Czy edukacja to "programowanie"?
-
@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Bóg wszystko widzi. A najważniejszy jest koniec, to co na końcu, to co ostateczne i niezmienne, wieczność.
Na miejscu Boga to bym zamknął to przedsięwzięcie które nazywa się Wszechświat. Co to za przyjemność znać wszystko. To co było i to co będzie. To tak jak czytać książkę której każde słowo zna się na pamięć. xD
-
@Maciej Czyli, podsumowując te twoje brednie, możesz się zesr... a rzeczywistości ani kształtu Ziemi nie zmienisz.
Ale z ciekawości raz jeszcze zapytam: to w którą stronę ta twoja magiczna refrakcja musi działać, żebyś z Ushuaia mógł widzieć tak wędrujące po nieboskłonie słońce: https://www.youtube.com/watch?v=6NCFRYkFlOo ? -
@Tomasz-Middle napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Czyli jak ty "obserwujesz i to z daleka" to jest ok?
Dalekie obserwacje na ziemi róznią się od "obserwacji nieba" (np. gwiazd) tym, że to co na ziemi jest sprawdzone innymi metodami: znasz odległość, bo zmierzyłeś "po ziemi", znasz miejsce, które obserwujesz z daleka (możesz być w tym miejscu, obejrzeć z bliska, podotykać, obwąchać, posłuchać, nawet posmakować, pomierzyć przymiarem itp).
Natomiast w niebie nikt nie był: jest tylko widzenie światełek nieba.
Nie rozumiesz takich prostych rzeczy?@Tomasz-Middle napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Jesteś dwulicowiec, wiesz to prawda?
Nie to Ty jesteś taki. Na dodatek mało rozgarnięty. Bo nie widzisz różnicy między "tylko widzeniem i to tylko z daleka", a sprawdzeniem na wiele innych sposobów. Patrz wyżej
@Tomasz-Middle napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Dlaczego skoro płaska ziemia to taka "oczywistość" to nie ma prostego modelu opisującego rzeczywistość płaskiej ziemi?
A dlaczego nie ma poprawnego kulistego, mimo dwutysiącletnich wysiłków "mędrców"?
@Tomasz-Middle napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Nie ma ani jednej obserwacji wykluczającej ziemię kulistą.
Przykłady takich obserwacji sam pokazywałem. Bardzo łatwo o nie. Wypieraj z siebie nadal.
@Tomasz-Middle napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Ale tak się składa, że Time and date jest oparta o model ziemi kuli.
Nieprawda. Jest to zbiór danych, które zebrano ze świata. Patrz np. czasy wschodu i zachodu słońca: zastosowanie "tylko kuli ziemskiej" nie wystarcza. Potrzeba różnych nawet kilkunastominutowych poprawek. Nawet kilkudziesięciominutowych poprawek (w niektórych rejonach ziemi, np. w dzien tzw. "równonocy", którego to dnia przecież nie ma)
@Tomasz-Middle napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Nie ślepy durniu, nie widzisz, bo stół/horyzont powinien być widoczny ZA soczewką a nie przed.
A niby dlaczego "powinien być za"?
Widać "jak schodzi pod" pomimo, że w rzeczywistości cały czas jest nad powierzchnią stołu (także tego, który jest przed soczewką)
Tylko widzieć- to za mało by wiedzieć.
To, że w Twojej głowie "słońce schodzi pod ziemię, pod horyzont"- to dlatego że słabość wielka i przerażająca jest w Twojej głowie i nie odróżniasz faktu od własnej interpretacji faktu.
To jest fakt: zachód słońca wygląda, jak wygląda (tu możesz sobie obejrzeć jakiś filmik z zachodem słońca).
A to jest interpretacja paranoików (kuloziemców): "bo słońce schodzi pod horyzont ziemi-kuli".
Pierwsze nie jest tożsame z drugim. Na drugie- nie ma żadnego dowodu.@Tomasz-Middle napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Ty twierdzisz że jest "nieskończenie wiele możliwości". Więc powinno być to nieskończenie łatwe {sporządzić PŁASKI model).
Nieprawda. To czy jest "łatwo znaleźć" czy trudno- to zależy od stopnia złożoności zadania, a nie od tego na ile sposobów da się w ogóle to rozwiązać, nie od tego ile w ogóle jest rozwiązań.
Prawdziwy model rzeczywistości wymaga uwzględnienia także i takich faktów jak np. zatrzymanie słońca na niebie przez Jozuego nad Gibeonem, przy równoczesnym nie-zatrzymaniu słońca nad innymi rejonami ziemi. Lub np. taniec słońca nad Fatimą i okolicami, przy jednoczesnym braku tańca słońca nad innymi, nawet niezbyt odległymi rejonami ziemi.@Tomasz-Middle napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Diabła, podobnie jak Ducha Świętego i matki boskiej bym w to nie mieszał.
Po tym poznaje się najłatwiej diabła: po nienawiści do Matki Bożej. Przez Ciebie diabeł mówi. Jest w Tobie, działa i mówi.
-
@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Dalekie obserwacje na ziemi róznią się od "obserwacji nieba" (np. gwiazd) tym, że to co na ziemi jest sprawdzone innymi metodami
Aaaaa. I ty sprawdziłeś, ok. Czyli mapy są w porządku? Dobrze wiedzieć...
@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Przykłady takich obserwacji sam pokazywałem. Bardzo łatwo o nie. Wypieraj z siebie nadal.
Tak, tak Maciuś. Tylko wiesz, zawsze to jest na zasadzie odwracania kota ogonem. Obserwacje mi się zgadzają, jeśli przyjmę że światło ugina mi się w drugą stronę. A musi mi się uginać w drugą stronę bo to moje obserwacje a ziemia jest płaska.
@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Nieprawda. Jest to zbiór danych, które zebrano ze świata. Patrz np. czasy wschodu i zachodu słońca: zastosowanie "tylko kuli ziemskiej" nie wystarcza. Potrzeba różnych nawet kilkunastominutowych poprawek. Nawet kilkudziesięciominutowych poprawek (w niektórych rejonach ziemi, np. w dzien tzw. "równonocy", którego to dnia przecież nie ma)
Skoro to dane "zebrane ze świata" to po co poprawki? Sam się wkopałeś:))
Ale ja wiem w czym problem. Płaskie durnie, także i ty, uważacie że równonoc to "dzień". No i liczycie minuty. Tymczasem równonoc to nie dzień a zjawisko astronomiczne. Ale liczcie te minuty i ośmieszajcie się dalej, mi to nie przeszkadza.@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
A niby dlaczego "powinien być za"?
bo soczewa udaje atmosferę. Na horyzont patrzysz PRZEZ atmosferę a tu jest PRZED atmosferą.
@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
To, że w Twojej głowie "słońce schodzi pod ziemię, pod horyzont"- to dlatego że słabość wielka i przerażająca jest w Twojej głowie
Nie. Skoro fragment ziemi do horyzontu rzuca na mnie cień, to znaczy że słońce fizycznie schodzi pod. Jak puszczę drona szybko do góry, to on zobaczy słońce i mnie w cieniu.
@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Lub np. taniec słońca nad Fatimą i okolicami, przy jednoczesnym braku tańca słońca nad innymi, nawet niezbyt odległymi rejonami ziemi.
Jeśli pozwolisz, na temat upośledzeń psychicznych powinien się wypowiedzieć psychiatra. Ja nim nie jestem.
-
@Tomasz-Middle napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Aaaaa. I ty sprawdziłeś, ok. Czyli mapy są w porządku? Dobrze wiedzieć...
Nie, mapy nie są w porządku. W skali mikro są w porzadku, w skali "globalnej" (układ kontynentów, odległości i kąty w skali kontynentalnej itp) są fałszywe.
Jesli chodzi o dalekie obserwacje na potrzeby zdyskredytowania (obalenia) "kuli ziemskiej" to wystarczy znajomość odległości i znajomość obiektu. Odległości to skala od kilku do stu paru km (przy odbserwacjach niskich) lub kilkaset km (przy samolotowych). Czyli to wciąż jest mikroskala i mała skala (jeśli chodzi o wpływ hipotetycznej "kulistości ziemi" dający znaczące efekty na mapie)@Tomasz-Middle napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Obserwacje mi się zgadzają, jeśli przyjmę że światło ugina mi się w drugą stronę.
Nieprawda. Wtedy, gdy z wami gadałem (na discordzie i jeszcze wcześniej) to nawet przyjmowałem "zagięcie promienia w dół" ! Sprawdź sobie bezczelny kłamco!
I nawet przy takim zaginaniu promienia przedstawione przeze mnie obserwacje są sprzeczne z "kulą ziemską". "Symulator Fizyka" jakoś nie bardzo chciał się nimi zajmować. [Podjął jedynie próbę w przypadku Mierzei Wiślanej, ale i tak nieudaną. Jednak próbował się z tego sprytnie wykręcić]
Tak wtedy przyjmowałem, że "światło zagina się ku ziemi".
Stąd wasz sytuacja jest o wiele gorsza, gdyż standardowo światło zagina się od ziemi.@Tomasz-Middle napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Skoro to dane "zebrane ze świata" to po co poprawki? Sam się wkopałeś:))
W niczym się nie wkopałem. Dane podają rzeczywiste czasy trwania dnia i nocy (np.) właśnie dlatego, że sa zebrane ze świata- czyli z obserwacji w rzeczywistych miejscach.
Bo gdyby je wyliczać z globusa- to te czasy wyjdą inaczej, niż te rzeczywiste.@Tomasz-Middle napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Płaskie durnie, także i ty, uważacie że równonoc to "dzień". No i liczycie minuty. Tymczasem równonoc to nie dzień a zjawisko astronomiczne. Ale liczcie te minuty i ośmieszajcie się dalej, mi to nie przeszkadza.
To kulogłowi debile i oszuści wprowadzili pojęcie "równonocy". (Jeszcze kilkaset lat temu). Bo "wychodziło im z modelu" że w dwóch dniach w roku długość trwania nocy i dnia powinna być równa i powinna być jednakowa dla wszystkich miejsc ziemi.
Skoro się zorientowali, że nic takiego nie istnieje, że nie ma ani jednego takiego dnia w roku, to wtedy zwyczajnie jak to czyni każdy łgarz i krętacz ZMIENILI ZNACZENIE SŁOWA. (po tym poznaje się diabła w działaniu: zmienia znaczenie słowa)
I teraz panie, wicie rozumicie, "równonoc" to już nie jest "dzień" (doba), ale to jest panie "zjawisko", to "moment"!
[teraz "dzień" to... moment!]
A konkretnie jakież to panie "zjawisko" jaki "moment"?
Ano takie, że wtedy panie "słońce wchodzi sobie w jakiś tam gwiazdozbiór", np w "punkt Wagi".@Tomasz-Middle napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
bo soczewa udaje atmosferę. Na horyzont patrzysz PRZEZ atmosferę a tu jest PRZED atmosferą.
No i co z tego?
Po pierwsze: już wiele razy napisałem, że pokaz Skiby to nie jest "rozszyfrowanie dnia i nocy nad płaską ziemią". Pokazuję ten pokaza po to, że on unaocznia iz to co cały czas leży ponad (np. stołem) może być widziane jakby było pod, że widzieć nie znaczy wiedzieć, że jeżeli widać jak "obiekt A coś robi", to nie znaczy, że "ten obiekt rzeczywiście to robi".
Po drugie, wracając do atmosfery: i co z tego? Możesz to sobie wyobrazić w ten sposób: całe powietrze działa, jak soczewka, a efekt zależy od "grubości powietrza", czyli od tego ile powietrza jest między Tobą, a obiektem. Przy pewnej grubości (ileś tam km tej soczewki-powietrza) to co jest dalej, ta powierzchnia (dalej, niż te ileś tam km) jest już niewidoczna. Czyli, że "horyzont powierzchni jest właśnie w tej odległości".
Teraz uwaga: dla zagięcia promienia w górę (czyli standardowego zagięcia) tak właśnie się dzieje. Przy pewnej wysokości patrzenia (np. 2 m npm) płaska powierzchnia (np. morze) połozona dalej niż x km nie może być widoczna. Właśnie z uwagi na zagięcie promienia ku górze. (Trzeba zwiększyc wysokość obserwacji by ją zobaczyć) Mam Ci to rozrysowywać, czy sam sobie narysujesz?@Tomasz-Middle napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Nie. Skoro fragment ziemi do horyzontu rzuca na mnie cień, to znaczy że słońce fizycznie schodzi pod.
???
Żaden "fragment ziemi" nie rzuca na Ciebie żadnego cienia, pomijając te "fragmenty ziemi", które leżą ponad poziomem (górki, pagórki, i niższe "wybulwienia" ziemi"0@Tomasz-Middle napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Jak puszczę drona szybko do góry, to on zobaczy słońce i mnie w cieniu.
No i co z tego?
@Tomasz-Middle napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Lub np. taniec słońca nad Fatimą i okolicami, przy jednoczesnym braku tańca słońca nad innymi, nawet niezbyt odległymi rejonami ziemi.
Jeśli pozwolisz, na temat upośledzeń psychicznych powinien się wypowiedzieć psychiatra. Ja nim nie jestem.
Nawet na psychiatrii się nie znasz.
Cud słońca w Fatimie obserwowało jednocześnie ok. 70 tysięcy ludzi. Słońce wirowało, zniżało się ku horyzontowi i podnosiło, zbliżało i oddalało się.
I teraz zachodzi (w związku z psychiatrią):
Otóż nie istnieją "halucynacje wspólne", czyli że "halucynujący widzą to samo".
To nie istnieje ze względu na samą istotę halucynacjiBo halucynacja (ze swej istoty) może być wtedy i tylko wtedy, gdy mówiąc prostym językiem "ktoś widzi coś czego inni nie widzą"
Elementarz psychiatrii.
Właśnie dlatego jakieś spostrzeganie nazywamy halucynacją, że inni tego nie widzą. Jeśli wejdziesz na odział psychiatrii, gdzie przebywają chorzy w fazie ostrej psychozy, to tam może być wielu halucynujących, ale każdy z nich widzi swoje (wizje), a nie ma "wspólnych widzeń".
Istotnym kryterium halucynacji jest właśnie to, że nie są wspólne, ale każdy halucynujący jest zamknięty w świecie własnych widzeń.
Podobnie: jeśli wielu spożyje naraz LSD: każdy będzie miał własne wizje, wspólnych i zgodnych mieć nie będą.
To zatem, że 70 tysięcy ludzi widziało taniec słońca (w tym szydercy- np. oświeceni "naukowcy", którzy przyszli tam szydzić z prostych ludzi) to wyklucza, że była to "halucynacja".
Kontynując temat psychiatryczny:
Tak jest z halucynacjami, że NIE SĄ WSPÓLNE, każdy halucynuje po swojemu.
Ale teraz uwaga! Jest zaburzenie rozumu, które jest wspólne! I to jest urojenie
Urojenia mogą być wspólne. [Urojenie jest to zaburzenie myślenia polegające na przypisywaniu prawdziwości fałszywym tezom i obstawaniu przy tych tezach nawet wbrew logice i/lub faktom]. Mało tego urojenia często są wspólne !
Jak to się mówi "urojenia są zaraźliwe".Halucynacje (zaburzenia spostrzegania) nie są zaraźliwe- nie ma "wspólnych, spójnych halucynacji", przeżywanych jednocześnie przez wielu.
A urojenia są zaraźliwe! Te same błędy myślenia mogą dzielić miliardy ludzi i całe nawet pokolenia.Takim przykładem jest urojenie ko(s)miczne: wielkiego próżnego kosmosu i "kuli ziemskiej".
Błąd myślenia starożytnych (np. Eratostenesa), czyli błąd "odczytywania kształtu ziemi ze świateł nieznanego nieba", czyli błąd niedorzeczności myślenia jest powielony przez miliardy ludzi z wielu pokoleń. Lub inaczej: zaraził miliardy ludzi różnych epok.Żyjemy więc w wielkim domu wariatów. A choroba nazywa się: paranoja. Bo istotą paranoi są urojenia (w paranoi nie ma, a przynajmniej co do zasady) halucynacji.
Jest to więc paranoja, obłęd wielki kosmiczno-liczbowy. Nasz czas.
-
@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
"Symulator Fizyka" jakoś nie bardzo chciał się nimi zajmować. [Podjął jedynie próbę w przypadku Mierzei Wiślanej, ale i tak nieudaną. Jednak próbował się z tego sprytnie wykręcić]
Przez "wykręcić" masz pewnie na myśli zwrócenie uwagi że nie znamy pionowego gradientu temperatury z tamtego dnia? Symulacje z tego co pamiętam wskazały, że płaskie symulacje lepiej oddają niektóre aspekty zdjęć, niż kuliste ze standardową refrakcją (tzn. standardowym pionowym gradientem temperatury). Tyle że zdjęcia były robione tuż nad wodą, gdzie gradient temperatury bardzo często jest niestandardowy. Więc w zasadzie wiadomo tyle co wcześniej, czyli nic.
Ale zachęcam Cię do powrzucania tych zdjęć gdzieś tutaj (w sensie na tym forum, ale w nowym temacie), żeby inni też mogli się wypowiedzieć. A i ja mogę wrzucić swoje symulacje, te które zrobiłem wtedy, jak i parę nowszych, które trochę lepiej wskażą pewne szczegóły (przy czym nie mam pojęcia co z tego wyniknie, bo ich jeszcze nie zrobiłem - mam tylko pomysł co mogę dodać przy użyciu niektórych nowszych funkcji symulatora).
-
@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Nawet na psychiatrii się nie znasz.
Cud słońca w Fatimie obserwowało jednocześnie ok. 70 tysięcy ludzi. Słońce wirowało, zniżało się ku horyzontowi i podnosiło, zbliżało i oddalało się.Tu akurat masz rację, raczej nie była to halucynacja.
Wpatrywali się w Słońce, więc mogli po jakimś czasie mieć zaburzenia wzroku. Cześć z nich widziała tylko kolorowe plamy, a część - również tych wierzących - nie zauważyła niczego niecodziennego. Pewnie ci, co się nie gapili jak głupi w Słońce cały czas właśnie nic dziwnego nie zauważyli
-
@Highlander napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Nawet na psychiatrii się nie znasz.
Cud słońca w Fatimie obserwowało jednocześnie ok. 70 tysięcy ludzi. Słońce wirowało, zniżało się ku horyzontowi i podnosiło, zbliżało i oddalało się.Tu akurat masz rację, raczej nie była to halucynacja.
Wpatrywali się w Słońce, więc mogli po jakimś czasie mieć zaburzenia wzroku. Cześć z nich widziała tylko kolorowe plamy, a część - również tych wierzących - nie zauważyła niczego niecodziennego. Pewnie ci, co się nie gapili jak głupi w Słońce cały czas właśnie nic dziwnego nie zauważyli
w Fatmie przed Cudem nie było żadnego słońca. Padał deszcz. Bardzo szybko niebo oczyściło się z chmur i zaczął się Cud. Nie mogło być mowy o wcześniejszym „gapieniu się w słońce”
-
-
-
@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
@Highlander napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Nawet na psychiatrii się nie znasz.
Cud słońca w Fatimie obserwowało jednocześnie ok. 70 tysięcy ludzi. Słońce wirowało, zniżało się ku horyzontowi i podnosiło, zbliżało i oddalało się.Tu akurat masz rację, raczej nie była to halucynacja.
Wpatrywali się w Słońce, więc mogli po jakimś czasie mieć zaburzenia wzroku. Cześć z nich widziała tylko kolorowe plamy, a część - również tych wierzących - nie zauważyła niczego niecodziennego. Pewnie ci, co się nie gapili jak głupi w Słońce cały czas właśnie nic dziwnego nie zauważyli
w Fatmie przed Cudem nie było żadnego słońca. Padał deszcz. Bardzo szybko niebo oczyściło się z chmur i zaczął się Cud. Nie mogło być mowy o wcześniejszym „gapieniu się w słońce”
Gdyby Maryja naprawdę chciała/mogła dokonać cudu, miała do wyboru mnóstwo opcji:
-uratować dzieci w szpitalu onkologicznym
-uratować ludzi idących do komór gazowych
-powstrzymac Hitlera, Stalina, Putina
...i wiele, wiele innychNo ale wolała pokazywać cuda ze Słoneczkiem

-
@RAV
Trudno się odnieść do wszystkich tych niedorzeczności z tego filmiku. Poniżej opis jak to mniej więcej wyglądało, czyli co widzieli ludzie.Podczas gdy obrazy te ukazywały się jeden po drugim oczom wizjonerów, wielki tłum złożony z kilkudziesięciu tysięcy osób był świadkiem cudu słońca. Podczas całego trwania objawienia padał deszcz. Przy końcu spotkania Łucji i Najświętszej Maryi Panny, w chwili gdy Maryja zaczęła się unosić, a dziewczynka wykrzyknęła słowa „Popatrzcie na słońce!”, chmury się rozpierzchły odsłaniając słońce, które wyglądało jak ogromny srebrny dysk. Lśniło tak intensywnie, jak jeszcze nigdy, lecz jego blask nie oślepiał. Trwało to tylko chwilę. Ta ogromna kula zaczęła jakby „tańczyć”. Słońce było jakby gigantycznym ognistym kołem, kręcącym się szybko. Zatrzymało się na jakiś czas, zanim znów zaczęło kręcić się wokół swojej osi z oszałamiającą prędkością. Następnie zaczęło przybierać różowy kolor na krawędziach i ślizgać po niebie, wirując i rozsypując czerwone snopy płomieni. Światło to odbijało się na ziemi, na drzewach i krzewach, a także na twarzach ludzi i na ich ubraniach, przyjmując świetliste różnobarwne odcienie. Trzykrotnie ożywiona szaleńczym ruchem kula ognia zaczęła drżeć i trząść się. Wydawało się, że opadając ruchem zygzakowatym spadnie na przerażony tłum. Wszystko to trwało około dziesięciu minut. Na końcu słońce wspięło się znów wijącym ruchem do punktu, z którego zaczęło opadać, na nowo przyjmując swój spokojny wygląd i odzyskując zwykłą jasność swego światła.
Cykl objawień zakończył się.
Wielu ludzi zauważyło, że ich ubrania przemoknięte deszczem, od razu wyschły. Cud słońca został także zaobserwowany przez wielu świadków znajdujących się poza miejscem objawień, w promieniu około czterdziestu kilometrów.Tyle opis. Czyli nie wpatrywali się w normalnie świecące słońce i przez to mieli "iluzje", jak ukazuje szyderczy filmik. Ale blask słońca nie oślepiał przez cały czas trwania Cudu.
Smutna jest też końcówka filmiku. Autor rozważa "przebiegłość Łucji", czy Łucja "wiedziała, czy nie wiedziała". Sugestia jest taka, tak ja to odczytuje: Łucja "manipulowała tłumem". DZieci "oszukały dorosłych". I "głupi dorośli, gapiąc się w oślepiające słońce widzieli różne rzeczy", bo "dali się oszukać dzieciom".
No cóż, to jest żałośnie głupia sugestia. Np. dlatego, że w tłumie było wielu niedowiarków i wielu szyderców.Dlaczego Matka Boża ukazała się małym i niepiśmiennym, "głupim" dzieciom? Powodów zapewne jest wiele, ale jeden chyba jest jasny: dzieci nie będą posądzać o oszustwo i o przebiegłość, o to że "zaplanowały to" lub że "zwiodły dorosłych, wyprowadziły ich w pole". Bo jeżeli nie uwierzą świadectwu dzieci i to świadectwu potwierdzonemu znakiem z nieba, to komu w ogóle mogą uwierzyć?
Jak widać są ludzie, którzy nigdy nie uwierzą Bogu, ale nawet małe dzieci wolą posądzać o przebieglość i oszustwo.
Jaka była ta "wiedza Łucji"? To na przykładzie:
Matka Boża objawiła dzieciom w Fatimie, że "Rosja rozszerzy swe błędy na cały świat". Otóż dziewczynka (nie pamiętam czy to Łucja czy Hiacynta) była przekonana, że "Rosja to jakaś kobieta z wioski lub z okolicy". Podobnie dzieci nie miały pojęcia kto to jest Papież (otrzymały też objawienia o Papieżu). Taka była "wiedza" tych dzieci. Posądzanie ich o to, że "zwiodły dorosłych, zmanipulowały, wiedziały" jest po prostu żałosne.Zauważcie że:
Nawet gdyby to była "tylko iluzja" jak to wmawiają wrogowie Boga, to już sama fakt, że dzieci zapowiedziały znak na 13 października 1917 r i że taki znak (ta "iluzja") się zdarzył jest zdumiewający i nie dający się tak prosto wytłumaczyć.Np. ode mnie domagacie się "podaj datę kiedy Bóg usunie elektromagnetzym z natury". Gdy odpowiadam, że nie znam daty, to się krzywicie i szydzicie.
Tutaj zaś "głupie" wiejskie dzieci podały dokładną datę, zapowiedziały znak. Znak się wydarzył rzeczywiście .
I co?
Ano to: też wam nie pasuje, też się krzywicie.Taka postawa jest doskonale scharakteryzowana przez Pana Jezusa:
Lecz z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przebywających na rynku dzieci, które przymawiają swym rówieśnikom: "Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili". Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: "Zły duch go opętał". Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije. a oni mówią: "Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników". A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny».
Są ludzie, którzy zawsze będą się krzywić, zawsze będzie im nie pasować. Cokolwiek by Bóg nie zrobił, to im się nie spodoba. Są ludzie, którzy nigdy Bogu nie uwierzą. Dla których nie ma w ogóle nic takiego co mogłoby ich zmienić.
Ludzie, którzy sami nie wiedzą czego chcą (co by ich mogło zmienić), oprócz jednej rzeczy którą wiedzą na pewno i której chcą ze wszystkich swych sił, czyli tego : "byle się tylko przypadkiem nie okazało że jednak Bóg jest".PS. Mnie zainteresowała też informacja, że Cud "...został także zaobserwowany przez wielu świadków znajdujących się poza miejscem objawień, w promieniu około czterdziestu kilometrów" Otóż prawdopodobnie te 40 km to jest mniej więcej ta odległość przy której "cały obraz słońca wymienia się". Współczesna kosmologia-oczywiście fałszywa. Ja natomiast mam własne hipotezy nt tego jaka zasada jest wykorzystywana do powstawania obrazu słońca. Bo słońce jest światłem, obrazem, nie jest "ciałem" tym bardziej "gwiazdą". I nawet już to chyba pisałem na ateista.pl, zanim mnie stamtąd wyrzucili.
Podobnie było z Cudem słońca Jozuego. Gdy Jozue zatrzymał słońce nad Gibeonem i księżyc nad doliną AjjalonuStań słońce, nad Gibeonem!
I ty, księżycu, nad doliną Ajjalonu!»
I zatrzymało się słońce,
i stanął księżyc,
aż pomścił się lud nad wrogami swymi.
Czyż nie jest to napisane w Księdze Sprawiedliwego: «Zatrzymało się słońce na środku nieba i prawie cały dzień nie spieszyło do zachodu?»Pomiędzy doliną Ajjalonu i Gibeonem jest ok. 10 km. Ciekawe na jakim jeszcze obszarze mógł być widoczny Cud Jozuego? Może w promieniu ok. 40 km?
W każdym razie nad resztą ziemi nie był widoczny.
Tak czy siak: Cud w Fatimie i Cud Jozuego to kosmiczne Cuda, znaki kosmiczne (kosmologiczne).
Ich wymowa (przekaz od Boga dla rodzaju ludzkiego) jest (poza wszystkim innym) taka:To co ty sobie człowieku myślisz o niebie i ziemi nie jest prawdą. Tylko Ja, twój Bóg mogę ci dać prawdziwe poznanie
-
@Highlander napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Gdyby Maryja naprawdę chciała/mogła dokonać cudu, miała do wyboru mnóstwo opcji:
-uratować dzieci w szpitalu onkologicznym
-uratować ludzi idących do komór gazowych
-powstrzymac Hitlera, Stalina, Putina
...i wiele, wiele innych
No ale wolała pokazywać cuda ze SłoneczkiemTo jest właśnie to co ja wyżej pisałem:
Cokolwiek by Bóg nie uczynił, to "zawsze będzie źle" (dla niektórych).Otóż mylisz się! Zmiana światopoglądu, nawrócenie się do Boga- to jest to co naprawdę może pomóc ludzkości. Radykalna zmiana widzenia świata.
Jeżeli nie będziecie wierzyć Bogu, ale własne wymysły, własne rojenia (choćby o "kosmosie") będziecie stawiac ponad Boże Słowo, to nigdy nie pozbędziecie się "Hitlerów, Stalinów, Putinów...". Zabijecie jednych, narodzą się inni, którzy was uwiodą i oszukają. Choćby swoimi bajkami o "kosmosie", czy swoją "nauką" lub "postępem wiedzy", np. "dobrodziejstwem in vitro".
To jest najbardziej potrzebne człowiekowi, a zwłaszcza tego czasu:
Radykalna zmiana światopoglądu, spojrzenia na świat. Apokalipsa- przełom światopoglądowy.Dlatego właśnie w tym czasie Bóg czyni znaki kosmiczne. Będą jeszcze większe, niż Fatima. Gwiazdy spadną z nieba i nigdy już nie zaświecą, trzecia ich część. Zmieniony będzie bieg rzeczy w naturze.
To prędzej nawróci ludzi do Boga, niż uzdrowienia.A gdy się nawrócą, to nie będzie Stalinów, Hitlerów i Putinów. I chorób mniej będzie na świecie.
W Tysiącletnim Królestwie po kilkaset lat żyć będą, bez żadnej medycyny, żadnego "postępu".
Niektórzy w ogóle nie umrą, lecz w dzień końca świata będą przemienieni.
To są owoce Wiary Bogu. -
@Maciej
A Ty dalej swoje bajki opowiadasz.
Tymczasem prostego działającego modelu PZ (jednego z rzekomo nieskończonych możliwości) nadal brak, przykładu obserwacji (z setek rzekomych) na niezgodność z kulą dalej nie ma, no i argumentu dlaczego kościół akceptuje kulisty kształt ziemi, wbrew Twojej interpretacji biblii także nie ma.
Czyli Maciuś 3 pkt dla faktów, 0 pkt dla Macieja schizofrenika.
Co do elektromagnetyzmu, to Maciej, nawet Bóg nie może go usunąć z natury (pozostawiając naturę jako taką, więc nikt się nie będzie dziwił kręcącym się turbinom bez prądu), podobnie jak nie może stworzyć kamienia, którego sam nie mógłby podnieść. Bez elektromagnetyzmu, wszechświat prawie natychmiast przestałby istnieć, więc usunięcie jednego (dowolnego zresztą) ze znanych oddziaływań to po prostu natychmiastowy Koniec Świata. -
@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
lub kilkaset km (przy samolotowych). Czyli to wciąż jest mikroskala
Wielkość kraju to mikroskala?
Nieźle. Tabletki wziąłeś?@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
W niczym się nie wkopałem. Dane podają rzeczywiste czasy trwania dnia i nocy (np.) właśnie dlatego, że sa zebrane ze świata- czyli z obserwacji w rzeczywistych miejscach.
Bo gdyby je wyliczać z globusa- to te czasy wyjdą inaczej, niż te rzeczywiste.Nie wierzę ci, zresztą jak żadnemu płaskiemu durniowi.
Musisz niestety pokazać co ci wyszło z "globusa".@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
To kulogłowi debile i oszuści wprowadzili pojęcie "równonocy". (Jeszcze kilkaset lat temu). Bo "wychodziło im z modelu" że w dwóch dniach w roku długość trwania nocy i dnia powinna być równa i powinna być jednakowa dla wszystkich miejsc ziemi.
Skoro się zorientowali, że nic takiego nie istnieje, że nie ma ani jednego takiego dnia w roku, to wtedy zwyczajnie jak to czyni każdy łgarz i krętacz ZMIENILI ZNACZENIE SŁOWA. (po tym poznaje się diabła w działaniu: zmienia znaczenie słowa)Zmyśliłeś sobie opowiastkę na własne potrzeby.
Niestety nie wierzę ci, zresztą jak żadnemu płaskiemu durniowi.
Musisz pokazać źródło tej "informacji".
Tylko wiesz, to co "pamiętasz" jak ci to pani w szkole prostym językiem tłumaczyła (jak durniowi) to nie jest to samo jak to opisuje nauka. Masz świadomość?@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Ano takie, że wtedy panie "słońce wchodzi sobie w jakiś tam gwiazdozbiór", np w "punkt Wagi".
Nie. Słońce "przechodzi" przez punkt w którym ekliptyka przecina równik niebieski. Od tego MOMENTU jedna półkula jest dłużej lub krócej oświetlona od drugiej.
Bo równonoc to nie "dzień" płaski durniu a zjawisko astronomiczne.
A na swoje historyjki z dupy wzięte musisz dać źródło bo ci nie wierzę (jak żadnemu...)
Dodam że precesję punktu równonocy odkrył Hipparchus. Urodził się w 190 roku przed naszą erą płaski durniu. Już wtedy wiedzieli co to równonoc.@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
bo soczewa udaje atmosferę. Na horyzont patrzysz PRZEZ atmosferę a tu jest PRZED atmosferą.
No i co z tego?
Dla płaskiego durnia jak zwykle nic.
@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Żaden "fragment ziemi" nie rzuca na Ciebie żadnego cienia, pomijając te "fragmenty ziemi", które leżą ponad poziomem (górki, pagórki, i niższe "wybulwienia" ziemi"0
Brawo. Czyli słońce "schodzi" pod jakimś kątem i z jakąś prędkością z góry na dół.
Jak jest za chmurą, to oznacza że chmura odcina nam fizycznie jego światło i go nie widzimy. Jak zejdzie niżej i schowa się za górą, to ta góra nam odcina fizycznie jego światło i go nie widzimy. Jak zejdzie niżej i schowa się za statkiem na horyzoncie, to ten statek odcina nam światło słońca fizycznie i go nie widzimy. Ale jak za chwilę, zachowując kąt i prędkość, słońce schowa się pod horyzont i go nie widzimy, to wg płaskich debili, nie schowało się pod horyzont (tak jak wcześniej za chmurę, górę czy statek).
Czy widzisz Maciuś jakie idiotyzmy wygadujesz?@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Jak puszczę drona szybko do góry, to on zobaczy słońce i mnie w cieniu.
No i co z tego?
Ano to z tego jak czytasz wyżej durniu.
@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Nawet na psychiatrii się nie znasz.
Oczywiście że nie, tak jak i ty baranie.
A pisałem nie o tych ludziach którzy coś tam widzieli, tylko o tobie, że to niby jakiś przykład na coś.
Chory jesteś. -
@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Np. ode mnie domagacie się "podaj datę kiedy Bóg usunie elektromagnetzym z natury". Gdy odpowiadam, że nie znam daty, to się krzywicie i szydzicie.
A skąd w ogóle wziąłeś to proroctwo? Czyżby Biblia wspominała coś o elektromagnetyzmie?
Proroctwo jest tym lepsze, im dokładniejsze. Religijni prorocy unikają podawania szczegółów, a przede wszystkim terminów. Wszyscy, którzy podawali termin końca świata, skompromitowali się. Ale z proroctwa bez szczegółów nic nie wynika.
Ale są i przydatne proroctwa (choć wolę określenia: zapowiedzi, prognozy). Takim jest przepowiednia "cudu Słońca" (choć ja wolę określenie: zaćmienie), który wydarzy się w Polsce 25 października koło południa. No ale to jest proroctwo oparte na nauce, a nie religii. I choćbyś własny napletek złożył w ofierze wszechmogącemu bogu, nie zmienisz tego.
-
@Tomasz-Middle napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Wielkość kraju to mikroskala?
Tak.
Mowa była o "mapach". I ich zgodności lub nie z rzeczywistością, z rzeczywistą ziemią. Efekty urojonej "kuli ziemskiej" są niełatwe do zauważenia nawet dla skali kilkuset km. Weźmy np. 600 km, czyli coś wielkości Polski.
Długość liczona "po sferze kuli ziemskiej" (o promieniu 6378 km)= 600 km. Długość liczona po cięciwie takiej "kuli ziemskiej" (dla punktów odległych na powierzchni sfery o 600 km) wynosi 599.778 km. Róznica 221 metrów na dystanssie 600 km. Czy to jest do zauważenia w zwykłym życiu, przez zwykłego człowieka? Oczywiście nie. Bo niby jak? Jadąc z Tatr nad morze zauważysz różnicę nieco ponad dwóch boisk piłkarskich? A niby jak.
Podobnie jeśli chodzi o kąty. Dla uproszczenia: trójkąt sferyczny równoboczny (na urojonej "kuli ziemskiej" o promieniu jw) o boku 600 km. W ∆ (równobocznym) na płaskiej ziemi wielkość kąta to 60.0 stopni. W ∆ sferycznym (jw) wielkość kąta to 60.0732 stopnia. 7 setnych stopnia różnicy. Czy to jest do zauważenia przez zwykłego człowieka? Żadnych szans. Dałoby się zauważyć mając teodolit, ale pod warunkiem że dałoby się za jednym zamachem patrzeć na dystansie 600 km. A da się tak?
Triangulując "po kawałku"- bardzo bardzo żmudna praca i mnóstwo trudności. Trzeba wielkiej uwagi, ogromnej precyzji. Chodzi o nie zgubienie 7 setnych stopnia (jednego kąta) w trójkącie, którego obwód to 1800 km.Jest to więc wszystko mikroskala.
Na tym bazuje oszustwo "kuli ziemskiej": wicie rozumicie, ziemia jest kulą, no ale to wielka kula tego tak łatwo nie widać.
Efekty stają się znaczące dopiero w skali międzykontynentalnej. No ale tu jest problem triangulacji. Na wielkich dystansach jest bardzo trudna, zwłaszcza na wielkiej wodzie (oceany).Współczesne mapy są fałszywe. (Zresztą zawsze mapy były fałszywe, nie znamy prawdziwej ziemi).
Można ćmić ludzi "globusem ziemskim" bo zachodzi: w małej skali (np. jw) nie ma wielkiej różnicy czy traktujemy ziemię "na płasko", czy kuliście. Mapy są w małej skali (np. setki km) wystarczająco poprawne (pomimo, że rysowane w oparciu o urojenie ziemi-kuli). W wielkiej skali, tj interkontynentalnej można je wyginać w szerokim zakresie. I tak nikt nie sprawdzi, czy to się zgadza z rzeczywistością.Nie znamy prawdziwych odległości na dalekim południu. Jedynie na częściej (typowo) uczęszczanych szlakach.
Rzeczywistych kątów między punktami ziemi leżącymi w odległościach interkontynentalnych także nie znamy.Prawdziwej ziemi nie znamy podobnie jak nie znamy nieba.
Nigdy nie znaliśmy.@Tomasz-Middle napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Nie. Słońce "przechodzi" przez punkt w którym ekliptyka przecina równik niebieski. Od tego MOMENTU jedna półkula jest dłużej lub krócej oświetlona od drugiej.
To wszystko tylko Twoje urojenia, Twoja wyobraźnia. Nie ma żadnej "ekliptyki". Nie ma żadnej "półkuli ziemskiej".
-
@Tomasz-Middle napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Brawo. Czyli słońce "schodzi" pod jakimś kątem i z jakąś prędkością z góry na dół.
Jak jest za chmurą, to oznacza że chmura odcina nam fizycznie jego światło i go nie widzimy. Jak zejdzie niżej i schowa się za górą, to ta góra nam odcina fizycznie jego światło i go nie widzimy. Jak zejdzie niżej i schowa się za statkiem na horyzoncie, to ten statek odcina nam światło słońca fizycznie i go nie widzimy. Ale jak za chwilę, zachowując kąt i prędkość, słońce schowa się pod horyzont i go nie widzimy, to wg płaskich debili, nie schowało się pod horyzont (tak jak wcześniej za chmurę, górę czy statek).
Czy widzisz Maciuś jakie idiotyzmy wygadujesz?A Ty nieszczęśniku nie widzisz, że EKSTRAPOLUJESZ w oparciu o fałszywe założenia? (w swojej głowie)?
Jeśli nie widzisz, to oglądaj doświadczenie Skiby jeden raz, dwa razy, 10 razy...1000 razy. I myśl.
To, że "widać słońce schodzące coraz niżej" nie oznacza, że "ono naprawdę schodzi coraz niżej" (względem jakiejś stałej płaszczyzny).
W ogólności: to, że widać "jak obiekt A robi czynność b", nie oznacza jeszcze że "obiekt A naprawdę tak robi".
"Tylko widzieć"- nie znaczy wiedzieć. -
@Maciej napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Zresztą zawsze mapy były fałszywe, nie znamy prawdziwej ziem
Jeżeli nie znasz "prawdziwej ziemi" to nie masz podstaw by zweryfikować poprawność lub nie jakiejkolwiek mapy.
Pisząc że coś jest fałszywe - czyli nie prawdziwe, musisz wiedzieć jaka jest prawda. Wiesz? Wiec w jednym zdaniu sam sobie przeczysz. Macieju krętaczu.
-
@ZJ napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Jeżeli nie znasz "prawdziwej ziemi" to nie masz podstaw by zweryfikować poprawność lub nie jakiejkolwiek mapy.
Nieprawda. Jeżeli jestem w stanie stwierdzić, że ziemia nie jest "kulą ziemską o promieniu ok. 6378 km", a to jestem w stanie stwierdzić, to nawet nie wiedząc czym jest ziemia jestem w stanie orzec "mapy są fałszywe". Bo za "poprawną mapę" pokazują mi "globus", którym ziemia nie jest (ani nie jest czymś zbliżonym)
@ZJ napisał w Czy edukacja to "programowanie"?:
Pisząc że coś jest fałszywe - czyli nie prawdziwe, musisz wiedzieć jaka jest prawda.
Nieprawda. Ucz się logiki.
Można wiedzieć, że coś jest fałszywe, a nie znać prawdziwego (rozwiązania).
Np: detektyw może (zdarza się w życiu) stwierdzić kategorycznie, że inny detektyw twierdzący "mordercą jest Kowalski" mówi fałszywie. Np. wystarczy, że pokaże to co wyklucza tezę, że "Kowalski zamordował" (np. Kowalski ma "pewne alibi", np....już nie żył gdy popełniano morderstwo).
I jednocześnie ten sam detektyw, który wie że Kowalski nie zabił wciąż może nie wiedzieć kto zabił.Per analogiam: ja wiem, że ziemia nie jest "kulą ziemską o jakiej was uczą". Choć nie wiem czym jest ziemia, jaka jest.
[Przypuszczam, że jest płaska]Uogólniając: można wiedzieć, że "A nie jest B" i nie wiedzieć czym jest A (czy jest C, czy D, czy E, F,H....)
Uczcie się logiki, uczcie się myślenia.