Witamy na Forum Płaska Ziemia

Witaj! Logowanie Rejestracja


Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Manipulacje Czasem i Kalendarzem
#1
   

Kolejnym subtelnym, aczkolwiek niszczycielskim aspektem globalnej konspiracji jest manipulacja kalendarzami, zegarami i naszym postrzeganiem czasu. Jesteśmy ograniczani przez mechanizmy oraz systemy mierzenia czasu, które zostały wymyślone przez człowieka. Jesteśmy nie tylko płacowymi niewolnikami banków, rządów, szefów i właścicieli ziemi, ale także niewolnikami czasu naszych zegarków, zegarów oraz kalendarzy. Poddajemy się ośmio-godzinnemu dniu i pięcio-dniowemu tygodniowi pracy oraz szkoły, stajemy się duchowymi zakładnikami czasu Środkowoeuropejskiego, Kalendarza Gregoriańskiego i nienaturalnego siedmio-dniowego tygodnia. 
 
„Czas jest podstawowym środkiem socjalizacji, a zegar jest kluczowym narzędziem kapitalizmu przemysłowego. Imperializm przestrzeni i materiału jest widoczny wszędzie, podczas gdy imperializm czasu to mroczna bestia. Zasadniczą kwestią jest to, w jaki sposób czas jest postrzegany, kontrolowany, eksploatowany, manipulowany, instytucjonalizowany oraz internalizowany. Jeśli nie rozumiemy czasu, stajemy się jego ofiarami. Jedna rzecz pozostaje oczywista – polityka czasu jest polityką władzy. Każdy zegar słoneczny, młyn wodny, kalendarz, każdy tydzień, każda polityka socjalna oraz pomnik czasu służy pewnym interesom oraz ideologiom. Ich znakiem rozpoznawczym od zawsze pozostaje władza technologiczna i kontrola szowinistów. Precyzyjnie mówiąc, sekunda atomowa jest aktualnie definiowana jako czas trwania 9,192,631,770 drgań wewnątrz atomu cezu -133.” -Buried Inside, Chronoclast (Introduction to Album).
 
Wiele rzeczy się zmieni, jeśli do mierzenia czasu, zamiast zegarów, wykorzystamy słońce i księżyc. Jeśli sklepy otwierałyby się wraz ze wschodem, a zamykały o zachodzie słońca, menedżerowie nie mogliby narzucać obowiązku posługiwania się elektroniczną kartą wstępu. Gdybyś się umówił z przyjaciółmi na spotkanie nad rzeką, w porze gdy słońce dotyka linii drzew, siedziałbyś i czekał na nich cierpliwie, obserwując piękny zachód słońca. Natomiast gdy umawiasz się z przyjaciółmi w centrum handlowym o 19:30, musisz cały czas zerkać na swój nadgarstek lub na ścianę, obserwując serię coraz bardziej frustrujących cyfr.
 
„To, że [ludzi] można scharakteryzować jako nakręconych, zaniedbanych, zardzewiałych czy chodzących jak w zegarku stanowi produkt myśli siedemnasto-wiecznej. Wynikiem tego jest nie tylko to, że ich praca może być dokładnie zmierzona, ale także fakt, że ich ruchy mogą zostać zbadane. Jeśli tylko dostarczymy im odpowiednich bodźców, będą postępować zgodnie z ustalonymi wcześniej właściwymi wzorami mechanicznymi.” -Samuel L. Macy, „The Dynamics of Progress: Time, Method, and Measure

   

Zindoktrynowani ludzie w kierunku bezsensownych kalendarzy (takich, jak Gregoriański i Juliański), zegarków, ośmio-godzinnych dni i pięcio-dniowych tygodni pracy, z pewnością podążają za z góry ustalonymi, policzalnymi matematycznie modelami i tendencjami. Lubimy napić się po pracy, obejrzeć film w weekend, lubimy kawę o poranku, kupujemy kwiaty na walentynki i tak dalej; nasze przyzwyczajenia mogą być obliczone, a następnie wykorzystane przez elity. Ci, którzy egzystują poza ograniczeniami czasowymi i płacowymi niewolnictwa, posiadają tyle czasu i pieniędzy, ile potrzebują, aby przeprowadzić badania, zatrudnić psychologów, lobbystów i reklamodawców w celu zwiększenia ich dochodów. Jak mówią: czas to pieniądz.
 
„W hierarchicznej kulturze czasu, status osoby jest często określany ze względu na to, jak cenny jest jej czas. Czasowo biedni są zmuszeni czekać, podczas gdy czasowo uprzywilejowani są oczekiwani.” -Jeremy Rifkin, „Time Wars
 
   

„Powracamy do tematu „czas to pieniądz. Nic dziwnego, że jest on tak zakorzeniony w naszej świadomości i kulturze. Właśnie to zdaje się być głównym celem używanych przez nas kalendarzy – radzenie sobie z wydatkami, płacenie rachunków i umawianie spotkań. Być może sami tak o tym nie myślimy, ale nasz kalendarz programuje nas do używania go w określony sposób. Jednak czy wszystkie kalendarze są takimi samymi arbitralnymi programami, zaprojektowanymi, by radzić sobie z naszymi sprawami? A co ze słońcem, księżycem i gwiazdami? No dobrze. Musimy być świadomi jednego – kalendarz to urządzenie kodujące. Programuje naszą kulturę, ludzi, społeczeństwo, które go używa; tworzy sprzężenie zwrotne pomiędzy umysłem użytkownika, a jego programem. Charakter kalendarza determinuje charakter społeczeństwa.” -Jose Arguelles, „Stopping Time” (15)

„Jesteśmy zabezpieczani po urodzeniu i hodowani jak zwierzęta. Nasze życia są wystawiane na aukcje dla wpływowych maklerów hiper-kapitalizmu. Zróbcie miejsce dla ekonomii doświadczeń, dla gospodarki dostępu, dla nowej waluty – czasu; powitajcie to wszystko tak, jak powitaliście powstanie Rzymu.” -Buried Inside, Chronoclast (IX Time as Commodity)

   

Karol Marks napisał w „Kapitale”, że „aby pracować przy maszynie, robotnik powinien być szkolony od dzieciństwa po to, aby nauczyć się dostosowywać swoje ruchy do uniformu i nieustającego tempa automatu.” To stwierdzenie zostało wprowadzone w życie przez nasze korporacje oraz instytucje władzy na wiele sposobów. Uczniowie przyzwyczajają się do (około) ośmio-godzinnego dnia pracy, najczęściej od 9:00 do 17:00 przez pięć dni w tygodniu. Przyjmujemy ten zbieg okoliczności za rzecz oczywistą lub wyjaśniamy go wygodą ustawiania grafików pracy i szkoły tak, aby wszystko działo się w dzień. W rzeczywistości zaszczepia to jedynie psychologiczny mechanizm niewolniczego poddawania się uregulowanym planom pracodawców. Produktem industralizacji jest także cała struktura, w której pozycja szefa pozwala na wydawanie standardowych dyrektyw. Czy bez długotrwałego okresu przystosowawczego, który przechodzimy w młodym wieku, bylibyśmy skłonni dobrowolnie sprzedać własne życia za minimalną płacę?
 
„Aktualnie przechodzimy do tego, co ekonomiści nazywają ekonomią doświadczeń – świata, w którym życie każdego człowieka staje się w końcu rynkiem komercyjnym. Nowym terminem używanym w kręgach biznesowych jest wartość klienta, teoretyczna miara wartości człowieka w wypadku, gdy każdy moment jego życia byłby w jakikolwiek sposób zamieniony na towar w sferze komercyjnej.” -Jeremy Rifkin, „The Age of Access
 
Pojęcie czasu zostało już nam wyjaśnione na wiele sposobów; niektóre z nich mają sens, a niektóre są go wręcz pozbawione. Wiele z określeń czasu ma swoje uzasadnienie w astronomii, co wydaje się sensowne. Interakcja Słońca i Ziemi w efekcie daje nam cykl roczny, lunacja Księżyca powoduje cykl miesięczny, ciągłe wschody i zachody Słońca dają nam cykl dzienny. Wszystkie pozostałe opisy czasu mają charakter arbitralny i są wynalazkiem człowieka. Szybko uciekająca „sekunda” nie ma swojego odzwierciedlenia w naturze, poza faktem, że niektórzy twierdzą, iż odpowiada ona uderzeniu ludzkiego serca, jednakże to również ma charakter arbitralny, ponieważ nasze serce stale zmienia swój rytm. „Minuta”, nazwana tak na cześć Księżyca, również jest fikcyjną jednostką nie mającą odpowiednika w świecie przyrody. Natomiast „godzina” (której nazwa wywodzi się od Horusa, Egipskiego „Jezusa”, który podzielił dni i noce na 12 równych części) jest tak naprawdę starożytnym mitem, a nie naturalnym cyklem. Mimo to najgorszym i najbardziej ograniczającym nas duchowo jest niewątpliwie „tydzień”. To właśnie przez ten absurdalny, nienaturalny okres prawie każdy człowiek na świecie, niezależnie od tego, jakie było jego życie przez ostatnie siedem dni, kończy na tym, że kolejne siedem dni jest dokładnie takich samych! Co siódmy wschód i zachód Słońca większość światowej populacji naciska przycisk „REPLAY” w swoim życiu, a co za tym idzie, kontynuuje powtarzanie tego samego wzorca/planu przez resztę egzystencji, zupełnie jak zdarta płyta. Najgorsze jest to, że zostaliśmy już tak zindoktrynowani w kierunku tego siedmio-dniowego systemu (od siedmiu boleści), że każdy mały aspekt współczesnego społeczeństwa – od szkół, poprzez wypłaty, aż do programów telewizyjnych – jest nieodwracalnie w nim zamknięty.

„’Blue Monday, how I hate blue Monday’ – tak zaczyna się stara piosenka Fats Domino. Dlaczego? Otóż dlatego, że poniedziałek to pierwszy dzień pięcio-dniowego tygodnia pracy. Fats Domino musiał mieć jakieś pojęcie o tym, że czas nas zabija, w przeciwnym wypadku nie byłby to „blue Monday”. Dla większości zatrudnionych, jak również dla szkół i publicznych oraz rządowych instytucji tydzień pracy trwa od poniedziałku do piątku. Następnie nadchodzi sobota i niedziela – weekend. Tydzień pracy jest wyznaczany zegarem, dlatego też mówi się, że trwa osiem godzin. Tak więc sobota i niedziela powinny być czasem dla duszy. Ale czy na pewno tak jest? W jakimś stopniu z pewnością. W niedzielę niektórzy chodzą do kościoła, inni zaś w sobotę do synagogi – daje nam to może z godzinę dla duszy. Ale o co tak naprawdę chodzi w tych weekendach? O zabijanie czasu. W weekend ważny jest sport i rozrywka; futbol amerykański, koszykówka, baseball. Jeśli jednak jesteś w pozostałej części świata, najważniejsza jest piłka nożna. Te rzeczy nie byłyby tak istotne, gdyby nie telewizja, ale niestety to wszystko idzie ze sobą w parze – telewizja, weekend i sport. To wszystko jest częścią jednej całości. Wiem, wiem, być może ty wcale nie wykonujesz żadnej z tych czynności, może robisz coś innego. Jeździsz na nartach albo uprawiasz windsurfing, chodzisz do kina, potańczyć albo nawet do kasyna. Może oglądasz Discovery lub uczęszczasz na spotkania samorozwojowe. To nie ma znaczenia, ponieważ w końcu i tak znów będzie poniedziałek i cała sekwencja się powtórzy. Chodzi o to, że cały twój „show”, najlepsze momenty twojego życia są zredukowane do cyklu tygodniowego. To właśnie cię zabija. Wkładasz swoją duszę w siedmiodniowy kaftan bezpieczeństwa. Kiedy duszy brakuje powietrza, czujesz się coraz bardziej znudzony i częściej potrzebujesz czegoś, co odwróci twoją uwagę. Czy widzisz co się dzieje? Nie jesteś nawet do końca żywy, ponieważ to twoja dusza jest tym, co naprawdę żyje, a kiedy nie poświęcasz jej tyle czasu, ile potrzebuje, wtedy czas cię zabija. Mam na myśli czas kalendarzowy i zegarowy, który jest zakorzeniony w twoim umyśle. Stajesz się coraz bardziej tego świadomy, to świetnie, zrobiłeś pierwszy krok. Możesz teraz powiedzieć „przyznaję, że byłem bezsilny wobec czasu, który ślepo akceptowałem całe moje życie.” -Jose Arguelles, „Stopping Time” (10)

   

Jednym ze starożytnych symboli tajnych stowarzyszeń często spotykanym na zegarach jest kotwica. Kształt typowej kotwicy statku jest tak naprawdę złożony z dwóch Egipskich hieroglifów. Górna jej część, podobna do krzyża z kółkiem na szczycie, to Egipski symbol „ankh” – stąd nazwa „anch-or” (kotwica). Na dole natomiast przybiera ona kształt Egipskich łodzi, które według wierzeń transportowały dusze zmarłych w zaświaty. Poniżej symboli kotwic na zegarach często pojawiają się także dwa słowa: „King Time” (Królewski Czas), które najprawdopodobniej nawiązują do manipulacji czasem przez arystokrację/bractwo.
 
„Rok kalendarzowy jest imperialną narracją. Siedmiodniowy tydzień jest imperialnym ciężarem. Cykliczne święta są imperialnymi flagami. Czas mechaniczny jest imperialną instalacją. Dzień handlowy jest imperialnym podarkiem. Czas środkowoeuropejski jest imperialną sankcją.” -Buried Inside, Chronoclast (V. Time as Imperialism)

   

Słowo „kalendarz” pochodzi od Rzymsko/Łacińskiego „calends”  nazwy księgi rachunkowej, w której notowano miesięczne długi oraz rachunki do zapłacenia. Pierwszy dzień każdego miesiąca wczesnego kalendarza juliańskiego nazywany był „calends” i właśnie wtedy trzeba było opłacać swoje rachunki. Szybkie spojrzenie na sam kalendarz nastręczy pewnych wątpliwości nawet niewprawnemu obserwatorowi. „September” (wrzesień) oznacza „siedem”, a jest dziewiątym miesiącem roku; „October” (październik) znaczy „osiem”, a jest dziesiątym i tak dalej. Marzec jest nazwany na cześć Marsa, rzymskiego boga wojny, natomiast lipiec (July) i sierpień (August) – na cześć Cesarzy Rzymskich, Juliusza i Augustusa. Kalendarz Gregoriański, którego używamy, nosi swoją nazwę dzięki Papieżowi Grzegorzowi XIII.
 
   

„To prawda, zanim poznaliśmy kalendarz Gregoriański, był on znany jako Juliański – nazwany po samym Juliuszu Cezarze. Okazało się, że Rzymianie posługiwali się wadliwym, jedynie dziesięciomiesięcznym kalendarzem. Juliusz, chcąc zaprowadzić trwałą przemianę republiki w imperium (z samym sobą w roli pierwszego cesarza), postanowił zmienić kalendarz. Tak więc, aby wprowadzić zmianę w roku 46-45 p.n.e., rok ten musiał trwać aż 445 dni. Zrozumiałym więc jest, że nazywany był „rokiem chaosu”. Choć Juliusz został zamordowany w ‘Idy Marcowe’ 45 roku p.n.e., jego imperium przetrwało. Jego następca, Cezar Augustus (Oktawian August), dokonał dalszych zmian w kalendarzu; zauważył, że Juliusz zmienił nazwę miesiąca „Quintilius” na „Julius” (lipiec), tak więc postanowił zmienić nazwę następnego, „Sextiliusa”, na „Augustus” (sierpień). To jednak nie wszystko –„Sextilius” miał tylko 30 dni, podczas gdy „Julius” miał aż 31, a nowy cesarz pragnął, aby jego nowopowstały miesiąc dorównywał mu długością. Co więc zrobił? „Zabrał” 29. dzień i tak już najkrótszemu lutemu, a następnie dodał go do swojego miesiąca. Dlatego właśnie i lipiec, i sierpień mają po 31 dni, a luty tylko 28. W taki sposób powstał nasz kalendarz. Despotyczne motywy, zapędy imperialistyczne i zamęt. Chrześcijanie zaczęli używać kalendarza juliańskiego około 312 roku n. e., gdy dodali do niego siedmiodniowy tydzień. Został on zapożyczony z Hebrajskiego kalendarza księżycowego, z kolei Żydzi zapożyczyli go od Babilończyków. Tydzień trwający siedem dni nigdy nie koreluje idealnie z żadnym miesiącem, z wyjątkiem sytuacji, gdy 1 lutego wypada w niedzielę – wtedy mamy 4 idealne siedmiodniowe tygodnie w miesiącu.” -Jose Arguelles, „Stopping Time” (17)
 
Księżyc okrąża Ziemię 13 razy w roku. 13 x 28 = 364 + 1 dzień, równa się 365 dni – jeden rok słoneczny. Starożytni używali właśnie 13-księżycowych, 28-dniowych kalendarzy i świętowali dodatkowy dzień (najczęściej 25 lipca) jako „dzień poza czasem”, kiedy gwiazda Syriusza jest na niebie najwyżej. Tego kalendarza używali Druidzi, Inkowie, Majowie, Egipcjanie, Polinezyjczycy, Lakotowie i wiele innych kultur.
 
„Rdzenni mieszkańcy tego świata, którzy nadal operują czasem księżycowym są dużo lepiej zsynchronizowani z naturą, ponieważ są na tym samym poziomie przepływu czasu i energii, co przyroda. Pozostają z nią w idealnej harmonii. Jednakże w roku 1572 papież Grzegorz ogłosił powstanie nowego kalendarza (Gregoriańskiego), który został wprowadzony w październiku 1582 r. Był to kolejny przekręt Bractwa, a sam kalendarz stał się stałym, standardowym czasem obejmującym całą ziemię. To oznacza, że ludzki umysł jest dostrojony do tego sztucznego przepływu czasu wtedy, gdy patrzymy na zegarek lub planujemy przyszłość w pamiętniku. Gdzie znajduje się centrum tego systemu czasowego, „punkt zero”, zgodnie z którym wszyscy nakręcamy swoje zegarki? Dlaczego, jest to tylko Greenwich w Londynie, znajdujące się naprzeciwko dzielnicy finansowej miasta, na drugim brzegu Tamizy – serca operacyjnego Bractwa! A co było inspiracją dla kalendarza Gregoriańskiego? Ten, który był używany w… Babilonie… Kalendarz Gregoriański to farsa. Stanowi odpowiednik wrzucenia wszystkich ubrań do szafy i opierania się o jej drzwiczki tak, aby się nie otwierały. Ubrania mogą zmieścić się idealnie wtedy, gdy wepchniesz je dostatecznie mocno, ale cóż to za bałagan! Mamy tutaj dwunastomiesięczny rok, złożony z 60-minutowych godzin oraz 24-godzinne dni z miesiącami tak źle pasującymi, że niektóre mają 30 dni, niektóre 31, inne 28, a co cztery lata nawet 29. Tak… pasuje jak ulał. Aczkolwiek rozsądne zmierzenie czasu nie było głównym zamierzeniem – było nim oderwanie ludzkiej świadomości od czasu księżycowego, dlatego kalendarz Gregoriański całkowicie usunął trzynasty miesiąc, Powinno być 13 miesięcy związanych z cyklem Księżyca, złożonych z 28 dni, a zamiast tego mamy 12 miesięcy i 12 cykli Księżyca. Hierarchia Braterstwa nadal synchronizuje swoje kalendarze z czasem księżycowym – stąd też ich obsesja na temat liczby 13.” -David Icke, „The Biggest Secret” (471-472)

   

„Pierwszy stycznia jest częścią programu na Gregoriańskiej płycie fonograficznej. Co grają 1 stycznia? W naszym kraju najczęściej jest to Futbol Amerykański (‘gry w kulki’). Następnie, pod koniec stycznia, nigdy nie wiadomo, kiedy dokładnie, odbywa się Super Bowl. Luty programuje nas na walentynki i Dzień Prezydenta. Lipiec – na 4 lipca. Październik na Halloween. Grudzień – Boże Narodzenie i Sylwester. I tak dalej. Ostatnio nawet 11 września jest częścią tego programu. To jedne z bardziej jaskrawych przykładów na to, co wydobywa się z tej płyty z każdym obrotem – rokiem. Za każdym razem, gdy zbliżają się powyższe daty , większość populacji reaguje w ten sam, określony sposób. Jest jednak znacznie więcej programów przedstawianych przez kalendarz. Początki i zakończenia wojen. Dzień Weterana. Dzień Pamięci. Prima Aprilis. Dzień Podatkowy. Święto Pracy. Wspomnienia z wszystkich tych wydarzeń są sprzężone z datami, kiedy się one odbywają. Również każdy z nas ma swoje osobiste daty, wywołujące specyficzne emocje oraz wspomnienia. Dni takie, jak na przykład dzień twoich urodzin. Albo dzień śmierci twojego syna. Albo dzień twojego ślubu… Kalendarz Gregoriański jest arbitralny i nieregularny. Używając tego kalendarza, nawet nie pomyślałbyś o czynnikach naturalnych. Pierwszy dzień stycznia nie łączy się z żadnym przesileniem, równonocą, ani w ogóle z niczym związanym z naturą. Oczywiście, z takim programem nie pomyślałbyś nawet o porach roku, ani o księżycu, skoro używasz aktualnego kalendarza. Zupełnie jak gdyby trzymał cię on z dala od natury… Łatwo nie zauważyć nieregularności w pomiarze czasu, ponieważ nie możemy go ani dotknąć, ani zobaczyć. Jednak, czy nie zauważylibyśmy takich nieprawidłowości w przypadku metra krawieckiego albo linijki? Gdybyśmy chcieli pójść dalej i próbowali coś zbudować przy pomocy takiej nierównej linijki, czy nie wyszłoby to krzywo albo niedbale? Może po pewnym czasie powiedzielibyśmy „Och, to nic takiego, zaniżyliśmy nasze standardy tak, by obejmowały te niedbałe konstrukcje. Przyzwyczaicie się. Zawsze tak robiliśmy”. Ale czy na pewno zadowolilibyście się niestandardowymi pomiarami obiektów i form w przestrzeni? Teraz jednak zadowalamy się niestandardowym i nieprawidłowym pomiarem czasu. Myślenie, że to nie ma znaczenia, może być efektem długotrwałej akceptacji tego zjawiska. Jeśli przestrzeń oddziałuje na nasze zmysły, to czas oddziałuje na nasze umysły. Tak więc efekty zakrzywionego czasu działającego na świadomość mogą być dużo bardziej subtelne, ale mimo to znacznie gorsze od wpływu zakrzywionej przestrzeni na zmysły. Wszyscy możemy rozwinąć swój umysł nieprawidłowo, nawet bez udziału naszej wiedzy. Czy taki skrzywiony umysł nie widziałby świata w skrzywiony sposób i nie stwarzałby sobie problemów, nie wiedząc nawet kiedy? To nie wszystko: myślelibyśmy także, że wszystkie nasze kłopoty pochodzą z miejsca poza nami, zawsze szukalibyśmy ich wszędzie, tylko nie w sobie.” -Jose Arguelles, Stopping Time, (16)

„Czy wiesz, że kalendarz Gregoriański powtarza się dokładnie co 28 lat? W każdym takim 28-letnim wycinku jest zawsze dokładnie siedem dodatkowych dni i lat przestępnych. Oznacza to, że ma miejsce ogromny Gregoriański spisek, rozgrywający się pod powierzchnią wydarzeń. Dobrym punktem rozpoczęcia rozważań nad tymi okresami i sposobem, w jaki nas programują, będzie wybór istotnego historycznego wydarzenia. Jaki mógłby to być punkt? Może zacznijmy od wybuchu bomby atomowej w 1945. Czyż nie zmienił on wszystkiego? Oczywiście, że tak. Albo może 11 września 2001 roku? Zacznijmy więc liczyć czas w odstępach 28-letnich i zobaczmy, co się stanie. Pierwsze 28 lat daje nam rok 1973 – 4 kwietnia tego roku powstały bliźniacze wieże World Trade Center w Nowym Jorku. 28 lat później? 11 września 2001 – koniec WTC. Bliźniacze wydarzenia, takie jak Hiroshima i Nagasaki zaszły dwa 28-letnie cykle wcześniej. A co z dwudziestoma ośmioma latami przed 1945? Rok 1917 – USA bierze udział w I wojnie światowej. Rok 1945 – USA kończy II wojnę światową. Czy po wydarzeniach z 11 września rozpocznie się III wojna światowa? 28 lat przed rokiem 1917 – rok 1889, hmm… Wieża Eiffla, najwyższa światowa budowla owego czasu, trzy cykle przed WTC. Czy widzicie, w jaki sposób kalendarz się powtarza? Czy naprawdę chcecie kolejnych 28 lat takiego przedstawienia?” -Jose Arguelles, Stopping Time, (18)

   

Istota kobiecości od dawna jest powiązana z Księżycem, ze względu na cykl menstruacyjny trwający 28 dni. Czas przejścia od jednej pełni do drugiej nazywany jest okresem synodycznym i trwa 29,5 dnia. Natomiast miesiąc gwiazdowy, określany według momentu, w którym Księżyc pojawia się w tym samym miejscu na niebie, trwa jedynie 27,1 dnia. Tak więc te 28 dni, zakodowanych już w kobiecym cyklu biologicznym, odpowiada średniemu cyklowi lunarnemu. To również nie jest przypadkowe – dowiedziono tego dzięki opatentowanemu procesowi „luminescencyjne dopasowanie cyklu owulacyjnego”, gdzie przy użyciu światła imitującego świetlne cykle Księżyca na śpiących kobietach zmieniono ich cykle miesiączkowe (patent numer 6497718). Owulacja zaczyna się około 14 dni (pół cyklu) przed menstruacją, tak więc w starożytności kobiety na całym świecie zazwyczaj synchronizowały swoją menstruację z nowiem, a owulację z pełnią. Statystyki mówią, że 20% więcej ludzi jest przyjmowanych do szpitali i instytucji zdrowia psychicznego podczas pełni księżyca. Czyżby ludzkość była sfrustrowana seksualnie z powodu niewłaściwego przesunięcia biologicznego cyklu kobiet? Czy to dlatego samotne psy wyją w poszukiwaniu towarzystwa podczas pełni? Starożytne społeczeństwa często organizowały miesięczne cere-mon-ie płodności ku czci Księżyca/kobiecości, w dzisiejszych czasach jednak ci, którzy uwielbiają Księżyc/fazy lunarne nazywani są wariatami luna-tykami i potworami. Ci, którzy mierzą czas przy pomocy Słońca/kalendarzy słonecznych doświadczają ukojenia, kon-sol-acji. Również w tym przypadku etymologia wskazuje na naszych „oświeconych” panów i ich kult Słońca.
 
Większość dziewczynek jest zawstydzona albo przynajmniej odczuwa dyskomfort w związku z początkiem ich kobiecości. Pierwsze miesiączki idą w parze z tamponami, podpaskami, dokuczającymi chłopcami oraz ostrzeżeniami lub strasznymi historiami opowiadanymi przez starsze kobiety. Członkowie plemienia Zairu, Rdzenni Amerykanie i inne „prymitywne” kultury upamiętniają pierwsze miesiączki swoich kobiet ceremoniami dojrzewania. Wierzą, że każda z nich jako byt duchowy posiada nadzwyczajne moce, a dar życia jest bardzo ważnym wydarzeniem. Każda dziewczynka podczas swojej pierwszej miesiączki jest odizolowywana od reszty plemienia i odprowadzana przez krewne oraz przyjaciółki do specjalnej „księżycowej chaty”, gdzie uczą ją wszystkiego na temat seksualności i bycia matką, a także sztuki i rzemiosła; opowiadają sobie historie i przekazują wiedzę. Po tym czasie izolacji, plemię przyjmuje ją z powrotem, wydając ucztę na jej cześć. W czasach starożytnych wierzono, że kobiety posiadają nadprzyrodzone moce kreatywności i leczenia podczas miesiączki, tak więc nie powinny się marnować wykonując codzienne czynności – w tym czasie medytowały i rozwijały się duchowo.

   
 
Starożytny kalendarz Majów jest nawet bardziej dokładny od Gregoriańskiego, którego używamy obecnie. Majowie niesamowicie precyzyjnie obliczyli czas, w którym Księżyc okrąża Ziemię (29,528395 dni, podczas gdy nasz obecny pomiar wynosi 29,530588). Potrafili dokładnie przewidzieć każde zaćmienie słońca i księżyca, posiadali niebywałą wiedzę o astrologii i gwiazdach. Archeolog Eric Thompson stawia pytanie: „Jakie umysłowe dziwactwa sprawiły, że intelektualiści z plemienia Majów zdołali sporządzić mapę nieba, ale nie rozumieli metody działania koła; potrafili wyobrazić sobie wieczność, czego inne ówczesne cywilizacje nie dokonały, ale nie zauważyli prostego przejścia od zwykłej podpórki do łuku; liczyli do miliona, lecz nigdy nie spróbowali nawet zważyć kupki kukurydzy?”
 
Kalendarz Majów jest miarą procesu rozwijania świadomości i osiągania celów życiowych. W ten sposób, wskazując kolejne dni, zmienia on sposób myślenia o życiu. Nowoczesne społeczności zwykle postrzegają czas jako tykającą bombę mierzącą czas pozostały do śmierci, mechanizm kół zębatych, który obraca się aż do momentu starości, kiedy ludzie stają się zardzewliali i bezużyteczni. Majowie, podobnie jak pierwsi Chrześcijanie, wierzyli w reinkarnację, co współgra z ich kalendarzem. Wierzyli w to, że życie polega na duchowej ewolucji i poszerzaniu granic świadomości/osiąganiu celów tak, że każdy dzień ma znaczenie. Dla przykładu, dziś, kiedy piszę te słowa, wypada drugi dzień nowego miesiąca „Jaguara Księżyca z Intencji” (każdy Księżyc ma przypisane bóstwo zwierzęce i intencję). Dzisiejszy Tzolkien to „Skywalker” – 13-ty, który oznacza „Eksplorację Kosmosu, „Bycie Czujnym, Chęć Zjednoczenia Nieba i Ziemi.” Dzisiejszą mocą jest „Aktywacja”, dzisiejszą Akcją jest „Spajanie”, a dzisiejszą Esencją jest „służba”. Każdy dzień ma także swój kolor, czakrę oraz symbol. Może to brzmieć dziwnie lub nawet jak głupota w stylu new age, ale jest to metoda mierzenia czasu używana na całym starożytnym świecie. Łączenie natury czasu z ewolucją świadomości zdaje się być całkiem rozwiniętym poglądem.

   
 
„Chrześcijanie podnieśli żagle i odpłynęli na zachód, dzięki czemu odkryli Nowy Świat. W miejscu o nazwie Jukatan natrafili na innych ludzi – plemię Majów. Ci Majowie również posiadali kalendarz „pogańskie” narzędzie, które było bardziej dokładne niż kalendarz Juliański! Wtedy Chrześcijanie dowiedzieli się, że ich kalendarz ma dziesięciodniowe opóźnienie! Co więc mieli zrobić? W roku 1562 spalili wszystkie księgi Majów. Co ciekawe, dziesięć lat później wybrano nowego papieża, który nazwał się Grzegorzem XIII i zadeklarował, że jego pierwszym papieskim dekretem będzie skorygowanie kalendarza Juliańskiego. Dokonało się to następnych 10 lat później, w roku 1582. Ludzie poszli spać wieczorem, piątego października 1582, a gdy się obudzili był już 16 października, a nie szósty. Papież Grzegorz XIII wynagrodził ludziom te 10 dni, a nowy kalendarz nazwano Gregoriańskim.” -Jose Arguelles, Stopping Time, (18)
Odpowiedz
#2
Żydzi stworzyli kalendarz około wynalezienia Heliocentryzmu, który wymaga:

* obrotu Ziemi wokół swojej osi (dzień)
* obrotu Księżyca dookoła Ziemi (miesiąc)
* obrotu Ziemi dookoła Słońca (rok)

Według ŻYDÓW, 09.09.2018, wejdziemy w 5779 rok, odkąd świat powstał w sobotę wieczorem, 6 października, 3761 pne.

Synowi Samuela i jego następcy jako NASI Sanhedrynu, Hillel II (330-365 CE) przypisuje się sfinalizowanie ustalonego kalendarza, którego zasady zostały wymyślone w IX wieku.

Jeśli znasz Dzień i Godzinę dla każdego Roku, kiedy nów wznosi się nad Jerozolimą, to możesz wyliczyć Żydowski kalendarz.

Jak pokazano, Żydowski kalendarz opiera się na cyklach księżyca, a nie cyklu słonecznym.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości