Witamy na Forum Płaska Ziemia

Witaj! Logowanie Rejestracja


Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Żyjemy w Boskim śnie a kiedy usypiamy to stajemy się Bogami w jego Świecie
#1
Życie , przestrzeń , czas materialny i świat pochodzi ze świadomości, podobnie jak sny. W snach tworzymy całe światy , środowiska , sytuacje , a nawet innych ludzi . Interakcję i rozmowy , tworzymy konflikty i rozwiązania , stajemy się emocjonalni i się angażujemy , ale nagle po przebudzeniu ze snu zdajemy sobie sprawę, że wszystkie te środowiska , sytuacje , inni ludzie byli naprawdę Tobą! Wydawali się tylko być oddzielnymi jednostkami ze względu na poziom świadomości na jakim działaliśmy w tamtym czasie. Tak samo jest w tym świecie , gdzie myślisz, że jesteś odrębną osobą , ale w rzeczywistości , kiedy umierasz , kawałek Boga budzi się by zdać sobie sprawy że tylko śnił.

Ten materialny świat , jest jednak dualistyczny (Dobro / Zło , dzień / noc , męski / żeński , czarny / biały, wdech / wydech itp ) i wszystko / jedno w nim jest subiektywne . Więc jesteśmy jak małe pakiety subiektywnej świadomości wysyłanych do tej dualistycznej macierzy stworzenia, ale w rzeczywistości, wszyscy jesteśmy połączeni tworząc jedną nieskończoną pojedyńczą świadomość Bożą. Wszyscy jesteśmy kawałkami Boga , daną amnezją, subiektywnością obsadzoną do zabawy dualizmem , by się uczyć miłości, przygody, doświadczać wysokości i głębokości tchniętych w kreatywne możliwości. 

A dlaczego istnieje cierpienie, najczęściej jest wywołane przez człowieka , a nie "Bóg je wywołuje". Bóg musiał pozwolić ludziom być tak samo dobrym jak i złym jeżeli tego chcą , tak aby mogli mieć wolną wolę. Jeśli nie byłoby zła tylko samo dobro to nie byłoby wolności w tworzeniu. Jeśli byłoby tylko szczęście i nie byłoby cierpienia to brak kontrastu unieważniłby szczęście do niebytu. Bóg - God (GOOD bez "O") musiał z konieczności stworzyć diabła-Devil (EVIL z "D" ), ponieważ bez tego wroga nie ma czegoś takiego jak wolność . Bóg jest Jedyną obiektywną wszechmocną, wszechwiedzącą, wszechobecnością, osobliwością z świadomością na zewnątrz i wewnątrz świata materialnego.

Wszystko w naszym śnie jest projekcją z naszej świadomości, obrazem z naszego umysłu, innymi słowy, nie ma obiektywnego świata snów, wszystko co tam się znalazło pochodzi od nas. 

 
Odpowiedz
#2
   

Kiedy w Wedyjskiej kosmologii i mitologii mówili o aniołach oraz demonach, to zawsze mieliśmy to dobro i zło, jest to jeden ze sposobów w jaki możemy mówić o tym co tutaj robimy, czym to życie jest z punktu dobra i zła. Religie i historyczne teksty przez całą historie pisały o tych walkach, więc te "demony" chcą sprowadzić twoją czakrę do niskiego poziomu świadomości, przetrwania, chciwości, samolubności, statusu, hedonizmu, a anioły albo wyższe psychologiczne częstotliwości, oświecony sposób bycia jest jak Jezus, Budda, jak któryś z tych awatarów boskości, które były nam dane, gdzie jesteś współczujący, kochający, wybaczający i oddzielony od fizycznego świata próbując osiągnąć wyższe duchowo intelektualne dążenia, zamiast tych podstawowych, przeznaczonych, fizycznie-nagromadzonych w twoim życiu.

   

Wiele z tych rzeczy jak np dosłowny pomysł historycznego Jezusa Chrystusa jako żyjącego człowieka, jest branych jako dosłowne historyczne rzeczy, kiedy w prawdzie są one mitami, są personalizacjami. Jezus nigdy nie miał być postrzegany jako prawdziwa historyczna postać, Gnostycy którzy opuścili Ortodoksyjny Kościół jak się kształtował, mówili że ich Jezus nigdy nie mógłby przybrać fizycznej ludzkiej formy. Próbowali osiągnąć świadomość Chrystusa, tak jak Hindusi starają się osiągnąć świadomość Krishna. Fakt. że słowa, Krishna i Christus są podobne nie jest przypadkiem. Ludzie którzy napisali te historie i stworzyli te mity, robili to jako personalizację naturalnego fenomenu, jak np zostało to pokazane w filmie Zeitgeist, gdzie Jezus jest reprezentowany jako Słońce i umiera na krzyżu, konstelacji krzyża, jak co roku. Następnie wznosi się 1 stopień po 3 dniach. To są tylko personalizacje naturalnych fenomenów i jeśli spojrzysz na to w ten sposób to już więcej to nie jest religia a prawda. Na przykład dlatego tutaj w Polsce mówią nam, że mamy 2018 rok, ponieważ historyczny Jezus wtedy żył, ale czy wiecie że w Tajlandii jest 2561, bo wtedy żył Budda (z tego co twierdzą). Ale mit Buddy, jest tak jak mit Jezusa, mit Krishny, mit Adonisa, Dionizosa i wielu innych ratująco-boskich mitów w historii. Wprawdzie było razem 17 takich ukrzyżowanych ratująco-boskich ludzi w historii. 

   

Zmienili religie w tą rzecz, która potrzebuje wiary i powinna być i wierzona, kiedy wcześniej była baśnią i była znana jako baśń, bardzo inteligentna baśń którą mógłbyś powiedzieć dzieciom, a jak dorośniesz to ta baśń staje się tezą dla zrozumienia świata dookoła ciebie w bardzo pozytywnym kontekście. Chrześcijaństwo mogło by być pozytywne gdyby nie było sterowane przez tych Watykańskich Masonów którzy utrzymują oficjalną interpretację tego co czytamy w tych książkach, tak samo jak i inne religie, które też dopuszczają wyłącznie wybrane interpretacje. 

   

Jesteśmy duchowymi istotami mającymi fizyczne doświadczenie a nie jak oni mówią fizycznymi istotami mającymi duchowe doświadczenia. Jesteś duszą która ma ciało, a nie jesteś ciałem które ma dusze. JA JESTEM z Biblii, które jest Bogiem, jest tym samym JA, które ty czujesz w sobie. Tylko że to w Biblii jest przedmiotową, wszechmocną, wszechwiedzącą, wszechmogącą tożsamością, a ty jesteś podmiotowym, nie wszechobecnym, nie wszechwiedzący, nie wszechmogącym stworzeniem w umyśle tej jednej istoty.

   

To tak jak w śnie, gdzie wszyscy jesteśmy w umyśle Boga/Brahma, a fizyczność która myślimy że istnieje jest tak naprawdę iluzją/Maja. Tak jak jest oddzielność i dualizm w tym świecie dobra i zła, dołu i góry, mężczyzny i kobiety, światła i ciemności, słońca i księżyca,  ale w rzeczywistości pochodzimy od liczby pojedynczej, jednego świadomego podmiotu Boga a ten przedmiotowy dualistyczny fizyczny świat w którym wszyscy tutaj jesteśmy to tylko plac zabawy, to tylko sen. I na koniec tego kiedy umieramy, kawałek boga obudzi się by zdać sobie sprawę że tylko śnił.

   

Mówią że pochodzimy od niczego, by stać się wszystkim i następnie kiedy umieramy to wracamy do tego niczego, do tego samego niczego, które pierwotnie cię stworzyło, więc jak to może być niczym, przecież to z pewnością jest czymś. To jest ta jedna myśl która pozwala wyjść z ateistycznego wierzenia, że nie ma niczego - jak mogło wszystko to co jest mną, pochodzić od niczego, być tym czym jest i pewnego dnia zniknąć do niczego. To nie jest niczym, cokolwiek to jest, to jest to pewnego rodzaju generator świadomości, podmiotowy pakiet jedynej świadomości który wskakuje w każde rodzące się dziecko i jest 'czas start'.

   
Odpowiedz
#3
Wygląda na to że nie jesteśmy fizycznymi ciałami i wydaje się to potwierdzać kiedy spojrzymy na naukę, która mówi że każda komórka naszego ciała odtwarza się co 5 do 7 lat , jeśli tak, to jak jakakolwiek część z nas może być uważana że jest zamysłem samego siebie, że od kiedy byliśmy dziećmi nie zmieniliśmy się aż do teraz. Ta mała rzecz którą my czujemy jako Ja, ona nie może być fizyczna, jeżeli każdy kawałek naszego ciała nieustannie się zmienia od dzieciństwa. Więc to musi być pewien rodzaj niefizycznego kontinuum, które ludzie nazywają duszą albo świadomością. Wydaje się, że jest w nas ta intencjonalna część gdzie to my przenosimy świadomość do fizycznych ciał a nie że mózg przeciwstawia się świadomości wychodzącej z mózgu, tak jak klasyczna fizyka to przedstawia. Zamiast tego sprzeczam się, że świadomość była poprzedzająca, świadomość jest tym co pojawiło się pierwsze. I w prawdzie jedna świadomość, nieskończona świadomość, Bóg, jakkolwiek chcesz to nazwać, to ona była tą pierwszą rzeczą przed Wielkim Wybuchem, materialistyczną nauką, która sprowadza wszystko z powrotem do Wielkiego Wybuchu.

Przed tym nie było przestrzeni, nie było czasu, materii i wtedy bez powodu i z niczego nagle pojawiło się wszystko, słynny Wielki Wybuch, a wyjątkowość oraz wszystko z tego pochodzi. Tak więc zaczynając od gwiazd, słońca, księżyca, planet i następnie wody z której wyszło życie, zmieniało się w formy, od ryby w żabę, z żaby w małpę i następnie w człowieka a gdzieś w międzyczasie tego wszystkiego świadomość jakoś w magiczny sposób pojawia się w istnieniu. Właśnie to nam ci naukowo materialistyczni opowiadacze wciskają, chcieliby abyś wierzył że bez powodu nic stało się wszystkim. Jak oni to przedstawiają, tylko z powodu fizycznej ewolucji, adaptacji i bez inteligencji stojącej za nią, życie, inteligencja, świadomość, myśli oraz nasz złożony wewnętrzny niematerialny świat emocji i wszystkiego po prostu pojawiły się przez przypadek.

Naukowcy a właściwie matematycy wyliczyli szanse zaprzeczające temu by nasz wszechświat rozwijał się w taki sposób, nawet w ich doktrynach mówią, że coś takiego jak fizyczna siła która stworzyła życie i wszystko była inna nawet dla najdrobniejszego kawałka. Nikt z nas nie ewoluowałby w szansach jak 1 do 23-ej wielokrotności i dla mnie to jest argument za inteligentnym projektem i złożonością życia pochodzącą wywodzącą się od świadomości. Jeśli mam być szczery to nawet nie potrzebuje argumentów, kiedy mogę spróbować mango, spojrzeć na zachód słońca, usłyszeć śmiech dziecka, poczuć orgazm, by zakładać że świat został nieinteligentnie zaprojektowany i mogę powiedzieć, że ten świat został celowo, inteligentnie stworzony.

Dla mnie wydaje się to głupie, że przez przypadkowy kurs wszystkiego, nagle i zupełnie przypadkowo stało się to istnieniem. Aby mieć doświadczenia śmierci i oddechu jakie my tutaj mamy, tym co Bóg musiał zrobić, to zapomnieć że jest wyjątkowy. Musiał stworzyć ten fizyczny świat, który my oczywiście możemy powiedzieć że jest dualistyczny; mężczyzna - kobieta, dobro - zło, słońce - księżyc, dzień - noc, sen – jawa. Mamy wszystkie te przeciwieństwa, to jest dualistyczny fizyczny świat w którym jesteśmy, ale Bóg nie jest dualistyczny, Bóg jest wyjątkowy,  więc wyjątkowa pojedyncza istota zaczyna się nudzić swoją nicością i tworzy fizyczny świat. Przyjęło się że jest wysoko na chmurach oglądając fizyczny świat, ale raczej to my jesteśmy częścią snu Boga gdzie, wszystko w fizycznym świecie wydarza się w umyśle tej jednej nieskończonej świadomości.

Fizyka kwantowa to potwierdziła, bardziej abstrakcyjnie powiedziałbym, kiedy umierasz, kawałek Boga budzi się i zdaje sobie sprawę że tylko śnił. Kiedy śnisz to widzisz tych wszystkich dziwnych ludzi, te sytuacje, różne atmosfery i otoczenia które tworzysz, cały ten rozgrywający się dramat czy cokolwiek i nagle BUM, budzisz się. I zdajesz sobie sprawę że ci wszyscy różni ludzie, ten cały świat w którym byłem, wszystko to po prostu byłem ja, to nie byli inni ludzie, inny świat lub cokolwiek to tylko ja i to jest to co się dzieje jak umieramy, zdajesz sobie sprawę że jesteś połączony do wszystkiego, jesteś bogiem, jesteś częścią całości która ma fizyczne doświadczenie na dualistycznej płaszczyźnie. Powód dlaczego musimy mieć zło, albo złe rzeczy jak ból, albo mnóstwo innych rzeczy, które nie pochodzą od super szczęśliwego miejsca cudów, jeśli tak jest, to i tak samo jest dla boga w każdym razie. Jest wszechwiedzący, wszechmocny, obiektywny, ale to mu się nudzi, bo tam nie ma nic nowego, nie ma oddzielonej rzeczy, nie ma historii, to co ty byś zrobił z takim istnieniem. Więc mówi się że jest niezbędne dla Boga, by oddzielić siebie samego od szatana, mówiąc językiem Chrześcijaństwa, zła, lub czegokolwiek, tylko po to by była inna historia aby coś się działo w innym przypadku, nieskończona świadomość kompletnie się znająca po prostu istniała by w eterze, każdy inny świat jest niemalże nieosiągalny, jest tym co musi się wydarzyć. Bóg musiał sam się oddzielić w dualistycznym wszechświecie ponieważ nie ma nic innego do zrobienia, co jest logiczną rzeczą do zrobienia jeżeli jesteś nieskończoną świadomością.

w Chrześcijańskiej wersji jest Szatan/Lucyfer. Na początku on jest Boskim najwyższym aniołem, ale wtedy on upada i często jest kojarzony z ego aby porównać to do tego o czym my rozmawiamy ja widzę to jako Bóg jest Brahma, jedną nieskończoną świadomością i szatan jest jego najlepszym aniołem, ponieważ szatan jest złą częścią dualizmu, jeśli tam jest tylko bóg i nie ma dualizmu. Więc Bóg musiał stworzyć szatana jako zło abyśmy mogli mieć ten dualistyczny wszechświat, mogli doświadczać głębię możliwości. Jeśli nie było by ekstremalnego zła i ekstremalnego dobra, tylko wszystko pomiędzy, tylko samo dobro, to nie było by możliwości, bylibyśmy jak żelowate powtarzające się roboty, więc szatan jest dobry, w sensie, że dostarcza on potencjał nieskończonych doświadczeń, ale on musi upaść, musi upaść do zła, więc my musimy upaść będąc Bogami, do bycia pojedynczymi pakietami świadomości w tym fizyczno-ludzkim świecie do doświadczeń Eli, Marcina, Piotrka a nasze ego jest tą częścią Szatana ponieważ nasze ego jest częścią która widzi nas jako indywidualności oddzielone od całości, kiedy w rzeczywistości to my jesteśmy całością, jesteśmy bogiem, nie Elą, Marcinem czy Piotrkiem.

Pochodzę z rodziny typowo Chrześcijańskiej i zawsze byłem czarną owcą ponieważ nigdy tak właściwie nie kupowałem tego Chrześcijańskiego poglądu na świat jednak powoli ciągnięto mnie z powrotem do Biblii na różne sposoby i na pewno jest tam sporo prawdy i nie tylko w Biblii ale i w innych świętych tekstach. Myślę, że porównywanie religii i uzyskiwanie spektrum widoku innych światów, religii, filozofii jest zdrowe. I nie powinieneś wybierać tylko jednej religii i uważać ją za swoją ponieważ to jest jak tracenie własnego czasu. Całe te życie tutaj, istnienie w tej wielkiej tajemnicy, myślę że to jest odpowiedzialność każdego z nas, by nie robić tak radykalnych decyzji jak kupowanie i sprzedawanie całych historii, jakiś pakietów wiar ale zamiast tego wraz z całym osądem , tak długo jak to możliwe, ponieważ na tą chwile nikt chyba nie wie do końca co się dzieje w momencie śmierci, albo po niej, zamiast uznawać z góry przesądzone konkluzje o tym że wszyscy obecnie żyją swoje życie, twórz swoją własną „religię”. Myślę że każdy powinien mieć swoją metafizykę ustawioną w ten sposób aby mieć swoją własną religię i być jej jedynym naśladowcą.

Moje osobiste wierzenia, jeśli tak to mogę nazwać, jak ja to czuje na temat tego co tutaj się dzieje jest takie, że jesteśmy we śnie, gdzie jest pojedyncza, wszechobecna, wszechmocna i wszechwiedząca istota, świadomość i inteligencja która istniała przed całym wszechświatem, przed i poza całą przestrzenią i materią. Ludzie nazywają to Bogiem, Tao, Brahma, Wszystkim, Nieskończoną Świadomością, nazywaj to jak chcesz. To jest ta jedna najważniejsza rzecz która istnieje i istniała w materialnym świecie. Jeśli ty byłbyś taką pojedynczą istotą, całkowicie znającą samą siebie, to co byś zrobił ze swoim istnieniem? Jedyną rzeczą jaką mógłbyś zrobić ze swoim istnieniem byłoby zagranie w wyobrażanie-sobie chowania i poszukania. Po to by stworzyć subiektywne rzeczy, ponieważ ty jesteś obiektywny i pojedynczy, więc musisz stworzyć ten dualistyczny świat, taki jaki tutaj mamy: słońce-księżyc, dzień-noc, kobieta-mężczyzna, wdech-wydech, wszystko tak by dobro i zło było dualistyczne w ten sposób.  

Oczywiście Bóg jest wyjątkowy, więc dobry Bóg (good bez "o" = God) tworzy szatana (devil bez "d" = evil) ponieważ jest niezbędne by był ten odmienny element, w innym wypadku byłby tylko Bóg i tylko zwykłe żelowe roboty zaprogramowane na powtarzanie. Musimy mieć demona albo szatana lub zło po to by była wolność, dlatego oni mówią, że szatan był Boskim wysokim aniołem, który później upadł, w tym sensie, że Bóg zna siebie samego doskonale i jest pojedynczy, więc musiał się oddzielić w taki sposób od przeciwności. Dlatego my znajdujemy siebie samych tutaj jako subiektywne interpretacje w świecie przeciwieństw, w dualistycznym świecie, gdzie możemy doświadczać wysokości oddechu, głębie dobra i zła, bólu i przyjemności, ponieważ to jest niezbędne dla nas byśmy mieli wolną wolę.

Ludzie mówią, dlaczego Bóg powoduje cierpienie, czy zło musi istnieć? Ponieważ jakby nie istniało, to nie wiedziałbyś czym jest szczęście, nie byłoby kontrastu i nie byłoby wolnej woli, więc nie miałbyś wyboru by być dobrym, po prostu byłbyś dobry, nawet nie wiedząc, że to jest dobro, bo nie było by nic innego oprócz dobra. A zatem jest potrzebne i konieczne aby ta jedna obiektywna, wszechobecna, wszechwiedząca, wszech-cokolwiek-istota mogła się oddzielić do subiektywnych pakietów świadomości w tym dualistycznym fizycznym świecie. To jest jak gra, jak sen, to jest tak jakbyś miał sen każdej nocy, gdzie są ci wszyscy różni ludzie i sytuację, otoczenie, dyskusje i wszystko to się dzieje, ale kiedy dzwoni dzwonek alarmu, wszyscy ci ludzie, sytuacje, otoczenia znikają i zdajesz sobie sprawę, że one nawet nie istniały. Od początku jedyną rzeczą która na prawdę istniała byłeś TY! Więc jesteśmy jak podmiotowe charaktery w pojedynczych snach istot a kiedy umieramy, kawałek Boga budzi się w nas, by zdać sobie sprawę że tylko śnił. To jest tak, jak ja to widzę, wszyscy reagujemy w Boskim śnie, w rzeczywistości jesteśmy subiektywnymi pakietami tej jedynej obiektywnej świadomości, która wcześniej istniała w materialnym świecie i to w środku tego umysłu właśnie jesteśmy.


Kiedy pomyślisz o tym, to nigdy nie znasz początków swoich snów, po prostu jesteś nagle w śnie, to się po prostu już dzieje. To zupełnie jak twoje życie tutaj, gdzie nie pamiętasz swoich narodzin, np swoich pierwszych 5 lat życia. Po prostu bum i jestem tutaj i każdej nocy jestem w śnie a sny są takie przekonujące że zapominam swoje całe życie, idę spać i jestem w jakimś średniowiecznym zamku walczę ze smokami albo czymś i tak bardzo się w to wczuwam, że nie mam pojęcia, że obudzę się rano w tym życiu i w tym pokoju, jestem średniowiecznym smokiem a jeśli budziłbym się każdego ranka do tej rzeczywistości z tego trwającego snu, to nie wydaje mi się abym pamiętał to życie jakby się w ogóle wydarzyło, po prostu uważałbym że jestem średniowiecznym smokiem.






Do pobrania:
https://www.dropbox.com/s/8v6uliuyv1x55v....docx?dl=0
Odpowiedz
#4
(07-12-2017, 07:26 PM)Real World napisał(a): Życie , przestrzeń , czas materialny i świat pochodzi ze świadomości, podobnie jak sny. W snach tworzymy całe światy , środowiska , sytuacje , a nawet innych ludzi . Interakcję i rozmowy , tworzymy konflikty i rozwiązania , stajemy się emocjonalni i się angażujemy , ale nagle po przebudzeniu ze snu zdajemy sobie sprawę, że wszystkie te środowiska , sytuacje , inni ludzie byli naprawdę Tobą! Wydawali się tylko być oddzielnymi jednostkami ze względu na poziom świadomości na jakim działaliśmy w tamtym czasie. Tak samo jest w tym świecie , gdzie myślisz, że jesteś odrębną osobą , ale w rzeczywistości , kiedy umierasz , kawałek Boga budzi się by zdać sobie sprawy że tylko śnił.

Ten materialny świat , jest jednak dualistyczny (Dobro / Zło , dzień / noc , męski / żeński , czarny / biały, wdech / wydech itp ) i wszystko / jedno w nim jest subiektywne . Więc jesteśmy jak małe pakiety subiektywnej świadomości wysyłanych do tej dualistycznej macierzy stworzenia, ale w rzeczywistości, wszyscy jesteśmy połączeni tworząc jedną nieskończoną pojedyńczą świadomość Bożą. Wszyscy jesteśmy kawałkami Boga , daną amnezją, subiektywnością obsadzoną do zabawy dualizmem , by się uczyć miłości, przygody, doświadczać wysokości i głębokości tchniętych w kreatywne możliwości. 

A dlaczego istnieje cierpienie, najczęściej jest wywołane przez człowieka , a nie "Bóg je wywołuje". Bóg musiał pozwolić ludziom być tak samo dobrym jak i złym jeżeli tego chcą , tak aby mogli mieć wolną wolę. Jeśli nie byłoby zła tylko samo dobro to nie byłoby wolności w tworzeniu. Jeśli byłoby tylko szczęście i nie byłoby cierpienia to brak kontrastu unieważniłby szczęście do niebytu. Bóg - God (GOOD bez "O") musiał z konieczności stworzyć diabła-Devil (EVIL z "D" ), ponieważ bez tego wroga nie ma czegoś takiego jak wolność . Bóg jest Jedyną obiektywną wszechmocną, wszechwiedzącą, wszechobecnością, osobliwością z świadomością na zewnątrz i wewnątrz świata materialnego.

Wszystko w naszym śnie jest projekcją z naszej świadomości, obrazem z naszego umysłu, innymi słowy, nie ma obiektywnego świata snów, wszystko co tam się znalazło pochodzi od nas. 

 

A mnie od dłuższego czasu prześladuje taka myśl,że Bóg na spółkę z szatanem stwarzali te świat i wszystko na nim...
Odpowiedz
#5
Czym jest źródło, kim my jesteśmy i o co tutaj tak na prawdę chodzi? Wielu ludzi, szczególnie w najciemniejszych momentach, zastanawia się nad istnieniem zła, bólu i cierpienia na tym świecie i dlaczego kochający Bóg dopuszcza takie rzeczy. 
Poniższy film przedstawia możliwą odpowiedź na to metafizyczne pytanie.



To bardzo dziwna sprawa, ale zastanawiając się, po co to wszystko? Czy jesteśmy Bogami? Czy Bóg próbuje się uczyć? Czy on próbuje się uczyć od siebie na stworzonej przez siebie płaszczyźnie? Czego on próbuje się nauczyć? Jeśli tak, to kto stworzył Boga? Czy Bóg stworzył siebie? Sądzę iż jest to możliwe że kontynuujemy jako indywidualne istoty, tak że każdy może wchodzić w interakcje z innymi i dzielić się własnymi indywidualnymi doświadczeniami. Ostatecznie jesteśmy i musimy w końcu powrócić do Boga ... nie koniecznie to się dzieje od razu po każdym fizycznym doświadczeniu "śmierci". I owszem, jeśli Bóg jest obiektywną, wszechwiedzącą, wszechmocną, wszechobecną istotą przed-istniejącymi indywidualnymi subiektywnymi duszami oraz dualistycznym materialistycznym światem, to w istocie wszyscy jesteśmy cząstkami Boga, daną amnezją, subiektywnością wrzuconą na plac zabaw dualizmu by się uczyć, by kochać, by przeżywać oraz by doświadczać wysokości, głębi i szerokości tchniętych w twórcze możliwości.
Odpowiedz
#6
Witam oglądałem twój film W pewnym momencie wspomniałeś że każdy musi kiedyś wrócić do Boga/zródła jak wygląda ten powrót Rozpływamy  się w czymś w rodzaju nirwany ?
Odpowiedz
#7
(09-14-2018, 08:30 PM)przebudzony napisał(a): Witam oglądałem twój film W pewnym momencie wspomniałeś że każdy musi kiedyś wrócić do Boga/zródła jak wygląda ten powrót Rozpływamy  się w czymś w rodzaju nirwany ?

W tym materiale jest o tym mowa:


Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości