Forum Płaska Ziemia

    • Zarejestruj się
    • Zaloguj się
    • Szukaj
    • Kategorie
    • Ostatnie
    • Tagi
    • Popularne
    • Użytkownicy
    • Grupy

    Maciejowy chaotyczny megawątek

    Kącik Płaskoziemcy
    10
    1492
    290227
    Załaduj więcej postów
    • Najpierw najstarsze
    • Najpierw najnowsze
    • Najwięcej głosów
    Odpowiedz
    • Odpowiedz, zakładając nowy temat
    Zaloguj się, aby odpowiedzieć
    Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
    • Tomasz Middle
      Tomasz Middle @Maciej ostatnio edytowany przez

      @Maciej napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

      Nie stworzył "miliardy lat temu", bo objawił, że stworzył w siedem dni. Objawił ile lat żyli pierwsi ludzie. Objawił, że potem skrócił czas życia człowieka (z uwagi na zepsucie grzechem). Objawił ile było pokoleń do Pana Jezusa.
      I z tego wszystkiego wynika, że świat istnieje nieco ponad 6000 lat.
      I tyle istnieje.

      Nie czytałeś nigdy że u Boga jeden dzień jest jak tysiąc lat? Dni nie oznaczają tu 24 godzin a okresy, kolejność. Te "nieco ponad 6000 lat" to do Adama a nie do początku stworzenia świata. Myli ci się znowu.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
      • Tomasz Middle
        Tomasz Middle @Maciej ostatnio edytowany przez

        @Maciej napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

        W jakich "pismach"?
        W Biblii?
        A przecież ty nie wierzysz w Biblię. Jakbyś wierzył, to nie bredziłbyś jak bredzisz (np. o sklepieniu nieba, o latach istnienia świata..itp)

        I to jest argument??😁😁😁 Że ja w coś "nie wierzę"?
        Oczywiście obaj wiemy że żadnego innego z twojej strony nie będzie, bo to zmyślili twoi faceci w kieckach, w Biblii nie ma o tym słowa.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
        • Tomasz Middle
          Tomasz Middle @Maciej ostatnio edytowany przez

          @Maciej napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

          Grzech przeciw Duchowi Świętemu nie może być człowiekowi odpuszczony.

          Jakbyś nie zauważył debilu, to nie rozmawiamy o rozmyślnym trwaniu w grzechu a o Marii. Nie obchodzi mnie to że oddajesz jej cześć boską i kłaniasz się jej drewnianym wizerunkom. Dla mnie to obrzydliwe i śmieszne, jak nie możesz znieść prawdy to nie moja wina.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
          • Tomasz Middle
            Tomasz Middle @Maciej ostatnio edytowany przez

            @Maciej napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

            "Science" jest religią. Ma swoje dogmaty i ma swoich kapłanów. Ma swoje rytuały i ma swoje świątynie.
            To podstawowe wyznanie tego czasu, dominująca religia.
            "Co o tym mówi nauka?"- pyta mieszkaniec Babilonu Wielkiego => "nauka" (science) jest dla niego "wyrocznią prawdy".

            Ale tylko debile tacy jak ty tak uważają. Chyba was dupa piecze. Nie mój problem.
            Co do dogmatów to się nawet zgadzam. Pierwszy "dogmat" nauki to "odrzucić wszystkie dogmaty" (to takie przeciwieństwo twojej plugawej religii) a drugi "dogmat" to "nie wierzyć żadnym autorytetom". A wy barany wymyśliliście sobie ex cathedra.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
            • Tomasz Middle
              Tomasz Middle @Maciej ostatnio edytowany przez

              @Maciej napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

              Starożytni to rozumieli.

              "Starożytni" musieli też wykopać dołek żeby się wysrać.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
              • M
                Maciej @Tomasz Middle ostatnio edytowany przez Maciej

                @Tomasz-Middle napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                @Maciej napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                To ty sobie wyobrażasz. Masz chorą wyobraźnię, to sobie wyobrażasz, a potem swoje fantazje nazywasz sobie "wiedzą". [Np. "wiedzą o kosmosie"]
                Ja sobie niczego nie wyobrażam tylko zwyczajnie wierzę w to co Bóg powiedział. A objawił, że sklepienie jest twarde jak lustro metalu i nad nim są wody (nieba). Trzyma więc wody nieba na sobie.

                Nie ma żadnego twardego sklepienia. Raqia to przestrzeń, niebo:
                https://hebrewwordlessons.com/2022/11/20/raqia-sky-expanse/

                I "przestrzeń podtrzymuje wody nad sklepieniem" i "jest twarda jak lustro metalu".

                Nie wierzysz w Biblię. A udajesz, że "wierzysz".
                Bardziej wierzysz w zmyślone opowiadania, nauki demonów.
                Wedle twego: "to Biblię trzeba interpretować w świetle odkryć nauki ludzkiej". To "Biblia ma nagiąć swoje znaczenie do 'odkryć' (urojeń) ludzkich zwanych 'nauką'. ".

                Tymczasem jest dokładnie na odwrót. Biblia JEST Słowem Boga. Bóg nie myli się, nie kłamie, nie zwodzi, ale wprost mówi i prostym językiem => to ludzkie myślenie ma się naginać do Biblii.

                @Tomasz-Middle napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                Najpierw widać było światło bez źródła, potem źródło.

                To twoje.
                Nie Biblii.

                @Tomasz-Middle napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                Nie czytałeś nigdy że u Boga jeden dzień jest jak tysiąc lat?

                "jak" nie oznacza "jest", nie oznacza "równa się".

                Te słowa znaczą tyle: to co człowiekowi wydaje się "długim czasem" jest u Boga (czyli np. w Wieczności) jak jeden dzień. A to co człowiekowi wydaje się "za małą ilością czasu" jest jak tysiąc lat. Bo to czego ludzie nie potrafią zrobić w tysiąc lat, Bóg może zrobić w jeden dzień.
                Np. świat stworzył w 6 dni, siódmego odpoczął.

                Np. mój śp Dziadek mówił do mnie na krótko przed śmiercią, że jego życie (a żył długo) minęło mu "jak otwarcie i zamknięcie drzwi". Co nie znaczyło, że (85 lat) "tyle trwało co otwarcie i zamknięcie drzew". Bo "jak" nie znaczy "równa się", nie znaczy "jest".

                @Tomasz-Middle napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                Dni nie oznaczają tu 24 godzin a okresy, kolejność. T

                To twoje wysranie głowowe. (defekacja diabła w rozumie)

                Nigdzie w Biblii nie ma CZEGOKOLWIEK co by wskazywało na to, że dzień stworzenia to "jakiś inny czas" niż następne dni. NIE MA w Biblii czegoś co by dawało nawet cień takiej możliwości.
                Żadnego "przeskoku" lub "resetu jednostek miary czasu" w Biblii nie ma.

                Świat liczy nieznacznie ponad 6 tysięcy lat, około 6030 lat.
                Pan Bóg objawił Bł. Annie Katarzynie Emmerich następujące:

                Nasi dzisiejsi uczeni, piszący o Egipcie są w wielkim błędzie, ponieważ tak wiele u Egipcjan mają za historię, doświadczenie i naukę, chociaż to wszystko polega tylko na fałszywych wizjach i wróżbach z gwiazd, przy czym ludzie tak mogą pozostać głupimi i zezwierzęconymi, jak nimi w rzeczywistości byli Egipcjanie. Lecz uczeni takie natchnienia szatańskie i takie działanie uważają za niemożliwe, więc je odrzucają i uważają Egipcjan za starszych, ponieważ już tak rychło rzeczy tak głębokie i uczone posiadać mieli.
                Widziałam, jak już przy przybyciu Semiramidy do Memfis byli w sprzeczności ze swą chronologią (obliczaniem czasu). Chcąc zawsze uchodzić za naród najstarszy, poprzekręcali czas i rody królów. Wskutek tego prawdziwa rachuba czasu zupełnie im się pomieszała, a ponieważ kilkakrotnie obliczanie swoje zmieniali, przeto prawie nie wiedzieli, jak sobie postępować. Prócz tego każdy błąd starali się uwiecznić za pomocą budowy i napisów, wskutek czego zamieszanie tym trwalszym się stawało. Tak np. przez długi czas wiek przodków i potomków w ten sposób obliczali, jakoby dzień śmierci ojca był zarazem dniem powstania syna. Królowie, którzy bezustannie z kapłanami co do rachuby czasu się sprzeczali, wsuwali przodków, którzy nigdy nie istnieli; także owych czterech, równe imię mających królów, którzy w jednym i tym samym czasie panowali w Tebach, Heliopolis, Memfis i Sais, policzyli jednego za drugim. Widziałam też, że raz liczyli rok na 970 dni, drugi raz znowu liczyli lata jak miesiące. Widziałam też pewnego kapłana, czas obliczającego, przy czym zawsze zamiast 500, 1100 lat wypadało. Widziałam te fałszywe obliczania czasu i działania owych kapłanów podczas nauki o szabacie w Arumie, gdzie Jezus wobec faryzeuszów mówił o powołaniu Abrahama, o swym pobycie w Egipcie, występując przy tym przeciwko egipskiej rachubie czasu. Jezus powiedział faryzeuszom, że obecnie świat 4028 lat stoi; kiedy zaś słyszałam Jezusa to mówiącego, miał sam lat 31.

                Przy okazji: bardzo dobrze napisane o "uczonych" (wtedy XIX wiecznych) piszących o "historii Egiptu".
                Historia Egiptu wedle współczesnej pożal się Boże "nauki" to taka sama defekacja szatańska, diabelskie wypróżnienie i demoniczne szczyny jak "kosmos, czarne dziury i wnętrza gwiazd". Wszystko fantazje i zmyślenia.

                @Tomasz-Middle napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                A przecież ty nie wierzysz w Biblię. Jakbyś wierzył, to nie bredziłbyś jak bredzisz (np. o sklepieniu nieba, o latach istnienia świata..itp)

                I to jest argument?? Że ja w coś "nie wierzę"?
                Oczywiście obaj wiemy że żadnego innego z twojej strony nie będzie, bo to zmyślili twoi faceci w kieckach, w Biblii nie ma o tym słowa.

                Już na początku Biblii stoi o sklepieniu nieba, o wodach nad i pod sklepieniem. A wiek świata można z dość dobrym przybliżeniem oszacować na podstawie faktów podanych w Biblii.

                Sam zaś Jezus rozpoczynając swoją działalność miał lat około trzydziestu. Był, jak mniemano, synem Józefa, syna Helego, 24 syna Mattata, syna Lewiego, syna Melchiego, syna Jannaja, syna Józefa, 25 syna Matatiasza, syna Amosa, syna Nahuma, syna Chesliego, syna Naggaja, 26 syna Maata, syna Matatiasza, syna Semei, syna Josecha, syna Jody, 27 syna Jana, syna Resy, syna Zorobabela, syna Salatiela, syna Neriego, 28 syna Melchiego, syna Addiego, syna Kosama, syna Elmadana, syna Hera, 29 syna Jezusa, syna Eliezera, syna Jorima, syna Mattata, syna Lewiego, 30 syna Symeona, syna Judy, syna Józefa, syna Jony, syna Eliakima, 31 syna Meleasza, syna Menny, syna Mattata, syna Natana, syna Dawida, 32 syna Jessego, syna Jobeda, syna Booza, syna Sali, syna Naassona, 33 syna Aminadaba, syna Admina, syna Arniego, syna Esroma, syna Faresa, syna Judy, 34 syna Jakuba, syna Izaaka, syna Abrahama, syna Tarego, syna Nachora, 35 syna Serucha, syna Ragaua, syna Faleka, syna Ebera, syna Sali, 36 syna Kainama, syna Arfaksada, syna Sema, syna Noego, syna Lamecha, 37 syna Matusali, syna Enocha, syna Jareta, syna Maleleela, syna Kainama, 38 syna Enosa, syna Seta, syna Adama, syna Bożego11.

                Rodowód Pana Jezusa od Adama, Syna Bożego.
                Nie ma żadnej nadziei na "miliardy lat istnienia świata".
                "Miliardy lat", "lata świetlne", "wnętrza gwiazd"- to nauki demonów mające za zadanie zachwiać wiarą człowieka w Słowo Boże.
                I udało się. Bardziej teraz wierzą w nauki demonów, niż w Prawdziwą Opowieść.

                @Tomasz-Middle napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                Grzech przeciw Duchowi Świętemu nie może być człowiekowi odpuszczony.

                Jakbyś nie zauważył debilu, to nie rozmawiamy o rozmyślnym trwaniu w grzechu a o Marii. Nie obchodzi mnie to że oddajesz jej cześć boską i kłaniasz się jej drewnianym wizerunkom. Dla mnie to obrzydliwe i śmieszne, jak nie możesz znieść prawdy to nie moja wina.

                Matka Boża jest Arcydziełem Bożym, jest pełna Łaski, jest Oblubienicą Ducha Św. Bluźniąc przeciw Matce Bożej grzeszysz przeciw Duchowi Świętemu.
                Nie możesz być zbawiony i nie będziesz.

                @Tomasz-Middle napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                Pierwszy "dogmat" nauki to "odrzucić wszystkie dogmaty"

                Czyli oznacza wewnętrzną sprzeczność.

                Jeśli powyższe jest prawdziwe, to znaczy, że nie odrzuca się wszystkich dogmatów, bo zachowuje się ten jeden (powyższy)

                @Tomasz-Middle napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                a drugi "dogmat" to "nie wierzyć żadnym autorytetom".

                Za wyjątkiem "naukowych". Jeśli uczeni defekują "naukami" o "kosmosie" to "należy wierzyć".

                A wy barany wymyśliliście sobie ex cathedra.

                A to na uniwersytetach nie ma katedr?
                Jaki jest jeden z podstawowych dogmatów tzw. "nauki" (science)?
                Otóż jest to dogmat naturalizmu.
                "Wyjaśniać naturę odwołując się jedynie do natury".

                Jest to ubóstwienie natury. Bo jeżeli "natura wynika z natury" to znaczy, że natura jest bogiem. To bowiem co samo dla siebie jest przyczyną, to (z definicji) jest bogiem.

                Pierwszym dogmatem "nauki" (demonów) jest "wyjaśniać świat jakby Boga nie było i jakby niczego nie objawił"

                **Ponieważ jednak Bóg JEST i JEST Prawdą => pierwszy dogmat "nauki" oddziela "naukę" (science) od Prawdy **

                Bóg jest Prawdą. To zatem co "chce wyjaśniać bez Boga" => chce wyjaśniać bez Prawdy.

                Dlatego współczesna pożal się Boże "nauka" to tylko obłęd i to obłęd wielki, kosmiczny-liczbowy.

                @Tomasz-Middle napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                Starożytni to rozumieli.

                "Starożytni" musieli też wykopać dołek żeby się wysrać.

                A "nowocześni" to nie kopią dołów pod kanalizację? Gówno na powierzchni zostawiają?

                Co ma oznaczać twój "argument" (oprócz kloaki w twoim rozumie)?

                Tomasz Middle Highlander 7 odpowiedzi Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                • Tomasz Middle
                  Tomasz Middle @Maciej ostatnio edytowany przez

                  @Maciej co najmniej w dwóch przypadkach odpowiedziałeś nie na temat, a twoi "błogosławieni" to mają być dla mnie jakimś autorytetem? Ich demoniczne wysrywy mają być dla mnie argumentem? Idź się leczyć, czas najwyższy były księże.

                  M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                  • M
                    Maciej @Tomasz Middle ostatnio edytowany przez

                    @Tomasz-Middle napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                    a twoi "błogosławieni" to mają być dla mnie jakimś autorytetem?

                    Tak.

                    @Tomasz-Middle napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                    ch demoniczne wysrywy mają być dla mnie argumentem? I

                    Demoniczna defekacja, diabelskie wymiotowanie i szatańskie szczanie odbywa się do twojego rozumu.
                    Szatan bezpośrednio się wypróżnia.

                    Masz słuchać i podziwiać to, co Kościół Katolicki związuje.

                    @Tomasz-Middle napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                    idź się leczyć, czas najwyższy były księże.

                    To właśnie jest diabelska defekacja do rozumu.

                    Nigdy księdzem nie byłem, nie byłem nawet nigdy w seminarium.
                    Ponadto już pisałem: gdybym był => byłbym nadal (nawet jakbym żył z babą lub z chłopem w nierządzie, jak to dzisiaj modne).

                    Bo nie ma czegoś takiego jak "były ksiądz".

                    Sakrament Kapłaństwa jest na wieczność, pozostawia nieusuwalny znak w duszy.
                    [Podobnie jak Chrzest. Nie da się "ochrzcić".]
                    Nie da się go wymazać.
                    Kto został kapłanem => będzie kapłanem już zawsze, nawet w piekle będzie kapłanem (jeśli się potępi, np. przez porzucenie/zaniedbanie obowiązków i powołania kapłańskiego)

                    Piekło jest pełne kapłanów.
                    Mnóstwo biskupów jest w piekle.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                    • Highlander
                      Highlander @Maciej ostatnio edytowany przez

                      @Maciej napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                      Pan Bóg objawił Bł. Annie Katarzynie Emmerich następujące:

                      Te wszystkie objawienia to po prostu obłąkanie tych osób.
                      Jak jesteś zindoktrynowany religijnie, to bardzo chcesz, żeby Bóg przemówił do ciebie i w końcu twoja podświadomość spowoduje, że "słyszysz głosy".
                      Nikt nigdy nie udowodnił żadnego objawienia.

                      Gdyby Matka Boska faktycznie chciałaby się objawić ludziom, bez żadnej wątpliwości, to mogłaby zrobić tak:
                      1 IX 1939, żołnierze niemieccy atakują Polskę.
                      Matka Boska sprzedaje każdemu z nich kopa w jaja, oni próbują strzelać, ale nic to nie daje, więc spierdalają ze strachu.
                      Matka Boska ukazuje się każdemu Niemcowi (w sumie mogłaby też każdemu na świecie) w tym samym momencie i mówi do niego po polsku, a ten rozumie, bo Bóg tak sprawił.
                      Matka Boska zabija wszystkich niemieckich żołnierzy, a potem, gdy rodziny ich opłakują, przywraca do życia każdego z nich bo jest miłosierna. Przekazuje im, że mają wypierdalać z wojska i wziąć się do roboty, a jak nie to wpierdol.
                      (to samo mogłaby zrobić teraz przy okazji wojny na Ukrainie, wcześniej przy okazji innych wojen itp.)

                      To by przekonało wszystkich, a nie jakieś bzdurne patrzenie w słońce w Portugalii i psucie sobie wzroku...

                      M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                      • Tomasz Middle
                        Tomasz Middle @Maciej ostatnio edytowany przez

                        @Maciej napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                        Nigdzie w Biblii nie ma CZEGOKOLWIEK co by wskazywało na to, że dzień stworzenia to "jakiś inny czas" niż następne dni. NIE MA w Biblii czegoś co by dawało nawet cień takiej możliwości.
                        Żadnego "przeskoku" lub "resetu jednostek miary czasu" w Biblii nie ma.

                        Cytat, Rodzaju 2:4
                        el le tol dot hasz sza ma jim we ha a rec Be hiB Ba ram Be jom a sot jhwh(a do naj) e lo him e rec we sza ma jim

                        Dokładnie jest: "w DNIU w którym JHWH uczynił niebo i ziemię"
                        Czyli sześć dni stworzenia zostało nazwane 'DNIEM" I zostało nazwane TYM SAMYM SŁOWEM, którym nazwano "i nastał wieczór i poranek DZIEŃ pierwszy".
                        Czyli wedle twoich wysrywów sześć dni stworzenia trwało 24 godziny.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                        • Tomasz Middle
                          Tomasz Middle @Maciej ostatnio edytowany przez

                          @Maciej napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                          Już na początku Biblii stoi o sklepieniu nieba, o wodach nad i pod sklepieniem. A wiek świata można z dość dobrym przybliżeniem oszacować na podstawie faktów podanych w Biblii.

                          Chmury to też woda i jakoś nie potrzebują "twardego sklepienia". A napisano o wodach a nie o oceanach.
                          A na podstawie jakich faktów chcesz ustalić wiek świata? Co najwyżej można ustalić do pierwszego człowieka.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                          • Tomasz Middle
                            Tomasz Middle @Maciej ostatnio edytowany przez

                            @Maciej napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                            Matka Boża jest Arcydziełem Bożym, jest pełna Łaski, jest Oblubienicą Ducha Św. Bluźniąc przeciw Matce Bożej grzeszysz przeciw Duchowi Świętemu.

                            Już ci pisałem że symboliczny opis niewiasty odniosłeś do Marii więc się diable mylisz i bluźnisz jak zwykle. Będą ci diabły w piekle trójzęby w dupę wbijać, nieuchronnie!

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                            • Tomasz Middle
                              Tomasz Middle @Maciej ostatnio edytowany przez

                              @Maciej napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                              Pierwszy "dogmat" nauki to "odrzucić wszystkie dogmaty"

                              Czyli oznacza wewnętrzną sprzeczność.
                              Jeśli powyższe jest prawdziwe, to znaczy, że nie odrzuca się wszystkich dogmatów, bo zachowuje się ten jeden (powyższy)

                              Dałem cudzysłów żebyś się manipulacyjna szmato nie pomylił. Ale ty synu diabła zawsze przekręcisz, taka twoja diabelska natura.

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                              • Tomasz Middle
                                Tomasz Middle @Maciej ostatnio edytowany przez

                                @Maciej napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                                A wy barany wymyśliliście sobie ex cathedra.

                                A to na uniwersytetach nie ma katedr?

                                No i znowu szmato udajesz że nie wiesz o czym napisałem??? Ex cathedra, czyli dogmat o tym że jakiś zboczeniec pedofil lub morderca jak przemawia oficjalnie to się nie myli. Ale ty fałszywe bydlę jesteś...

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                • M
                                  Maciej @Highlander ostatnio edytowany przez

                                  @Highlander napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                                  @Maciej napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                                  Pan Bóg objawił Bł. Annie Katarzynie Emmerich następujące:

                                  Te wszystkie objawienia to po prostu obłąkanie tych osób.
                                  Jak jesteś zindoktrynowany religijnie, to bardzo chcesz, żeby Bóg przemówił do ciebie i w końcu twoja podświadomość spowoduje, że "słyszysz głosy".

                                  Następna szatańska defekacji. Żadnych „głosów” nigdy nie słyszałem.

                                  Nikt nigdy nie udowodnił żadnego objawienia.

                                  A jakbyś to chciał „udowodnić”?

                                  Gdyby Matka Boska faktycznie chciałaby się objawić ludziom, bez żadnej wątpliwości, to mogłaby zrobić tak:
                                  1 IX 1939, żołnierze niemieccy atakują Polskę.
                                  Matka Boska sprzedaje każdemu z nich kopa w jaja, oni próbują strzelać, ale nic to nie daje, więc spierdalają ze strachu.
                                  Matka Boska ukazuje się każdemu Niemcowi (w sumie mogłaby też każdemu na świecie) w tym samym momencie i mówi do niego po polsku, a ten rozumie, bo Bóg tak sprawił.
                                  Matka Boska zabija wszystkich niemieckich żołnierzy, a potem, gdy rodziny ich opłakują, przywraca do życia każdego z nich bo jest miłosierna. Przekazuje im, że mają wypierdalać z wojska i wziąć się do roboty, a jak nie to wpierdol.
                                  (to samo mogłaby zrobić teraz przy okazji wojny na Ukrainie, wcześniej przy okazji innych wojen itp.)

                                  Następny diabeł, który „wie lepiej co i jak Bóg powinien robić”.

                                  To by przekonało wszystkich, a nie jakieś bzdurne patrzenie w słońce w Portugalii i psucie sobie wzroku...

                                  Nie ma czegoś takiego co „by wszystkich przekonało”. Pan Jezus wyraźnie powiedział, że kto Mojżesza i Proroków nie słucha to nawet jakby kto na jego oczach powstał z martwych nie uwierzy.
                                  Zawsze istnieje możliwość takiego „objaśnienia sobie”, żeby dało się nie uwierzyć. Nawet jak się samemu coś widzi. (Np „to mistyfikacja” lub „to inscenizacja świetlna, pokaz holograficzny” lub „widocznie mi czegoś dosypali do jedzenia i miałem halucynację”). Jeśli zaś samemu się nie widziało, to tym łatwiej sobie „objaśnić”.

                                  Podobne rzeczy których się domagasz były np w czasie Cudu nad Wisłą.
                                  Niektórzy bolszewicy sami widzieli Matkę Bożą.

                                  https://pl.aleteia.org/2020/08/15/nie-mozemy-walczyc-z-matka-boza-cud-nad-wisla/

                                  I co?
                                  „Wszystkich przekonało”?

                                  Nie ma takiego znaku i nigdy nie będzie, który by wszystkich przekonał. Tajemnica wiary.
                                  Tajemnica wiary JEST TAJEMNICĄ WOLI CZŁOWIEKA.

                                  Polska jest Narodem Wybranym Najświętszej Maryji Panny.

                                  Highlander 2 odpowiedzi Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                  • Highlander
                                    Highlander @Maciej ostatnio edytowany przez Highlander

                                    @Maciej napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                                    Gdyby Matka Boska faktycznie chciałaby się objawić ludziom, bez żadnej wątpliwości, to mogłaby zrobić tak:
                                    1 IX 1939, żołnierze niemieccy atakują Polskę.
                                    Matka Boska sprzedaje każdemu z nich kopa w jaja, oni próbują strzelać, ale nic to nie daje, więc spierdalają ze strachu.
                                    Matka Boska ukazuje się każdemu Niemcowi (w sumie mogłaby też każdemu na świecie) w tym samym momencie i mówi do niego po polsku, a ten rozumie, bo Bóg tak sprawił.
                                    Matka Boska zabija wszystkich niemieckich żołnierzy, a potem, gdy rodziny ich opłakują, przywraca do życia każdego z nich bo jest miłosierna. Przekazuje im, że mają wypierdalać z wojska i wziąć się do roboty, a jak nie to wpierdol.
                                    (to samo mogłaby zrobić teraz przy okazji wojny na Ukrainie, wcześniej przy okazji innych wojen itp.)

                                    Następny diabeł, który „wie lepiej co i jak Bóg powinien robić”.

                                    Nie jestem żadnym diabłem, baranku.

                                    To by przekonało wszystkich, a nie jakieś bzdurne patrzenie w słońce w Portugalii i psucie sobie wzroku...

                                    Nie ma czegoś takiego co „by wszystkich przekonało”. Pan Jezus wyraźnie powiedział, że kto Mojżesza i Proroków nie słucha to nawet jakby kto na jego oczach powstał z martwych nie uwierzy.
                                    Zawsze istnieje możliwość takiego „objaśnienia sobie”, żeby dało się nie uwierzyć. Nawet jak się samemu coś widzi. (Np „to mistyfikacja” lub „to inscenizacja świetlna, pokaz holograficzny” lub „widocznie mi czegoś dosypali do jedzenia i miałem halucynację”). Jeśli zaś samemu się nie widziało, to tym łatwiej sobie „objaśnić”.

                                    Wszyscy by widzieli, każdy mógłby to sprawdzić z matką, wujkiem, kolegą, sąsiadem itp.
                                    Uratowanie ludzi przed wojną i zniszczenie niemieckiej armii byłoby realnym działaniem Maryi.

                                    Podobne rzeczy których się domagasz były np w czasie Cudu nad Wisłą.
                                    Niektórzy bolszewicy sami widzieli Matkę Bożą.
                                    https://pl.aleteia.org/2020/08/15/nie-mozemy-walczyc-z-matka-boza-cud-nad-wisla/

                                    "Faktem jest jednak, że tylko wrogowie Polski, w 1920 r. – Sowieci oraz prawie trzy wieki wcześniej Szwedzi, widzieli Maryję. Dla Polaków pozostawała Ona niewidoczna."
                                    Niezłe bzdury.
                                    Oczywiście, żadne zdjęcia tego objawienia z 1920 się nie zachowały, przypadek? 😄

                                    W dodatku, wierząc w takie bzdury sami sobie robimy krzywdę jako naród.
                                    No bo przecież nie mógł to być sukces polskiego oręża, przecież my jesteśmy słabi, gdyby nie matka boska to byłoby po nas 😞

                                    I co?
                                    „Wszystkich przekonało”?

                                    Jak wyżej.
                                    Jakoś od zaborów, Katynia, IIWŚ, zniszczenia Warszawy i prawie 50 lat komuny nas nie uratowała.
                                    Chociaż z tą Warszawą to nawet wiem dlaczego.
                                    Pewien katolski zjeb przekonywał, że zrównanie Warszawy z ziemią przez Niemców, to była kara boska za rozpustę...
                                    Warszawa była nazywana w międzywojniu Paryżem wschodu, pełno było burdeli i pań do towarzystwa.
                                    No i za to od naszego zajebistego boga należy się kara, nieważne że większość mieszkańców była niewinna.

                                    Nie ma takiego znaku i nigdy nie będzie, który by wszystkich przekonał. Tajemnica wiary.
                                    Tajemnica wiary JEST TAJEMNICĄ WOLI CZŁOWIEKA.
                                    Polska jest Narodem Wybranym Najświętszej Maryji Panny.

                                    To po co wcześniej pisałeś, że Fatima to niby był dowód na istnienie Boga?
                                    Nie był i nigdy nie będzie.

                                    M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                    • Highlander
                                      Highlander @Maciej ostatnio edytowany przez Highlander

                                      @Maciej napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                                      @Highlander napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                                      @Maciej napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                                      Pan Bóg objawił Bł. Annie Katarzynie Emmerich następujące:

                                      Te wszystkie objawienia to po prostu obłąkanie tych osób.
                                      Jak jesteś zindoktrynowany religijnie, to bardzo chcesz, żeby Bóg przemówił do ciebie i w końcu twoja podświadomość spowoduje, że "słyszysz głosy".

                                      Następna szatańska defekacji. Żadnych „głosów” nigdy nie słyszałem.

                                      To opisz jak wyglądało twoje objawienie, bardzo jestem ciekaw.

                                      M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                      • M
                                        Maciej @Highlander ostatnio edytowany przez Maciej

                                        @Highlander napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                                        @Maciej napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                                        Gdyby Matka Boska faktycznie chciałaby się objawić ludziom, bez żadnej wątpliwości, to mogłaby zrobić tak:
                                        1 IX 1939, żołnierze niemieccy atakują Polskę.
                                        Matka Boska sprzedaje każdemu z nich kopa w jaja, oni próbują strzelać, ale nic to nie daje, więc spierdalają ze strachu.
                                        Matka Boska ukazuje się każdemu Niemcowi (w sumie mogłaby też każdemu na świecie) w tym samym momencie i mówi do niego po polsku, a ten rozumie, bo Bóg tak sprawił.
                                        Matka Boska zabija wszystkich niemieckich żołnierzy, a potem, gdy rodziny ich opłakują, przywraca do życia każdego z nich bo jest miłosierna. Przekazuje im, że mają wypierdalać z wojska i wziąć się do roboty, a jak nie to wpierdol.
                                        (to samo mogłaby zrobić teraz przy okazji wojny na Ukrainie, wcześniej przy okazji innych wojen itp.)

                                        Następny diabeł, który „wie lepiej co i jak Bóg powinien robić”.

                                        Nie jestem żadnym diabłem, baranku.

                                        Jesteś. Rozmawiam z diabłem.
                                        Jesteś co najmniej zwiedziony przez diabła. Rozmawiam z diabłem, który jest w Tobie i pisze przez Ciebie.

                                        To by przekonało wszystkich, a nie jakieś bzdurne patrzenie w słońce w Portugalii i psucie sobie wzroku...

                                        Nie ma czegoś takiego co „by wszystkich przekonało”. Pan Jezus wyraźnie powiedział, że kto Mojżesza i Proroków nie słucha to nawet jakby kto na jego oczach powstał z martwych nie uwierzy.
                                        Zawsze istnieje możliwość takiego „objaśnienia sobie”, żeby dało się nie uwierzyć. Nawet jak się samemu coś widzi. (Np „to mistyfikacja” lub „to inscenizacja świetlna, pokaz holograficzny” lub „widocznie mi czegoś dosypali do jedzenia i miałem halucynację”). Jeśli zaś samemu się nie widziało, to tym łatwiej sobie „objaśnić”.

                                        Wszyscy by widzieli, każdy mógłby to sprawdzić z matką, wujkiem, kolegą, sąsiadem itp.

                                        I zapewne „każdy by uwierzył” ,tak jak Ty „dajesz dowód uwierzenia”.

                                        Uratowanie ludzi przed wojną i zniszczenie niemieckiej armii byłoby realnym działaniem Maryi.

                                        Ale uratowanie Polski w 1920r oczywiście „nie było”. Patrz niżej- patrz na swoją wypowiedź

                                        Podobne rzeczy których się domagasz były np w czasie Cudu nad Wisłą.
                                        Niektórzy bolszewicy sami widzieli Matkę Bożą.
                                        https://pl.aleteia.org/2020/08/15/nie-mozemy-walczyc-z-matka-boza-cud-nad-wisla/

                                        "Faktem jest jednak, że tylko wrogowie Polski, w 1920 r. – Sowieci oraz prawie trzy wieki wcześniej Szwedzi, widzieli Maryję. Dla Polaków pozostawała Ona niewidoczna."
                                        Niezłe bzdury.

                                        No właśnie.
                                        „Każdego by przekonało”, pisał diabeł wyżej.
                                        Nie widzisz jak masz zanieczyszczone w głowie?

                                        Oczywiście, żadne zdjęcia tego objawienia z 1920 się nie zachowały, przypadek? 😄

                                        Bolszewicy w 1920 r w czasie szturmu Warszawy nie mieli nic innego do roboty tylko „robienie zdjęć”. Bo jak wiadomo żołnierz idący do szturmu na wroga, wiedzący że może zginąć „najbardziej myśli o dokumentowaniu na zdjęciach”.
                                        A poza tym fotografia tamtej epoki była w powijakach.

                                        W dodatku, wierząc w takie bzdury sami sobie robimy krzywdę jako naród.

                                        Wręcz przeciwnie. Jesteśmy pod Jej Opieką.

                                        No bo przecież nie mógł to być sukces polskiego oręża, przecież my jesteśmy słabi, gdyby nie matka boska to byłoby po nas 😞

                                        Diabeł właśnie tak ma: zasługi przypisuje sobie. Porażki to „wina innych, nie jego”. To klasyka diabelska.
                                        Jeśli Bóg nie dozwoli to pyszałek i osiłek może się „zdefekować po całym ciele” a i tak nie wygra.
                                        Ale idioci „wszystko przypisują sobie”. Pardon, nie wszystko. Klęska to jak wiadomo „nie ich wina”
                                        Faraon miał rydwany i wojsko. A Izrael miał „tylko” Boga po swojej stronie. Dlatego faraon, król egipski pozostał na dnie morza, razem ze swymi rydwanami.

                                        Ale byli też normalni wodzowie. Np Jan III Sobieski nie przypisywał sobie samemu zwycięstwa z diabłem pod Wiedniem. A powszechnie wiadomo, że był czcicielem Matki Bożej.

                                        I co?
                                        „Wszystkich przekonało”?

                                        Jak wyżej.
                                        Jakoś od zaborów, Katynia, IIWŚ, zniszczenia wargzawy i prawie 50 lat komuny nas nie uratowała.

                                        Na wszystko to zasłużyliśmy.

                                        Chociaż z tą Warszawą to nawet wiem dlaczego.
                                        Pewien katolski zjeb przekonywał, że zrównanie Warszawy z ziemią przez Niemców, to była kara boska za rozpustę...

                                        Tak. Dokładnie tak. Ale ściślej: nie za samą rozpustę tylko za to, że gzili się i parzyli jak bezrozumne zwierzęta, a niechciane owoce tych „przyjemności” czyli NIENARODZONE DZIECI spuszczali rynsztokami Warszawy.
                                        Krew niewinnych wola o pomstę do nieba.
                                        I pomsta przyszła.
                                        Nie za samą więc rozpustę, ale za morderstwo małych dzieci odpowiedzieli w ten sposób.

                                        Warszawa była nazywana w międzywojniu Paryżem wschodu, pełno było burdeli i pań do towarzystwa.
                                        No i za to od naszego zajebistego boga należy się kara, nieważne że większość mieszkańców była niewinna.

                                        Sodoma byłaby ocalona jakby znalazło się dziesięciu sprawiedliwych.
                                        Ale zabrakło.
                                        Podobnie w Warszawie.
                                        Jeszcze w czasie wojny można było ocalić miasto. Ale nie uwierzyli w wezwania Matki Bożej. Bardziej uwierzyli sobie samym i politycznym kalkulacjom. Głupcy zawsze tak mają.

                                        M N Highlander 3 odpowiedzi Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                        • M
                                          Maciej @Highlander ostatnio edytowany przez

                                          @Highlander napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                                          Następna szatańska defekacji. Żadnych „głosów” nigdy nie słyszałem.

                                          To opisz jak wyglądało twoje objawienie, bardzo jestem ciekaw.

                                          Bardzo chętnie.

                                          Jeżeli Ty wpierw mi "opiszesz" jak poznajesz że dwa plus dwa to cztery lub że prawda jest prawdziwa, a fałsz fałszywy.

                                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                          • M N
                                            M N @Maciej ostatnio edytowany przez

                                            @Maciej napisał w Maciejowy chaotyczny megawątek:

                                            A poza tym fotografia tamtej epoki była w powijakach.

                                            Jak zwykle zakłamana gnido, jedno kłamstwo owijasz kolejnymi, żeby karmić swój obłęd i głupotę.
                                            Kodak Brownie - pierwszy kompakt na film zwojowy, Produkowany od 1900 r. ogółem ok. 250 000 000 sztuk, cena 1 USD.
                                            https://www.fotopolis.pl/opinie/analizy/17154-historia-zamknieta-w-aparacie-najwazniejszy-aparat-na-swiecie
                                            A jeśli chodzi o kamerę filmową to AEROSKOP Prószyńskiego, kretynie:
                                            https://pl.wikipedia.org/wiki/Aeroskop

                                            Tak. Dokładnie tak. Ale ściślej: nie za samą rozpustę tylko za to, że gzili się i parzyli jak bezrozumne zwierzęta, a niechciane owoce tych „przyjemności” czyli NIENARODZONE DZIECI spuszczali rynsztokami Warszawy.

                                            Co tobie się do łba spuściło przechodzi wszelkie ludzkie wyobrażenie.
                                            Każdy, kto się z tobą nie zgadza, bo wie trochę więcej to diabeł.
                                            Od czasów starożytnych w każdej większej WSI czy miasteczku Polski, Europy, świata były akuszerki czy znachorki, które znały sposoby jak spędzić płód. Według twojej posranej "logiki" to dzięki twoim urojonym przyjaciołom ze świata już dawno nie powinien pozostać kamień na kamieniu.
                                            I jeszcze jedno: wygląda na to, że w swoim obłędzie uważasz, że znalazłeś sobie "koronny" argument - aborcję ale szerokim łukiem omijasz naturalne poronienia i wskaźnik śmiertelności niewinnych niemowląt i dzieci, które do dziś siałyby pogrom gdyby nie rozwój medycyny, debilu.

                                            M 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź Odpowiedz Cytuj 0
                                            • Pierwszy post
                                              Ostatni post
                                            Powered by NodeBB | Contributors