuje się zachowania korzystne dla grupy,

                                      A co jest "korzystne dla grupy"? Kto to ustala?

                                      Rada "mędrców"?

                                      I niby dlaczego "korzyść grupy" ma być "dobrem"?

                                      Przykłady:
                                      1.swego czasu jednym z największych demokratów, ludowych pupili był Adolf Hitler. W szczytowym okresie niemal ubóstwiany przez prawie wszystkich Niemców. Zapewne ci Niemcy wierzyli, że "jego przywództwo jest dobre dla grupy (Niemców)"
                                      Czy mieli rację?

                                      1. Jeśli grupa (plemię, naród, np. Polaków) zabierze innej grupie (np. Żydów) ich majątek i podzieli się nim to jest to chyba raczej korzystne dla grupy (Polaków)? Nieprawdaż?

                                      2. Jeśli jakaś partia polityczna (np. PiS) robi sobie dobrze, kosztem innych partii, to znaczy, że zgodnie z Twoją definicją czyni dobrze. Bo dla grupy (pisowskiej) jest jak najbardziej dobre to by "już nigdy inne partie nie robiły sobie dobrze kosztem PiS-u". Nieprawdaż?

                                      @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                      Promowany jest altruizm, a nie egoizm, pomaganie współplemieńcom,

                                      A co z "niewspółplemieńcami"?
                                      Pomaganie im jest wedle "dobrego człowieka bez Boga" dobrem czy złem?

                                      @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                      a za największe dobro uważa się np. poświęcenie własnego życia dla grupy.

                                      Dla grupy?
                                      Czyli jeśli "umrę za partię" to "to jest dobre".
                                      A matka która ratuje własne dziecko i ginie? Dobrze zrobiła, czy źle? [Dla "uproszczenia" załóżmy, że tym uratowanym jest ktoś tak wredny jak ja. Czyli ktoś "absolutnie aspołeczny", myślący nie tak jak większość grupy myśli].

                                      Druga kwestia: jeśli "grupa" głosi (durne i fałszywe) przekonania, że "życie ludzkie jest najważniejsze" (jak to dzisiaj "grupy" głoszą i wierzą), to najwyraźniej w Twojej tezie coś się nie spina.
                                      No bo jak można chwalić oddawanie tego co "jest najważniejsze"?

                                      Twoja definicja dobra "z grupy" jest bez sensu.
                                      Moja (czyli prawdziwa) jest dobra i ma sens:
                                      Dobre jest to co pochodzi od Boga, co Bóg objawia że jest dobre. Co poznajemy ucząc się Boga, poznając Boga.
                                      [Np. "nie morduj, nie kradnij, nie cudzołóż, nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu... Ale także: "nie patrz pożądliwie na kobietę- jeśli patrzysz tak- już jesteś zły", "módl się za nieprzyjaciół" itd.]

                                      @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                      Takim sposobem od zawsze były kary i nagrody. Już szympans czy goryl, który nie stosuje się do zasad panujących w stadzie, szybko dostaje solidny wpierdziel od samca alfa, a pokorne jednostki uzyskują wyższą pozycję w dostępie do dóbr. Ludzie od małp różnią się w tym względzie tylko pomysłowością w wymyślaniu kar i nagród. Zauważyli też, że nie wszystkie przewinienia da się łatwo ujawnić, a sprawcę ukarać. I tu pojawił się genialny wynalazek boga - istoty zdolnej do wykrycia każdego występku i ukarania go, choćby i po śmierci sprawcy (boga można było też obdarzyć wieloma innymi cechami według potrzeb, ale nie o tym teraz rozmawiamy). Bogiem (lub całą hierarchią bogów) można było straszyć pobratymców, a innowierców lub heretyków mordować w imię boże, żeby nie przeciwstawiali się świętym zasadom.

                                      Czyli oszustwo (wg Ciebie- istnienie Boga to "wymyślone oszustwo") jest ..."genialnym wynalazkiem"?
                                      Czyli rozumiem, że wg. Ciebie "oszustwo jest/może być...dobrem"?
                                      Tak?

                                      @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                      Stąd obok słusznych przykazań "nie zabijaj" czy "nie kradnij" pojawiły się też przykazania posłuszeństwa i poddaństwa kaście, przymusowe podatki na kapłanów

                                      Jeśli pijesz do Kościoła Katolickiego, to chodzenie do kościoła lub dawanie na tacę (czy na inne składki) nigdy obowiązkowe nie było.
                                      Żeby było śmieszniej: to wrogowie Kościoła domagają się "podatku kościelnego od wiernych" (wiedząc, że to prosta droga do zniszczenia Kościoła)

                                      @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                      Na szczęście świadomość społeczeństw rośnie i coraz więcej ludzi rozumie sens zachowań prospołecznych bez konieczności straszenia ich piekłem.

                                      OK. To w takim razie logicznie mi wytłumacz pochwałę "oddawania życia za grupę" wraz z głoszeniem i pochwałą (bredni- jakie dzisiaj głoszą), że "życie ludzkie jest najważniejsze".
                                      Jeśli tu (w powyższym) jest sens, to zechciej mi objaśnić.
                                      Bo ja widzę sprzeczność.

                                      Bo dla normalnego człowieka (czyli wierzącego w Boga) sprawa jest całkowicie spójna, logiczna i niesprzeczna:
                                      Życie ludzkie- wielka wartość, ale NIE NAJWAŻNIEJSZA (co do zasady wszyscy i tak umrą *). Najważniejsze jest życie wieczne. Oddanie własnego życia w słusznej (czyli Bożej, czyli dobrej - patrz definicja dobra) sprawie gwarantuje człowiekowi to, co najważniejsze: wieczne szczęście, Życie Wieczne.
                                      Zero zagmatwania, zero sprzeczności, całkowita spójność.
                                      Zero bredzenia o "grupach", że "co dobre dla grupy to jest dobre".
                                      Bo rozumny wie: dobre jest to co jest obiektywnie dobre, co Bóg takim objawia, a nie to co sobie "grupa" umyśliła.
                                      Często pójście wbrew grupie jest dobre!

                                      [*- co do zasady wszyscy umrą. Bo tylko co do zasady. Bo niektórzy nie umrą, np. ci żyjący tuż przed końcem świata. Jak mówi Św Paweł "niektórzy nie umrą, ale będą przemienieni". ]

                                      @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                      Ci ludzie nie tylko potrafią być dobrzy bez bogów, ale też widzą patologię kasty, która się tymi bogami posługuje dla własnych, egoistycznych celów.

                                      Patologię w drugim człowieku jest NAJŁATWIEJ dostrzec.
                                      I co z tego?
                                      Byle dureń, byle głupek potrafi dostrzegać zło w innych.
                                      Jakiś zaszczyt, jakaś to wielkość dostrzegającego?

                                      [Pytam, bo tacy jak wy, czyli wrogowie Boga, wrogowie Kościoła dostrzegacie grzeszność i niedoskonałość kapłanów i z tego powodu nabieracie mniemania o sobie samych, że "jesteście lepsi, nie tacy jak ci obłudnicy księża"]

                                      Prawdziwie wielkim jest ten kto walczy ze złem, które jest w nim samym. To zło jest najtrudniej dostrzec i najtrudniej zwalczać: zło samego siebie.

                                      Nie podałeś żadnej sensownej definicji dobra według "człowieka dobrego, niewierzącego w Boga ".

                                      Definicja "z grupy" (z korzyści dla grupy) jest bardzo słaba.

                                      Zresztą, jeśli się przyjmuje założenie "Boga nie ma", to nie poda się żadnej dobrej definicji dobra, gdyż przy takim założeniu wszystko jest względne, dyskusyjne i umowne.

                                      G RAV 2 odpowiedzi Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                      • G
                                        Gerwazy2 @Maciej ostatnio edytowany przez

                                        @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                        A co jest "korzystne dla grupy"? Kto to ustala?

                                        Dawniej nikt tego nie ustalał. Te grupy które stosowały takie zasady które umożliwiały przeżycie, przeżywały. Te osobniki które przeżyły przenosiły zestaw korzystnych cech na przyszłe pokolenia i tak się to kręciło.

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 1
                                        • RAV
                                          RAV @Maciej ostatnio edytowany przez

                                          @Maciej napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                          A co jest "korzystne dla grupy"? Kto to ustala?

                                          Poszczególni członkowie grupy. Porozumiewają się ze sobą, oceniają postępowanie poszczególnych jednostek i albo je akceptują, albo nie.

                                          1.swego czasu jednym z największych demokratów, ludowych pupili był Adolf Hitler. W szczytowym okresie niemal ubóstwiany przez prawie wszystkich Niemców. Zapewne ci Niemcy wierzyli, że "jego przywództwo jest dobre dla grupy (Niemców)"
                                          Czy mieli rację?

                                          Przedwojenne plany Hitlera wyglądały korzystnie dla Niemców, więc uznali je za dobre i popierali. Potem zobaczyli, co z tego wyszło i przestali popierać (z wyjątkiem tych, którzy byli za bardzo "umoczeni" i nie mieli innej drogi). Natomiast dla większości innych narodów (czyli szerzej pojętej grupy) Hitler był zły od początku. Z punktu widzenia Świata Niemcy były taką egoistyczną jednostką, a więc wrogiem grupy.

                                          1. Jeśli grupa (plemię, naród, np. Polaków) zabierze innej grupie (np. Żydów) ich majątek i podzieli się nim to jest to chyba raczej korzystne dla grupy (Polaków)? Nieprawdaż?

                                          Dla tej wąskiej grupy beneficjentów - tak. I oni będą to aktywnie popierać, a nawet jeśli dostrzegą w tym niesprawiedliwość, to jakoś to sobie wytłumaczą ("większym dobrem"). Ale zawsze istnieje większa grupa, dla której to będzie zło.

                                          1. Jeśli jakaś partia polityczna (np. PiS) robi sobie dobrze, kosztem innych partii, to znaczy, że zgodnie z Twoją definicją czyni dobrze. Bo dla grupy (pisowskiej) jest jak najbardziej dobre to by "już nigdy inne partie nie robiły sobie dobrze kosztem PiS-u". Nieprawdaż?

                                          Jak wyżej. Grupa ocenia coś jako dobre lub złe przez pryzmat własnych korzyści. Dobro jest subiektywne. Można dążyć do obiektywnego dobra, oceniając rzeczywistość z punktu widzenia większej grupy. Obecnie potrafimy (choć nie zawsze chcemy) oceniać rzeczywistość z punktu widzenia całego życia na Ziemi, włączając w to przyszłe pokolenia.

                                          A co z "niewspółplemieńcami"?
                                          Pomaganie im jest wedle "dobrego człowieka bez Boga" dobrem czy złem?

                                          Zawsze można widzieć siebie jako członka większej grupy i wtedy problem znika - "obcy" staje się "swoim". Np. pomaganie uchodźcom może wydawać się niekorzystne z punktu widzenia mniejszych grup (bo trzeba się dzielić zasobami z obcymi), ale jest dobre z punktu widzenia ludzkości.

                                          Dla grupy?
                                          Czyli jeśli "umrę za partię" to "to jest dobre".

                                          Jeśli partia odniosła z tego korzyść, to jesteś bohaterem i fetują Cię w każdą miesięcznicę. Jeśli nie - odchodzisz w zapomnienie.

                                          A matka która ratuje własne dziecko i ginie? Dobrze zrobiła, czy źle? [Dla "uproszczenia" załóżmy, że tym uratowanym jest ktoś tak wredny jak ja. Czyli ktoś "absolutnie aspołeczny", myślący nie tak jak większość grupy myśli].

                                          Uratowanie dziecka zawsze jest uważane za dobre. Nie sposób przewidzieć, na kogo to dziecko wyrośnie, więc przyjmuje się, że jest materiałem na coś dobrego. Z martwego dziecka nie ma pożytku dla grupy.

                                          Druga kwestia: jeśli "grupa" głosi (durne i fałszywe) przekonania, że "życie ludzkie jest najważniejsze" (jak to dzisiaj "grupy" głoszą i wierzą), to najwyraźniej w Twojej tezie coś się nie spina.
                                          No bo jak można chwalić oddawanie tego co "jest najważniejsze"?

                                          A pytałeś, czy te grupy przeciwstawiałyby się ryzykowaniu życiem naszych żołnierzy, gdyby wymagała tego obrona kraju? Chyba mylisz poświęcanie życia różnych osób w różnych sytuacjach i dla różnych, grupowych bądź indywidualnych, korzyści.

                                          Dobre jest to co pochodzi od Boga, co Bóg objawia że jest dobre. Co poznajemy ucząc się Boga, poznając Boga.

                                          Tylko że ten bóg jest wymyślony przez grupę ludzi i w jej interesie ocenia rzeczywistość.

                                          Czyli oszustwo (wg Ciebie- istnienie Boga to "wymyślone oszustwo") jest ..."genialnym wynalazkiem"?
                                          Czyli rozumiem, że wg. Ciebie "oszustwo jest/może być...dobrem"?
                                          Tak?

                                          Z punktu widzenia tych, którzy mają z niego korzyść - tak. Przecież w przeciwnym razie nie byłoby oszustw. Obiektywnie, czyli dla większej grupy - oczywiście jest złe. O tym cały czas mówię.

                                          Jeśli pijesz do Kościoła Katolickiego, to chodzenie do kościoła lub dawanie na tacę (czy na inne składki) nigdy obowiązkowe nie było.

                                          To dlaczego część pieniędzy, które ja zarobiłem, ląduje w kasie KK?

                                          Żeby było śmieszniej: to wrogowie Kościoła domagają się "podatku kościelnego od wiernych" (wiedząc, że to prosta droga do zniszczenia Kościoła)

                                          Domagają się tego w miejsce podatku kościelnego od wszystkich, czyli finansowania kościołów z budżetu Państwa. I to jest dobre dla większej grupy, bo każdy będzie mógł finansować to, na co ma ochotę.

                                          OK. To w takim razie logicznie mi wytłumacz pochwałę "oddawania życia za grupę" wraz z głoszeniem i pochwałą (bredni- jakie dzisiaj głoszą), że "życie ludzkie jest najważniejsze".
                                          Jeśli tu (w powyższym) jest sens, to zechciej mi objaśnić.

                                          Ja nie uważam, że życie ludzkie jest najważniejsze ZAWSZE. Na przykład jestem przeciwny uporczywej terapii i nie chciałbym, żeby ktoś na siłę utrzymywał mnie przy życiu, kiedy nie bedę już pozytywnie rokował. Czasem komuś, kto twierdzi, że "życie ludzkie jest najważniejsze" należy zadać pytanie: "ale które?", bo są sytuacje, kiedy wszystkich nie uratujesz. Czasem jest to ciąża zagrażająca matce, czasem wróg atakujący kraj, a czasem porwany samolot pasażerski, kierujący się nad miasto. I wtedy dobra decyzja to taka, która jest najkorzystniejsza dla największej grupy.

                                          Najważniejsze jest życie wieczne.

                                          Tylko że ono nie istnieje. Zostało wymyślone właśnie po to, żebyś w razie potrzeby był gotów poświęcić swoje korzyści dla "grupy trzymającej boga". Pomysł jest genialny w swej perfidności, bo wyklucza reklamacje od osób, które odkryły oszustwo.

                                          Bo rozumny wie: dobre jest to co jest obiektywnie dobre, co Bóg takim objawia, a nie to co sobie "grupa" umyśliła.

                                          Bóg niczego nie objawia, bo nie istnieje. Zawsze robią to ludzie, którzy mają w tym interes.

                                          Zresztą, jeśli się przyjmuje założenie "Boga nie ma", to nie poda się żadnej dobrej definicji dobra, gdyż przy takim założeniu wszystko jest względne, dyskusyjne i umowne.

                                          Bo jest.

                                          M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 2
                                          • M
                                            Maciej @RAV ostatnio edytowany przez

                                            @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                            A co jest "korzystne dla grupy"? Kto to ustala?

                                            Poszczególni członkowie grupy. Porozumiewają się ze sobą, oceniają postępowanie poszczególnych jednostek i albo je akceptują, albo nie.

                                            Ale co jest naprawdę dobre?

                                            Na przykład: jedni "w grupie" wrzeszczą, że "aborcja jest prawem kobiety, aborcja na żądanie" (czyli "aborcja- dobrem"). Inni "członkowie grupy" zaś mówią: aborcja jest złem, nie wolno zabijać małego, niewinnego człowieka.

                                            I co teraz?
                                            Co jest dobrem? Co złem? Które stanowisko jest słuszne? Które jest fałszywe?
                                            Oba naraz nie mogą być słuszne (czyli dobre). Bo "tak i nie w tym samym" jest zawsze fałszywe. Zatem prawda (i dobro) może być albo w "tak" (aborcji) albo w "nie" (dla aborcji).

                                            Zrobimy "głosowanie"? Przez "głosowanie ustalimy co jest dobre, a co złe"?
                                            Czy może raczej rzecz jest OBIEKTYWNIE albo dobra albo zła?

                                            @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                            Przedwojenne plany Hitlera wyglądały korzystnie dla Niemców, więc uznali je za dobre i popierali.

                                            Czyli, zgodnie z Twoją "logiką grupy" były dobre.

                                            @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                            Potem zobaczyli, co z tego wyszło i przestali popierać

                                            Czyli "dobro" zależy od tego "jak się co skończy dla grupy"?
                                            Ale końca nie znamy (zanim nadejdzie!). Czyli Twoja koncepcja "dobra grupowego" załamuje się najwyraźniej.
                                            Bo ponieważ zawsze (przed końcem) nie wiemy jak się co dla "grupy" skończy => przy założeniu, że "dobre jest to co jest dobre dla grupy" nigdy nie wiemy co jest dla grupy dobre. Bo patrz założenie: nie znamy końca (przed końcem)

                                            @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                            Natomiast dla większości innych narodów (czyli szerzej pojętej grupy) Hitler był zły od początku. Z punktu widzenia Świata Niemcy były taką egoistyczną jednostką, a więc wrogiem grupy.

                                            Acha!
                                            Czyli dla "Świata" [pisanego z wielkiej litery! Nie ma przypadków, tylko znaki- jest to znak Twojej religii, Twojej wiary, czyli ubóstwienia świata/ludzkości. "Ludzkość"- bożek tzw. "czystych humanistów" (czyli "humanistów" bezbożnych)]

                                            Tylko widzisz: to niczego nie zmienia, bo znów zachodzi: nie znamy końca jakiejś rzeczy dla "świata" (ludzkości) !

                                            Weźmy jako przykład ten czas, nasz czas, naszą epokę. A to po to, że przyszłe pokolenia rozstrzygną kto miał rację, ja czy Ty.

                                            Otóż teraz "ludzkość" prowadzona przez "prawdziwych humanistów" pogrąża się we wszelkich "prawach człowieka" i w fałszywych "wolnościach" (wolności do grzechu- np. sodomia, LGBTQ...i co tam jeszcze, "wolności do aborcji", wolności "do płodzenia in vitro"...itd).
                                            I "ludzkość" (czyli CAŁA "grupa". Bo większej "grupy" już nie ma) wierzy dzisiaj zapewne, że "to wszystko (jw przykładowo wymieniłem- wszystko oparte o "prawo do zła, czyli do grzechu") przyniesie ludzkości dobrą przyszłość" (podobnie jak Niemcy wierzyli, Że Adolf przyniesie im dobrą przyszłość).

                                            Ja natomiast twierdzę następujące: właśnie z powodu tego i właśnie przez to (szczególnie przez "aborcję", przez "in vitro" i przez obiektywne zboczenia, czyli wynaturzenia) przyjdzie....ZAGŁADA LUDZKOŚCI.
                                            Większość ludzkości zginie z przyczyny całego tego "postępu", którego się domaga.
                                            [Szczególnym przypadkiem będzie owoc "postępu" jakim jest "in vitro". Gdy legiony piekielne (demony w ludzkich ciałach- powstałe dzięki "in vitro") w czasie Apokalipsy, tj w czasie Antychrysta pustoszyć będą ziemię i ludzkość, czyli "całą grupę"].

                                            Zagłada przyjdzie z przyczyny interwencji Bożej ale TAKŻE z powodu dopustu Bożego.
                                            Interwencji- bo Bóg ześle plagi i nieszczęścia (opisane w Apokalipsie) szczególnie na te narody, gdzie "postępu" (opisanego wyżej) będzie więcej. Interweniuje- aby uratować dobrych, wytępić złych.

                                            Dopustu Bożego: bo Bóg DOPUŚCI by ludzkie pomysły wydały owoc. Aborcja=> nie będą się mnożyć. "In vitro"=> przez ten "postęp" będą się mnożyć "nieludzcy ludzie", czyli demony, ale w ludzkich ciałach. Obrazy Bestii, które nawet przemówią. Ciała ludzkie niezdolne W OGÓLE do dobra i prawdy. Tylko do fałszu, obłudy, zła i podstępu.

                                            Przyszłość rozstrzygnie więc co (jakie idee, pomysły) było dobre dla "grupy", a co tylko udawało dobro.

                                            KOncepcja "dobra dla grupy" nie jest bowiem wcale taką bardzo złą koncepcją dobra!
                                            Problem jest tylko taki: to co jest naprawdę dobre dla "grupy"- to poznamy (empirycznie) dopiero na końcu, tj. na Sądzie Ostatecznym.

                                            [Przy okazji jeszcze takie moje uprzedzenie (wyprzedzające wyjaśnienie):
                                            Ponieważ rozmawiam z ludźmi złej woli i z głupcami, w związku z czym moje słowa o "in vitro" zostaną zrozumiane w ten sposób: "on twierdzi, że przez in vitro nie może powstać człowiek", to uprzedzając (waszą głupotę i złą wolę) wyjaśniam: nie, moje słowa tego nie oznaczają! Tu trzeba jednak rozumu! Kto jeszcze ma rozum w "epoce rozumu"?]

                                            @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                            Grupa ocenia coś jako dobre lub złe przez pryzmat własnych korzyści. Dobro jest subiektywne.

                                            Jeśli jest "subiektywne", to nie ma dobra.
                                            Bo np. dla jednych aborcja to dobro, a dla innych to zło.

                                            @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                            Można dążyć do obiektywnego dobra,

                                            Jeżeli "dobro jest subiektywne" to jak "można dążyć do obiektywnego dobra"?
                                            To (takie pisanie, jak Twoje) się kupy nie trzyma.

                                            Oczywiście Twój błąd polega na tym, że zakładasz, że "dobro jest subiektywne", z czego wychodzić może już tylko bełkot.
                                            Tymczasem dobro i prawda są obiektywne.
                                            Prawda- to to co JEST i tak JAK JEST.
                                            Dobro - to co Bóg objawił jako dobre, co zwycięży na końcu.

                                            @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                            Obecnie potrafimy (choć nie zawsze chcemy) oceniać rzeczywistość z punktu widzenia całego życia na Ziemi, włączając w to przyszłe pokolenia.

                                            No to "zobaczymy"!
                                            Przyszłe pokolenia zobaczą. [Ja zaś zobaczę z Góry, z Nieba. Ty- na pewno zobaczysz najpóźniej na Sądzie Ostatecznym]

                                            Przyszłe pokolenia zobaczą, czy ten świat (tego czasu obłędu) rzeczywiście umiał przewidywać skutki swoich pomysłów (dla "grupy" i przyszłych pokoleń)

                                            @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                            Zawsze można widzieć siebie jako członka większej grupy i wtedy problem znika - "obcy" staje się "swoim".

                                            Tu napisałeś prawdę.
                                            Bliźnim jest każdy człowiek: czy to biały, czy czarny, czy żółty, czy mały, czy bardzo mały (w brzuchu matki), czy wielki (koszykarz), czy to gruby, czy chudy, czy łysy, czy owłosiony, czy mądry, czy głupi, czy zły, czy dobry... itd.
                                            Chrześcijaństwo: od samego początku oznaczało braterstwo wszystkich ludzi.

                                            @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                            Np. pomaganie uchodźcom może wydawać się niekorzystne z punktu widzenia mniejszych grup (bo trzeba się dzielić zasobami z obcymi), ale jest dobre z punktu widzenia ludzkości.

                                            Pomaganie uchodźcom, przyjmowanie ich, w ogólności otwartość i BRAK GRANIC jest zawsze dobre!
                                            Ja nie muszę się jak Ty wdawać w "rozważania o grupach".
                                            Lecz korzystam z Mądrości, objawionej przez Boga, Pana Jezusa, przez zapowiedź słów, które wypowie na Sądzie Ostatecznym:
                                            Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie.
                                            I tyle!
                                            Żadne filozofowania o "grupach"- niepotrzebne.
                                            Bóg objawił, że przybysza należy przyjąć.

                                            Prawda jest bowiem taka:
                                            Problem wynikający z "przybyszów" nie leży tak naprawdę w przybyszach, lecz w złym, niesprawiedliwym urządzeniu spraw.
                                            Państwo dobrze ułożone, czyli zbudowane na obiektywnym Dobru, tj. na Prawdzie, Sprawiedliwości i Miłości jest w stanie przyjąć dowolną ilość przybyszów.

                                            Mylą się więc wszyscy, którzy są za "zamykaniem granic".
                                            Przyszłość potwierdzi moje słowa.
                                            W Tysiącletnim Królestwie, które przyjdzie po upadku, czyli katastrofie tej epoki też będą państwa (królestwa), ale granic nie będzie.
                                            To znaczy będą: administracyjne (tym kawałkiem ziemi zarządza ten, a tamtym kawałkiem ziemi- już inny).
                                            Lecz nie będzie granic jako barier, przeszkód dla ludzi.

                                            Lecz przemieszczać będą się dowolnie i osiedlać dowolnie, bez pytania kogokolwiek o zgodę lub "o paszport", czy "o wizę".

                                            Nie będzie zasieków i murów na granicy królestw i celnicy nie będą stać na granicach państw.

                                            Tak będzie w Tysiącletnim Królestwie, czyli w tym państwie, gdzie rzeczy są dobrze ułożone.

                                            @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                            Uratowanie dziecka zawsze jest uważane za dobre. Nie sposób przewidzieć, na kogo to dziecko wyrośnie,

                                            Co do zasady tak jest. Więc tu: znów słusznie piszesz.

                                            @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                            więc przyjmuje się, że jest materiałem na coś dobrego.

                                            I to jest właśnie błędne przyjęcie. Jest to urojenie wolterowskie, że "człowiek jest z natury dobry".
                                            Nieprawda!
                                            Człowiek jest z natury zły (z uwagi na grzech pierworodny).
                                            Jest skażony skłonnością do złego.
                                            Nie jest więc prawdą, że "człowiek jest materiałem na coś dobrego".
                                            Bo prawda jest taka: człowiek jest materiałem na coś dobrego LUB złego.
                                            [Błąd polega więc na "obcięciu drugiego składnika alternatywy"].
                                            Jest w człowieku skłonność do zła. Kto temu przeczy jest głupcem lub oszustem.

                                            @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                            A pytałeś, czy te grupy przeciwstawiałyby się ryzykowaniu życiem naszych żołnierzy, gdyby wymagała tego obrona kraju? Chyba mylisz poświęcanie życia różnych osób w różnych sytuacjach i dla różnych, grupowych bądź indywidualnych, korzyści.

                                            Czyli nie wyjaśniłeś mi.
                                            Zresztą raczej nie wyjaśnisz. Bo jest wewnętrzną sprzecznością teza, że "życie ludzkie jest wartością największą oraz oddawania życia dla grupy jest dobrem".

                                            @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                            Tylko że ten bóg jest wymyślony przez grupę ludzi i w jej interesie ocenia rzeczywistość.

                                            Istnienie Boga jest udowodnione rozumowo.
                                            Patrz dowody Św. Tomasza z Akwinu.

                                            @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                            Jeśli pijesz do Kościoła Katolickiego, to chodzenie do kościoła lub dawanie na tacę (czy na inne składki) nigdy obowiązkowe nie było.

                                            To dlaczego część pieniędzy, które ja zarobiłem, ląduje w kasie KK?

                                            Ponieważ w ostatnim czasie wprowadzono (wrogowie Boga to uczynili) zasadę, że "państwo może finansować Kościół".

                                            Kościół powinien utrzymywać się z wolnych datków swoich wiernych lub innych (nawet niewiernych), którzy mają chęć dania na Kościół. Tak jak było na początku.
                                            [Co nie znaczy, że "Kościół powinien brać od wszystkich, którzy chcą dać" ! Bo trzeba być roztropnym: mogą istnieć wilki chcące wkupić się, by niszczyć Kościół od środka. Ale to inna kwestia]

                                            Zresztą w ogólności: każda grupa ludzka powinna utrzymywać się z wolnych datków!

                                            [Jeśli kto myśli, że "eee nie, państwa nie dałoby się zbudować w oparciu o wolne datki", to ...nie myśli. Bo na państwo dobrze ułożone (dobre i sprawiedliwie) ludzie dobrej woli chcieliby dawać dobrowolnie! Państwo utrzymywałoby się z wolnych datków ludzi dobrej woli. Przyszłość potwierdzi moje słowa: tak będzie w Tysiącletnim Królestwie]

                                            Ciągnąc więc ten temat:
                                            Czepiamy się Kościoła, bo "ciągnie z budżetu"? Bardzo słusznie! To należy zlikwidować i to jak najprędzej. Patrz wyżej.

                                            Ale dlaczego nie czepiamy się tzw. "partii", że ciągną z budżetu?
                                            Lub dlaczego moje pieniądze mają być zabierane mi na siłę np. na płacenie alimentów na nie moje dzieci ("pięćset plus", czy teraz już nawet zapowiadane "800 plus")?

                                            Czy to jest słuszne i sprawiedliwe przymusem (np. "prawem" podatkowym) zabierać jednym ludziom i dawać "na dzieci" innych ludzi?

                                            Czy może raczej sprawiedliwe i słuszne jest to co Bóg objawił przez usta Św. Pawła Apostoła:

                                            Słyszymy bowiem, że niektórzy wśród was postępują wbrew porządkowi: wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi. 12 Tym przeto nakazujemy i napominamy ich w Panu Jezusie Chrystusie, aby pracując ze spokojem, własny chleb jedli.
                                            (...)
                                            Albowiem gdy byliśmy u was, nakazywaliśmy wam tak: Kto nie chce pracować, niech też nie je!

                                            @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                            Domagają się tego w miejsce podatku kościelnego od wszystkich, czyli finansowania kościołów z budżetu Państwa.

                                            A po co i dlaczego Kościół miałby być "finansowany przez budżet"?

                                            Otóż po to: bo wrogowie Boga wiedzą, że gdy Kościół będzie klientem państwa (czyli polityków) to będzie pod kontrolą państwa (czyli polityków).

                                            @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                            Ja nie uważam, że życie ludzkie jest najważniejsze ZAWSZE. Na przykład jestem przeciwny uporczywej terapii i nie chciałbym, żeby ktoś na siłę utrzymywał mnie przy życiu, kiedy nie bedę już pozytywnie rokował.
                                            Czasem komuś, kto twierdzi, że "życie ludzkie jest najważniejsze" należy zadać pytanie: "ale które?", bo są sytuacje, kiedy wszystkich nie uratujesz. Czasem jest to ciąża zagrażająca matce, czasem wróg atakujący kraj, a czasem porwany samolot pasażerski, kierujący się nad miasto. I wtedy dobra decyzja to taka, która jest najkorzystniejsza dla największej grupy.

                                            W zasadzie mogę się z tym zgodzić.

                                            @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                            Najważniejsze jest życie wieczne.

                                            Tylko że ono nie istnieje.

                                            Jeżeli "nie istnieje", to nie ma również żadnego dobra i zła. Lecz wszystko jest względne.
                                            To oczywiste przy takim założeniu.

                                            Przy takim założeniu ("szczęście wieczne nie istnieje") pytanie "to po co być dobrym?" jest jak najbardziej logiczne i słuszne.
                                            Więcej: nie znajdziesz (przy takim założeniu) żadnej sensownej odpowiedzi na to pytanie.
                                            Jeśli zgadzamy się, że "po śmierci nic nie ma, nie ma kary i nagrody", to nie miejmy żadnych pretensji do cyników i oszustów. Bo przy takim założeniu ich postawa jest jak najbardziej słuszna i logiczna.
                                            Ot, po prostu żyją oni tak jak chcą i jak uważają, żeby "w czasie ich życia było im jak najwygodniej i jak najfajniej".
                                            Przy takim założeniu- mają do takiego życia prawo takie samo jak i inni ludzie mają prawo "żyć po swojemu".

                                            Przy takim założeniu świat może być tylko dżungla w której działa "kto kogo". Bo po co się starać i po co hamować?
                                            Przy takim założeniu ("po śmierci nic") nasze istnienie jest smutnym żartem jakichś przypadkowych sił.
                                            Coż Ci z tych dzisiejszych wzruszeń i radości?
                                            Przecież jeśli "po śmierci nic"- to wszystko jest marnością, niebawem zgnije Twoje ciało i zjedzą je robaki lub rozsypią Twoje prochy.
                                            Cóż więc jest warta dzisiejsza radość i po co o cokolwiek zabiegać?

                                            @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                            Bo rozumny wie: dobre jest to co jest obiektywnie dobre, co Bóg takim objawia, a nie to co sobie "grupa" umyśliła.

                                            Bóg niczego nie objawia, bo nie istnieje. Zawsze robią to ludzie, którzy mają w tym interes.

                                            Nie objawia?
                                            Dobre natchnienia, które "pojawiają Ci się w głowie" nie istnieją? Naprawdę?

                                            Zło i dobro istnieją obiektywnie i są rozpoznawalne przez człowieka.

                                            @RAV napisał w Mózg płaski czy krągły:

                                            Zresztą, jeśli się przyjmuje założenie "Boga nie ma", to nie poda się żadnej dobrej definicji dobra, gdyż przy takim założeniu wszystko jest względne, dyskusyjne i umowne.

                                            Bo jest.

                                            Czyli "nie ma dobra".
                                            Taki jest logiczny wniosek z przyjęcia założenia "Boga nie ma".

                                            Highlander Tomasz Middle 5 odpowiedzi Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                            • Pierwszy post
                                              Ostatni post
                                            Powered by NodeBB | Contributors