Witamy na Forum Płaska Ziemia

Witaj! Logowanie Rejestracja


Ocena wątku:
  • 3 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nieruchoma, Niezachwiana, Stacjonarna Ziemia
#1
Starożytne cywilizacje świata wierzyły, że Ziemia jest płaskim, nieruchomym centrum wszechświata, dookoła którego w dziennych doskonale kolistych cyklach poruszają się niebiosa. Ten stały geocentryczny wszechświat, udowodniona prawda dowiedziona przez doświadczenie i eksperymenty, która królowała niekwestionowane przez tysiące lat, wyjaśniając odpowiednio wszystkie ziemskie i niebiańskie zjawiska, została brutalnie podważona, obrócona i wysłana w nieskończoną przestrzeń kosmiczną przez działających w zmowie, teoretyzujących astronomów – wyznawców Słońca. Wczesno-masońscy magicy jak Kopernik, Kepler, Galileusz i Newton, wraz z nowoczesno-masońskimi wspólnikami, nie astronomami, jak Armstrong, Aldrin czy Collins, ręka w rękę z NASA i światową wolną masonerią, dokonali tej największej mistyfikacji, rozpropagowali to najbardziej fenomenalne kłamstwo i przeprowadzili najbardziej kompleksową indoktrynację w historii.

   

Przez ponad 500 lat, przy pomocy wszelkich metod, od książek, gazet i telewizji, do komputerowo wygenerowanych obrazków, spisek międzypokoleniowy zdołał w umysłach mas poderwać niewzruszoną Ziemię, ukształtować ją w kulę, wprawić w ruch obrotowy i rzucić dookoła Słońca! W szkołach, gdzie każde nauczycielskie biurko jest zwieńczone obracającym się globem ziemskim, jesteśmy nauczani teorii heliocentrycznej wszechświata, pokazuje się nam odwzorowania kulistych planet i filmy z ludźmi zawieszonymi w przestrzeni kosmicznej. Stworzona iluzja przebiegle przekonująca, doprowadziła światową populację do wiary w szkodliwy mit. Największa tajemnica wszechczasów, największy sekret NASA i wolnej masonerii to fakt, że mieszkamy na płaszczyźnie, nie na globie, że Ziemia to płaskie i nieruchome centrum wszechświata.

„Mówią nam, że chociaż Ziemia wygląda na rozległą płaszczyznę, ze Słońcem przesuwającym wysoko nad nią i okrążającym ją, to to co widzimy jest nieprawdą; to złudzenie optyczne – ponieważ, to nie Słońce się porusza, ale Ziemia z ‘morzem i tym wszystkim na niej’, mając formę globu, pędząc ze straszliwą prędkością wokół Słońca, umieszczonego w odległości milionów mil – ich średnia odległość jest szacowana na 91 milionów mil (146.449.940 km), oraz że Ziemia przemieszcza się z prędkością 68.000 mil (109.435 km) na godzinę lub 19 mil (30 km) na każdą sekundę.” – Lady Blunt, „Nauka Clariona a Prawda Boska” (oryg. “Clarion’s Science Versus God’s Truth”) (13).

   

„Wyobraźcie sobie, co by było, gdyby rząd lub NASA oświadczyły nam, że Ziemia jest nieruchoma. A następnie wyobraźcie sobie, że staramy się przekonać ludzi, że „nie, nie, nie jest nieruchoma, pędzi naprzód z prędkością 32 razy większą niż pęd naboju strzelby i obraca się z prędkością 1.000 mil (1.609 km) na godzinę.” Wyśmiano by nas! Wielu ludzi powiedziałoby nam ‘jesteście szaleni, Ziemia się nie porusza!’. Ośmieszono by nas mówiąc, że nie mamy żadnego naukowego poparcia dla tej zawiłej teorii dotyczącej ruchu Ziemi. A to nie wszystko, bo wtedy ludzie pytali by, ‘jeśli tak, to jak wytłumaczycie nieruchomą, spokojną atmosferę, zauważalny ruch Słońca, jak to wyjaśnicie?’. Wyobraźcie sobie jak tłumaczycie ‘nie, nie, atmosfera także się porusza, ale jest w jakiś magiczny sposób przyczepiona do poruszającej się Ziemi’. Powodem nie jest zwyczajnie to, że Ziemia jest nieruchoma. My tylko robimy to, co ma sens. Mówimy, że teoria dotycząca poruszającej się Ziemi nie ma sensu. Teoria o nieruchomej Ziemi ma sens, a jednak nas ośmieszają. Trzeba wyobrazić sobie sytuację odwrotną, by dostrzec jaka jest śmieszna. Teoria rządu i NASA o tym, że Ziemia rotuje i krąży, i pochyla się oraz chwieje, jest absolutnym nonsensem, a jednak ludzie czepiają się jej tak mocno jak pluszowego misia. Nie potrafią stawić czoła ewentualności, że Ziemia jest nieruchoma, na co wskazują wszystkie dowody: nie czujemy ruchu, atmosfera nie została dotąd zdmuchnięta, widzimy jak Słońce przemieszcza się ze Wschodu na Zachód, wszystko to łatwo jest wytłumaczyć nieruchomą Ziemią, bez przytaczania tych wszystkich założeń, by ukryć, że poprzednie założenia były złe.” – Allen Daves.

Jeśli Ziemia rzeczywiście byłaby obracającą się kulą okrążającą Słońce, istnieje parę testów i eksperymentów, które zostały i mogą zostać przeprowadzone aby potwierdzić lub podważyć wiarygodność takiego twierdzenia. Na przykład, duński astronom Tycho Brahe, dość głośno w tamtym czasie występował przeciwko teorii heliocentrycznej. Postulując, że jeżeli Ziemia krążyłaby po orbicie wokół Słońca, zmiana w relatywnej pozycji gwiazd po 6 miesiącach ruchu orbitowego nie mogłaby zostać niezauważona. Argumentował, że gwiazdy powinny zdawać się oddzielać od siebie gdy się do nich zbliżamy, a zbliżać się do siebie gdy się od nich oddalamy. W rzeczywistości, jednak po prawie dwustu milionach mil (trzystu dwudziestu milionach km) rzekomej orbity dookoła Słońca, nie można wykryć w tych gwiazdach nawet cala (2,54 cm) paralaksy!

   

„Jeżeli Ziemia jest ustalonym punktem w przestrzeni, na dzień powiedzmy pierwszego stycznia i zgodnie z nauką dnia dzisiejszego, w odległości 190.000.000 mil (305.774.600 km) od tego punktu i 6 miesięcy później, pozycja gwiazd względem siebie i kierunki gwiazd powinny się bardzo zmienić obojętnie jak mały miałby być kąt paralaksy. PONIEWAŻ TA WIELKA ZMIANA NIE JEST NIGDZIE WIDOCZNA I NIGDY DOTĄD NIE ZOSTAŁA ZAOBSERWOWANA, niezaprzeczalnie stwierdzić można, że Ziemia stoi – że nie porusza się po orbicie dookoła Słońca.”- Thomas Winship, „Kosmogonia poszukująca” (67)

   

„Weź dwie dokładnie przewiercone rurki metalowe, nie mające mniej niż sześć stóp (1,8 m) długości i umieść je w odległości jednego jarda od siebie (~ 0,9 m), na przeciwnych stronach drewnianej ramki, litego kawałka drewna lub kamienia; ustaw je tak, by ich środki lub osie patrzenia były idealnie równoległe do siebie. Następnie skieruj je na powierzchnię jakiejś znanej gwiazdy stałej, kilka chwil przed linią południka. Niech obserwator ustawi się przy każdej z rurek i w momencie gdy gwiazda pojawi się w pierwszej rurce, należy głośno zastukać lub dać inny sygnał, który zostanie powtórzony przez obserwatora przy drugiej rurce gdy tylko ujrzy tę samą gwiazdę. Wyraźny odstęp czasu pojawi się pomiędzy dwoma sygnałami. Sygnały będą następować jeden po drugim bardzo szybko, ale jednak czas pomiędzy nimi jest wystarczający by pokazać, że ta sama gwiazda nie jest widoczna w tym samym momencie na dwóch równolegle biegnących liniach wzroku, nawet gdy są od siebie oddalone tylko o jeden jard (~ 0,9 m). Niewielkie nachylenie jednej rurki w kierunku drugiej jest niezbędne by zobaczyć gwiazdę przez obie rurki w tym samym momencie. Pozostawcie rurki w swoich pozycjach przez 6 miesięcy; a na końcu tego okresu taka sama obserwacja lub eksperyment da takie same rezultaty – gwiazda będzie widoczna na tej samej linii południka, bez najmniejszej potrzeby zmiany w ustawieniu tubek; można z tego wywnioskować, że jeżeli Ziemia poruszałaby się choć o jeden jard (~ 0,9 m) po orbicie w przestrzeni, można by przynajmniej zauważyć delikatne nachylenie rurki, która wymagała poprzednio różnicy w ustawieniu, wielkości jednego jarda (~ 0,9 m). Ale ponieważ żadna różnica w ukierunkowaniu rurki nie jest wymagana, wnioskiem nie do uniknięcia jest stwierdzenie, że w ciągu 6 miesięcy określony południk na powierzchni ziemi nie porusza się nawet o jeden jard (~ 0,9 m), dlatego, że Ziemia nie porusza się po orbicie w najmniejszym stopniu”. – Samuel Rowbotham „Astronomia poszukująca” ("Zetetic Astronomy").

Gdy Tycho Brahe demonstrował, że po 190.000.000 milach (305.774.600 km) domniemanego ruchu orbitalnego dookoła Słońca, nie można wykryć nawet jednego cala (2,54 cm) paralaksy, zdesperowani heliocentryści, zamiast odpuścić, twierdzili ze zdwojonym uporem, że w rzeczywistości gwiazdy znajdują się tryliony trylionów mil od nas, tak daleko, że nie można wykryć żadnej widocznej paralaksy! To wygodne wyjaśnienie, którego heliocentryści kurczowo trzymali się przez wieki, pozwoliło uciszyć niezbyt dociekliwe umysły mas, jednak nadal nie jest w stanie wytłumaczyć wielu zauważalnych zjawisk, jak na przykład naszej dziko niewiarygodnej synchronizacji z Gwiazdą Polarną oraz innych nieprawdopodobności, do których odniosę się w dalszej części.

   

„Pomysł, że Ziemia, jeśli byłaby globem, mogłaby poruszać się po orbicie o długości setek milionów mil z taką dokładnością, że krzyżyk celowniczy w teleskopie umieszczonym na jej powierzchni będzie prześlizgiwał się delikatnie po powierzchni gwiazdy oddalonej o ‘miliony milionów’ mil, jest po prostu potworny; chociaż w przypadku NIERUCHOMEGO teleskopu, odległość od gwiazd nie ma znaczenia, a jednak zakładamy, że są tak daleko jak zakłada astronomia; z uwagi na fakt, jak twierdzi sam pan Richard Proctor ‘im dalej się znajdują tym mniej zdają się poruszać’. Dlaczego, w imię zdrowego rozsądku, obserwatorzy powinni ustawiać teleskopy na solidnych podstawach kamiennych, tak by ich nie poruszyć o grubość włosa, – jeśli Ziemia, na której mocują teleskopy porusza się z prędkością dziewiętnastu mil (30,6 km) na sekundę? Doprawdy, by uwierzyć, że ‘sześć tysięcy milionów milionów milionów ton’ masy pana Proctora ‘toczy się, faluje, leci, pędzi przez przestrzeń i wieczność’ z prędkością, w porównaniu z którą wystrzelona z armaty kula jest ‘bardzo powolna’, z tak niezawodną dokładnością, że teleskop ustawiony na granitowych filarach w obserwatorium nie umożliwi astronomowi o kociej bystrości wzroku wykrycia rozbieżności w ukierunkowanym ruchu o wielkości jednej tysięcznej części grubości włosa, jest zrozumienie cudu, z którym porównane wszystkie odnotowane cudowne zdarzenia razem wzięte, utonęłyby w ostatecznej nieistotności. Kapitan R. J. Morrison, późniejszy autor „Zadkeil’s Almanach” twierdzi: „Oświadczamy, że ten ruch to tylko brednie; a argumenty, które go podtrzymują, są w zderzeniu z naocznym sprawdzeniem w celu wykrycia prawdy, jedynie nonsensem i dziecinnym absurdem.” – William Carpenter, „100 dowodów na to, że Ziemia nie jest globem” (98)

   

„Siedząc w szybko poruszającym się wagonie kolejowym, strzelamy z wiatrówki w przód lub w kierunku ruchu pojazdu. Następnie strzelamy z tej samej broni w przeciwnym kierunku. Odkryjemy, że kula lub inny pocisk wystrzelone w kierunku jazdy zawsze pokona większą odległość niż ta wystrzelona w drugim przypadku. Jeżeli osoba zeskoczy z konia do tyłu podczas pełnego galopu, nie da rady pokonać skokiem takiego dystansu, jaki pokonałaby skacząc z konia do przodu. Wyskakując z sań, powozu czy innego pojazdu do tyłu lub wprzód uzyskamy takie same rezultaty doświadczenia. Można tu przytoczyć wiele innych praktycznych doświadczeń, które pokażą, że jakiekolwiek ciało wyrzucane z innego w czasie ruchu, nie zachowuje się tak samo jak gdyby było wyrzucane z ciała w stanie spoczynku. Inne są również rezultaty doświadczeń w przypadku wyrzucania w tym samym kierunku, w którym porusza się drugie ciało, a inne w przypadku gdy ciało jest wyrzucane w przeciwnym kierunku do ruchu drugiego ciała; ponieważ w pierwszym przypadku wyrzucane ciało otrzymuje impet z siły pocisku plus z poruszającego się ciała. W drugim przypadku ten impet jest umniejszony o siłę z poruszającego się ciała. Zatem, można wywnioskować, że jeżeli Ziemia porusza się szybko z zachodu na wschód, działo wystrzelone w kierunku wschodnim posłałoby kulę na dalszą odległość niż gdyby wystrzelić ją w kierunku zachodnim. Jednak najbardziej doświadczeni artylerzyści – z których wielu jest praktykami, zarówno w ojczyźnie jak i poza jej granicami, w prawie każdej szerokości geograficznej – deklarują, że w obu przypadkach nie ma żadnej zauważalnej różnicy. Nie jest wymagana żadna zmiana w przypadku ładowania i celowania z broni. Kanonierzy na statkach wojennych zauważyli znaczącą różnicę w efektach strzelania z broni umieszczonej na dziobie statku, gdy strzelali płynąc szybko w kierunku obiektu do którego strzelali i kiedy strzelali z broni ustawionej na rufie statku, gdy odpływali od obiektu: i w obu przypadkach rezultaty są zupełnie inne od tych obserwowanych w przypadku strzelania ze statku, który stoi w miejscu. Te szczegóły doświadczenia praktycznego pozostają w zupełnej sprzeczności z domniemaniem o ruchu Ziemi.” – Dr. Samuel Rowbotham „Astronomia Poszukująca, Ziemia nie jest globem!”(73) (oryg. "Zetetic Astronomy, Earth
Not a Globe!”).

   

Więcej dowodów podobnych do eksperymentu z kulą armatnią można znaleźć w przypadku helikopterów i samolotów. Jeżeli Ziemia obracałaby się pod naszymi stopami z prędkością kilku setek mil na godzinę, piloci helikopterów oraz piloci balonów na gorące powietrze, powinni móc po prostu wzbić się prosto do góry, zawisnąć w powietrzu i zaczekać aż ich cel podróży ich dosięgnie! Skoro taki przypadek nigdy nie miał miejsca w historii astronautyki, aroganccy heliocentryści znów muszą posiłkować się tezą Newtona o magicznym przyciąganiu atmosferycznym, które stanowi, że niższa atmosfera ( sięgająca nie wiadomo jakiej wysokości, gdzieś powyżej zasięgu helikopterów, balonów na gorące powietrze oraz wszystkiego co nie zostało zbudowane przez NASA) są doskonale przyciągane przez rotującą Ziemię, dzięki czemu tłumaczy się punkty sporne. Przyznanie heliocentrystom racji w sprawie rzekomego kleju atmosferycznego, ułatwia im obalenie eksperymentów dotyczących armaty ustawionej pionowo w górę, jednak nie tłumaczy i nie pozwala odrzucić rezultatów eksperymentu z armatą strzelającą horyzontalnie, zgodnie z kierunkiem kompasu. Tak samo, przyznanie im racji w sprawie magicznego zaczepu, ułatwia im odrzucenie rezultatów eksperymentu z unoszącym się w miejscu helikopterem i balonem z gorącym powietrzem, jednak nie tłumaczy i nie pozwala odrzucić rezultatów eksperymentu dotyczącego samolotów lecących w kierunkach podstawowych. Na przykład, jeżeli zarówno Ziemia jak i dolna atmosfera razem rzekomo rotują w kierunku wschodnim z prędkością 1.038 mil (1.670 km) na godzinę na równiku, wtedy piloci samolotów lecąc na zachód musieliby dokonać kompensaty prędkości o wartości 1.038 mil (1.670 km) na godzinę! Piloci zmierzający na północ lub południe musieliby ustawić kursy ukośne aby skompensować ruch. Skoro takie kompensacje nigdy nie są potrzebne, chyba że w przypadku fantazji astronomów, należy wywieść z tego, że Ziemia jest nieruchoma.

„Jeżeli latanie zostałoby wynalezione w czasach Kopernika, nie ma wątpliwości, że szybko zdałby on sobie sprawę, że jego twierdzenie dotyczące rotacji ziemi jest błędne, biorąc pod uwagę relację, jaka istnieje między prędkością samolotu, a rotacją Ziemi.Odległość na jaką leci samolot należałoby zredukować lub zwiększyć o rotację Ziemi w zależności od tego czy pojazd latający poruszałby się w tym samym co rotacja, czy w przeciwnym kierunku. Zatem, jeśli Ziemia rotuje, jak się uważa, z prędkością 1.000 mil (1.609 km) na godzinę, a samolot leci w tym samym kierunku z prędkością zaledwie 500 mil (805 km), jest oczywiste, że cel lotu będzie się z każdą minutą oddalał. Drugiej strony, jeżeli lot odbywałby się w przeciwnym do rotacji kierunku w ciągu 1 godziny pokonana zostałaby odległość 1.500 mil (2.414 km), a nie 500 mil (805 km), jeżeli dodalibyśmy prędkość rotacji to prędkości samolotu. Należy również zauważyć, że lot z prędkością 1.000 mil (1.609 km) na godzinę, który jest rzekomo ruchem rotacyjnym Ziemi, został ostatnio osiągnięty, zatem pojazd lecący z tą prędkością w tym samym kierunku, co ruch rotacyjny, nie mógłby nigdzie dotrzeć. Pozostawałby zawieszony w powietrzu ponad punktem z którego wystartował, ponieważ obie prędkości są takie same. Dodatkowo, nie byłoby potrzeby podróżowania z jednego miejsca do drugiego umieszczonych w tej samej szerokości geograficznej. Pojazd latający mógłby się jedynie wznieść i zaczekać na żądany kraj, do którego miał dolecieć, dzięki zwykłemu ruchowi rotacyjnemu i wtedy wylądować.” Gabrielle Henriet „Niebiosa i Ziemia” (10-11).
   

Teoria heliocentryczna, dosłownie „lecąc” na przekór bezpośredniej obserwacji, eksperymentalnym dowodom i zdrowemu rozsądku, utrzymuje, że kulista Ziemia obraca się dookoła własnej osi z prędkością 1.000 mil (1.609 km ) na godzinę, krąży wokół Słońca z prędkością 67.000 mil (107.825 km) na godzinę, podczas gdy cały Układ Słoneczny obraca się wokół galaktyki Droga Mleczna z prędkością 500.000 mil (804.670 km) na godzinę, a Droga Mleczna pędzi przez rozszerzający się wszechświat z prędkością ponad 670.000.000 mil (1.078.257.800 km) na godzinę, choć nikt nigdy w historii nic nie poczuł! Możemy poczuć najlżejszą bryzę w letni dzień, ale nigdy na jotę ruchu powietrza w związku z tym niewiarygodnym pędem! Heliocentryści twierdzą bez mrugnięcia okiem, że ich kulista Ziemia obraca się ze stałą prędkością ciągnąc atmosferę w taki sposób, że idealnie niweluje się siły odśrodkową, grawitacyjną i bezwładności, dlatego nie czujemy najmniejszego ruchu, perturbacji wiatru czy oporu powietrza. Takie wsteczne wyjaśnienia, dekonstruktywne i tuszujące, oczywiście rozciągają granice wiarygodności i fantazji, zostawiając niedosyt umysłom dociekliwym.

   

„Drogi czytelniku czy czujesz ten ruch? Wierzę, że nie, ponieważ gdybyś czuł, nie czytałbyś tak spokojnie mojej książki. Nie wątpię, że byłeś, jak ja, na peronie kolejowym w momencie gdy ekspres pędząc mijał Cię z prędkością sześćdziesięciu pięciu mil (104 km) na godzinę, a uderzenie powietrza prawie zmiotło cię z peronu. Ale o ile straszliwszy byłby szok wynikający z ruchu Ziemi obliczonego na sześćdziesiąt pięć tysięcy mil (104.000 km) na godzinę, co stanowi tysiąckrotność prędkości ekspresu kolejowego?” – David Wardlaw Scott, „Terra Firma” (109).

Jeżeli Ziemia i atmosfera porusza się ciągle w kierunku wschodnim z prędkością 1.000 mil (1.609 km) na godzinę, jak wytłumaczyć, że chmury, wiatr i modele pogodowe zazwyczaj i nieprzewidywalnie przemieszczają się w dowolnych kierunkach, często przemieszczając się w przeciwnych kierunkach jednocześnie? Dlaczego czujemy najdelikatniejszy wietrzyk zachodni, a nie czujemy niewiarygodnego rzekomego ruchu o prędkości 1.000 mil (1.609 km) na godzinę na wschód?! I jak to jest, że magiczny zaczep grawitacji jest wystarczająco silny by ciągnąć na mile ze sobą atmosferę, a nie ma dość siły by pozwolić małym robaczkom, ptakom, chmurom i samolotom podróżować dowolnie z niesłabnąca siłą w każdym kierunku?

   

"Jeżeli atmosfera pędzi naprzód z zachodu na wschód bez przerwy, zmuszeni jesteśmy wysnuć z tego wniosek, że cokolwiek unosi się lub jest zawieszone w niej, na jakiejkolwiek wysokości, musi z pewnością brać udział w jej ruchu na wschód. Kawałek korka czy inne ciało unoszące się w nieruchomej wodzie, będzie nieruchome, ale jeśli wodę wprawi się w ruch w jakimkolwiek kierunku, unoszące się ciała będą poruszały się razem z nią w tym samym kierunku i z tą samą prędkością. Spróbujmy wykonać ten eksperyment w każdy możliwy sposób, a te wyniki zostaną niezmiennie uzyskane. Zatem, jeżeli atmosfera ziemska pozostaje w stałym ruchu z zachodu na wschód, wszystkie jej znane warstwy i różne rodzaje chmur i mgieł, które unoszą się w niej, muszą z mechanicznej konieczności, poruszać się szybko na wschód. A jak jest w rzeczywistości? Jeżeli uznamy którąkolwiek gwiazdę za standard lub oznaczymy ją poza widoczną atmosferą, będziemy mogli czasem zaobserwować warstwę chmur posuwająca się godzinami razem w kierunku przeciwnym do tego, w którym rzekomo Ziemia powinna się poruszać. Nie tylko warstwę chmur można zaobserwować, jak porusza się ze wschodu na zachód, ale w tym samym momencie inne warstwy mogą się przesuwać z północy na południe oraz z południa na północ. To fakt dobrze znany aeronautom, że niektóre warstwy powietrza atmosferycznego często poruszają się w wielu różnych kierunkach w tym samym czasie… Prawie każdej nocy, w czasie której widoczny jest Księżyc, czy pochmurnej, można zauważyć nie tylko różne warstwy poruszające się w różnych kierunkach, ale w tym samym czasie poruszające się z różną prędkością; niektóre mijają Księżyc szybko i jednolicie, inne delikatnie posuwając się, czasami się zatrzymując, nagle ruszając, a często pozostając razem w bezruchu przez całe minuty.”- Samuel Rowbotham „Astronomia poszukująca, Ziemia nie jest globem!” (74).

   

W swojej książce „Podróże po Morzu Południowym” badacz Arktyki i Antarktydy, Sir James Clarke Ross, opisał swoje doświadczenia z nocy 27 listopada 1839 roku oraz swoje wnioski, że Ziemia musi być nieruchoma: „ Przy nieskazitelnie czystym niebie, planeta Wenus widoczna była niedaleko zenitu, pomimo jasności Słońca w zenicie. Dzięki temu mogliśmy zobaczyć jak wyższe warstwy chmur poruszały się w dokładnie przeciwnym kierunku do kierunku wiatru – okoliczność, którą często odnotowujemy w naszym dzienniku meteorologicznym, zarówno w odniesieniu do pasatów północno- wschodnich jak i południowowschodnich, zjawisko to było też często obserwowane przez innych podróżników. Kapitan Basil Hall obserwował je ze szczytu góry Peak of Teneriffe; a Hrabia Strzelecki, gdy wspinał się wulkaniczną górę Kiranea w Owhyhee, dosięgnął na wysokości 4.000 stóp (1.219 m) poziomu sięgającego powyżej poziomu pasata i doświadczył wpływu przeciwnego prądu powietrznego o innych warunkach higrometrycznych i termometrycznych… Hrabia Strzelechi następnie poinformował mnie o następujących anomaliach – na wysokości 6.000 stóp (1.830 m) znalazł prąd powietrza dmuchający prostopadle do obydwu niższych warstw, także posiadający inne warunki higrometryczne i termo–metryczne, jednak cieplejszy niż ten z warstwy środkowej. Taki stan atmosfery jest spójny jedynie z faktem, który potwierdzają inne dowody, że Ziemia jest nieruchoma.”

   

„Doskonale wiadomo, że chmury można stale zobaczyć jak się przesuwają w każdym kierunku – tak, a często w różnych kierunkach w tym samym czasie – kierunek z zachodu na wschód jest tak samo popularnym kierunkiem jak każdy inny. A więc, jeżeli Ziemia byłaby globem, obracającym się w przestrzeni z zachodu na wschód z prędkością 444 metrów na sekundę, chmury, które jak nam się wydaje poruszają się na wschód, musiałyby poruszać się szybciej niż 444 metry na sekundę, abyśmy mogli to zaobserwować; natomiast te, które wydaja się poruszać w kierunku przeciwnym, nie musiałyby poruszać się wcale, ponieważ ruch Ziemi byłby aż nadto wystarczający by wywołać to wrażenie. Wystarczy jednak trochę zdrowego rozsądku by wykazać, że to chmury, poruszają się tak jak nam się to wydaje i dlatego Ziemia jest nieruchoma”. – William Carpenter „100 dowodów na to, że Ziemia nie jest globem” (49).

   

Przed indoktrynacją heliocentryczną, każde dziecko spoglądając w niebo widzi, że Słońce, Księżyc i gwiazdy krążą wokół nieruchomej Ziemi. Wszystkie dowody z naszej perspektywy pokazują, że jesteśmy nieruchomi, a ciała niebieskie krążą wokół nas. Czujemy, że Ziemia jest nieruchoma i obserwujemy, że Słońce, Księżyc i gwiazdy są jednostkami poruszającymi się. Zawieszenie tej geocentrycznej zdroworozsądkowej perspektywy i założenie, że to właściwie Ziemia obraca się raz na dzień pod naszymi stopami, podczas gdy okrąża Słońce w ciągu roku, jest dość teoretycznym skokiem, bez żadnych empirycznych dowodów by móc się na nich oprzeć.

Niedouczeni ludzie uważają, że takie marginalne opinie jak Geocentryzm są ‘teoriami spiskowymi’. Istnieje jednak na pewno prawdziwy spisek, jednak co smutne, jest to w większości spisek rozmyślnej i apatycznej ignorancji (z wielu powodów). Wszyscy ci ludzie, którzy nazwaliby Geocentrystów ‘szarlatańskimi wyznawcami teorii spiskowej’ sami są kompletnie niedouczeni w zakresie nowoczesnych pewników kosmologicznych i reguł grawitacji i mechaniki lub po prostu ‘udają głupich’ mając nadzieję, że nikt nie zauważy czy nie ujawni ich blefu… Co bardziej śmieszy, to fakt, że nawet człowiek jak Steven Hawking i kilku intelektualnie uczciwych fizyków i kosmologów, którzy przeczytawszy to co tu piszemy byliby w stanie to zrozumieć, wiedzą, że to co piszemy jest całkowicie prawdziwe. Nie tylko przyznają nam rację, lecz nawet chichoczą o tym do siebie, jednak nie odważą się odnieść do tego zbyt otwarcie i przemówić do durnych, niedouczonych mas… Najlepiej nie wprawiać w zakłopotanie ludzkiej masy niepotrzebnymi informacjami i faktami. Nawet bardziej godni politowania są ci wszyscy inni, którzy tam gdzieś nie mają pojęcia o tym co tutaj opowiadam i potrząsają głowami myśląc, że wiedzą coś o fizyce, co mówi im, że Ziemia się porusza. Gdyby tylko lepiej przestudiowali podręczniki i komentarze do nich, zdali by sobie sprawę, jak prymitywny, przez duże P, jest ten argument” – Allen Daves.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości