Witamy na Forum Płaska Ziemia

Witaj! Logowanie Rejestracja


Ocena wątku:
  • 3 głosów - średnia: 3.67
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Oszustwa NASA
#1
Oszustwa NASA dotyczące lądowania na Księżycu i Marsie


   

Lądowania statku Apollo na Księżycu w 1969 roku czy statku Viking w 1976 i następne lądowania na „Marsie”, wszystkie zdjęcia ukazujące sferyczną obracającą się Ziemię ,wszystkie rzekome stacje kosmiczne i „satelity” obracające się wokół kulistej Ziemi czy każde zmodyfikowane zdjęcie wykonane teleskopem „Hubble’a” oraz całe NASA są jednym wielkim oszustwem stworzonym po to by nas przekonać, że Ziemia nie jest płaska. Przez  ostatnie pięć dekad, dzięki kłamstwom oraz oszukańczym zdjęciom i filmikom, Wolnomularze w NASA skutecznie skłonili cały świat do wiary w kilka mitów pozostających w zupełnej sprzeczności z naszymi zmysłami i osobistym doświadczeniem.
 
   

Twierdzą oni, że przeciwnie do tego co widzimy i czujemy, wielu z nas stoi do góry nogami sądząc, że są na właściwej stronie głową do góry, znajdując się na spodniej części obracającej się kuli Ziemi! Uważają, że przeciwnie do odczuć naszych zmysłów, pędzimy przez kosmos z prędkością równą milionom mil na godzinę, że gwiazdy naprawdę są słońcami, że Słońce w rzeczywistości jest większe od Księżyca i że większość gwiazd jest w rzeczywistości większa niż Słońce! Możemy wyraźnie poczuć i zobaczyć, że jednak stoimy na właściwej stronie głową do góry, na nieruchomej , płaskiej Ziemi, że Słońce i Księżyc są tej samej wielkości, że gwiazdy są wyraźnie mniejsze od Słońca i Księżyca i nie można dowieść, że są one odległymi słońcami w innych systemach słonecznych. Z niewielką pomocą Photoshopa,  technologii rakietowej i grupie zakłamanych Wolnomularzy, NASA przekonała prawie wszystkich na Ziemi, by przestali wierzyć własnym oczom, zdrowemu rozsądkowi i doświadczeniu.
 
   

Gwiazdy i planety często bywały obserwowane przez tarczę Księżyca, co dowodzi, że Księżyc jest półprzeźroczysty, a jeśli tak, to nie może być  litą kulistą planetoidą, jak twierdzi współczesna astronomia. Słowa Samuela Shentona, Prezesa Stowarzyszenia płasko ziemian, przywołane zostały  przed rzekomymi lądowaniami Apollo na Księżycu. Stwierdził on, że „Gwiazdy bywają widzialne przez tarczę Księżyca. Astronauci powinni przygotować się na szybki powrót ponieważ tam nie ma na czym lądować!”

„My, tak zwani płaskoziemianie, obserwujący pewien zafałszowany sposób prezentacji, którym posługują się Amerykanie w TV i filmach ukazując orbity i lądowania ich statków kosmicznych, pragniemy zaprezentować młodym i zainteresowanym tematem ludziom nasze poglądy. Robiąc to wierzymy, że nie będzie więcej kpin dotyczących płaskoziemian wywołanych przez Premiera Wilsona z Partii Socjalistycznej czy Enocha Powella z Partii Konserwatywnej” – Samuel Shelton „Płaska prawda”

   

Rys: Czy zdjęcia powierzchni księżyca zostały wykonane przy użyciu modeli w dużej skali? Jeżeli loty Apollo nie dotarły na księżyc, jak zostały wykonane niektóre zdjęcia? Wydawać się może, że użyto wyjątkowo wiernie dopasowanego modelu z gipsu.
 
   

Rys. światło padające  z niewłaściwego kierunku
 
Wielu z pierwszych, którzy kategorycznie okrzyknęli lądowania NASA na Księżycu wyreżyserowanym oszustwem (oprócz wnikliwie patrzących płaskoziemian) to profesjonalni fotografowie. Jeżeli zbada się dokładnie zdjęcia z „Księżyca” można zauważyć, że wiele z nich zostało zrobionych w studiu przy użyciu powtarzającego się tła, sztucznego oświetlenia, kabli i dźwigów. Inne to kombinowane zdjęcia wykonane na pustyni z wyczernionym tłem i astronautami nałożonymi na zdjęcie. Zdobywca nagród, brytyjski fotograf David Persey, analityk fotografii/historyk Jack White, fotograf/wydawca magazynu "Nexus" Marcus Allen i wielu innych zaryzykowało swoją reputację by odkryć prawdę na temat fotograficznych „dowodów” NASA.

   
 
„Wiele niespójności wyraźnie widocznych na fotografiach wykonanych przez Apollo jest właściwie niepodważalna. Niektóre z wielu błędów, których dowodzimy wynikają z pośpiechu i braku wyobraźni. Inne zostały zaplanowane przez osoby, które nazwaliśmy Demaskatorami, którzy mieli na celu pozostawienie śladu oszustwa, w które zostali mimowolnie wmieszani. Prawdopodobnie najbardziej dobitną próbą demaskatorską  była butelka, która toczyła się przez „Księżycowy” pejzaż na ekranach TV w Zachodniej Australii  podczas transmisji „na żywo” z „Księżyca” – David Percy, „Ciemny Księżyc: Apollo i Demaskatorzy” (1)

   

Rys. Australijski badacz Bill Dines zauważył dziwne odbicie światła na tym kasku z Apollo 12 i pomyślał, że to może być oświetlenie reflektora technicznego umieszczonego powyżej, zwieszonego znad głowy. Wygląda to według mnie bardzo podobnie.
 
   

Żadna z misji Apollo nie zabrała ze sobą dodatkowego oświetlenia  na Księżycowy Lądownik, zatem Słońce powinno być jedynym źródłem światła „na Księżycu” i na wszystkich zrobionych tam zdjęciach. W takim razie światło powinno padać z jednego tylko kierunku, a wszystkie cienie powinny być rzucone w kierunku przeciwnym. Jednak w dziesiątkach oficjalnych zdjęciach NASA, cienie padają niekiedy nawet po trzech stronach na raz, często pod katem nawet do 90 stopni, co może być jedynie wynikiem wielu źródeł światła, które na Księżycu nie występują. Niektóre zdjęcia pokazują nawet górne światła odbijające się w kaskach astronautów i wiele błysków obiektywów pochodzących z dwóch lub większej liczby źródeł światła.

   

Rys. Opis sześciu zdjęć: przyjrzyjcie się ekwipunkowi Aldrina; zdj 1. białe rękawice, antena, brak paska na nadgarstku, wysokie buty; zdj.2 ciemnoszare rekawice, brak anteny, brak paska na nadgarstku, wysokie buty; zdj. 3. ciemnoszare rękawice, antena?, czarny pasek na nadgarstku, wysokie buty; zdj.4. białe rękawice, brak anteny, nie widoczny prawy nadgarstek, brak wysokich butów; zdj.5. ciemnoszare rękawice, brak anteny, możliwy wąski pasek na nadgarstku, wysokie buty; zdj.6. ciemnoszare rękawice, antena, możliwy pasek na nadgarstku, wysokie buty.
 
Analiza kilku zdjęć wykonanych podczas sześciu misji pokazuje powtarzające się elementy drugiego planu ( dokładnie te same pagórki, wydmy, kratery) przewijające się ciągle od nowa w rzekomo różnych miejscach na Księżycu oraz widoczny pierwszy plan i linie tła wskazujące na ustawienia studyjne. Na zdjęciach z Apollo 11 Buzz Aldrin nosi rękawice w różnych kolorach i różnej wysokości obuwie. Te zdjęcia zostały rzekomo zrobione w odstępie kilku minut jedno po drugim.  Jeśli Buzz rzeczywiście znajdował się w próżni w kombinezonie pod ciśnieniem, na pewno nie miałby czasu ani powodu by rozprężać i na nowo sprężać swój kombinezon jedynie w celu dokonania takich modowych przeróbek! Niektóre zdjęcia ukazują księżycowy pojazd bez żadnych śladów kół wokół niego inne pokazują ślady pojazdu księżycowego na całym pierwszym planie  gdy nie został on jeszcze odpakowany i rozładowany! Na paru zdjęciach widać nawet coś co wygląda na ślady trampek i damskich butów na obcasie obok odcisków butów astronautów!

   
 
Rys. Opis 3 zdjęć: Interesujące zestawienie trzech fotografii NASA. Ile lądowników księżycowych tam rzeczywiście było?; Dlaczego tyle pagórków z drugiego planu wyglada tak jak te ze zdjęć Apollo 17. Czy użyto tych samych dekoracji w wielu scenach?
 
„Jeśli spojrzymy na drugi plan większości zdjęć NASA widać relatywnie dokładną linie przejścia poza którą wszystko staje się łagodne i nijakie. To widoczny znak  dekoracji studyjnych klasy Z. Za każdym razem gdy widać amerykańską flagę, pada na nią duża ilość światła, nawet jeśli znajduje się na zacienionej stronie Lądownika Księżycowego. Co więcej NASA nigdy nie filmowała gwiazd czy planet. Powód jest prosty: w czasach poprzedzających erę komputerowych poprawek, nie byłoby możliwości zafałszowania gwiazd w sposób pozwalający wprowadzić w błąd astronomów amatorów na świecie.” – Ralph Rene „NASA Mooned America” (2)

   

Rys. Komputer  pokazuje, że Ziemia została wklejona w zdjęcie!
 
„Michael J. Tuttle sfałszował zdjęcia z tak zwanej symulacji treningowej misji Apollo, wykorzystując Photoshop 3 a następnie przesłał je na strony internetowe  NASA jako prawdziwe zdjęcia wykonane na Księżycu. Regularnie otrzymuję maile od ludzi, który twierdzą, że w roku 1969 cyfrowe manipulacje zdjęć nie były możliwe. Ludzie tworzyli fałszywe zdjęcia odkąd wynaleziono aparat a zresztą kto mówi, że zdjęcia były fałszowane w 1969? Ludzie nie rozumieją, że większość fałszywych zdjęć Księżyca zrobionych przez NASA zostało stworzonych w połowie lat 90. Dowodem jest fakt, że większości nie ma w żadnych książkach czy gazetach sprzed roku 1990. Dziewięćdziesiąt pięć procent fałszywych zdjęć Księżyca wykonanych przez NASA znajdujących się na ich stronach internetowych nikt nigdy nie widział przed pojawieniem się Internetu. Musieli stworzyć znaczną liczbę fałszywych zdjęć z Księżyca ze wszystkich sześciu misji, gdyż inaczej opinia publiczna chciałaby wiedzieć dlaczego jest ich tak mało. Nie wszystkie fałszywe zdjęcia Apollo zostały zmienione Photoshopem, na przykład główne zdjęcie Apollo 11 z Buzzem Aldrinem jak również opublikowane w prasie zdjęcia z Apollo 12 i Apollo 14 ukazujące astronautów trzymających flagę. Wszystkie te opublikowane w prasie zdjęcia zostały zrobione na tle fałszywego pejzażu Księżyca wcentrum badań Langley i nie potrzebowały żadnych przeróbek by istnieć jako zdjęcia z Księżyca” – Sam Colby „Mistyfikacja Apollo”.

   

Innym rażącym błędem jest fakt, że żadne ze zdjęć czy filmów NASA nie pokazuje na drugim planie gwiazd, tak jak to być powinno, tylko kompletną czerń, prawdopodobnie dlatego, że dokładne mapy gwiazd widoczne z Księżyca byłyby dość trudne do podrobienia. 

Wyznania różnych astronautów z różnych misji zamieszczone w ich autobiografiach i wywiadach zmętniają obraz jeszcze bardziej, niektórzy z nich przechwalają się nawet jakoby widzieli zaskakująco błyszczące światło gwiazd” a inni twierdzą, że „nie pamiętają by widzieli choć jedną gwiazdę gdy byli na Księżycu!” Takie niespójności oraz fakt, że żadne ze zdjęć z Księżyca wykonane przez NASA nie ukazuje gwiazd/planet we właściwych im pozycjach,to powinno spowodować zapalenie czerwonej lampki, że żaden z tych nie-astronautów na Księżycu nie był.

   
 
Wiele zdjęć „Słońca” wykonanych na Księżycu to wyraźnie światła reflektorów a nie Słońce, między innymi zdjęcia :AS14-66-9306, AS12-46-6765 i  AS11-40-5935. Zdjęcie NASA AS12-49-7278 wyraźnie pokazuje kilka odblasków soczewek studyjnego oświetlenia spowodowanych przez kilka górnych świateł. Na zdjęciu AS14-64-9089 widać odbicie światła studyjnego na czarnym tle.
Zdjęcie AS17-151-23201 pokazuje cień na suficie „przestrzeni” gdy Lądownik Księżycowy się podnosi. Zdjęcia AS16-118-18894, AS17-134-20471, AS11-44-6581 i AS11-44-6642 pokazują nieudolny komputerowy retusz, który ma na celu ukrycie kabli i problemów drugiego planu oraz dodaje okrągłą „Ziemię”, ale NASA twierdzi, że to oryginalne fotografie. AS14-66-9306 ukazuje cień krzyżyka celowniczego zawieszonego w powietrzu nad drukiem poniżej, co dowodzi, że zdjęcie jest sfabrykowane a nie, jak  utrzymują, oryginalne.

   

Opis: części potrzebne do zbudowania własnego zaawansowanego technologicznie statku kosmicznego wartego wiele milionów dolarów:
 
- mnóstwo dużych arkuszy kartonu
- wielka rolka papieru dachowego
- kilka starych prętów do zasłon
- kilka dziwnych gadżetów
- parę uchwytów do reflektorów
- stara antena TV
- rolka złotej folii
- oraz mnóstwo, mnóstwo taśmy klejącej by to wszystko trzymało się razem we wrogim otoczeniu powierzchni księżyca AS11-40-5922)
 
Zdjęcie AS11-40-5922 Księżycowego Lądownika rzekomo na Księżycu ukazuje żałosną próbę stworzenia w roku 1969 wrażenia wyglądu zaawansowanego technologicznie sprzętu przy użyciu czegoś co wygląda na papier konstrukcyjny, złotą folię, taśmę klejącą i metalowe pręty prysznicowe. Pomysł, że ten śmietnik z oficjalnego zdjęcia NASA, poleciał na księżyc i z powrotem jest niedorzeczny i śmieszny. AS17-148-22756 pokazuje także, gdy się je powiększy, że moduł dowodzenia Apollo17 trzymał się razem prawie w całości sklejony taśmą klejącą! Na zdjęciu AS16-113-18339 widoczna jest skała z wyrytą w niej literą C wyrytą oraz drugie C tuż obok pierwszego na powierzchni gruntu. To typowe dla inscenizacji sztucznych skał na planie gdzie scenograf wyznacza właściwe ustawienia a nie coś co powinno znajdować się na Księżycu.

   
 
Duży kawałek skały widoczny w lewej części pierwszego planu jest wyraźnie oznaczony dużą literą C. W prawym dolnym rogu widoczna jest fałda  podobna do tej ,która powstaje w wyniku zgniecenia wilgotnego papieru. Takie kamienie używane są w przemyśle rozrywki  służące ludziom pracującym w studiach Hollywood do rzucania w zwiedzających. Zazwyczaj są one wykonane z mokrych gazet i pasty i na nich widnieją podobne fałdy. Kamienie na scenie są zwykle ułożone przez ręce inscenizatorów  na oznaczonych tymi samymi literami pozycjach ustalonych przez scenografa. Czy NASA rzeczywiście zabrała na księżyc fałszywe skały i scenografów?” – Ralph Rene „NASA Mooned America” (7)

Zdjęcie AS-11-40-5926 wykonane przez NASA pokazuje zbliżenie podstawy Lądownika Księżycowego bez odrobiny kurzu oraz bez żadnych śladów spalania pod jego silnikami sterującymi o wadze 10 000 funtów (4535  kg), tak jakby lądownik tylko delikatnie opadł na miejsce. Naukowcy NASA  w ich własnych dokumentach bardzo obawiali się, że lądownik wpadnie w zasięg własnego spalania, a tu oto lądownik siada bez żadnych śladów spalania czy kurzu na wspornikach lądownika. Nawet odciski butów astronautów pozostawiają głęboki ślad w kurzu Księżyca, a silniki lądownika ważące 10 000 funtów (4535  kg) nie pozostawiły żadnego śladu, żadnej dziury po podmuchu czy kurzu na wspornikach lądownika? Eugene Cernan z Apollo 10 i 17 stwierdził podczas wywiadu, że gdy lądowali silnik Lądownika „był bardzo głośny”, ale gdy Alan Bean z Apollo 12 odpowiadał na tak samo zadane pytanie, stwierdził, że „silnika nie można usłyszeć w próżni kosmosu” Skłaniam się ku wierze w słowa Alana, ponieważ oglądając sekwencję startu Apollo 17 z Księżyca, wyraźnie widać, że Lądownik jest podnoszony dźwigiem od góry, a nie przez napęd silników sterujących od dołu!

   

Rys: Ani odrobiny kurzu na lądowisku i wspornikach  lądownika …dlaczego?
 
   

„Pamiętam, jak oglądając pierwszych astronautów lądujących na księżycu, zachodziłem w głowę, dlaczego obraz telewizyjny był tak rozmazany.  Widać było dwie rozmyte białe  zjawy nie robiące niemal niczego konkretnego, przyczajone w cieniu lądownika Księżycowego.  Wydawało się, że NASA w jakiś sposób przespało 100 lat postępu w technice fotograficznej.  Było to nudne, ale uwierzyłem.  Przez kolejnych parę lat, widząc na ekranie kolorowego telewizora sceny z następnych misji, wierzyłem nadal. Podczas gdy jakość obrazu polepszała się z każdą wyprawą, a przy końcu misji Apollo widać już było dokładnie prujący po powierzchni księżyca łazik, NASA rozpoczęła gadkę o eskapadzie na Marsa. Wciąż wierzyłem że są super doskonali, CIA i NASA. Lata później, oglądając program w TV,  odniosłem wrażenie, że widzę na księżycu łopoczącą  flagę,  a przecież na księżycu żadnego powietrza nie było.  I tak ziarno zwątpienia i podejrzliwości zostało zasiane. Zacząłem wtedy przyglądać się materiałom filmowym NASA bardzo uważnie i z mniejszą ekscytacją. Różowe okulary stopniowo zsuwały mi się z nosa,  a przez filmy przezierać zaczęły błędy.  Waga astronauty wraz z plecakiem w warunkach księżycowych nie przekraczała 75 funtów ( 34 kg ), a pozostawiali one głębokie i widoczne odciski butów w księżycowym pyle i żwirze.  Odrzut  silnika rakietowego zaś umożliwiający osadzenie 33 000 funtowego ( 15 000 kg ) lądownika LEM na powierzchni nie pozostawił żadnego krateru. Co więcej nie zdawał się on nawet ruszyć pyłu spod wsporników tegoż lądownika. Dziwne! Tutaj, na ziemi, zostawianiu śladów zazwyczaj towarzyszyć musi obecność czynnika zwilgotniającego - a na księżycu nie ma wilgoci!” -Ralph Rene, “NASA Mooned America” (1) 

   

Po dokładniejszej analizie materiału filmowego, na jaw wychodzi jeszcze więcej nieprawidłowości. W pewnych ujęciach dostrzec można odbłyski świetlne odbijające się od przewodów podczepionych do plecaków astronautów.W jednym fragmencie misji Apollo 16, jeden z kosmonautów upada na kolana i zostaje błyskawicznie poderwany z powrotem na nogi przez coś, co może być tylko niewidocznym przewodem podciągającym go prosto w górę. Jedną z bardziej oczywistych anomalii widoczną w paru misjach Apollo  jest łopocząca flaga na nieistniejącym “kosmicznym wietrze”. “Księżyc” w założeniu nie ma żadnej atmosfery, zatem flagi powinny pozostawać w kompletnym bezruchu, podczas gdy na filmach często poruszają się one dość swawolnie.  NASA utrzymuje, że wynika to z faktu, że astronautom zdarza się otrzeć o flagi, przez to wprawiając je w ruch, lecz ewidentnie nie może stanowić to wytłumaczenia, jako że flagi te ruszają się przez długi okres czasu, kiedy astronautów nie ma nawet w pobliżu. Inna ciekawa anomalia wychodzi na jaw, gdy odtworzy się materiały NASA pokazujące astronautów w ruchu (chodzenie, skakanie, czy przejażdżki łazikiem)  w dwukrotnym przyspieszeniu. Bez zmiany prędkości, mamy złudzenie “niskiej grawitacji” - astronauci zdają się unosić w powietrzu, wykonując gładkie, powolne manewry; jednakże, gdy tylko prędkość zwiększy się dwukrotnie, staje się jasne, że to tylko standardowy chód, bieg, skoki i przejażdżki w całkowicie normalnym tempie! Szybkość materiałów została zwyczajnie zmniejszona o 50% w postprodukcji, i oto mamy efekt “Księżyca”  w wersji błyskawicznej! 
 
   

“Większości, jeżeli nie wszystkim materiałom zdjęciowym, filmowym, i negatywowym z misji Apollo można bardzo łatwo udowodnić fałszywość. Każdy z najmniejszym chociaż pojęciem na temat fotografii, światła i fizyki może bez problemu wykazać, że NASA sfingowała materiały wizualne mające rzekomo być zapiskami z programu kosmicznego Apollo. Niektóre z nich są tak ewidentnie nieprawdziwe, że gdy wypunktuje się nieświadomym oglądającym wszelkie rozbieżności, słyszy się często donośne westchnienie pełne niedowierzania. Niektórzy ludzie wpadają w swoisty szok, inni załamują się i płaczą. Widziałem nawet niektórych, którzy wpadali w taką złość że darli te obraźliwe foto-podróbki na drobne kawałeczki, wrzeszcząc nieskładnie.” - William Cooper 

Ale przesiąknięte fałszem materiały to nie wszystko. Żeby tego było mało, NASA utrzymuje, że oryginalne nagrania wideo z misji Apollo 11 jakimś dogodnym zbiegiem okoliczności zniknęły z ich rejestrów, tak więc nikt nie może zbadać ich autentyczności. Tak, to co czytasz w tym momencie, jest prawdą - NASA wydała ponad 30 miliardów dolarów Amerykańskich podatników na podróż na “Księżyc”, po czym “zagubiła” dowód wideo! Te zamazane, widmowate, czarno-białe obrazy pokazywane w telewizji celowo były tak kiepskie - NASA uparła się, że wszystkie stacje telewizyjne muszą nagrywać obraz bezpośrednio z wielko-ekranowego wyświetlacza umieszczonego w ich centrum kontroli lotów - była to klauzula którą,  zaakceptowały wszystkie największe sieci telewizyjne. Innymi słowy, widzowie ujrzeli po prostu nagranie nagrania, i to już bardzo nieudolnie powiększonego. A teraz niemożliwe jest dotarcie do samego oryginału! Zniknął zresztą nie tylko ten oryginał - NASA twierdzi też, że utraciła wszystkie oryginalne taśmy audio z misji Apollo, a ich podwykonawcy utracili wszystkie schematy łazika LRV, lądownika LEM, jak również i silników statku Apollo. Jaka jest realna szansa, że to wszystko naprawdę zaginęło? Czy może raczej bardziej prawdopodobne jest, że NASA po prostu nie może pozwolić sobie na analizy widzów i zewnętrznych obserwatorów w obawie przed tym, co może w efekcie zostać obnażone? 

   

Rys. Widoczne ślady odciśniętych stóp, ale nie ma śladów kolein

   
 
“Eksploracja księżyca skończyła się, gdyż niemożliwe było podtrzymywanie tego szwindlu w nieskończoność - w końcu ktoś obnażyłby to oszustwo. No i oczywiście, skończyły im się wszystkie uprzednio nagrane materiały. Żaden człowiek nie wzniósł się nigdy na wysokość większą niż 300 mil (480 km) (jeżeli w ogóle) ponad powierzchnię ziemi. Żaden człowiek nigdy nie wszedł w orbitę księżyca, ani na nim nie wylądował, a tym bardziej po nim nie chodził w ramach jakiegokolwiek znanego opinii publicznej programu kosmicznego. Jeżeli masz co do tego jakiekolwiek wątpliwości, wytłumacz mi proszę,  jak astronauci zdołali przechadzać się po księżycu, ubrani zaledwie w kombinezon kosmiczny,  w pełnym słońcu,  absorbując ciepło rzędu 265 stopni (+ 129°C) praktycznie w środowisku próżni …” William Cooper
 
   

Temperatury na księżycu wahają się teoretycznie od minus 173 stopni “w najgłębszym mroku księżycowej nocy ”, co stanowi temperaturę znacznie niższą niż te notowane w najzimniejsze zimy na Antarktydzie, do aż 117 stopni powyżej zera w księżycowe południe - temperaturę wyższą od wrzącej wody. NASA twierdzi, że ich kombinezony wyposażone były zarówno  w systemy grzewcze, jak i chłodzące, ale nic, co mogłoby stawić czoła tak ekstremalnym temperaturom. Kombinezony te mają też być niby pod ciśnieniem, żeby zapobiec pęknięciu naczyń krwionośnych w wyniku olbrzymiej różnicy ciśnień pomiędzy ciałem a kosmiczną bezciśnieniową próżnią, ale bez wątpliwości dostrzec można wielorakie, głębokie pofałdowania i pomarszczenia materiału na całym kombinezonie. Astronauci ubrani w prawdziwe kombinezony ciśnieniowe wyglądaliby w rzeczywistości jak rozdęte ludziki Michelin. Poza tym, natężenie promieniowania w przestrzeni kosmicznej, szczególnie w pasie radiacyjnym Van Allena , jest dalece zbyt wysokie, ażeby mogli sobie odbywać “spacery” w tak lichych kombinezonach. Jedno z badań ekspertów rosyjskich wykazało, że ilość promieniowania obecna na księżycu wymagałaby od astronautów użycia ponad 120-centymetrowej ołowianej powłoki wokół ciała ażeby uniknąć natychmiastowej śmierci. John Mauldin, fizyk NASA, oszacował że potrzebne by było stałe noszenie ponad dwumetrowej osłony, a tu astronauci brykają sobie po “Księżycu” w zaledwie pięciocentymetrowych kombinezonach.
 
   

Kolejnym niezbitym dowodem na to, że wężowy język w logotypie  NASA doskonale oddaje parszywy charakter tej organizacji, są liczne “księżycowe” skały przekazane muzeom na całym świecie przez Neila Armstronga i Buzza Aldrina. Na krótko po misji Apollo 11, prowadzący na własną rękę dochodzenie Paul Jacobs doniósł, że zapytawszy głowę Stanowego Wydziału Geologii, czy dokonał badań skał i czy mógłby zweryfikować ich autentyczność, otrzymał od geologa w odpowiedzi śmiech i insynuację, że ludzie na najwyższych szczeblach amerykańskiego rządu doskonale wiedzą o tej całej farsie. W 2009 natomiast, kuratorzy amsterdamskiego Rijksmuseum poddali badaniom swoją “księżycową” skałę wręczoną im bezpośrednio przez Armstronga i Aldrina w 1969, i odkryli, że była ona niczym innym jak bezwartościowym kawałkiem skamieniałego drewna!

   
 
Bill Kaysing, kolejny badacz spisku księżycowego, pracował dla Rocketdyne, kontrahenta zajmującego się budową silników rakietowych Saturn V dla NASA. Tamteż miał okazję zapoznać się z dokumentacją programów Mercury, Gemini, Atlas oraz Apollo, które to niezłomnie dowodziły, że szykowane było jakieś szachrajstwo. Kaysing ocenił te dokumenty następująco: “nie potrzeba tytułu naukowego ani inżynierskiego, aby stwierdzić, że ktoś dokonywał oszustwa”. Napisał książkę o swoich odkryciach zatytułowaną “We Never Went to the Moon: America’s Thirty Billion Dollar Swindle” [“Nigdy nie polecieliśmy na Księżyc. Amerykański przekręt na 30 miliardów dolarów” -  przyp. tłum.]. W książce tej ujawnia szczegóły ustawienia przez NASA zarówno pożaru na Apollo 1, oraz “wypadku” na Challengerze, które w efekcie miały zamordować, i tym samym uciszyć astronautów z pokładu.

   

Zanim jednak pierwsza misja Apollo nawet opuściła platformę startową, jedenastu astronautów pracujących w NASA zginęło w bardzo podejrzanych “wypadkach”. Gus Grissom, Roger Chaffee, oraz Ed White zostali dosłownie wspólnie skremowani w pożarze kapsuły Apollo podczas kompletnie niepotrzebnego i niebezpiecznego testu, w którym przykuto ich pasami i zamknięto na klucz w 100-procentowej komorze tlenowej, która spaliła ich na proch w przeciągu paru sekund. Siedmiu innych astronautów (Ted Freemen, Charles Basset, Elliot See, Russell Rogers, Clifton Williams, Michael Adams oraz Robert Lawrence) zginęło w sześciu różnych katastrofach lotniczych, natomiast Ed Givens zmarł w wyniku wypadku samochodowego. Osiem z tych wypadków miało miejsce w samym roku  - 1967. Zbieg okoliczności zdaje się być niezwykle mało prawdopodobnym wytłumaczeniem na śmierć tylu astronautów w takich okolicznościach  oraz w tak krótkim czasie, co daje podstawy do przypuszczenia, że były to zabójstwa świadomie zaplanowane przez masonów, którzy w ten sposób próbowali wyselekcjonować sobie popleczników do szerzenia swego kłamstwa. 

   

Jeden z poległych astronautów, to Gus Grissom był jednym z najbardziej otwarcie wyrażających swoje stanowisko sceptyków. Jego irytacja narastała, a w roku 1967 był już jawnie krytyczny wobec szans NASA na wylądowanie kiedykolwiek na księżycu. Twierdził, że szanse są “bardzo niewielkie”, i to on powiesił na kapsule w słynnym już geście cytrynę, po tym jak wielokrotnie nie przeszła ona testów bezpieczeństwa. Grissom groził ujawnieniem swoich roszczeń wobec konstrukcji lądownika LEM opinii publicznej, i nawet powiedział swojej żonie Betty, że “jeżeli kiedykolwiek dojdzie do poważnego wypadku w programie kosmicznym, prawdopodobnie padnie na mnie.” Zaraz po jego zamordowaniu, agenci rządowi przeczesali dom Grissoma zanim kogokolwiek nawet poinformowano o pożarze czy jego śmierci. Zabrano wszystkie jego osobiste papiery oraz pamiętnik, i nigdy ich nie zwrócono.
 
   

“W trybie oficjalnym oskarżam NASA, CIA, i wszelkie ściśle tajne stowarzyszenia trzymające kontrolę nad rządem USA o oszustwo na skalę tak wielką, jak tylko można sobie wyobrazić. Oskarżam ich o morderstwo przez podpalenie, kradzież ponad 40 miliardów dolarów w związku z programem Apollo który miał rzekomo wysłać ludzi na księżyc. Ponadto, oskarżam ich o pogwałcenie prawa federalnego zakazującego lobbingu przez dotowane rządowoinstytucje, oraz serię morderstw pracowników NASA niskiego szczebla, jak również i świadków i innych obywateli, którzy nieopatrznie znaleźli się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Oskarżenia takie zdają się niewiarygodne, ponieważ nikt z nas nie chce wierzyć, że nasz opiekuńczy ojciec-rząd nas oszukuje. Jednakże, przy końcu lektury tej książki, nawet najbardziej ufny czytelnik nie będzie mieć wątpliwości, że NASA zagrało Ameryce na nosie!”- Ralph Rene, “NASA Mooned America!”
 
   

W roku 2001, dziennikarz śledczy oraz utytułowany nagrodami filmowiec Bart Sibrel stworzył świetny dokument pod tytułem “Coś zabawnego wydarzyło się w drodze na księżyc.” Kiedy poprosił o materiał filmowy na swój dokument, wysłano mu (być może przez przypadek, a być może przez jakiegoś demaskatora o szczerych intencjach) oficjalne, ponad godzinne surowe ujęcie filmowe NASA z misji Apollo 11 przedstawiające młodego Buzza Aldrina, Neila Armstronga i Michaela Collinsa posługujących się pozytywami i sztuczkami fotograficznymi, aby sfingować ujęcia okrągłej ziemi. W filmie tym pozostają w łączności poprzez system radiowy z centrum dowodzenia w Houston, z którym ustalają sposób sfingowania ujęcia, a ktoś ustawicznie podpowiada im, jak ustawić kamerę tak, ażeby uzyskać optymalny efekt. Najpierw zakryli oni wszystkie okna poza jednym okrągłym, które wyglądało w dół, po czym ustawili kamerę nieco ponad metr od okna. 
 
Stworzyło to iluzję kulistej ziemi skąpanej w kosmicznym mroku, gdy w rzeczywistości było to po prostu okrągłe okienko w ciemnej kabinie. Neil Armstrong stwierdził, że w tym momencie znajduje się 209 000 kilometrów od ziemi, czyli w połowie drogi na księżyc, ale kiedy tylko skończyły się sztuczki optyczne, widzowie mogli na własne oczy zobaczyć, że kłamstwo-nauci  znajdowali się nie więcej niż 160 kilometrów nad powierzchnią planety, prawdopodobnie na pokładzie samolotu wysokościowego.

   

“Wielu łatwowiernych ludzi nadal wierzy w oficjalną wersję NASA, jakoby posłali oni ludzi na księżyc, nie zadając sobie nawet trudu, żeby przeprowadzić na własną rękę małe rozeznanie bądź dochodzenie celem weryfikacji. Niektórzy ludzie natomiast nigdy nie przyjmą do wiadomości, że misje te zostały sfingowane, niezależnie od tego ile dowodów faktycznych im się na to przedstawi.” - Sam Colby, “N.A.S.A. Numerous Anomalies and Scams Abound” 

   

W 2004, Bart Sibrel złożył w całość drugi film dokumentalny zatytułowany “Astronauts Gone Wild” (“Astronauci tracą kontrolę”, przyp. tłum.), w którym obrał sobie za cel przeprowadzenie wywiadów z astronautami i skłonienie ich, aby przysięgli na Biblię, że w istocie chodzili po księżycu. W reakcji na oskarżenia Sibrela, wielu z nich naprawdę “straciło kontrolę”. John Young z misji Apollo 10 oraz 16 zagroził mu “palnięciem w łeb”, po czym uciekł do najbliższej odjeżdżającej windy. Ed Mitchell z misji Apollo 14 dosłownie wykopnął go przez drzwi i pogroził użyciem broni! Buzz Aldrin zaś wymierzył mu cios w prosto twarz! Dokument ten to fascynujące studium psychologiczne, pokazujące  jak astronauci wiją się jak w ukropie, po czym uciekają się do gróźb i przemocy. Zachowują się raczej jak patologiczni kłamcy, a nie jak poważani kosmonauci. Zresztą wielu z nich po “powrocie z księżyca” borykało się z depresją i alkoholizmem. Buzza Aldrina zapytano kiedyś na bankiecie NASA, jakie to uczucie po raz pierwszy postawić stopę na powierzchni księżyca. Poderwał się on wówczas chwiejnie na nogi, nie mogąc wydusić słowa, po czym opuścił salę nie mogąc opanować płaczu. Podczas wydarzenia upamiętniającego  dwudziestą piątą rocznicę lądowania misji Apollo 11, Armstrong wygłosił dość enigmatyczną przemowę (nawiasem mówiąc, była to jedna z nielicznych konferencji prasowych w jakich wziął udział), w której powiedział zebranej tam młodej publiczności, że istnieje wiele prawd na temat misji Apollo które można odkryć, jeżeli tylko będzie się kopać wystarczająco głęboko! Powstrzymując łzy, stwierdził on mianowicie: “Dziś mamy tu grupę młodych studentów, najlepszych w Ameryce. Mogę im powiedzieć tylko, że nasze osiągnięcia to tylko początek. Pozostawiamy wam wiele do zrobienia. Istnieją wspaniałe, nieodkryte idee, przełomy dostępne dla tych, którzy zdolni będą zedrzeć z prawdy powłokę ochronną

   

Na przestrzeni ostatnich 45 lat hollywoodzcy masoni wraz z NASA  nabrali wprawy w Photoshopie, generowanej komputerowo grafice, oraz fałszowaniu ujęć ziemi z kosmosu. Filmowe przeboje takie jak “Apollo 13” oraz “Gravity” pokazują nam, jak realistyczne i przekonujące mogą być te produkcje, wspomagane przez green-screeny, sceny dźwiękowe, i efekty komputerowe. A i sami ludzie wierzą im bardziej niż kiedyś. Ankieta gazety Knights przeprowadzona na krótko po lądowaniach Apollo wykazała, że 30% Amerykanów było “podejrzliwych w kwestii podróży NASA na księżyc”. Jednakże ankieta Gallup z roku 1999 wykazała, że tylko 6% obywateli Stanów Zjednoczonych miało jakiekolwiek wątpliwości co do tego, że astronauci z misji Apollo faktycznie byli na księżycu.

   

“NASA przygotowuje się obecnie by zabrać nas na Marsa dokładnie w ten sam sposób, w jaki zabrali nas na księżyc. Tym razem zdumiewać będą nas fotografie niewielkiej kadry ekspertów komputerowych, posiłkujących się nowymi cyfrowymi technologiami graficznymi, które nie istniały w 1969. Następnym razem, nie będziemy już w stanie stwierdzić, czy są prawdziwe, czy nie .” - Ralph Rene, “NASA Mooned America” (2)

   

Od czasu sfingowanych lądowań na księżycu misji Apollo w 1969 NASA przerzuciła się na fingowanie lądowań na Marsie (Viking w roku 1976, Pathfinder w roku 1997, oraz Phoenix w roku 2007). Zaraz po “lądowaniu”, zabrali się od razu do pracy w Photoshopie by stworzyć słynną “Twarz na Marsie”, marsjańskie piramidy i rzekome marsjańskie miasto Cydonia. Różnoracy klakierzy NASA jak Richard Hoagland i Steven Greer propagują od tej pory ideę, że zarówno te, jak i inne dowody świadczą o istnieniu pozaziemskich form życia. Ostatecznie jednak, tak jak w przypadku sfingowanych lądowań na księżycu, te ich “lądowania na Marsie” wyjęte żywcem z science-fiction są wielkimi, bezczelnymi kłamstwami.
 
Zacznijmy od tego, że “planety” (znane niegdyś jako “wędrujące gwiazdy”), nie są żadnymi środowiskami ziemio-podobnymi, na których mogłoby cokolwiek wylądować. Słońce, księżyc oraz gwiazdy to niebieskie ciała świecące, źródła światła znajdujące się względnie blisko ziemi, nie coś namacalnego czy zbudowanego z materii stałej, po czym ludzie mogliby kiedykolwiek chodzić.

“Planety nie są, jak się powszechnie wierzy, formacjami stałymi zbudowanymi z nieprzeziernej materii. Są po prostu niematerialnymi, świetlistymi i przezroczystymi dyskami.” Gabrielle Henriet, “Niebo i Ziemia” (23)

   

Nawet założywszy, że Mars jest w istocie pustynną planetą o kulistym kształcie, tak jak twierdzi NASA, to i tak niemożliwe jest, że ich sondy wylądowały tam bezpiecznie w oparciu o ich własne testy próbne i analizy statystyczne. Twierdzą oni, że ciśnienie powierzchniowe na Marsie równe jest zaledwie trzem dziesiątym z 1 procenta tego na ziemi, co stanowi ekwiwalent ciśnienia ziemskiego na wysokości ok. 23 mil ( 37 kilometrów) ponad ziemią. Nie ma zatem wystarczającej masy powietrznej przy tym ciśnieniu ażeby zapewnić wystarczający pęd do otworzenia się i wypełnienia czaszy spadochronów, które NASA używa do lądowań. Na takich wysokościach nigdy nie udało się z powodzeniem uruchomić spadochronu - czasza po prostu wystrzeliwuje do tyłu i nie napełnia się powietrzem przez całą pozostałą drogę w dół. Rekordowy skok spadochronowy Joe’a Kittengera (zarówno najdłuższy, najszybszy i najwyższy) z górnej atmosfery ziemskiej był  w istocie swobodnym spadaniem przez czas 15 minut z wysokości zaledwie 19 miles (30 kilometrów), przy prędkości 767 mph (1234 km/godz), a jego spadochron hamujący okazał się być bezużyteczny, jako że nie powodował żadnego spowolnienia. A jednak NASA chce nam wmówić, na przykład, że spadochron sondy Phoenix zdołał w jakiś sposób spowolnić ją z prędkości 12.738 mph ( 20500 km/godz.) do 123 mph  (200 km/godz) w zaledwie 2.86 minut przed ostatecznym lądowaniem. Innymi słowy, NASA utrzymuje, że na Marsie dokonuje rzeczy, na których realność  nie ma najmniejszego dowodu na ziemi przy znacznie niższej wysokości i szesnaście razy mniejszej prędkości !

   

“14 lipca 1976, zawieszona na orbicie modułowa sonda ważąca ponad 5,125 funtów ( 2300 kg ) odczepiła swój moduł lądownika. W encyklopedii kosmosu nie mogłem znaleźć wyszczególnionej wagi tego modułu, ale zważywszy na to, że pomijając część sprzętową, mógł on mieć na pokładzie aż do 638 funtów ( 300 kg) paliwa, można śmiało założyć, że ważył co najmniej1000 funtów 450 kg. Według NASA, po tym jak lądownik uległ odczepieniu, uruchomiły się odrzutowe silniki hamujące, które spowolniły ją  do prędkości 560 mph ( 901 km/godz ) na wysokości ok. 800 000 stóp (243 km) Następnie pozwolono jej  opaść 781,000 stóp (238 km) pod marsjańską grawitacją zanim spadochron został otworzony na wysokości 19 000 stóp (5.8 km).  Na wysokości 4 600stóp ( 1.4 km) spadochron został odczepiony, i jak mówi NASA, lądownik spadał wówczas z prędkością 145 mph ( 233 km) na godzinę a sterowane komputerowo silniki rakietowe posadziły lądownik na powierzchni. Marsjańska grawitacja wynosi mniej-więcej tyle, co 37% ziemskiej, skoro zatem ziemskie przyciąganie przyspiesza spadający obiekt o 32 stopty (10 m) na sekundę to Marsjańska grawitacja nadaje obiektom przyspieszenie rzędu 11.84 stopy ( 3.7 m) na sekunę. Ruch horyzontalny rzędu 781 000 stóp ( 901 km) na godzinę  nie będzie mieć wpływu na prędkość spadania obiektu, któremu pozwala się spadać swobodnie przez 238 kilometrów na Marsa. Prędkość  w czasie, gdy uruchamiał się spadochron wynosiła ok 4 300 stóp ( 1.3 km) na sekundę  co oznacza ok.3 00 mph ( 4 828 km) na godzinę), a to znacznie większa prędkość niż prędkość lecącego  pocisku. Według NASA, na dystansie 14 400 stóp ( 4.4 kilometrów) w warunkach zbliżonych do próżni  spadochron ten zredukował prędkość lądownika do 145 mph ( 233 km ) na godzinę. Wątpliwe, nieprawdaż? Tak było wówczas, spójrzmy na sytuację obecną. Następną sondą, która miała niby wylądować na Marsie dokonała tego 4 lipca 1997. NASA przekonuje nas, że sonda ‘Pathfinder’ leciała na Marsa rozpędzona do 16 600 mph ( 26 715 km  )na godzinę i w tedy lądownik oddzielił się od modułu przelotowego ażeby dziarsko zanurkować w graniczne warstwy marsjańskiej atmosfery bez użycia rakietowych silników hamujących, by wejść w orbitę. Jak zwykle, do dyspozycji mamy dwie różne wersje zdarzeń podane przez NASA. Według pierwszej, jakimś cudem prędkość uległa redukcji do 1000 mph ( 1609 km )na godzinę w przeciągu następnej minuty. Według drugiej zaś, do oddzielenia  lądownika doszło na wysokości 5 300 mil  (8 529 kilometrów), a prędkość zredukowano w 30 minut podczas spadku na wysokość 80 mil (128 km). W pierwszym przypadku zwolnienie takiego rzędu byłoby niewiarygodne, w drugim zaś, sonda Pathfinder  na wysokości 80 mil ( 128 km) nadal poruszałaby się z prędkością 4 280 mph ( 6 890 km ) na godzinę. Dalej wersja NASA gmatwa się, ale utrzymuje się, że sondzie ponownie pozwolono spadać swobodnie, aż osiągneła wysokość 7 mil ( 11 km ), kiedy to otworzył się spadochron. Atmosfera pozbawiona niemal gazów nie przeszkodziła w rozwinięciu czaszy spadochronu i spowolnieniu sondy. ‘Kiedy znajdowała się na wysokości 1 mili ( 1.6 km), spadochron uległ odczepieniu, nadmuchały się poduszki powietrzne i silniki hamujące zredukowały prędkość do 23 mph (37 km) na godz. Wówczas lądownik opatulony poduszkami powietrznymi uderzył w powierzchnię Marsa i odbił się 3 albo 16 razy’ [w zależności od tego, któremu ze źródeł NASA wierzyć]  - Ralph Rene, “NASA Mooned America” (175) 

   

Program informacyjny MX News z 3 czerwca 2008 pokazał fotografię przekazaną przez NASA, która przedstawiała pierwszy wykop lądownika Phoenix w “marsjańskim” podłożu. Ale dnia 6 czerwca 2008, zaledwie 3 dni później, londyńska edycja gazety The Daily Telegraph doniosła, że ze względu na “ kolejną usterkę komunikacyjną, NASA znowu nie zdołała dokonać za pośrednictwem lądownika Phoenix swojego pierwszego wykopu w marsjańskim podłożu”. Jakim cudem mogli przekazać stacji MX News fotografię wykopu, którego jeszcze nie przeprowadzili? Dlaczego nie potrafią oni nigdy zachować logicznego porządku wydarzeń w swoich relacjach? 

W czasie późniejszym, mechaniczne ramię lądownika Phoenix wykonało fotografię nr 896662759 o godzinie 14:39:37 LST [standardowy czas księżycowy, przyp. tłum.] oraz fotografię nr 896662868 o godz. 14:41:23 LST, czyli zaledwie 2 minuty i 46 sekund później. Na pierwszym zdjęciu widać odpadniętą, leżącą luzem śrubkę tuż przy wsporniku lądownika, która zniknęła zanim wykonane zostało drugie zdjęcie. Według NASA, ramię mechaniczne nie dotknęło “marsjańskiej” ziemi aż do dnia następnego, więc nie mogą zatem twierdzić, że sami dokonali tego przesunięcia. Ponadto, rozkład piasku i skał pozostaje identyczny na obu zdjęciach, tak więc silne wiatry również nie stanowią wytłumaczenia. Pozostaje zatem pytanie, kto podniósł śrubkę? Najprawdopodobniej jakiś spostrzegawczy i mający “szczere” intencje rekwizytor zrobił to pomiędzy ujęciami! 
 
   

Jarrah White, wnikliwy badacz spisku księżycowego zauważył również, że plakietka upamiętniająca tragedię wahadłowca Columbia przyczepiona do łazika Spirit, widoczna na “zdjęciach z Marsa”, nie jest tą samą plakietką, jaka widnieje na fotografiach wykonanych na sekundy przed startem misji. Jest to rażący dowód na to, że misje na Marsa okraszone są sztuczkami fotograficznymi. Niektórzy eksperci w dziedzinie fotografii zauważają nawet, że

   


“Mars” jest łudząco podobny do pustynnych terenów Arizony czy australijskich antypodów, tyle że w post-produkcji nałożono dodatkowo odcień czerwieni na atmosferę. Wystarczy zastosować narzędzie “Auto-levels” w Photoshopie, i zdjęcia NASA tracą momentalnie swoje czerwone zabarwienie, wyglądając dokładnie jak Ziemia.

“W wielkim kłamstwie zawiera się zawsze pewna doza wiarygodności. Jest tak, gdyż że szeroko pojęte masy zawsze łatwiej ulegają zepsuciu na poziomie głębszych sfer natury emocjonalnej, aniżeli na poziome świadomym bądź podległym woli. I tak oto, pogrążeni w prymitywnej prostocie swych umysłów, ludzie znacznie łatwiej padają ofiarą wielkiego kłamstwa niż maleńkich kłamstewek, jako że oni sami często posługują się małymi przekłamaniami w niewielkich sprawach, lecz nigdy nie odważyli by się uciec do kłamstw ważkich na olbrzymią skalę. Nigdy nie przyszło by im bowiem do głowy, by sfabrykować kolosalnych rozmiarów nieprawdy, ani też nie byliby w stanie uwierzyć, że ktokolwiek inny miałby czelność w tak plugawy sposób zniekształcać prawdziwy obraz świata. Nawet jeśli przedstawi się im jasne i klarowne fakty dowodzące fałszywości tegoż kłamstwa, będą oni wątpić, wahać się i ostatecznie nadal myśleć, że może istnieje jakieś inne wytłumaczenie.   Gdyż jest tak, że obrzydliwie bezczelne kłamstwa zawsze odciskają swoje piętno, nawet gdy zostaną zdemaskowane. Jest to fakt znany wszystkim adeptom sztuki kłamania tego świata, i wszystkim tym, którzy wspólnym wysiłkiem trudnią się rzemiosłem fałszu.” - Adolf Hitler 
Odpowiedz
#2
https://ntrs.nasa.gov/archive/nasa/casi....005752.pdf

30 strona raportu NASA podaje: 
"CONCLUDING REMARKS 
This report derives and defines a set oflinearized system matrices for a rigid aircraft of constant mass, flying in a stationary atmosphere over flat, nonrotating earth."

"PODSUMOWUJĄCE UWAGI
Ten raport pochodzi z i definiuje zestaw poza-liniowych systemowych matryc dla ustalonych samolotów o stałej masie, latających w STACJONARNEJ atmosferze nad PŁASKĄ, NIEKRĘCĄCĄ SIĘ ZIEM."
Odpowiedz
#3
http://www.youtube.com/watch?v=8dwfZkxykOU


Link do filmu gdzie byly pracownik NASA, grafik, Mathew Boylan, opisuje dziwną sytuację jaka miała miejsce jak twierdzi na spotkaniu integracyjnym pracowników NASA. uważa że próbowali go wybadać, czy byłby gotowy wejsc w tą serię klamstw i z nimi wspołpracować . Kiedy nie wiedział o co chodzi, wykluczyli go z pracy...

ale wiecie co mnie dziwi... Czemu nikt z rodziny, znajomych tych osób wtajemniczonych w oszustwa , nie sypnie ... Chodzi mi o to, że nie jest możliwe zeby kazdy czlowiek umiał dochować tajemnicy w takim samym stopniu ? Czy oni nie rozmawiają z nikim postronnym o tym? a moze Ci którzy wiedzą, w jakiś zakamuflowany sposób przekazują te informacje?
np. ten pracownik Nasa, z filmu do którego link wysłałam powyżej, mówi , że NASA nie przyznaje sie , ze kiedykolwiek u nich pracował.
Odpowiedz
#4
(02-07-2018, 04:14 PM)kruszynka89 napisał(a): http://www.youtube.com/watch?v=8dwfZkxykOU

Link do filmu gdzie byly pracownik NASA, grafik, Mathew Boylan, opisuje dziwną sytuację jaka miała miejsce jak twierdzi na spotkaniu integracyjnym pracowników NASA. uważa że próbowali go wybadać, czy byłby gotowy wejsc w tą serię klamstw i z nimi wspołpracować . Kiedy nie wiedział o co chodzi, wykluczyli go z pracy...

ale wiecie co mnie dziwi... Czemu nikt z rodziny, znajomych tych osób wtajemniczonych w oszustwa , nie sypnie ... Chodzi mi o to, że nie jest możliwe zeby kazdy czlowiek umiał dochować tajemnicy w takim samym stopniu ? Czy oni nie rozmawiają z nikim postronnym o tym? a moze Ci którzy wiedzą, w jakiś zakamuflowany sposób przekazują te informacje?
np. ten pracownik Nasa, z filmu do którego link wysłałam powyżej, mówi , że NASA nie przyznaje sie , ze kiedykolwiek u nich pracował.

Wyszkolony przez Jezuitów, zatrudniony przez NASA, Matt Boylan jest również Żydowskim apologetą.
Dzięki za link, jednak on nie jest po naszej stronie, tylko udaje takiego, został on zdemaskowany jako agent mieszający informacje, kryjących tych, którzy faktycznie za tym stoją i ośmieszający ten ruch. Na internecie są jego gejowskie pornole, wystarczy że wpiszesz "Hostel Hookup Mathew Boylant". Więcej informacji o nim w j.ang na IFERS:
http://ifers.123.st/t57-matt-boylan-the-...gist-shill
Odpowiedz
#5
o kurcze, to tego nie wiedziałam :O
dzięki za sprostowanie Smile
Odpowiedz
#6
Demonstracja tego jak działa w czasie rzeczywistym technologia CGI (Komputerowo Generowanych Obrazów):


Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości