Witamy na Forum Płaska Ziemia

Witaj! Logowanie Rejestracja


Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Prawo Perspektywy i Widzenie na Płaszczyźnie
#1
   

Wbrew powszechnemu mniemaniu, widzenie na płaszczyźnie jest ograniczone ponieważ oko jest tak skonstruowane, że obraz podlega Prawu Perspektywy. Każdy oddalający się obiekt dochodzi w końcu do punktu zbieżności zwanego horyzontem – punkt zbieżności może być bliżej lub dalej w zależności od wysokości, na której znajduje się zarówno obiekt jak i obserwator.  Oddalające się obiekty, gdy przekroczą punkt zbieżności/linię horyzontu, znikają z pola naszego widzenia. Horyzont to linia ograniczająca widzenie z powodu braku zdolności oka do obserwacji obiektu pod bardzo małym kątem. Oko nie rejestruje obrazu obiektu gdy ten jest oddalony na tyle, że kąt widzenia osiąga wartość mniejszą niż 1/60 stopnia czy też zaokrąglając 0,02 stopnia (patrz. rys. pod koniec rozdziału)

   

„Cóż może być bardziej zwyczajnego niż obserwacja gdy, stojąc na jednym końcu długiego rzędu lamp, lampy  najbliżej nas wydają się najwyższe, a te najdalej odsunięte najniższe; gdy przesuniemy się wzdłuż w kierunku przeciwnego końca rzędu, te lampy do których się zbliżamy, zdają się rosnąć, a te które pozostają za nami zdają się stopniowo maleć. To zwyczajny efekt perspektywy, przez który obiekt od którego obserwator się coraz bardziej oddala staje się coraz niższy. Spróbujmy wykonać eksperyment z latarnią morską, wieżą kościoła, obeliskiem, lampą gazową lub z innym wysokim obiektem, polegający na przyglądaniu się im z odległości zaledwie kilku jardów (kilku metrów) i zwróćmy uwagę na kąt pod jakim obiekty są obserwowane. Oddalając się, kąt pod jakim oglądamy obiekt zmniejszy się, a sam obiekt będzie się wydawał coraz niższy wraz ze wzrostem dystansu od obserwatora, aż do określonego momentu, w którym linia wzroku na której znajduje się obiekt i jak się wydaje podnosząca się powierzchnia ziemi, na której obiekt stoi, zmieni się w kąt, który stanowi „znikający punkt” lub horyzont, poza nim obiekt będzie niewidoczny.” - Dr Samuel Rowbotham „Astronomia poszukująca, Ziemia nie jest globem!” (230-1) [oryg. Zetetic Astronomy, Earth Not a Globe]
 
   

Ulubionym ‘dowodem’ zwolenników kuli  ziemskiej jest doświadczanie obserwatora stojącego na brzegu morza, widoku zakrywania kadłubów statków przez wodę i znikania ich z pola widzenia gdy żeglując oddalają się w stronę horyzontu. Ich argument brzmi, że burty statków znikają wcześniej niż szczyty masztów ponieważ statek zaczyna zsuwać się w dół po wypukłym łuku kulistej Ziemi.  Kolejny raz jednak okazuje się, że ich pośpieszny wniosek wynika z błędnych przesłanek, mianowicie, że tylko na kulistej Ziemi zjawisko takie może mieć miejsce. Faktycznym wyjaśnieniem jest to, że Prawo Perspektywy na powierzchniach płaskich, narzuca i wymusza dokładnie takie samo zjawisko.  

   

Trzeba jednak wziąć pod uwagę ważną rzecz jeśli chodzi o Prawo Perspektywy. Dr Samuel Rowbotham, naukowiec żyjący w XIX w. bardziej znany w swoich kręgach jako Parallax), w swojej książce „Zetetic Astronomy, Earth not a Globe” przedstawia w jak zniekształcony sposób jest to prawo nauczane w placówkach edukacyjnych: „Wykazano, (na str. 25-34) że prawo perspektywy, tak powszechnie nauczane w Szkołach Sztuk Pięknych, jest zwodnicze i odmienne od wszystkiego co widzimy w naturze.   Jeśli obiekt usytuowany w powietrzu zacznie się stopniowo oddalać od obserwatora, który nie zmieni swojej pozycji, wtedy prawdą jest, że wszystkie jego części zbiegną się do jednego i tego samego punktu; lecz jeśli ten sam obiekt umieścić na gruncie i w podobny sposób oddalić od niezmieniającego swej pozycji obserwatora, to samo twierdzenie staje się fałszywe. W pierwszym przypadku to centralny punkt obiektu jest punktem odniesienia, do którego wszystkie punkty się zbiegają; jednakże w drugim przypadku to grunt/podłoże staje się punktem odniesienia, w którym i w kierunku którego, każda część obiektu sukcesywnie się zbiega, poczynając od najniższego czy też najbliżej niego.”

   

Na przykład dziewczyna ubrana w sukienkę gdy będzie odchodziła w stronę horyzontu, będzie widziana tak jakby zatapiała się w Ziemię im dalej będzie się oddalać. Najpierw znikną z pola widzenia jej stopy, a dystans pomiędzy gruntem a dołem jej sukienki będzie się stopniowo zmniejszał, aż wreszcie po około pół mili  (800 metrach) wydawać się będzie, jak gdyby spódnica dotykała podłoża, po którym idzie, tak, jak gdyby szła na niewidocznych nogach. Tak samo dzieje się z samochodem odjeżdżającym w dal – osie stopniowo osiądą, koła znikną, aż w końcu wydawać się będzie, że samochód wykonuje ruch ślizgowy karoserią. Tak to się właśnie odbywa się na płaszczyznach, gdzie najniższe części obiektów, które oddalają się od danego punktu obserwacji, siłą rzeczy przestają być widoczne wcześniej niż części najwyższe.

Prawo Perspektywy nie tylko wyjaśnia znikanie kadłubów statków, lecz dostarcza dowodu za pomocą zastosowania dobrego teleskopu. Jeśli obserwujesz gołym okiem, okręt odpływający w kierunku horyzontu, aż do momentu gdy kadłub całkowicie zniknie z pola widzenia za rzekomym ‘zakrzywieniem Ziemi’, a potem spojrzysz na niego przez teleskop, zobaczysz, że cały okręt pojawi się z powrotem w obiektywie, jego kadłub oraz reszta, co dowodzi, że zniknięcie spowodowane było Prawem Perspektywy, a nie przez ścianę zakrzywionej wody!
 
Zwolennicy Ziemi-kuli często będą docinać, że ‘gdyby Ziemia byłaby płaska to wszystko byśmy widzieli na niej!’. Lecz jest to oczywiście ignoranckie i nieprawidłowe myślenie. Jeśli staniesz na plaży, równinie czy prerii zobaczysz, że horyzont rozciąga się od 3 do 6 mil (4,8 – 9,8 km) dookoła w zależności od jakości pogody i wzroku. Zakres ludzkiego oka, nasze pole widzenia wynosi od 110 do 1 stopnia, a najmniejszy kąt, pod którym obiekt może być nadal widoczny to 1/60 jednego stopnia, tak więc kiedy odległość obiektu od obserwatora wyniesie 3000 razy jego własna średnica [tego obiektu, przyp. tłum.], przestanie być on widoczny.

Nie widzimy więc obszaru, na który patrzymy pod kątem mniejszym niż 1/60 stopnia czyli 0,02 stopnia – obejmuje obiekty na ziemi i w powietrzu. Ten niewidoczny dla naszego oka obszar przedstawia nam się w postaci linii horyzontu. Oczywiście można ową graniczną linię naszego widzenia oddalić poprzez podwyższenie pozycji obserwacyjnej ponieważ wraz z podwyższeniem więcej punktów w oddali obserwowanych będzie pod katem większym niż 0,02 stopnia.
   
Opis. Obszar dla kąta poniżej 0,02 stopnia dla obiektów na i nad gruntem jawi się jako horyzont.

Jest to jednocześnie wyjaśnienie dlaczego marynarze, mimo iż żeglując po płaskim morzu, zawsze korzystali z tzw. bocianich gniazd przy obserwacjach. Wyjaśnia też dlaczego z Europy nie widzimy niektórych gwiazd, które mogą być widziane np. w Australii i odwrotnie (np. Gwiazda Polarna). Jednak w przypadku ciał niebieskich należy dodać, że owe obiekty nie znajdują się tak daleko jak uczą obecnie w szkołach - Lata świetlne to fikcja i pomysł heliocentrystów aby uzasadnić m.in. brak gwiezdnej paralaksy, o czym w innym rozdziale - lecz podobnie jak Słońce, znajdują się dość blisko Ziemi, na tyle blisko, że ulęgają ‘schowaniu’ przez prawo perspektywy. O samym Słońcu, mówi się w kręgach płasko ziemskich, że znajduje się ok. 5 tys. km nad Ziemią, choć są zwolennicy znacznie mniejszej odległości.
   
Opis. Obszar pomiędzy 2 czerwonymi liniami i z zieloną pośrodku to obszar obiektów na które patrzy oko pod zbyt małym kątem do rejestracji obrazu na siatkówce i przekazania go do mózgu: 0,02 stopnia (1/60 stopnia).
Odpowiedz
#2
(10-19-2017, 03:39 PM)defenestra napisał(a): I tu pojawia się problem. Sam napisałeś, że obiekty przestają być widoczne, kiedy patrzymy na nie pod kątem mniejszym, niż 0,02 stopnia. Obserwator w tym przykładzie stoi w miejscu, gdzie panuje noc, a jednak powinien widzieć słońce pod kątem 14 stopni, a to o wiele więcej, niż 0,02 stopnia. Dlatego nie jestem przekonany co do tych 5000 km wysokości słońca nad ziemią.

Podane dane (0,02 stopnia) tyczą się obiektów, a nie źródła światła. 
Z codziennych doświadczeń możemy zaobserwować, że światło ma różny zasięg, jeden rodzaj światła będzie się szybciej rozpraszał a inny będzie sięgał dalszych odległości (potwierdzą Ci to osoby które pracowały w długich tunelach). Do tego należy pamiętać, że według modelu Płaskiej Ziemi, Słońce jest małe, a więc ten czynnik również powinien zostać uwzględniony, jak również dochodzą warunki atmosferyczne oraz rodzaj lądów i wód nad jakimi pokonuje odległość by oświetlić  oddalone tereny.

Podana wysokość Słońca wskazująca na 5000 km jest wartością przybliżoną, a zatem nie odnosiłbym się do niej tak dosłownie, tylko traktował ją bardziej jako teoretyczną i przybliżoną wysokość.
Odpowiedz
#3
(10-19-2017, 07:34 PM)defenestra napisał(a): A źródło światła nie jest obiektem? Nawet jeżeli nie jest, to bycie źródłem światła powinno zwiększać jego widoczność ze względu na to, że emituje blask i w porównaniu do zwykłego, ciemniejszego, tylko odbijającego światło obiektu łatwiej je dostrzec.

Nie wiem czym dokładnie jest Słońce, ale z pewnością wiem, że jest źródłem światła. Jeżeli masz dowody na to, że jest obiektem, to je tutaj przedstaw.
Jeżeli nie masz dowodów na to, że Słońce jest obiektem po którym można by np chodzić jak by było stałym lądem, to gdybanie nie jest czymś najlepszym co możesz robić.

Poza tym, proszę zapoznaj się z tym co napisałem w poprzednim poście:
"Z codziennych doświadczeń możemy zaobserwować, że światło ma różny zasięg, jeden rodzaj światła będzie się szybciej rozpraszał a inny będzie sięgał dalszych odległości (potwierdzą Ci to osoby które pracowały w długich tunelach). Do tego należy pamiętać, że według modelu Płaskiej Ziemi, Słońce jest małe, a więc ten czynnik również powinien zostać uwzględniony, jak również dochodzą warunki atmosferyczne oraz rodzaj lądów i wód nad jakimi pokonuje odległość by oświetlić  oddalone tereny."

Warto pamiętać, że Słońce jest na dużo wyższej wysokości niż medium (powietrze atmosferyczne) w którym my żyjemy, a zatem podane wyliczenia mogą odnosić się do Perspektywy Obiektów w tym samym medium, a nie innym, z powodu takiego, że inne medium, mogą cechować inne właściwości, inna przenikalność i w związku z tym inne będą parametry do określenia zachowania się tam Perspektywy względem Słońca.
Odpowiedz
#4
Najprostszym dowodem jest falsyfikacja. Znamy źródła światła. Jest to chociażby palący się gaz lub czynniki nietermiczne jak biologiczne czy naświetlanie jak to ma miejsce w przypadku fosforyzacji.
Odpowiedz
#5
(10-20-2017, 11:46 AM)Shangar napisał(a): Najprostszym dowodem jest falsyfikacja. Znamy źródła światła. Jest to chociażby palący się gaz lub czynniki nietermiczne jak biologiczne czy naświetlanie jak to ma miejsce w przypadku fosforyzacji.

Masz racje , zgadzam sie z toba , najprostszym dowodem jest falsyfikacja , oddalic slonce na odleglosc 150 milionow kilometrow i powiedziec szaranczy , ze swieci dzieki palacym sie gazom , ok , tylko zapomiales dodac , ze to jak zwykle jest tylko teoria i dogmat , bo dowodow na to Nie Ma ! Nikt tam nie byl i jest to niesprawdzalne , ale cie pociesze , jedno jest sprawdzalne , a to , ze sloneczko nie jest oddalone od ziemi 150 ml km , zapytasz sie jak , wiec opowiadam , w dobie techniki , aparatow cyfrowych i dostepnosci do filtrow slnecznych Baadera robia ludzie Time Lapse Sun - droge-tor slonca (wielogodzinny ) nagrywaja pokladkowymi zdjeciami , najlepiej tego rodzaju obserwacje wychodza na tzw. rowniku , wiec wychodza im piekne obserwacje drogi-toru sloneczka widzianego przez filtr Baadera , a to puszczaja na You Tube , kilku godzinna obserwacja wystarczy , by stwierdzic , ze srednica tarczy slonca sie zmniejsza i zwieksza , co oznacza , ze odleglosc 150 milionow kilometrow mozemy wyslac do lamusa.
Odpowiedz
#6


Odpowiedz
#7


Odpowiedz
#8
Sceptycy mówią, "jeśli ziemia była by płaska to moje oczy powinny widzieć w nieskończoność (np powinienem widzieć Europę z Ameryki). Więc nasz wzrok nie jest nieskończony, nawet nie zważając na to jak dobry miałbyś teleskop. Atmosfera nie jest  przezroczysta, możesz sobie wyobrazić dymek nad gorącą drogą w wilgotny dzień. Teleskopy będą się zamazywać i nie można zobaczyć setek kilometrów w ten sposób. 

Jednak możesz zobaczyć znacznie dalej niż byłoby to możliwe na kuli o obwodzie 25 tysięcy mil. Jeśli bylibyśmy na wyższej wysokości to mielibyśmy możliwość patrzenia dalej, albo jak zrobilibyśmy zbliżenie, to tak samo możemy zobaczyć dalej. To udowadnia, że horyzont jest tylko limitem naszej widoczności z perspektywy z której patrzymy a aby widzieć dalej to trzeba użyć wsparcia albo zwiększyć wysokość. 
Odpowiedz
#9
Dysonans poznawczy fanów kosmicznych-kul odmawia im zaakceptowania Prawa Perspektywy, które wymaga prostych linii z każdego możliwego kąta, tak że te linie muszą się kończyć w znikającym punkcie (horyzoncie). Wiesz, że masz do czynienia z Trollami, kiedy odmawiają oni zaakceptowania Perspektywy, albo iluzji, że obiekty wyglądają na coraz mniejsze, gdy oddalają się od obserwatora.

Nie może być żadnej krzywizny na horyzoncie z perspektywą.

   
Odpowiedz
#10
Fani kosmicznych-kul zakładają, że światła na niebie są kulami.
Jednak jak jest to możliwe, skoro nie można określić kształtu odległego obiektu, patrząc na niego tylko w pewnym zakresie perspektywy. Tak jak ma to miejsce w przypadku Księżyca, gdzie nigdy nie widzimy jego drugiej strony, czy nawet boku, zawsze widzimy tego samego "królika".
 
Poniżej przykład na bliskiej odległości jak perspektywa odgrywa istotną rolę w tym jak nasze oko widzi i postrzega obraz:




Kąt w oku jest to dwu-wymiarowy kąt w trzy-wymiarowej przestrzeni. W zależności na jaką geometrię patrzysz, geometrię płaszczyzny, czy geometrię sfery, to twoja definicja linii, czy to jest większy okrąg sfery, czy jest to linia na płaszczyźnie, będą dwiema definicjami jakie można użyć w geometrii. Jeśli spojrzysz na sferę, sfera jest 2D obiektem, a nie 3D kulą. Jest różnica w matematyce pomiędzy dwu-wymiarową sferą i trzy-wymiarową kulą. Ponieważ obie muszą być pokazane w ten sam sposób, inaczej nie można zwizualizować 2D sfery bez pokazania jej jako 3D kuli, ale w matematyce dwu-wymiarowa sfera jest tylko powierzchnią kuli a nie jej środkiem. Matematycy również używają dwu-wymiarowej sferycznej geometrii do nawigacji, do określania gwiazd, do wszystkich tych rzeczy jest dwu-wymiarowa wersja, której używają, ale każdy wierzy w pomysł, że to są trzy-wymiarowe kosmiczne-jajka unoszące się w próżni.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości